frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


recenzja
Data: 2011-12-04, autor: Red, dotyczy: PC PS3 XBOX 360

L.A. Noire PC


Kilka miesięcy temu na rynku pojawiła się zupełnie nowa marka w
||
LA Noire
||
portfolio Rockstar Games. L. A. Noire, bo o tym tytule mowa, swą premierę miało w maju tego roku. Produkcja, wówczas wyłącznie konsolowa, zebrała dobre noty i przychylne opinie graczy - głównie dzięki genialnemu systemowi mimiki. A jakie dokładnie jest L.A. Noire, no i jak wypadła pecetowa konwersja pozycji od Team Bondi? Sprawdźmy!

Od zera do bohatera


Na werdykt i końcową ocenę przyjdzie jednak pora kiedy indziej. Najpierw trzeba zacząć od podstaw, czyli wyjaśnienia czym właściwie L.A. Noire jest. Prawdę powiedziawszy zdefiniowanie tytułu wydawanego przez Rockstar Games to zadanie dość trudne. Jeśli mielibyśmy kierować się tymi najprostszymi wytycznymi produkcja Team Bondi to gra TPP z otwartym miastem. Nie ma co, Rockstar jest oryginalny, chciałoby się rzec. Otóż właśnie jest! Bo owszem, na upartego można ten tytuł zaliczyć do gatunku sandbox, lecz prawdę powiedziawszy mija się to z prawdą. L.A. Noire to tak naprawdę opowieść detektywistyczna, która, pomimo posiadania cech "piaskownic", różni się od nich diametralnie. Tu roli głównych skrzypiec nie pełni otoczenie oraz atrakcje nań umieszczone, a opowieść i intryga, jaką rozwiązujemy. Afera dziejąca się w Los Angeles 1947 roku, którą postara się rozwikłać detektyw Cole Phelps, czyli gracz. Niestety, czy może stety, nie od razu dzielny protagonista stanie naprzeciw spiskowi. Oj nie. Droga do prawy będzie kręta i usłana przeciwnościami - od krawężnika po detektywa, istne "od zera do bohatera".

Tak, zgadza się. Na początku rozgrywki nie wcielamy się w poważanego i znanego detektywa, a w szarego, czy może bardziej niebieskiego, stróża prawa, który wykonuje polecenia przełożonych. No, choć w sumie nie do końca. Otóż Phelps do ludzi trzymających się wytycznych nie należy. Od początku marzy mu się coś więcej. Właśnie dlatego przy nadarzających się okazjach wychodzi poza ramy swych obowiązków dociekając do sedna sprawy. Ta nadgorliwość zostaje zauważona. Phelps dostaje awans, zaczyna rozwiązywać zagadki, zyskuje sławę w mieście, a to wszystko pod czujnym okiem jegomościa znad klawiatury i myszy.

W poszukiwaniu tropu


Czym dokładnie będzie zajmował się gracz? Pokonywaniem postawionych przed nim łamigłówek, ma się rozumieć. L.A. Noire jest bowiem, i piszę to z pełną odpowiedzialnością, przygodówką. Dobrze, są w niej samochody, otwarte, choć puste miasto oraz strzelaniny, lecz tak naprawdę największa zabawą jest wymyślanie sposobów rozwikłania postawionego problemu. Znalezienie tropu, dowodów oraz powiązanie ich z konkretnym podejrzanym, a finalnie przesłuchanie tej osoby - to sprawia największą frajdę podczas zabawy w tytuł od Team Bondi.

Rozwiązywanie sprawy zawsze wygląda podobnie. Dojeżdżamy na dane miejsce, dokładnie przeszukujemy wyznaczony obszar gdzie dokonały się czyny straszne, zbieramy dowody - w czym pomaga drżenie pada - i na ich podstawie, uzupełnieni o wiedzę uzyskaną od światków, ruszamy dalej prowadząc dochodzenie. Poszlaki są zresztą tym, na czym opiera się każda sprawa L.A. Noire. To na ich podstawie zadajemy określone pytania, prowadzimy swe działania i wyciągamy wnioski prowadzące do szczęśliwego rozwiązania, bądź pechowego zawalenia, problemu. Co ciekawe przedmiotów pozornie wyglądających na przydatne jest cała masa. Nie każdy znaleziony obiekt ma znaczenie, lecz i tak możemy je dokładnie obejrzeć i zbadać. Tak, w L.A Noire nikt nieprzejmuje się odciskami palców, gumowymi rękawiczkami. Detektywi bezkarnie mogą badać wszystko - dosłownie. Dokładnie oględziny leżącego ciała, przeglądanie notesów, listów - to wszystko jest dozwolone. Cel jest tylko jeden: rozwiązanie sprawy.

Kłamiesz, czy mówisz prawdę?


Szukanie tropów ma jeden, główny sens. Na ich podstawie, między innymi, przygotowywane są pytania dla podejrzanych i świadków. To na przesłuchaniach opiera się właściwie cała gra - zresztą samo szukanie poszlak ma charakter czysto zręcznościowy (pad drży w momencie, w którym natrafiamy na coś bardziej, lub mnie użytecznego), co ewidentnie uwidacznia na co twórcy chcieli położyć nacisk. Bo owszem, każdą znalezioną rzecz można podnieś, można się jej przyjrzeć z każdej możliwej strony, lecz summa summarum prowadzą one do rozmów z NPCami.


następna strona


Przesłuchania, zbieranie zeznań - to tu L.A. Noire pokazuje swe prawdziwe oblicze. Rewolucyjny system mimiki, który jest w stanie oddać każdy, najmniejszy grymas na ludzkiej twarzy, został opracowany właśnie z myślą o nich. Na czym ów polega? Założenia są dość proste. Podczas rozmowy zadajemy podejrzanym, bądź świadkom, pytania. Na podstawie ich zachowania podczas udzielanej odpowiedzi, tonu głosu, ruchów decydujemy, czy delikwent mówi prawdę, coś kręci, bądź kłamie. To od nas zależy czy uwierzymy "delikwentowi", czy też zarzucimy blef. Brzmi łatwo? Oj nie! Każde podejrzenie o oszustwo musi być poparte dowodami inaczej trop zostanie zatarty (wszystko jest skrzętnie opisane w notatniku Phelpsa, którzy pełni rolę istnego przenośnego palmtopa). Należy więc pytać i dociekać dopiero wtedy, kiedy znajdziemy odpowiedni bagaż rzeczy mający wpływ na sprawę, te oskarżające danego NPC-a.

Twórcy obiecywali, że odczytywanie intencji przesłuchiwanych będzie największą atrakcją tytułu, czymś, czego jeszcze nie przeżyliśmy i... tak właśnie jest! Trzeba przyznać, że niesamowitą satysfakcję sprawia nauka odczytywania mimiki ludzkiej i wyczekiwanie na potwierdzenie naszych przypuszczeń. L.A. Noire dostarcza podobnych przeżyć jak serial "The Mentalist" (polski tytuł Mentalista), gdzie również odczytujemy grymasy i spojrzenia ludzi. Co ciekawe, źle wyciągnięte wnioski, czy mała liczba poszlak, nie kończy śledztwa - wpływają one jedynie na końcową ocenę postawy Phelpsa, co, swoją drogą, nie ma żadnego znaczenia dla dalszej kariery detektywa. Ambitni mogą także próbować poprawiać każde dochodzenie - poprzez odpowiednią opcję w menu.

Akcja być musi?


I właśnie dlatego kompletnie nie rozumiem zabiegu, jaki poczynili twórcy z otwartym miastem. Prawdę powiedziawszy pasuje ono tu jak rzep do psiego ogona, czy może bardziej pięść do oka. W czym rzecz? Otóż autorzy dając graczom możliwość swobodnego zwiedzania miasta musieli je jakoś ożywić. Właśnie dlatego pojawiły się misje poboczne (jest ich w sumie 40) oraz znajdźki w postaci punktów widokowych. I o ile zadania nie związane z wątkiem głównym gry zwykle są ciekawą odskocznią tak tu potraktowano je po macoszemu - są one schematyczne, nie urozmaicone i skupiają się głównie na strzelaniu. Jasnym więc się staje, że mają one po prostu dostarczyć akcji. A szkoda, bo niektóre z nich mają potencjał, aby stworzyć coś więcej. Przykład? Misja z samobójcą. Dostajemy zgłoszenie, w którym dyżurny oznajmia, iż jakiś człowiek chce zakończyć swój żywot. Mkniemy na miejsce, po czym zamiast długiej i ciekawej rozmowy ze sprawcą zamieszania, mającej na celu odwieść go od decyzji oglądamy... przerywnik filmowy. Z drugiej jednak strony, jak już wspomniałem wcześniej, gdyby nie one, to duże, ładne miasto sprawiałoby wrażenie pustego - choć i tak podczas rozgrywki wrażenie jeżdżenia po makiecie jest odczuwalne.

Wprowadzone elementy zręcznościowe nie są może genialne, lecz nie są także męczarnią dla gracza. Po prostu widać, że te zostały przygotowane na wyraźną prośbę Rockstar Games. No i do oblicza protagonisty L.A. Noire nie pasuje rola bezwzględnego oficera, który zabija przestępców - w jakiej nie raz ujrzymy Phelpsa podczas wykonywania przez niego zadań pobocznych. Złotym środkiem byłby rozbrajanie oponenta. Niestety, twórcy nie wpadli na ten pomysł, przez co kilka pocisków trafionych w stopę są tak samo zabójcze jak kulka posłana między oczy. Szkoda.

Los Angeles jak ze snów?


Niestety próby ożywienia miasta trochę spełzły na niczym. Owszem to duża i ładna metropolia, po której przechadzają się superzwinni piesi (nie sposób ich chociażby dotknąć samochodem, gdyż zawsze przed nim odskakują), lecz tak naprawdę to tło detektywistycznej opowieści. Jasne, na ulicach Los Angeles prowadzimy pościgi samochodami i piesze, a także dynamiczne wymiany ognia, ale tak naprawdę na samo miasto nie zwracamy większej uwagi.

Właśnie dlatego L.A. Noire nie możemy nazwać typowym sandboxem. To przygodówka w troszkę innym stylu, w której dodano elementy znane z "piaskownic". Możemy jeździć pięknie oddanymi samochodami z epoki (swoją drogą model jazdy jest bardzo przyjemny), podziwiać atrakcje turystyczne, miło spędzać czas, lecz siła gry leży gdzieś indziej - w sprawach i opowieści, która ze śledztwa na śledztwo staje się co raz bardziej zawiła i intrygująca.


poprzednia stronanastępna strona


Niestety równie ciekawa nie jest oprawa graficzna L.A. Noire. Owszem, mimika postaci robi piorunujące wrażenie, niestety zapomniano o reszcie. Efekt finalny? Postacie wyglądają jakby miały dolepione głowy. Niestety. Zresztą nie tylko modele postaci kuleją. Produkcja Team Bondi po prostu nie należy do najpiękniejszych tytułów na rynku. Gra bardzo efektownie prezentuje się w odcieniach czerni i bieli - możemy włączyć taki rodzaj wyświetlania obrazu w opcjach - niestety wówczas troszkę ciężej jest zorientować się w tym, co dzieje się na ekranie. Właśnie dlatego przez większość czasu pozostajemy "w świecie kolorów", który wcale tak piękny nie jest. Co gorsze, gra wymaga od blaszaków o wiele więcej niż pokazuje na ekranie. Zdaje się, że po raz kolejny pozycja ze stajni Rockstara cierpi na niezbyt dobrą optymalizację.

L.A. Noire a sprawa polska


Nie ma i nie będzie. Czego? Lokalizacji L.A. Noire. Tytuł pełen jest świetnych dialogów, przepełniony idealnie dobranymi głosami (w sumie nie ma się czemu dziwić, wszak aktorzy oddali swój wizerunek i głos), więc o pełnym spolszczeniu nie ma mowy. Dziwi natomiast brak lokalizacji kinowej - podpisów w języku polskim. Dlaczego? Oficjalna wersja, którą podaje Cenega, rodzimy dystrybutor L.A.Noire, zrzuca winę na centralę - Rockstar. Ponoć światowy wydawca tego sobie nie życzy. Cóż, szkoda, bowiem tutaj umiejętność czytania ze zrozumieniem konieczność, aby móc kontynuować rozgrywkę.

Sprawa zamknięta


L.A. Noire to bez wątpienia gra, jakiej jeszcze na rynku nie było. To udane połączenie produkcji przygodowej z masą akcji - prawdziwy tytuł detektywistyczny. Rewelacyjna opowieść, która... posiada niestety troszkę psujących ostateczny odbiór wad - szkoda, że niektóre rzeczy nie zostały rozwinięte w pełni, a inne w ogóle wprowadzono, Niemniej pewnym stoi, iż to kolejna próba przeniesienia kina do świata gier wideo. Próba niezwykle udana, choć nie pozbawiona błędów.

poprzednia strona


+ Genialna mimika

+ Intrygująca fabuła

+ Ciekawe, barwne postacie

10 na 10 0
- Misje poboczne

- Elementy zręcznościowe




Grafika:    Genialne oddane twarze i przeciętna cała reszta 75%
Dźwięk:    Rewelacyjne dialogi, dobra muzyka 90%
Ogólnie:    Świetna, acz nie pozbawiona wad, detektywistyczna opowieść 80%

Zalety Wady
Genialna mimika
Intrygująca fabuła
Ciekawe, barwne postacie
Misje poboczne
Elementy zręcznościowe
Dotyczy wersji:
PC

Autor:

Red


 

||
Video 1514
||

Crime Scene Clip from "The Naked City" (1948)

||
Video 1471
||

Gameplay Series Video: "Orientation"

||
Video 1462
||

Official Trailer #2

||
Video 1441
||

The Technology Behind Performance




Pora na Wasze komentarze:


||
Bandi2011-12-04 o godzinie 23:35:52, Bandi napisał(a):
Zgadzam się z każdym zdaniem napisanym przez Red-a. Faktycznie gra taka jest. Od siebie dodam, że gra jest "nudna". Mam wrażenie, że zabrakło również pomysłów na kolejne sprawy. Pod rząd podobne morderstwa roznegliżowanych kobiet oraz te pościgi, gdzie nasz bohater biegnie jakby na autopilocie i sam wbiega w "zakręty". Ogólnie grę polecam i liczę, że Rockstar zadba o kontynuację - Team Bondi już nie istnieje i może to dobrze, bo szefostwo nie było bynajmniej dobrym przykładem dla innych deweloperów.
||

||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza