frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


recenzja
Data: 2011-09-09, autor: Red, dotyczy: PC PS3 XBOX 360

Deus Ex: Human Revolution


Kiedy w 2000 roku pojawił się Deus Ex, świat growy oszalał.
||
deus ex human revolution
||
Gracze zgodnie twierdzili, że oto na ich oczach pojawił się tytuł genialny, który postawi rynek i postrzeganie tej rozrywki na głowie. Czy tak się stało? I tak i nie. Tak, bo na pewno wiele późniejszych produkcji czerpało z Deus Exa pełnymi garściami. A nie, bowiem zabrakło kontynuacji idei i marki stworzonej 11 lat temu (nieudanej części z 2003 roku nie chcę po prostu liczyć). To znaczy tak było do dziś, a konkretnie do chwili premiery Deus Ex: Human Revolution. I jedno trzeba powiedzieć na początku: seria powraca w wielkim stylu.

Bunt Ludzkości?


Deus Ex: Human Revolituion - Bunt Ludzkości, jaki to podtytuł zyskała gra w naszym kraju, opowiada historię zmierzchu człowieka, w której musi odnaleźć się niejaki Adam Jensen, jej główny bohater. Nastała era zmian. Ludzkość już niebawem wejdzie w nowe - elektroniczne implanty wzmacniające naturalne cechy. Lepszy zestaw nóg, ramion, poprawione oczy - protezy, odbierające homosapiens ich człowieczeństwo w imię doskonalenia się i poszerzania umiejętności. Niestety, czy może stety, taka wizja rozwoju nie każdemu przypadła do gustu. Buntownicy i rebelianci zaczynają coraz głośniej wnosić swoje żale.

A gdzie tutaj wspomniany wcześniej Adam Jensen? W samym centrum wydarzeń! Protagonista to szef ochrony przedsiębiorstwa Sarif Industries, firmy wprowadzającej na rynek ulepszone wersje ludzkich kończyn. Jak strasznie niewdzięczna jest to praca Jensen przekonuje się w "przeddzień" rewolucji - firma zostaje zaatakowana przez intruzów uzbrojonych w zaawansowane modyfikacje ciała, tuż przed wprowadzeniem nowej technologii na rynek. Bohater, próbując powstrzymać intruzów siejących spustoszenie w budynku, zostaje ciężko ranny i cudem unika śmierci. No, w zasadzie to nie cudem. Pomocna okazuje się... technologia! Adam Jensen zostaje poddany szeregowi modyfikacji, które nie tylko utrzymują go przy życiu, ale też zmieniają w nadczłowieka. Dzięki wszczepionym implantom zyskuje on umiejętności dalece przewyższające zdolności zwykłego śmiertelnika.

Pół roku po zajściach w Sarif Industries Adam wraca na swe dawne stanowisko. Teraz, patrząc na świat trochę innymi, na wpół elektronicznymi oczami, dostrzega on zdarzenia i ślady, które skrzętnie starano się ukryć. Odkrywa intrygę prowadzoną na ogromną skalę. Będzie musiał wybrać na jaką jej stronę postawić - a wybór okaże się o wiele cięższy, niż się wcześniej wydawało. Nie ma tu bowiem decyzji białych i czarnych. Tu wszystko skąpane jest w odcieniach szarości... Czy może bardziej złocie...

Innymi słowy: mamy do czynienia z prequelem względem poprzednich dwóch odsłon marki. W Human Revolution znajdujemy w czasach, w których technologiczne ulepszenia są zarezerwowane dla nielicznych i najbogatszych. To właśnie ten przełom ludzkości jest głównym motywem przewodnim fabuły.

Strzelaj, skradaj się, myśl


Nowy Deus Ex to rasowy erpeg, w którym wiele zależy od woli gracza. Przebieg historii, będącej "klu" tytułu, sposób jej przeżywania oraz interakcje ze światem - wszystko to zostało podporządkowane naszej woli. Także to, jak zaklasyfikujemy tę produkcję. Strzelanina? Jak najbardziej. Skradanka - czemu nie. A może taktyka omijania starć? Tak też można (poza kilkoma wyjątkami)! Twórcy wrócili zatem do korzeni i dali odbiorcy absolutnie wolną wolę. Finał tego typu działań to nieliniowa gra akcji z punktami doświadczenia, wciągającą fabułą i niebywałym poczuciem immersji. Deweloperzy przygotowali wiarygodny świat, mogący wciągnąć dosłownie każdego. A jak najlepiej go poznać? Wypełniając misje.

Jak już pisałem Deus Ex to erpeg. Znajdziemy w nim elementy strzelaniny, skradanki, łamigłówki, a więc te odrywające Human Revolution od utartego schematu gatunku. Ba, cała rozgrywka prowadzona jest z punktu widzenia bohatera (jak w FPS-ie) - kamera zmienia się jedynie podczas interakcji Jansena (na przykład podczas "przyklejania się" protagonisty do osłony). Jednak jednej, kanonicznej dla RPG części tu zabraknąć nie mogło - misji. Wypełniając postawione przed nami zadania poznajemy historię, brniemy w przedstawioną nam historię. Podzielono na wskroś tradycyjnie: należące do wątku głównego, jak i te poboczne. Pierwsze - jak nietrudno się domyśleć - popychają fabułę do przodu, z kolei drugie są świetną okazją na to, aby zdobyć dodatkowe punkty doświadczenia czy kredyty (do czego jeszcze wrócimy). Zadania przedstawione przed nami są niezwykle różnorodne, a jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że każdą z nich będzie nam dane ukończyć na kilka sposobów, to jasnym się staje, że zabawy otrzymamy co nie miara.


następna strona


Sposób ich przechodzenia uzależniony jest od gracza. W zależności od unaszych umiejętności, zdolności, w jakie zainwestujemy punkty doświadczenia i naszej moralności, większość zadań przejdziemy na swój indywidualny sposób - zarówno ten zaproponowany przez twórców, jak też wymyślony w trakcie. To iście nieliniowa produkcja. Zresztą tu wszystko takie jest - począwszy od pojedynczej misji, na przebiegu całej opowieści kończąc. W Human Revolution czuć, że podjęta przez nas decyzja ma realny wpływ na świat. Co więcej - wybory są niejasne pod względem moralnym. Do końca nigdy nie wiadomo czy postąpiliśmy słusznie, a swe konsekwencje często poznajemy dopiero kilka godzin później - prawie jak w Wiedźminie. Historia niezwykle wciąga właściwie od pierwszej chwili. Po prostu z zapartym tchem wyczekujemy na to, co się wydarzy. I tak brniemy przed siebie, zagłębiając się w wykreowaną rzeczywistość i wykonujemy coraz to nowsze misje zbierając tym samym niezbędne punkty doświadczenia. Na co one?

A ty jakim Jensenem będziesz?


Każda interakcja jaką wykonamy - czy to zabójstwo, czy odnalezienie innej drogi - jest premiowane. Tą nagrodą są, jakżeby inaczej, punkty doświadczenia. Przy ich pomocy awansujemy na wyższe poziomy. Na każdym z nich decydujemy w jaką stronę rozwiniemy Adama. Może on zostać strzelcem wyborowym, szpiegiem, hakerem bądź zmyślną hybrydą ich wszystkich. Wybór definiuje całą rozgrywkę i wymusza określony styl jej toczenia. I mimo iż deweloperzy nie wskazują graczowi właściwego schematu rozwoju, to nie czuć, że taktyka "na Rambo" nie jest tą, o jakiej marzyli. O wiele rozsądniej przechodzić grę "cichaczem", umiejętnie włamywać się do komputerów, pozyskiwać klucze i łamać zamki (zaimplementowano prostą, acz satysfakcjonującą mini-gierkę w hakowanie). Uczyć się tego, jak wędrują strażnicy aby tę wiedzę wykorzystać w praktyce. No i tylko w ten sposób zagłębimy się w opowieść w pełni - komputery kryją w sobie na przykład prywatną korespondencję mailową ich właścicieli, co wraz z porozrzucanymi wszędzie tabletami z informacjami świetnie pogłębia immersję. Oczywiście jeśli ktoś preferuje bezpośrednią konfrontację, wtedy może bez przeszkód zrobić z Deus Eksa strzelaninę. Osłony, broń po poległych, porozrzucana amunicja, odnawiające się zdrowie - to wszystko czeka.

Te zabiegi spowodowały, że wielu zupełnie różnych odbiorców odnajdzie się tu z wielką łatwością. Ja osobiście z przyjemnością skradałem się za plecami strażników, kradłem kody dostępu, a nieświadomych oponentów ogłuszałem i przenosiłem w zaciemnione miejsce. Z wielkiego arsenału korzystałem rzadko (właściwie jedynie podczas starć z bossami - o nich później), choć nie przeczę, że karabin usypiający jest pomocny. W zjednywaniu sobie serc ogromu graczy ma pomóc także niezłe SI oraz intuicyjne sterowanie - by bez przeszkód móc zagłębić się w fabułę. Innymi słowy: jest dobrze. Dobrze, choć nie genialnie. Human Revolution to tytuł skrojony na kontynuację legendarnej gry. Dosłownie. Każdy fan "jedynki" może z zamkniętymi oczami sięgać po tę część. To z jednej strony wielka zaleta, z drugiej - wada. Czemu? Bo troszkę zabrakło innowacyjności. To tytuł stworzony w 2011 roku, z kilkoma archaizmami.

Bez względu na to w jakiego Jensena zainwestujemy, finał zawsze będzie taki sam - awans, czy może nowszy implant. Bohater to człowiek ulepszony w sposób totalny. Nowe oczy, nogi, ramiona i inne usprawnienia wbudowane w jego ciało sprawiły, że Adam jest niebezpieczny oraz diabelnie skuteczny. Aby tę wydajność jeszcze polepszyć, każde z technologicznych ulepszeń można przenieść na wyższy stopień. Dłuższy pasek życia, możliwość dokładniejszego widzenia, szpony wysuwane z ramion - możliwości jest naprawdę dużo. Problem w tym, że ich wykorzystywane zużywa energię. Z nadludzkich sztuczek należy używać z głową. Dają one ogromną przewagę nad oponentami, lecz szybko wyczerpują bohatera. Należy patrzeć na to, co się dzieje, i dostosowywać się do okoliczności. Właśnie, patrzeć! Jednym z elementów usprawnień bohatera są jego oczy. Te, dzięki rozwojowi myśli technicznej, pozwalają agentowi widzieć obiekty, których można użyć. Efekt? Kratka, przez którą możemy przejść, świeci się na złoto. Ta opcja troszkę psuje i zaburza rozgrywkę - na szczęście można ją wyłączyć. A skoro już o oprawie mowa...


poprzednia stronanastępna strona


Oprawa na złoty medal?


Z tą bywa różnie. Deus Ex nie jest produkcją oszałamiającą pod względem graficznym. To nie Crysis ani Battlefield 3. Gra wygląda poprawnie, choć... sterylnie. Pomieszczenia, po jakich się poruszamy często są opustoszałe, a interakcje z NPC-ami stoją na nie najwyższym poziomie. Zabrakło widoczków ze wspomnianego już Wiedźmina. Ja w wielu miejscach odnosiłem wrażenie, że przechadzam się po dużej makiecie. Niezbyt urodziwą oprawę podkreślają też animacje - szczególnie mimika (lip-sync leży!) - oraz przejścia między przerywnikami filmowymi. Twórcy, z nieznanych mi powodów, postanowili, by z pre-renderowane, ślicznie animowanych fragmentów w płynny sposób przejść w dialog na silniku gry. Problem tylko w tym, że w takich momentach uwidacznia się istna przepaść graficzna, a przez to poczucie sztuczności całości rośnie.

Do tego dochodzą jeszcze wspomniane wcześniej archaizmy. Adam Jensen podnosi masę rzeczy, ładuje je do dość ograniczonego ekwipunku i w odpowiedniej chwili wykorzystuje (broń po poległych, kredyty, informacje). Niestety nie stworzono żadnej animacji ukazującej tę czynność. Podobnie jest z otwieraniem drzwi czy podnoszeniem obiektów (co będziemy czynili nader często, aby stworzyć sobie drogę). Po prosu naciskamy przycisk i "coś" się dzieje.

Nie najlepiej prezentują się także dźwięki. Zastrzeżenia mam głównie do dialogów. Te, toczone w iście BioWare'owy sposób (z listy wybieramy nastawienie danego zdania), są ciekawe i zajmujące, lecz sposób ich wypowiadania pozostawia wiele do życzenia. Co więcej, postacie brzmią naturalnie, a niektóre z nich swą barwą głosu powalają - jak główny bohater. Zatem o co chodzi? Otóż problem w tym, że nagrano w warunkach idealnych, studyjnych. Nie uświadczymy tu dźwięków ulicy, kroków i emocji. Szkoda, bo rozmowy są kluczowym elementem każdego erpega.

Gra pozorów


Oprawa, animacje i zbyt czysty dźwięk to nie jedyne uchybienia. Kolejnym zgrzytem jest miasto. Między misjami kroczymy dumnie po wielkiej metropolii, która swym rozmachem imponuje. Wystarczą jednak minuty, aby zorientować się, że to tak naprawdę tylko ułuda. Kilka przecznic, kluczowe lokacje znajdujące się od siebie w odległości przysłowiowego "rzutu beretem". Po raz kolejny odniosłem wrażenie, że stąpam po makiecie. To jednak da się wybaczyć - ot, nie wszystko dało się zrobić tak ogromnym jakby się chciało - lecz tego samego nie można powiedzieć o bossach.

Na końcu każdego etapu czeka na nas przeciwnik specjalny. Piekielnie wytrzymały nemezis, z jakim zawsze staniemy w szranki wygląda imponująco i dysponuje druzgoczącą siłą ognia. Brzmi super? Owszem, lecz tego potencjału nie wykorzystano. Walki z bossami sprowadzają się bowiem do nafaszerowania delikwenta ołowiem (głównie). Troszkę tego posunięcia nie rozumiem... Mogło być ciekawie - wyszło jak zawsze.

Warto się zbuntować?


Te kilka wpadek nie psuje pozytywnego wrażenia, jakie starałem się przekazać. Bo owszem, nie raz z świetnie budowanej immersji wyrywa wygląd danej miejscówki, a animacja przypomina, że nie mamy do czynienia z filmem tylko grą, lecz summa summarum złota rewolucja ludzkości wciąga. Wciąga niesamowitym klimatem, fabułą i chęcią rozwikłania postawionej przed nami intrygi. I choć zdarzają się potknięcia podczas jej rozgryzania, to finalnie jest pozycją, z jaką zdecydowanie warto się zapoznać. Nie jest to może pozycja lepsza od oryginału, lecz do tytułu gry roku nadaje się znakomicie!

poprzednia strona


+ Fabuła

+ Nieliniowość

+ Dowolność w przechodzeniu misji oraz ich różnorodność

+ Świetne dialogi choć...

10 na 10 0
- ... Zbyt "czyste" udźwiękowienie

- Trochę pusty świat

- Drętwe animacje




Grafika:    Trochę sterylna, acz ładka 75%
Dźwięk:    Zbyt "czyste" dialogi, lecz świetnie dobrane głosy 80%
Ogólnie:    Świetna konytnuacja 90%

Zalety Wady
Fabuła
Nieliniowość
Dowolność w przechodzeniu misji oraz ich różnorodność
Świetne dialogi choć...
... Zbyt "czyste" udźwiękowienie
Trochę pusty świat
Drętwe animacje
Dotyczy wersji:
PC

Autor:

Red


 

||
Video 1619
||

Bunt Ludzkosci PL

||
Video 1563
||

Revenge Trailer

||
Video 1433
||

Deus Ex: Human Revolution extended trailer [HD]

||
Video 1325
||

E3 2010 Trailer [HD]




Pora na Wasze komentarze:


||
Bandi2011-09-12 o godzinie 00:41:32, Bandi napisał(a):
Recenzja bardzo dobra - gram w Deusa, podoba mi się ale coś w nim nie do końca jest ok i właśnie ta recenzja mi wyłożyła na ladę "wady gry" - wady nie aż tak istotne tak na prawdę, bo liczy się całokształt. Nie często trafia się taka produkcja, więc warto ją zaliczyć!
||

||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza