frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


recenzja
Data: 2011-11-20, autor: Grimm, dotyczy: PC

Blackwell: Deception


Skończyłeś studia i nie chcesz iść do pracy? Marzyłeś o tworzeniu
||
blackwell deception
||
przygodówek i pomysł założenia własnej firmy nie przeraża Cię? Bierz laptopa pod pachę, znajdź kawiarnię z hot spotem, ściągnij darmowe narzędzie do projektowania gier i do roboty! Tak zaczynał David Gilbert, właściciel niezależnego studia/wydawcy Wadjet Eye Games. Jego pierwszym komercyjnym tytułem był The Blackwell Legacy, który zapoczątkował serię, której najnowszą częścią – Deception – zajmiemy się dziś.

Jest kilka rzeczy, które wypada wiedzieć o Blackwell, zanim przejdziemy do konkretów. Deception to czwarty tytuł cyklu, ale każda część jest samodzielną przygodą – nie wymaga znajomości poprzednich tytułów. Jest to jedna z najlepiej napisanych serii gier przygodowych w dziejach tego gatunku. Pomimo tego, że są to produkcje niezależne w stylu retro, zawierają dobrodziejstwa współczesności, wliczając w to profesjonalny, dobrze nagrany i wykonany voice-acting, wysokiej jakości soundtrack oraz logikę w zagadkach.

Czy polecałbym zapoznanie się z poprzednimi odcinkami serialu? Owszem, ale nie jest to wymóg, żeby w pełni cieszyć się Deception. Na niekorzyść poprzedniczek wpływa fakt, że każda kolejna część Blackwell jest lepsza od poprzedniej, a Deception jest najlepszą, najładniejszą i najlepiej pomyślaną grą cyklu. Gracze, którzy po niej zasiądą do części pierwszej mogą doznać szoku. Drugim minusem jest cena. Paczka z trzema wcześniejszymi tytułami to koszt około 66 złotych. Jest to lekkie przegięcie, biorąc pod uwagę fakt, że każda z nich wyjmie nam z życia ledwie 2 – 3 godzinki.

Wcielamy się w Rosangelinę Blackwell, aspołeczną dziennikarkę/autorkę, żyjącą w Nowym Jorku. Kilka miesięcy temu odziedziczyła po ciotce dwie rzeczy. Ducha, który wygląda jak gangster z czasów prohibicji, o imieniu Joey oraz obowiązek pomagania zagubionym duszom w przejściu na drugą stronę. Początkowo bierze to za dowody rozwijającej się schizofrenii i tak jak każdy, kto ma kontakt z czymś nadnaturalnym, stara się ignorować całą sprawę. Potem okazuje się, że jeśli zlekceważy świat duchów, rzeczywiście skończy na oddziale psychiatrycznym, jak jej świętej pamięci ciotka. Rosa nie ma wyboru, a Joey jest jej jedynym sojusznikiem. Para snuje się po Nowym Jorku, pomagając zarówno żywym, jak i martwym.

Rozgrywka opiera się na klikaniu myszką i czasem wysileniu zwojów mózgowych. Kluczowym narzędziem pracy Rosy jest telefon, dzięki któremu przemieszczamy się po mieście, zbieramy wskazówki, szukamy informacji w sieci, a nawet dzwonimy! Ponadto mamy trochę klasyki w postaci zbierania przedmiotów, łączenia ich, interakcji z otoczeniem i wyboru odpowiedniej odpowiedzi podczas rozmowy. To, co wyróżnia Blackwell na tle innych przygodówek to możliwość przełączania pomiędzy postaciami w dowolnej chwili. Rosa specjalnych umiejętności nie ma, jej rola ogranicza się do bycia typową bohaterką gry przygodowej. Joey jest zupełnie inny. Jest niewidoczny dla osób postronnych, więc do podsłuchiwania i zaglądania przez ramię nadaje się znakomicie. Może również dmuchnąć zimnym powietrzem na wybrany obiekt. Jak Bruce Willis w Szóstym Zmyśle. Są miejsca, w które Rosa dotrzeć nie może, co nie stanowi problemu dla bezcielesnego Joeya. I w końcu, nie uratujemy żadnej duszy bez wiszącego na jego szyi krawata, który łączy świat żywych i umarłych. Wiele zagadek wymaga współpracy obydwu postaci.

Przełączanie daje też okazję, aby poznać opinię dwójki bohaterów na różne tematy. Co innego powie Rosa w swoich rozmowach i obserwacjach, a co innego Joey. Mogą też konwersować między sobą i ponownie, dialog będzie się różnił, zależnie od tego, kto jest postacią „aktywną”. System podpowiedzi wbudowany jest w ich rozmowę, więc jeśli nie będziemy wiedzieć co dalej, wystarczy zapytać. Słowo o zagadkach, są logiczne, większość jest prosta i nie wymagają używania wszystkiego na wszystkim. Jeśli kiedykolwiek graliście w przygodówkę, nie powinniście się zaciąć.

Pod względem fabularnym, Blackwell Deception można podzielić na dwa doświadczenia - mikro i makro. Mikro to każda osobna historia, jaką zajmuje się Rosa; makro to ogromna sprawa, która przewija się przez całą grę i do której wszędzie znajdujemy nawiązania, stanowiąca finał przygody. Mikro jest przeżyciem porównywalnym do oglądania porządnego dramatu obyczajowego. Mamy trzy sprawy, które musimy rozwiązać zanim zabierzemy się za antagonistę. Każda z nich jest przesycona emocjami, pomimo zdawkowego stylu pisania Gilberta. A może dzięki niemu. Sporo rzeczy pozostaje niedopowiedzianych, niektóre są tylko zasygnalizowane. Fascynujący jest proces ratowania dusz, aby to uczynić musimy wpierw poznać sekrety danej postaci, sposób w jaki zginęła i dlaczego. Gdy to robiłem, mieszały się we mnie poczucie winy z ciekawością. Czułem się jak paparazzi, którego nęka sumienie.


następna strona


Makro przedstawia się następująco: w Deception sprawcami całego zamieszania jest mafia fałszywych wróżbitów. Brzmi jak świetny materiał na komedię, ale jest zupełnie inaczej. Wątek ten owinięty jest w warstwy lekkości, może nawet banalności, ale pod nimi kryje się serce czarne jak atrament wylany na nocnym, bezgwiezdnym niebie. Proces odwijania tych warstw nieco zawodzi, ale sama końcówka poprowadzona jest mistrzowsko.

Oprawa graficzna jest przyjazna dla oka, wyglądem przypomina tytuły z połowy lat ’90. Fakt, że można dostrzec, a nawet policzyć piksele, z których złożone są postacie w niczym nie przeszkadza. Pochwalić trzeba też tła. Nie ze względu na ich piękno czy szczegółowość, ale na atmosferę, jaką oddają. David Gilbert od początku duży nacisk kładzie na charakteryzację Nowego Jorku. Mając ograniczony budżet i ledwie garstkę lokacji, często lepiej tworzy iluzję namacalnego i żyjącego miasta, niż setki autostrad i wieżowców w GTA 4. Ciekawe, że niemal wszystko, co zobaczymy w grze jest oparte na miejscach, które Gilbert często odwiedza. Echo jego poglądów dotyczących miasta słychać w tym, co mówią postacie.

Ciężko znaleźć mi minusy tej produkcji. Wątkiem głównym byłem trochę zawiedziony. Po tym całym stopniowaniu napięcia i podążaniem za tropem mordercy, spodziewałem się czegoś naprawdę epickiego na koniec. Finał jednakże jest równie subtelny, co reszta gry. Niektóre muzyczne numery działały mi lekko na nerwy. Szczególnie utwór w mieszkaniu Rosy, w którym jazzowym instrumentom przeszkadza jakiś jodłujący koleś. I jest jedna wyjątkowo niecna zagadka, przez którą musiałem zajrzeć do solucji. Gilbert zresztą przyznał się do błędu w jej projektowaniu, w trybie z komentarzem. Tak! W każdej chwili możemy włączyć lub wyłączyć komentarz twórcy, który jednocześnie daje możliwość posłuchania wpadek z sesji nagraniowej.

I w sumie, jak na 15 dolarów, gra mogłaby być dłuższa. Mnie starczyła na dwa wieczory, ale nie spieszyłem się i sprawdzałem jej wszystkie zakamarki. Na pewno da się szybciej.

Podsumowując, Blackwell Deception jest świetną, choć nieco przykrótką przygodówką. Posiada elegancką mechanikę, fantastyczną i wciągającą fabułę oraz urzekający styl. Stanowi kulminację wielu lat doświadczeń autora z materią, będąc jego najlepszą pracę. Polecałbym przede wszystkim fanom gier przygodowych, w tym roku - poza być może Gemini Rue – lepszego tytułu z tego gatunku nie było, ale również osobom ceniącym dobrą opowieść. Nawet jeśli ta recenzja była Waszym pierwszym doświadczeniem ze słowem „Blackwell”.

The Blackwell Deception, wraz z poprzednimi częściami cyklu, dostępna jest jedynie na oficjalnej stronie Wadjet Eye Games.

poprzednia strona


+ świetnie napisana

+ voice-acting

+ przyjazny interfejs

+ logiczne zagadki

+ komentarz twórcy

10 na 10 0.5
- za krótka

- za droga

- wątek główny nieco zawodzi

- z muzyką bywa różnie




Grafika:    Ładna i szczegółowa, w urzekającym stylu retro 80%
Dźwięk:    Świetny voice-acting, muzyka czasem nuży 70%
Miodność:    Po przejściu gry raz, warto zrobić to ponownie z komentarzem twórcy 70%
Ogólnie:    Porządna, klasyczna gra przygodowa 75%

Zalety Wady
świetnie napisana
voice-acting
przyjazny interfejs
logiczne zagadki
komentarz twórcy
za krótka
za droga
wątek główny nieco zawodzi
z muzyką bywa różnie
Dotyczy wersji:
PC

Autor:

Grimm


 




Pora na Wasze komentarze:


||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza