Zjawił się w 2010 roku, zatrzepotał peleryną i pozostawił zachwyconych graczy
czekających na więcej. O kim mowa? O Batmanie, który wrócił na rynek growy z wielkim przytupem. Debiutancki projekt nieznanego wówczas studia Rocksteady, czyli Batman: Arkham City, przełamał impas słabych gier na podstawie - czy to komiksu, książki, filmu. Pierwszy Mroczny Rycerz pojawił się znikąd i powalił wszystkich na kolana. Teraz czas na kontynuację. Twórcy mają przed sobą ciężkie zadanie - sprostać wysokim wymaganiom graczy. Poprzeczka postawiona przez poprzednią odsłonę została zawieszona bardzo wysoko. Czy Arkham City uda się do niej doskoczyć?
Z więzienia do miasta
Czym jest Barman: Arkham City? Mówiąc wprost: to większe Arkham Asylum. Twórcy rozbudowali dobrze znany schemat, który sprawdził się wręcz rewelacyjnie. Drugi "Gacek" to wciąż połączenie bijatyki, gry logicznej, skradanki z niesamowitym, komiksowym klimatem. Gra jest większa, bardziej złożona i trudniejsza. Ale po kolei.
Arkham City to bezpośrednia kontynuacja wydarzeń znanych z poprzedniej odsłony. Mija sześć miesięcy od pamiętnego finału Arkham Asylum, a w mieście dochodzi do wielkich zmian. Naczelnik więzienia, Quincy Sharp, awansował - został nowym burmistrzem Gotham - a znany i (nie)lubiany "azyl" dla najniebezpieczniejszych łotrów powiększył do rozmiarów dzielnicy. Stara i najbardziej zrujnowana część miasta to teraz Arkham City - miejsce, gdzie zesłano wszystkich najgroźniejszych zbirów. Trzeba przyznać, że to posunięcie dość ryzykowne. W takich warunkach nie ciężko o awanturę - Pingwin, Dwie Twarze, Joker, Trujący Bluszcz, Pan Freeze i Riddler, doborowe towarzystwo, do którego słowo "kłopoty" pasuje jak ulał. Jeśli dołożymy do tego Hugo Stramge'a w roli nowego szefa więziennictwa, to wizja apokalipsy jest jak najbardziej prawdopodobna. I wiecie co? Ta nadciąga!
Od Wayna do bohatera
Nowy naczelnik to jedna z najniebezpieczniejszych postaci z całego uniwersum Batmana. Genialny profesor, psycholog, który odkrył tożsamość Gacka ma wielkie, acz niemoralne plany odnośnie Arkham City. Aby nie dopuścić do ich pokrzyżowania przez Batmana sięga on po dość radykalne środki - porywa bohatera w jego "ludzkiej" postaci. Niestety, z peleryną czy bez Mroczny Rycerz to Mroczny Rycerz, który wszędzie sobie poradzi. Gacek, a właściwie Bruce Wayne, ucieka bandziorom mającym zakończyć jego żywot i przywdziewa swoją zbroję. Od tej pory protagonista musi sprawdzić co dzieje się za murami Arkham City, gdzie Hugo Strange wciela w życie straszliwą Procedurę 10 - przemianę, mającą na położyć kres przestępczości.
Odkrycie tajemnicy misji naczelnika nie będzie proste. Poza profesorem na drodze detektywa staną najbardziej niebezpieczni przestępcy, którzy ani myślą ułatwić Batmanowi dochodzenia, a przeciwności
mnożą się z minuty na minutę. No ale umówmy się: w takich warunkach Mroczny Rycerz czuje się jak ryba w wodzie!
Arkham Asylum na sterydach
Zresztą podobne odczucie powinien mieć każdy fan poprzedniej odsłony serii. Arkham City to tak naprawdę Arkham Asylum "na sterydach". Wszystkie charakterystyczne elementy powracają. Mamy sekwencje skradankowe, łamigłówki Riddlera, efektowne starcia na pięści i jeszcze bardziej widowiskowe starcia z bossami. W zasadzie jedyną różnicą jest rozmach. Twórcy wrzucają gracza od razu w samo źródło akcji. Teren, który zwiedzamy został powiększony i otwarty, a lokację naszpikowano zbirami, zagadkami i misjami. Jest też troszkę trudniej. Przykład? Weźmy chociażby pojedynki: wieńczące "jedynkę" starcia z dużą grupą przeciwników teraz pojawiają się już na początku rozgrywki. Gracz zmuszony jest więc w mig pojąć zasady jakie stawia tytuł. Najważniejsze staje się odpowiednie wyczucie czasu i stosowanie odpowiednich taktyk. Kontrowanie ciosów pojedynczych, bądź tych zadawanych przez kilku oponentów na raz, rozbrajanie, odskakiwanie - to wszystko ma kluczowe znaczenie. Teraz, w porównaniu z Arkaham Asylum, trzeba się o wiele bardziej napocić, aby bez szwanku wyjść z dużej bójki. Przeciwników jest więcej, często są oni wyposażeni w tarczę, noże czy broń palną przez co wymagają stosowania innych chwytów.
Niemniej warto się namęczyć, bowiem to co dane jest nam oglądać na ekranach to istna uczta dla oczu. Owszem, piękne i płynne wymiany ciosów to znak firmowy poprzedniej odsłony, lecz kontynuacja bije pod tym względem "jedynkę" na głowę. To bez wątpienia najbardziej efektowny pokaz walki wręcz w historii elektronicznej rozrywki. Obserwowanie tego, w jaki sposób Batman z ogromną łatwością kładzie na łopatki istne zastępy przestępców powoduje opad szczęki.
następna strona
Utrzymanie idealnego tempa nie jest zadaniem prostym - szczególnie, kiedy zza pleców atakuje kilku zbirów na raz - ale warto. Podniesienie poziomu trudności wyszło tytułowi na dobre. Walki, szczególnie na wyższych stopniach skomplikowania, stanowią duże wyzwanie, lecz tym większa satysfakcja po bezbłędnie wprowadzonej kombinacji.
Nie tylko przeciwnicy nauczyli się nowych sztuczek - Batman także się zmienił. Do arsenału Mrocznego Rycerza dołączyły nowe gadżety, które czekają na użycie także w trakcie walki. Podczas bójki bez problemu rzucimy trzema batarangami na raz, zamrozimy delikwenta, porazimy prądem czy zdetonujemy pod nogami wybuchowy żel - a to wszystko czynimy nie wypadając z rytmu. Zabawki Batmana to bez wątpienia przydatna przewaga podczas walki. W trakcie zaciętego pojedynku niezwykle ułatwiają one zadanie, niemniej pełnie krasy pokazują one w sekwencjach skradankowych.
Atak z powietrza
Arkham
City to nie tylko efektowne starcia z przeciwnikami, to także znane i lubiane etapy, w których należy się skradać. Przemieszczanie się za plecami oponentów, ciche "usypianie" łotrów przy pomocy chwytów oraz gadżetów wraca. Poziomy, w których Batman niczym drapieżnik eliminuje przeciwników zamkniętych na dużej lokacji to kolejna z wizytówek Arkham Asylum - nie mogło zatem zabraknąć jej w kontynuacji Powiem więcej - teraz takich sekwencji jest jeszcze więcej, są one także bardziej skomplikowane. Zbiry Jokera, Dwóch Twarzy i Pingwina (a w późniejszych etapach strażnicy korporacji TYGER) stali się bardziej inteligentni. Bo owszem, znane wcześniej patenty z ukrywaniem się na wiszących gargulcach czy pod kratkami nadal działają, lecz nie są to już zasłony doskonałe. O czym mówię? Weźmy chociażby gargulce - jeśli któryś z przeciwników wypatrzy Batmana na jednym z nich, wówczas alarmuje innych. Od tej pory bandziory będą sukcesywnie niszczyć każdy napotkany posąg (że o możliwości dostrzeżenia Gacka na nich nie wspomnę). Zostali także świetnie uzbrojeni. Miny zbliżeniowe, granaty, broń czy urządzenia zakłócające "tryb detektywa" Mrocznego Rycerza są tu na porządku dziennym.
Trzeba zmieniać taktykę i stosować wszystkie znane metody walki - zresztą Batman rozpoczyna przygodę z niemalże wszystkimi sztuczkami znanymi z poprzedniej części (brakuje jedynie batarangów sonicznych).
Podwieszanie delikwenta pod gargulcem, detonacja wybuchowego żelu, podwójny nokaut - nic tylko rozpocząć łowy.
Piękne miasto
Równie pomysłowo rozegrano misje. Podczas swobodnego przemierzania dużego Arkham City natrafiamy na masę zadań pobocznych, które udanie urozmaicają wciągający wątek fabularny. Trzeba powiedzieć wprost: wielkie pokłony dla twórców za tę część gry. Zadania poboczne przygotowano z pomysłem i smakiem. To pełnoprawne misje i śledzimy je z zapartym tchem. Zwieńczeniem tychże są wyzwania Riddlera na jakie natrafiamy w takcie przemierzania ulic i dachów miasta.
Batman stał się także o wiele bardziej mobilny niż wcześniej. Otwarte miasto wymusiło wprowadzenie kilku zmian. Teraz kluczowe staje się szybowanie. Należy wystrzelić linę i wybić w powietrze, by korzystając z pędu powietrza unosić się nad głowami bandziorów. To niezwykle intuicyjny i przyjemny sposób poruszania. Daje on masę satysfakcji. Przy odrobinie wprawy - i odpowiednim ulepszeniu gadżetów - w kilka chwil można pokonać pokaźne połacie terenu, a Mrocznego Rycerza do lądowania zmusza wyłącznie wola gracza.
Przeloty nad budynkami to także idealna okazja do tego, aby napawać się urodą gry. Arkham City wygląda rewelacyjnie. Tytuł stworzono na znanym Unreal Engine i jest to z całą pewnością najpiękniejsza produkcja działająca w oparciu o tę technologię. Zróżnicowane dzielnice, mroczny klimat i światła przebijające się przez mrok robią niesamowite wrażenie. Poszczególne części miasta odzwierciedlają charakter panujących tam szefów. Część zajęta przez Jokera pełna jest klaunów, z kolei ta Dwóch Twarzy zbirów w oszpecających maskach. Nie sposób przegapić gdzie się obecnie znajdujemy. Równie efektownie wygląda świat podczas trybu detektywa - specjalnym widoku Batmana, podczas którego bohater jest w stanie widzieć przez ściany, a przez to dostrzegać oponentów z daleka. Swoją drogą został on trochę zmieniony od czasów Arkham Asylum - po prostu teraz widać jest znacznie mniej. Owszem, to ogromna przewaga w trakcie zwiadu, lecz podczas walki lepiej zdać się na tradycyjny obraz kreowany przez Unreal Engine. Niemniej tryb detektywa wygląda pięknie - przy nim ten Kobiety-kot prezentuje się bardzo przeciętnie.
poprzednia stronanastępna strona