Bulletstorm jest tworem polskiego studia People Can Fly, które to odpowiedzialne
jest za świetny akt kampanii Gears of War na blaszaki. Stosunkowo niedawno, świat dowiedział się o grze polaków, lecz niestety zapowiedź przyćmiło jednoczesne ogłoszenie prac nad Gear of War 3.
Jedną z wielu mocnych stron produktu jest fabuła. Jesteśmy członkiem elitarnej ekipy Dead Echo, Graysonem Huntem. Rzecz jasna, oddział nasz jest najlepszy z najlepszych, lecz dowiadujemy się informacji, iż walczymy po złej stronie. My, jako Ci oszukani odmawiamy zatem współpracy z naszym zwierzchnikiem – generałem Serrano, przez co ten nasyła na nas całą armię, wraz z każdą jednostką porządkową w galaktyce. Mija dziesięć lat. Stajemy się zwykłym mętem, kradnącym tylko po to, aby upić się najgorszym wińskiem, lub innego rodzaju trunkiem. Za głowę naszą wyznaczoną szczodrą nagrodę, lecz cięgle żyjemy i jesteśmy na wolności. Umiejętności wpojone nam dawno temu czyniły z nas wielkich wojowników. Dziś pomagają umknąć łowcą nagród. Zawiązanie opowieści zaczyna się wtedy, gdy trafiany na statek Serrano. Rzecz jasna, mamy desperacką walkę, w której szans na zwycięstwo nie mamy, lecz dziwnym zbiegiem okoliczności silnik Ulinessa – statku wroga – ulega destrukcji, przez co rozbijamy się na nieznanej planecie. Rządza zemsty pcha nas do generała, warującego daleko od nas i pozwala przeżyć w dzikim środowisku.
Sama planeta jest bardzo ładnym środowiskiem, które przypomina ziemię. Są budynki, drogi, miejsca przypominające kościoły mimo tego, iż po planecie biegają ludzie, wyraźnie przystopowani technologicznie. Na dodatek, rośliny wydają się być zmutowane, gdyż są okazy, które jednym mlaśnięciem pożrą naszego protegowanego każąc nam wczytać save’a. Świat przedstawiony wygląda pięknie. Chłopaki z PCF wycisnęli bardzo wiele ze sprawdzonego już silnika Unreal Engine 3. Świetna grafika, tekstury, dynamiczne kolory, stała ilość fps’ów i ostra zadyma sprawiły, iż składam zamówienie na pre order.
Najlepszym elementem Bulletstorm jest bardzo dziwaczny system zabijania. Za każdy zgon przeciwnika dostajemy punkty, roboczo nazwane XP. System ów, zwie się skillshot. Na czym on polega? Ano za najzwyklejsze fragi dostajemy marniutkie 10 XP, zaś dzięki naszej pomysłowości możemy ich zgarnąć ponad setkę! Podziurawienie przeciwnika wsadzając w niego granat? Proszę. Strzał w nogę, biodro, klatę i but na twarz? No ba! Dodatkowym atutem naszego żołdaka jest promień energii, jaki wystrzelić możemy z lewej dłoni. Pozwala on na przyciąganie, odpychanie, podnoszenie i rzucanie wrogiem. Wspomniałem o fali energii, tworzącej się po uderzeniu ‘biczem’ w ziemię?
Chowajcie się strzelani pokroju Modern Warfare 2, bowiem nadchodzi Bulletstorm! Jeśli wszystko pójdzie po myśli Adriana
Chmielarza – głównodowodzącego People Can Fly mamy hit? Niee. Mamy króla FPS’ów, ot!
Autor:
ManiaQ
Tylko
zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).
Zachęcamy do
rejestracji,
zalogowania lub
przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie.
Uwaga: Mimo, ze nie jestes zarejestrowany to mamy system potrafiacy zlokalizowac autora kazdego komentarza. Zanim cos napiszesz zastanów sie DWA RAZY! Komentarze niezarejestrowanych publikowane sa po zatwierdzeniu przez moderatora.