frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


recenzja
Data: 2011-12-31, autor: Red, dotyczy: PC PS3 XBOX 360

Assassin`s Creed: Revelations


Dzieje Ezio się kończą. Włoch, który lata swej młodości ma już
||
assassins creed revelations
||
daleko za sobą, wyrusza w ostatnią podróż. Jako wielki i potężny mentor asasynów postanawia odkryć tajemnicę mistrza Altaira. Tajemnice legendarnego zabójcy prowadzą do Konstantynopola (gdzie Ezio spędzi większość czasu) oraz Masjafu. Ostatni rozdział opowieści głowy rodu Auditore czas zacząć - dzięki Assassin's Creed: Revelations.

Na cztery ostrza


Ten bardzo szczątkowy opis oddaje w zasadzie cały zarys fabularny nowego asasyna. Cała akcja to kontynuacja ostatnich chwil z AC: Brotherhood. Po finałowych wydarzeniach poprzedniej odsłony Desmond traci przytomność i zostaje uwięziony w Animusie. Dlaczego? Cóż, powiedzmy, że rozum chłopaka przestaje rozpoznawać kim właściwie jest i zaczyna się gubić w świadomościach. A to Altair, a to Ezio, innym razem Desmond - sami przyznacie, że dezorientacja jest możliwa. Jedynym sposobem na ucieczkę są wspomnienia. Śmiałek znów musi doświadczyć tego, co jego przodek ze słonecznej Italii.

Zresztą wertowanie przeszłości to coś, co jest motywem przewodnim Assassin's Creed: Revelations. Wszak zarówno Desmond zagłębia się w dzieje przodków, jak i Ezio. Finał tych wycieczek wstecz to w sumie trzy grywalne postacie. Przyjdzie nam zobaczyć abstrakcyjne wnętrze Animusa, Masjaf w latach świetności oraz piękny Konstantynopol, gdzie spędzimy główną część gry.

Stary (dobry?) Ezio


Nie urywa się kurze złotych jaj - z tego założenia wyszli włodarze z Ubisoftu, którzy postanowili markę Assassin's Creed wykorzystać w pełni. Właśnie dlatego po raz trzeci z rzędu najważniejszą część gry spędzamy w ciele wielokrotnie już przytaczanego Ezio. Nie wiem czy autorzy postawili sobie za punkt honoru, aby pokazać nam jego całe życie (wszak w AC:II widzimy moment narodzin), lecz faktem jest, iż w najnowszej odsłonie dobrze znany Włoch jest już mocno doświadczonym jegomościem. Po raz kolejny dostajemy więc tego samego bohatera z niemalże identycznym zestawem ruchów i animacji. Poczucie déjà vu jak najbardziej uzasadnione.

Nie oznacza to jednak, że Assassin's Creed to tak naprawdę duże DLC. Oj nie. Twórcy starali się jak mogli, aby oddać produkt, który mógłby obronić się sam w sobie. Czy się udało? Tak, lecz nie można oczekiwać rewolucji po czymś stworzonym zaledwie w rok. Zresztą Ubi postawiło wszystko na jedną kartę podczas tworzenia kolejnego kredo zabójcy - nad Revelations pracowały chyba wszystkie studia wydawcy.

Efekt? Kontynuacja przez duże "K". Dosłownie. Każdy fan poprzednich odsłon odnajdzie się tu jak ryba w wodzie. Taki sam sposób poruszania, identyczne patenty i dobrze znany schemat - ot, jak w każdym "asasynie". Zresztą zdaje się, że właśnie dla największych miłośników marki tak naprawdę powstało całe Revelations. Widać to od samego początku - gra nie wprowadza nas stopniowo w rozgrywkę, a od razu stawia przed nami konkretne wyzwania. Taki zabieg sprawił, że nowy AC jest troszkę trudniejszy (to znaczy dla "świeżaków" serii).

Prawdę powiedziawszy inne rozwiązanie byłoby sztuczne. Dlaczego? Z racji wieku głównego bohatera. Wszak ciężko wyobrazić sobie sytuację, w której doświadczony życiem zabójca, wielki mentor i założyciel bractwa asaynów, miałby ponownie uczyć się walczyć, biegać i wspinać. Właśnie dlatego właściwie jedyną i główną nowością w sposobie poruszania się jest hak, który zastępuje jedno z dwóch ukrytych ostrzy. To potężna broń niosąca śmierć, przewracająca i obezwładniająca przeciwników deska ratunku oraz zmyślny uchwyt, dzięki któremu dostaniemy się do niedostępnych miejsc. Ten gadżet pozwala także na dokonywanie błyskawicznych susów w górę i w dal, dzięki czemu o wiele szybciej dotrzemy do celu. Hak umożliwia także efektowne i efektywne przejazdy po linach rozwieszonych między budynkami.

Do nowego arsenału protagonisty dołączają również ładunki wybuchowe. Od teraz można bawić się w małego chemika i tworzyć własne pociski ze znalezionych składników. Odrobina chęci pozwoli stworzyć różne typy bomb - od zabójczych, po takie odwracające uwagę. Dobrze ciśnięta "niespodzianka" zakończy bitwę, bądź znacznie ją ułatwi.

Po raz kolejny budujemy własne bractwo


To w zasadzie największe nowinki produkcji. AC: Revelations opiera się głównie na znanych patentach. Powracają misje główne i poboczne z werbunkiem uczniów na czele. Po raz kolejny odbijamy wieże, przejmujemy kontrolę nad dzielnicami i zakładamy bractwo zabójców - tym razem w Konstantynopolu. Wzorem Brotherhooda podopiecznych wysyłamy na misje po całym świecie, dzięki czemu awansują oni coraz wyżej w hierarchii zakonu. Tu pojawia się jednak drobna nowość: asasyni mogą zostać mistrzami przejętych dzielnic (podwładny musi osiągnąć odpowiedni poziom, po czym zleca misję podzieloną na dwie części).


następna strona


Po co się tak starać? Cóż, mistrz w danej dzielnicy to ogromne udogodnienie dla nas. Otóż Ubiosoft, najwidoczniej podczas desperackich prób poszukiwania nowości, postanowił wprowadzić swoisty tower defense - inaczej tego nazwać nie sposób. W tej części przejęte wieże mogą zostać odbite przez templariuszy. Jeśli zwrócimy na siebie zbyt dużą uwagę (zabijając, kupując i remontując obiekty w mieście) nasza "centrala" w danej części miasta zostanie zaatakowana. Co wówczas? Ezio, niczym generał, staje na dachu, rozstawia barykady i asasynów aby wraz z nimi odeprzeć co raz to potężniejsze fale przeciwników - i to na z góry wybranej miejscówce (cały czas takiej samej). Brawa dla panów i pań twórców, to naprawdę bardzo wtórny i nudny element najnowszego kredo zabójcy. Na szczęście obecność mistrza wieży zapobiega atakom templariuszy.

Altair - bibliotekarz świata


Bez wątpienia najbardziej hucznie zapowiadaną atrakcją czwartego asasyna był powrót Altaira. Ten nastąpił i trzeba powiedzieć wprost: to niewątpliwy plus Revelations. Głównym celem stambulskiej części gry jest dotarcie do biblioteki Altaira, która jest obiektem pożądania zarówno asasynów, jak i templariuszy. Aby móc zgłębić sekrety zamknięte za wielkimi wrotami Masjafu potrzebne są klucze. Włoch, co oczywiste, musi odnaleźć je wszystkie. Te, poza funkcją oczywistą, są także czymś w rodzaju interaktywnego pamiętnika przodka Ezia. Podczas oglądania wspomnień Altaira przenosimy się do średniowiecza i poznajemy dalszą część historii z pierwszego Assassin's Creed.

Niemniej nieważne czy w skórze Ezia czy Altaira - prędzej czy później i tak trzeba będzie sięgnąć po ostrze. Ten aspekt AC nie uległ wielkim zmianom. Nadal najbardziej skuteczna jest kontra, a najcenniejsze staje się wyczucie czasu. Jest efektownie, intuicyjnie - ot, jak to w Assassin's Creed zawsze bywało. Dodano opcję użycia haku, kilka animacji, odświeżających mocno oklepany już schemat, oraz przeciwników uzbrojonych w broń palną (nie stanowiących tak naprawdę szczególnego zagrożenia). Innymi słowy: jest tu wszystko co pokochali fani marki, a co troszkę opatrzyło się innym.

Podobne odczucia można mieć przyglądając się oprawie Revelations, w której nie dokonano większych zmian. Owszem, przed naszymi oczyma rozpościera się inna panorama, inne budynki, lecz styl graficzny, rozstawienie obiektów pozostał niezmieniony. Zdaje się, że silnik na którym zbudowano "asasyna" pokazał pełną krasę już w poprzednich odsłonach - choć trzeba przyznać, że wielki Konstantynopol miejscami imponuje urodą.

Bliźniaczo prezentuje się także sytuacja z animacjami. Ezio, choć stał się doświadczonym, budzącym postrach i szacunek zabójcą, to porusza się nadal tak samo jak w "dwójce". Ten sam zestaw chwytów, taki sam bieg, taki sam sposób wspinaczki - trochę szkoda. Przydałaby się jakaś zmiana, która oddałaby wiek Auditore.

Nie oznacza to jednak, że w AC:R nie ma żadnych niespodzianek. Oj nie. Twórcy dodali coś, czego w "asasynach" jeszcze nie było - grę logiczną. Otóż w trakcie rozgrywki Desmondem możemy rozegrać bonusowe etapy toczone w perspektywie FPP. To abstrakcyjny pamiętnik, gdzie celem jest dotarcie z punktu "A" do "B", unikając przy okazji pułapek, rdzeni Animusa, wymyślając i tworząc sobie drogę naprzód. Ciekawe urozmaicenie.

Znów w sieci


Zgodnie z tradycją rozpoczętą w Assassin's Creed: Brotherhood, Revelations oferuje także grę przez sieć. Multiplayer to z zasadzie kalka tego, czego mogliśmy doświadczyć przy okazji poprzednika. Utarty schemat troszkę wyszlifowano i usprawniono, lecz ogólne założenia są takie same. Kilka klas postaci, różne tryby rozgrywki (od klasycznego deathmatch, po "asasynowe" CTF), konieczność ukrywania swej obecności i atakowania z zaskoczenia. Wszystko wskazuje na to, że podobnie jak w "bractwie", tak i tu największym problemem będą ludzie, którzy nie chcą trzymać się wyznaczonych zasad...


poprzednia stronanastępna strona


Żegnaj Ezio...


Ubisoftowi znów się udało. Na rynek trafiła bardzo dobra produkcja spod szyldu Assassin's Creed. Revelations to tytuł niezwykle grywalny i wciągający. "Czwórka" bez wątpienia jest także najlepszą częścią cyklu. Trzeba jednak zaznaczyć, że wydawca stąpa po cienkim lodzie. Przeciąganie w nieskończoność tego samego schematu, opowieści o tym samym bohaterze, w której zmian jest jak na lekarstwo może znudzić nawet najbardziej zagorzałych fanów marki. Na szczęście teraz nadarza się idealna okazja do rewolucji, lub chociaż dużej ewolucji. Assassin's Creed: Revelations to definitywny koniec ery Ezio Auditore (zwieńczony w animowanym filmie krótkometrarzowym Assassin's Creed: Embers). Mam nadzieję, że następna odsłona serii, a więc ta oznaczona numerem 3, spełni moje życzenia i w wielkim stylu zakończy świetny cykl kreda zabójcy.


poprzednia strona


+ etapy z Altairem

+ ciekawy koniec wątku Ezio

+ nadal wciąga

10 na 10 0
- obrona wież

- mało urozmaiceń względem poprzednich "asasynów"




Grafika:    Asasyn cały czas jest ładny, choć nie imponuje jak kiedyś 80%
Dźwięk:    Nie można się do niczego doczepić 90%
Ogólnie:    Kolejny Assassin`s Creed. Nic dodać nic ująć 80%

Zalety Wady
etapy z Altairem
ciekawy koniec wątku Ezio
nadal wciąga
obrona wież
mało urozmaiceń względem poprzednich "asasynów"
Dotyczy wersji:
PC

Autor:

Red


 

||
Video 1725
||

reklama telewizyjna

||
Video 1720
||

Multiplayer Trailer #2

||
Video 1685
||

Making Bombs Trailer

||
Video 1679
||

Story Trailer

||
Video 1610
||

Gameplay Trailer - GamesCom 2011




Pora na Wasze komentarze:


||
Bandi2012-01-01 o godzinie 01:18:44, Bandi napisał(a):
Recka zachęciła mnie do zagrania. AC1 był nudny, AC2 mnie pochłonął, w Brotherhooda długo nie pograłem przesycony AC2 - teraz chętnie dosiądę konia i pognam do Konstantynopola!
||

||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza