frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


recenzja
Data: 2012-07-11, autor: Red, dotyczy: PC PS3 XBOX 360

Max Payne 3


Pierwszy Max Payne pojawił się w 2001 roku i namieszał na
||
max payne 3
||
rynku growym. Prosty w założeniach shooter TPP dzięki kilku nowatorskim patentom wrył się w pamięć graczy. Tytuł, w którym dorosła fabuła, wciągająca rozgrywka i bullet-time (spowolnienie czasu pozwalające na efektowne wymiany ognia) dały mu nieśmiertelność. Rockstar przejęło serię od Remedy i stanęło przed nie lada wyzwaniem - musiało reanimować leciwą marki w takim sposób, aby sprzedać tytuł w dzisiejszych czasach, a jednocześnie tak, by nie zawieść jej fanów i ich wygórowanych oczekiwań.

Lata po wielkiej zamieci


Mijają lata. Max Payne to teraz zmęczony życiem, łysiejący i cierpiący na marskość wątroby twardziel, który, po ucieczce z Nowego Jorku, trafia do Sao Paulo. To tam zarabia na życie - ochraniając niezwykle zamożną rodzinę. Niestety, jak to zwykle bywa w takich historiach, coś się chrzani, a Max staje przed jednym z najtrudniejszych wyzwań: ratować rozbitą familię i gnać na pomoc porwanej kobiecie.

Historia jaką przedstawili twórcy jest wciągająca i to w zasadzie ona pcha nas do przodu. Prowadzi z kill-roomu do kill-roomu. Panowie i panie z Rockstara zrobili bowiem coś, za co należą się im gromkie brawa - zachowano klimat poprzednich części, dodając jednocześnie unikalny charakter. Opowieść powadzona jest z niezwykłą klasą (znaczy w większości) i przedstawiona jest w trzech rozdziałach. Zgodnie z obecnymi standardami pełno w niej zwrotów akcji, strzelanin i wzruszeń…

Akcja gry w większości rozgrywa się w słonecznym Sao Paulo. To miejsce dość odległe od przedstawianego w poprzednich odsłonach, szaro-burego Nowego Jorku. Upał i błękitne niebo to jednak jedynie kamuflaż skrywający równie wielki mrok. Wojny gangów, porwania i strzelaniny są tu na poziomie dziennym, a w tym wszystkim Max będzie musiał odnaleźć zarówno siebie jak i, co ważniejsze, Fabianę Branco.

Dramat się rozpoczyna…


Śledztwo prowadzone jest, jakżeby inaczej, przy pomocy kul i broni. Max nie należy do subtelnych jegomości. Protagonista, jak nakazuje tradycja, to jednoosobowa armia. Do tej oczywistości przystosowano całą rozgrywkę. Max Payne 3 to stroszkolna, liniowa strzelanina TPP. Taka z masą przeciwników do wyeliminowania, kill-roomami i apteczkami (!). Cofamy się zatem w czasie. Zapomnijcie o automatycznie regenerującym się zdrowiu bohatera i innych ułatwieniach, do których przyzwyczaiły nas obecne produkcje. Max Payne 3 to gra wymagająca już na "normalnym" poziomie trudności. Rockstar postawił na konserwatyzm i mechanikę dobrze znaną fanom marki.

Twórcy ewidentnie bali się eksperymentów. Gra "wygląda" tak samo jak przed laty - to produkcja na szynach, gdzie przemieszczamy się od poziomu do poziomu, a każdy z nich składa się z określonej liczby strzelanin rozdzielonych cut-scenkami. To właśnie te świetnie zrealizowane przerywniki filmowe są największą motywacją do brnięcia dalej - przynajmniej dla mnie. Cut-scenki tworzą niesamowity klimat i są świetnie wyreżyserowane. I uwierzcie mi, jest ich cała masa. Rockstar po raz kolejny udowodniło, że potrafi tworzyć efektowne animacje. Oddzielają one także dwie części gry - teraźniejszą i wspominkową.

Gorzej z główną atrakcją tytułu - ze strzelaniem. Niestety ten element rozgrywki nie jest tak dopracowany, jak można by przypuszczać. Nie zrozumcie mnie źle - na pierwszy rzut oka twórcy zaimplementowali tu wszystko, co powinno pojawić się w produkcji XXI wieku. Mamy system coverów, dużo broni oraz wizytówkę serii, czyli bullet-time, pozwalający w przeciągu chwili zabić całe zastępy przeciwników. Problem w tym, że nie zdefiniowano do końca sposobu na grę. Z jednej strony wymiany ognia wspomagane spowolnieniem czasu (zabijając przeciwników ładujemy adrenalinę, a dzięki niej możemy dokonać niezwykle spektakularne akcje) dają wielką radochę - wskoczenie w grupę bandziorów i zabicie ich nim ci zdążą wyciągnąć spluwy jest niezwykle satysfakcjonujące - lecz z drugiej w przeważającej większości bywa nieefektywne. O wiele skuteczniej strzela się zza osłon, tylko od czasu do czasu wspomagając się bullet-timem. Niestety i tulenie się do zasłon pozostawia wiele do życzenia. Często zabawę psuje ułomności systemu osłon - przypadkowe "odklejenie się" od ściany chociażby. Ciężko także wyczuć położenie celownika. Serio! Odnosiłem wrażenie, że powinien on znajdować się w innym miejscu za każdym razem, w którym rozpoczynałem ostrzał zza ściany czy innej barierki.


następna strona


Co ciekawe gra, która powinna premiować niekonwencjonalne podejście do strzelania i akcje w stylu Rambo bynajmniej tego nie robi. W większości przypadków takie harce kończą się szybką i efektowną śmiercią - bo albo nie wystarcza adrenaliny, albo kończą się apteczki. Nie oznacza to oczywiście tego, że w grze brakuje efekciarskich momentów. Wręcz przeciwnie - jest ich cała masa. Wybuchy, strzelaniny, dużo sypiących się kul - to wszystko w trzecim Maxie występuje, oczywiście w większości w momentach przewidzianych przez twórców.

Déjà vu


Max Payne 3 to strzelanina niezwykle liniowa i klasyczna w swym założeniu. Każdy etap zaczyna się i kończy na wymianie ognia. Im dalej w las, tym więcej przeciwników, tym większa konieczność korzystania z apteczek, adrenaliny, osłon - a więc wszystko w normie. Konfrontacje są także niezwykle wymagające. SI jest bardzo szczwana i często lubi przycisnąć nas do muru - zbiry zachodzą Maxa z każdej możliwej strony, rzucają granaty etc. Należy być mobilnym, sensownie dobierać arsenał i kontrolować stan zdrowia. A co jeśli się zagapimy? Wówczas z pomocą przyjdzie nowość - mechanizm last man standing. Dzięki niemu w momencie, w którym Max runie na kolana, a w zanadrzu ma chociaż jedno opakowanie proszków przeciwbólowych, czas spowalnia, zaś my mamy okazję, by wykończyć oprawcę jednym strzałem, po czym powrócić na pole bitwy.

I tak brniemy naprzód. Od jednej wymiany ognia do drugiej. Wpadamy do pomieszczenia, spowalniamy czas, zabijamy tylu przeciwników, na ilu wystarcza adrenaliny, a resztę dobijamy zza osłony i czekamy na kolejną falę oponentów. Następnie manewr powtarzamy. Uczucie dejva vu po pewnym czasie gwarantowane. Zabrakło tu wstawek znanych z oryginału. Psychodelicznych wizji głównego bohatera. Obrazów tworzonych w wyniku przedawkowania środków przeciwbólowych i alkoholu. Trochę szkoda. Takie urozmaicenie odświeżyłoby troszkę sztampową rozgrywkę. Nie zrozumcie mnie źle - w Maxa Payna 3 gra się bardzo przyjemnie, lecz w trzecim, ostatnim akcie, czuć lekkie zmęczenie materiału i brak pomysłu na dalszą opowieść. Trochę szkoda.

Z kamerą wśród kul


Żadnych zarzutów nie można mieć natomiast do oprawy graficznej gry. Max wygląda wprost obłędnie. I nie chodzi tu o jakość tekstur, choć te, szczególnie w wersji na komputery osobiste, także imponują. Gra robi wrażenie jako całość. Specyficzny styl graficzny, filtry nadające całości klimat, animacje, efekty specjalne, niezwykle płynny sposób połączenia rozgrywki z cutscenkami, gdzie z oglądanego i świetnie wyreżyserowanego filmu w naturalny sposób przejmujemy kontrolę nad postacią - wszystko to tworzy niezwykle przyjemny dla oka obrazek.

W tym miejscu należy pochwalić Rockstar za coś, co do tej firmy raczej nigdy nie pasowało - bezbłędną konwersję gry z wersji konsolowej na tę pecetową. Miałem okazję przetestować tytuł zarówno w wersji na PS3, jak też na PC i z całą stanowczością stwierdzam, iż ta druga nie tylko wygląda lepiej (tekstury wyższej rozdzielczości robią swoje), ale także działa niezwykle płynnie. Kosmiczne wymagania sprzętowe, którymi tytuł straszył przed premierą, są w pełni uzasadnione - im lepszym sprzętem dysponujemy, tym ładniejszy tytuł zobaczymy. Słabsza konfiguracja, a więc ta rekomendowana, bądź minimalna, wcale nie wyklucza płynnej rozgrywki - choć, co oczywiste, na niższym poziomie graficznym.

Maxów dwóch, trzech, czterech


Max Payne 3 to nie tylko rozgrywka dla pojedynczego gracza. Rockstar, idąc torem wyznaczonym przez obecne produkcje, ma także dość rozbudowany tryb multiplayer. Rozgrywka wieloosobowa, poza niezwykle klasycznymi meczami, daje możliwość tworzenia gangów, którym ruszymy na podbój rankingów. Ponadto nasze sieciowe "ja", ewoluuje, zbiera punkty doświadczenia, dostaje dostęp do dodatkowych bonusów (łącznie z bullet-timem)… Tak, twórcy czerpali inspiracje od największych. Fani zmagań w internecie na pewno nie będą zawiedzeni, choć nie oszukujmy się, Max Payne 3 to przede wszystkim kampania i historia. Właśnie dlatego multiplayer należy traktować tylko, lub aż, jak niezwykle miłe urozmaicenie.


poprzednia stronanastępna strona


Stary, poczciwy Max Payne…


Jaki jest Max Payne 3? To produkcja, w której tak samo łatwo można się zatracić, jak też ją znienawidzić. Z jednej strony dostaliśmy grę współczesną, z ładną oprawą graficzną, świetnym i nowożytnym sposobem prowadzenia narracji. Z drugiej zaś tytuł oldschoolowy i wymagający. Taki, który jest w stanie znużyć tym samym, ciągnącym się przez całą historię schematem rozgrywki. Zabrakło finezji, innowacyjności i prawdopodobnie odwagi. Widać, że niektóre rzeczy można było wykonać lepiej. Szkoda, bowiem powrót po latach mógł wyglądać jeszcze lepiej. Trzecia odsłona cyklu to stary i dobry Max Payne. Niestety tylko dobry…


poprzednia strona


+ Oprawa graficzna

+ Ciekawa i dojrzała historia

+ Główny bohater

10 na 10 0
- Brak innowacyjności...

- ...A co za tym idzie poczucie monotonii

-




Grafika:    Piękna oprawa graficzna 95%
Dźwięk:    Bez zarzutów 90%
Ogólnie:    Dobra kontynuacja i udany powrót po latach 80%

Zalety Wady
Oprawa graficzna
Ciekawa i dojrzała historia
Główny bohater
Brak innowacyjności...
...A co za tym idzie poczucie monotonii
Dotyczy wersji:
PC

Autor:

Red


 

||
Video 1866
||

Max Payne 3: Local Justice Trailer

||
Video 1824
||

Official Launch Trailer

||
Video 1809
||

Max Payne 3 Design and Technology Series: "Bullet Time"

||
Video 1635
||

Trailer 1 HD 720p




Pora na Wasze komentarze:


||
Bandi2012-07-11 o godzinie 01:19:29, Bandi napisał(a):
Zgadzam się w 100%. Czuć monotonię, tzn jest to spowodowane chyba tym, że gra jest jak dla mnie za długa. Oczywiście to jest zaleta gry, ale suma sumarum czasami lepiej aby gra była krótsza i zachęcała nas do przejścia jeszcze raz.

Druga sprawa to celowanie - tak - ja też miałem z nim problemy - zabrakło umieszczenia na stałe celowniczka. Często myślałem, że dobrze ustaw3iłem kamerę centralnie na przeciwnika a po wychyleniu z osłony musiałem dodatkowo dosyć mocno korygować cel.

Grafika. Na PS3 pewnie są problemy jak z większością gier multiplatformowych, ale na X360 muszę powiedzieć, że kopara prawie mi opadła na podłogę. Nie sądziłem, że X360 stać jeszcze na taką jakość grafiki. Aż się "boję" co będzie jak zobaczę ten tytuł na PC
||

||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza