frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


recenzja
Data: 2008-01-29, autor: melixsa, dotyczy: PC XBOX 360 PS3

Assassin`s Creed


Wierzycie w przeznaczenie? Tajemniczą siłę kierującą losem, inicjatywami,
||
Assassin Creed
||
zmieniającą bieg wydarzeń wedle własnego utkanego gdzieś tam przez Mojry schematu?
Szczerze mówiąc... ja nie. I z pewnością nie rozpoczynałabym tego tekstu, gdyby nie pewien błaho brzmiący, aczkolwiek olbrzymie dla nas ważny fakt. Wiecie co? Ta gra była mi przeznaczona! Wiem, ostatnio to samo pisałam przy okazji recenzji Thiefa 3 (jednak nie do "fpg"). I coś w tym musi być, ponieważ, jak przekonamy się na następnych stronach recenzji, AC i T3 mają ze sobą wiele wspólnego. Wspomniałam o fatum, które zetknęło moją nieskromną osobę z najlepszym TPP roku; i tak właśnie było. Pamiętam to popołudnie, kiedy przeglądałam największy shit dla graczy w Polsce i tam Altair z twarzą skrytą pod kapturem, wręcz zapraszał mnie do odwiedzenia z nim Bliskiego Wschodu i ścięcia paru kaczych (ups!) głów. Potem, jak to bywa w nieszczęśliwej, platonicznej miłości, dzieliły, a zarazem łączyły krótkie newsy pojawiające się regularnie, ot kilka zdjęć do wzdychania i parę łapczywie czytanych słów o mym miłym zakonniku...
Assassin's Creed długo kazał nam na siebie czekać. Przez imponującą kampanię reklamową, wyolbrzymiającą w każdym punkcie wspaniałości jakie napotkamy w grze, po targi E3, które stały się jakoby świątynią, w której każdy winien oddać pokłon produkcji Ubisoftu. Nie powiem abym miała jakieś ale... ale gdyby AC okazał się grą średnią rozczarowanie jakie przeżyłby tłum wiernych fanów ( i to jeszcze przed premierą!) byłoby ogromne i z pewnością Ubi nie wyszłoby z takiej sytuacji obronną ręką. Od razu mogę uspokoić ogół: Assassin's Creed to wspaniała gra. Niewątpliwie wspaniała.
Nie ma co tutaj ubarwiać i silić się na poczesność, Assassin's Creed bez zdobników i zbędnych wstępów broni się sam, a wierzcie mi, ma czym!

Zacznijmy od spraw technicznych. O ile datą premiery AC miał być luty 2008 roku, to, oczywiście ze względów marketingowych, premierę przesunięto na listopad br., tak, by każdy zachęcony sloganami reklamowymi i imponującymi trailerami mógł sprawić sobie lub bliskiej osobie świetny prezent pod choinkę. Różnica między premierą europejską i amerykańską to kwestia jedynie trzech dni. "Amerykańce" jeszcze po ścianach dobrze nie potrafili skakać, a my już mogliśmy odpalić zapierające dech w piersiach demo. Ze względu na subtelność ; ) scen walki mogących spaczyć młode umysły, kryteria wiekowe jakie przybito na pudełko grożą jak zielone tabliczki w całodobowych przy najfajniejszych produktach ( +18). AC święci sukcesy i nie ma w tym nic dziwnego. Hołd w kategoriach największych innowacji w grach, najlepiej sprzedającej się gry (do tej pory prawie 3mln egzemplarzy!), najprzystojniejszy wirtualny bohater (no dobra, nie ma takiej kategorii :P).
Spory na temat platform, na które AC wyjdzie rozwiązały się na korzyść PS3, PC i X360 i na tym ostatnim testowaliśmy go dla was.

Koniec marudzenia. Zapytacie, o co w tym Assassinie do kropki i przecinka chodzi. Ano, spieszę wyjaśniać, choć ostrzegam, że fabuła jest lekko poryta jak na mój gust, tymczasem tematyka krucjat i budzące spięcia mity historyczne, to chwytliwy ostatnimi czasy temat.
Wiek XII tajemniczy jest dla historyków do dziś. To czas legend, fantastycznych opowieści o magicznych mocach, ukrytych skarbach i tajemnicach, których lepiej jest nie zgłębiać i to pod groźbą skrytobójczego ataku. My staniemy się udziałem jednej z takich tajemnic. Nie będziemy biernym obserwatorem, fabuła przygotowała dla nas dużo ciekawsze role, w tym sceptyka, odkrywcy i co najlepsze- egzekutora. Z wiekiem XII należy też kojarzyć wiele sekt religijnych, w tym znani Templariusze, zakonnicy od wieków przechowujący wiele sekretów i (jak podaje legenda) jest też i skarb.
My, pod postacią Altaira, zostajemy osadzeni w tych czasach i wplątani w szereg brudnych historii, aczkolwiek gra rozgrywa się również we współczesności. Zaskoczeni?! A jeśli napiszę, ze nasz Altair jest... barmanem? Nie wierzycie, hi! Ano tak, więcej nie zdradzę ;)


następna strona


Rozgrywkę rozpoczynamy w podziemiach Ziemi Świętej wraz z innymi zabójcami naszego Zakonu. Jesteśmy w trakcje misji, gdy przypadek odseparowuje nas od towarzyszy i nie jesteśmy w stanie wyeliminować celu. Jest to zarazem trening, który uczy nas sterowania i pozwala oswoić się z kamerą. Tym samym poznajemy niesamowitą historię z czasów Trzeciej Krucjaty, opowiadającą historię podbojów Ryszarda Lwie Serce, pragnącego nawrócić cały ówczesny Bliski Wschód. Innymi słowy regularny, barbarzyński podbój. Saladin, władca ówczesnej jerozolimskiej armii postanawia sprzeciwić się działaniom Ryszarda. Tu potrzeba mądrości. Dwóch autorytarnych władców pragnących, jak nam początkowo mówią, sławy i bogactw, walczy ze sobą o panowanie i dobra, jednak to, co nam mówią okazuję się być nie do końca prawdą, a ta sama będzie jak się okaże zupełnie inna i lepsza.
Droga do poznania prawdy jest szczególnie długa, chwilami wyczerpująca, taka zrekonstruowana, hi. Po nieudanej misji wracamy do naszego mistrza, który publicznie wymierza nam sprawiedliwość. Wprawdzie wygląda to groźnie, lecz szybko dowiadujemy się, ze możemy oczyścić swoje imię, a nasz pan i władca, żywi do naszej osoby jeszcze wiele zaufania. Dlatego też wysyła nas w trudną i niebezpieczną misję; stajemy się "biczem bożym". Przed feralnym zdarzeniem nasza ranga w ugrupowaniu skrytobójców była naprawdę wysoka. Rysa na szkle sprawiła, że znów spadliśmy na samo dno, jako niewtajemniczeni. To wielka hańba, a także duża odpowiedzialność by w przyszłości nie zawieść.

Miejsce, w którym szkoleni są assassyni to Masyaf, główna siedziba naszego Zakonu i miejsce, które odwiedzamy po każdym wykonanym zadaniu w celu przekazania i uzyskania informacji, odzyskania skrytobójczych akcesoriów czy wzięcia treningu. Areną zmagań są trzy wielkie, biblijne miasta- Damaszek, Jerozolima i Acre (Akra). Ostatnie z wymienionych miast było najczęściej ukazywane w demach. Położone są (miasta, nie dema) na przeciwległych stronach mapy, przez co wędrówka od jednego do drugiego zajmuje sporo czasu (podróżowanie jest nużące ale tylko do czasu, gdy będziemy mogli korzystać z teleportów). Dodatkowo między lokacjami czekają nas zadania poboczne, co dodatkowo utrudnia taki rodzaj transportu [jak to dobrze, że ktoś wymyślił konie... mechaniczne- kor.]. Miasta są od siebie całkowicie różne. Łączy je jedno- są równie piękne i niespotykanie pociągające. Pierwszy widok sprawia, że otwieramy usta ze zdziwienia. Molochy dumnie stojące na ziemi, bijące wspaniałością. Również kolorystyka miast została szczegółowo rozdzielona, tak że każda wycieczka różni się od poprzedniej lokacji, a my mamy poczucie znajomości miejsca i od razu jesteśmy entuzjastyczniej nastawieni do czekających nas zmagań. Acre utrzymane jest w zimnej, nadmorskiej tonacji. Czujemy się tu zupełnie jak w równoległym świecie, gdzie dokładnie wszystko co pomyślimy, może mieć miejsce. To wspaniałe uczucie, rzadko w grach spotykane. Do tego wszystko co się rozgrywa w mieście tak płynnie przechodzi w odbieraną przez nas rzeczywistość, staje się dla nas autentyczne, przez co jeszcze mocniej zżywamy się z otoczeniem, bohaterem i naszą historią. Właśnie... naszą historią... Damaszek z drugiej strony zachwyca swą rozległością, potężnymi terenami, co w grze również dane nam jest wciąż podziwiać. Damaszek nie mniej, jest miastem słonecznym, trochę leniwym, spokojnym. Na koniec Jerozolima, słynące na świecie z cudów i proroków. Wiele tu zieleni, utopijnego klimatu namaszczonego świętością. Jerozolima wyróżnia się jakby kultowością, zbitkiem sprzecznych i walczących ze sobą kultur, tak że mnóstwo tu różnorodności, a i problemy miasta przybierają czasem egzotyczny charakter.

Cały moduł sterowania skrytobójcą przenika się z sytuacjami społecznymi, zwykle niekorzystnymi dla nas. Sprawia to, że produkcja jest jeszcze bardziej ludzka, a inteligencja postaci pobocznych, ten cały ogromny tłum nie jest zestawieniem botów ale żyjącymi ludźmi, mającymi różne osobowości, charaktery, nawyki, specyficzne, nieprzewidywalne zachowania sprawia tym, że AC nie nudzi w żadnym momencie. Raz wybuchowy i krewki, innymi razy spokojny i opanowany. Przemieszczając się przez tłum musimy brać pod uwagę nastawienie otoczenia. W tym celu należy śledzić stale widoczny status, który wyświetlany na biało, pozawala nam zachowywać się zupełnie swobodnie, gdyż nikt nie zwraca na nas uwagi. Żółty sygnał ostrzega nas, że jesteśmy obserwowani przez strażników, mimo to najczęściej i tu możemy przemieszczać się z dowolną prędkością i udzielać się wedle woli. Czerwona lampka, to znak ostrzegawczy, iż jeśli nie zastosujemy natychmiast procedury ukrywania się, to zostaniemy zaatakowani przez strażników, którzy zapamiętali nas z jakiejś poprzedniej, krwawej imprezy, a takie dość często w miastach urządzamy. Jest jeszcze znak zielony, sygnalizujący, że strażnicy stracili nami zainteresowanie i odeszli, a także ostatni, niebieski, informujący, iż jesteśmy ukryci, jednakże powinniśmy jeszcze chwilę w kryjówce posiedzieć.


poprzednia stronanastępna strona


Sytuacje, prócz tych, kiedy jesteśmy ścigani są mało znaczące, acz najbardziej pożądane. Niejednokrotnie jednak przyjdzie nam szukać bezpiecznych miejsc i brać nogi za pas. O tych pierwszych, w chwili rozpoczęcia pościgu powiadamiają nas niebieskie kropki na mini mapie, są to najczęściej altanki położone na dachach domów, stogi siana rozmieszczone po mieście, ławeczki z siedzącymi obywatelami i inne [niczym w Need For Speed: MW- kor.]. Niestety nie wystarczy tylko dobiec do owego miejsca, warunkiem skorzystania jest zgubiony pościg, co kiedy co rusz w mieście rozmieszczeni są strażnicy nie zawsze jest sprawą prostą. Gdy nie krzyknięto jeszcze: "To zabójca! Brać go!" Mamy możliwość w razie zauważenia skorzystać z trybu mnicha, podczas którego zabójca grzecznie składa dłonie do modlitwy i powoli przemierza tak miasto. Innym sposobem jest zgubienie się w tłumie innych mnichów, którzy wertują określone punkty miasta i zawsze zapewnią nam schronienie w swoim gronie.

Czasami przyjdzie nam otwarcie walczyć ze strażnikami. W tym celu do dyspozycji mamy cztery rodzaje broni: ukryte ostrze, noże do rzucania, miecz, oraz własne pięści. Ostrze zastępujące jeden z placów Altaira [cena, którą trzeba ponieść zostając skrytobójcą- kor.] służy do skrytobójczych ataków. W momencie wykonywania cichych, subtelnych zadań specjalną kombinacją usuwamy w ten sposób oponenta. Również w momencie, w którym widzimy forum przeciwników, a mamy stawić im czoło, dobrze jest pierwszego z brzegu, lub tego z najwyższą rangą zaatakować w ten sposób. Noże do rzucania mnie osobiście dość rzadko zdarzało się używać. Przydatne są, gdy nie chcemy pochodzić do wroga zbyt blisko, bądź znajduję się on na sąsiednim dachu, etc. Miecz, ulepszany w trakcie rozgrywki będzie naszym najczęstszym przyjacielem. Kombinacji ruchów nie ma zbyt wiele i jest to raczej słuszne posunięcie, gdyż bardziej komplikowałoby to i tak nieprzewidywalną rozgrywkę. Najlepsze niewątpliwie są specjalne komba, czyli szybkie egzekucje z zoomem i zwolnionym tempem odtwarzania. Do dyspozycji są także silne ciosy, najczęściej kończące potyczkę, no chyba, że zostaną sparowane. Walki na pięści jako takiej nie używa się wcale (przecież przeciwnicy walczą orężem śmiercionośnym- nie ma co bawić się w bohatera :). W trakcie potyczki stosujemy też sprytne chwyty i uniki (wrogowie na wyższym poziomie też nimi nie gardzą). I dobrze, w ten sposób bój jest o wiele ciekawszy i na wyższym poziomie. Nie wiemy także, w którym momencie zaatakuje poszczególny strażnik. Taktycznie otaczają nas i nie czekają na swoją kolej do uderzenia mieczem, a nawet prowokują nas do popełnienia błędu! Walczymy również konno na Ziemi Świętej, wtedy używamy tylko miecza. Ten system jest mało efektowny i najczęściej kończy się fochem naszego wierzchowca, a naszym upadkiem. Aby nie wracać już więcejdo tematu parzystokopytnych nadmienię tylko jeszcze, że te najczęściej pasą się blisko miast i możemy z nich korzystać [a jak korzysta się z konia?...ups...- kor.], a gdy wychodzimy z grodu wesoło galopują do nas (wierne zwierzaki). Podobnie jak solo, konno jedziemy/idziemy, kłusujemy/biegniemy, galopujemy/ pędzimy jakby goniły nas wszystkie diabły. Inaczej niż na ziemi, zachowują się strażnicy patrolujący dachy. Ci za każdym razem ostrzegają nas: "Nie możesz tu być. Odejdź!" Albo grzecznie słuchamy, albo narażamy się na strzały przelatujące koło ucha, często wpadające też w ucho. Jednakowoż fajnie rzuca się milusińskich z wysokości, by potem słuchać ich skamlenia przedśmiertelnego.


poprzednia stronanastępna strona


Co się tyczy sterowania samym bohaterem, ujawnia się tu jedna z wybitnych cecha charakteryzujących Assassin's Creed, a mianowicie możliwość przemieszczania się po wszystkim, co widać. Ale po kolei. Możemy wejść praktycznie na każdy obiekt mający jakieś szczeliny, przejść po każdej przeszkodzie, zawiesić się na tym co wystaje, wspiąć się na najbardziej niedostępny szczyt, posiedzieć w miejscach nie dla zwykłych śmiertelników i poczuć się sprawnymi niczym kot, nadczłowiek, iluzjonista znikający w tumanie kurzu. Co ciekawe, nie jesteśmy nieomylni. Balansując nad przepaścią nieumiejętnie, spadamy. Wbiegając na ludzi, upadamy. Biegnąc zbyt blisko strażników, dostaniemy kuksańca (lub podłożą nam nogę). Ludzie widząc zabójcę zaczną masowo uciekać, nie ułatwiając nam ucieczki. Wyjątkowość takiego poruszania się, najlepiej ujawnia się w trakcie pościgu, kiedy niejednokrotnie wspinamy się w szaleńczym tempie, biegniemy chaotycznie przez siebie pokonując kolejne dachy, upadając, turlając się, biegnąc dalej, dalej, aż do bezpiecznego miejsca. Coś pięknego :D.

Postacie jakie napotkamy w tej przygodzie budzą respekt (jeśli chodzi o charakteryzacje i animacje tych, w większości przypadków, perfekcyjnych, żywych, urozmaiconych ze świetnie podłożonymi, barwnymi głosami osobistości). Mają one swój charakter i pewien rodzaj butności, od zwykłych mieszczan po władców. Przywódca naszego zakonu to Mistrz Al Mualin przebywający w Masyaf i powierzający nam zadanie wyeliminowania dziewięciu kluczowych postaci (on to również wciąga nas w fabułę i powierza nam ulepszenia). W każdym mieście jest też ukryta siedziba naszego ugrupowania, w której przebywa wysokiej rangi zakonnik z informacjami dla nas lub questami. Nam podobnych napotkamy w miastach. Będą to informatorzy, którzy za powierzone informacje zażądają spełnienia określonego zadania, najczęściej będzie to cicha egzekucja przeciwników na czas. Poza tym, strażnicy podobnie myślący, aczkolwiek inaczej wyglądający w poszczególnych miastach. Templariusze, tych bezwzględnie zabijamy, gdy tylko zobaczymy. Kluczowe postacie, najczęściej totalitarni władcy, których również pozbędziemy się, mnisi pomagający nam dostać się do miasta, wyjść z niego i przemieszczać się w nim. Wieśniacy, a wielu ich w mieście czy to w postaciach proroków, gburów, żebraków, czy panów z ADHD. Ci ostatni aż się proszą o porządny cios mieczem!

Questy. Już na początku dostaniemy misje zabicia 9 przywódców miast, którzy przeszkadzają naszemu Zakonowi w szerzeniu jedynego słusznego porządku. Tym sposobem udajemy się do miast, gdzie wspinając się na wieże strategiczne odkrywamy nowe tereny i ikonki z zadaniami jakie musimy spełnić aby uaktywnić wyczekiwany pojedynek. Najczęściej sprowadza się to do tego aby za pomocą pięści wydusić informacje, podsłuchać szepczących ludzi, spełnić przysługę itp. Dla każdego zadania możemy uaktywnić GPS, bardzo przydatny, szczególnie dla ludzi z brakiem wyobraźni przestrzennej (tak, to ja). Może to wydawać się szalenie nudne i schematyczne, mimo to ze względu na wspominaną już nieprzewidywalność wcale takie nie jest. Nigdy nie wiemy, czy któryś wieśniak nas zauważy i zawoła straż. Zwłaszcza, że aby dojść do zadania, trzeba pokonać zwykle odległy teren, a to już samo w sobie jest ultra przyjemne i często stanowi nie lada wyzwanie, gdy miasto jest do nas negatywnie nastawione. Po wykonaniu głównego zadania, zawsze wracamy do bazy, a wtedy już musimy zrobić to tak, aby zostać niezauważonym przez kogokolwiek, co jest piekielnie trudne dla ludzi nieobdarzonych anielską cierpliwością (to też ja). I tu objawia się taktyka jaką możemy stosować. Grę można przejść niwelując przemoc do minimum (tylko po co?). Niektórzy uważają, że tu tkwi kwintesencja grywalności. Druga szkoła zakłada coś zgoła odmiennego ( i należałoby stosować obie). Raz trzeba zabawić się w skradanie, taktyczne przemierzanie terenu z chowaniem się, unikaniem starć, ale również wypruwać flaki z każdego napotkanego nam na drodze przeciwnika, odważnie paradując z mieczem w ręku i szybko ginąć, hi. Najczęściej, jak to zazwyczaj bywa, sprawdza się złoty środek.

Parę słów jeszcze o widoczkach. Już samo miasto wygląda niezwykle imponująco, od rosnącej trawki do żywego nieba przez akweny wodne, a nawet szemrane uliczki. Jednak nie ma nic doskonalszego, równie idealnego, olśniewającego, godnego podziwu jak widok z punktów wysokościowych! Krótkie demo ukazuje nam, zależnie jak wysoko jesteśmy, część panoramy miasta przy akompaniamencie pobudzającej wyobraźnię muzyce- można być jedynie oczarowanym. Sama muzyka towarzyszy nam stale i specjalnymi efektami wyprzedza wydarzenia. W tej kwestii jest dobrze i klimatycznie.


poprzednia stronanastępna strona


Assassin's Creed to niewątpliwie rewolucja w praktycznie każdym aspekcie. To epicka opowieść z wspaniałą grafiką, olbrzymią grywalnością, pozwalająca graczowi przenieść się do zupełnie innego świata, a co lepsze zsynchronizować się z tym światem i kształtować go, stać się członkiem wydarzeń, które zmieniają bieg historii. Rewolucyjny, niezwykle komfortowy i niesamowicie dynamiczny gameplay. Błędy praktycznie można przemilczeć, gdyż nie ma bugów, które autentycznie przeszkadzałyby w rozgrywce, a rozwiązania jakie zastosowano, choć chwilami mogą irytować i razić liniowością nie zmieniają faktu, że i tak w drodze do niezachwiania autentyczności biją na głowę konfrontacje z rzeczywistością. Gramy!

poprzednia strona


10 na 10 0.5



Ogólnie:     95%
Dotyczy wersji:
XBOX 360

Autor:

melixsa


 

||
Video 761
||

Launch Trailer

||
Video 760
||

Ubidays 07 Trailer

||
Video 759
||

E3 2K6 Trailer

||
Video 758
||

Pre-E3 2K6 Trailer




Pora na Wasze komentarze:


||
Bandi2008-07-01 o godzinie 01:07:49, Bandi napisał(a):
Kamil co do fabuły to polecam poniższy "poradnik"

http://fairplaygame.net/poradnik_62.html
||

||
Gość Kamil2008-06-30 o godzinie 21:53:03, Gość Kamil napisał(a):
Moim zdaniem ocena zbyt zawyżona. Grę psują przede wszystkim zbyt łatwe walki, gdyby były trudniejsze to może część ludzi przestała by przechodzi grę w stylu berserkera, tylko assasyna...
No i fabuła jest trochę popaprana, widać że grę robili Francuzi. Oni lubią popaprane pomysły w stylu maszyny czasu (or something).
||

||
Bandi2008-05-04 o godzinie 19:15:42, Bandi napisał(a):
Gra jest świetna, Ubisoft się udało - choć faktycznie cały czas robi się to samo, to się nie da oderwać od gry a co lepsze chce się odkryć wszystko, nawet szukanie "głupich" flag wciąga do reszty.
||

||
tomtom0072008-02-14 o godzinie 19:49:52, tomtom007 napisał(a):
Rowniez mialem przyjemnosc poznania Altaira i czekam teraz na nastepna odslone Assassin's Creed
||

||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza