frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


recenzja
Data: 2011-06-21, autor: Red, dotyczy: PC XBOX 360

Fable III PC - Recenzja


W końcu jest! Po długich latach wyczekiwania pecetowi fani gry Petera
||
fable iii
||
Molyneux otrzymali swoje Fable. A konkretnie trzecią część serii, tę ostatnią, najbardziej królewską i - według wielu - najgorszą w historii marki. Czy ta opinia jest uzasadniona? Czy to gra warta zachodu, czyli naszych pieniędzy? No i najważniejsze: czy pecetowa konwersja odbyła się bez przeszkód? Po odpowiedzi na te i inne pytania zapraszam do poniższej recenzji Fable III.

(Nowy) bohater potrzebny od zaraz!


Nad Albion nadciąga mrok. Piękna niegdyś kraina, będąca oczkiem w głowie Bohatera z Bowerstone (herosa Fable II), popada w ruinę. Nastały bowiem nowe czasy, czasy industrializacji i "świeżego" władcy. Tak, Logan (jeden z dwójki synów protagonisty poprzedniej odsłony) ewidentnie sobie w tej roli nie radzi. Postęp, dyktatorskie rządy i bieda prowadzą do jednego - zubożenia ludności, a od tego już krok do rewolucji. I tak się właśnie dzieje. Na czele rebelii stanął brat króla tyrana, Bohater Brightwall, czyli gracz. Bojownik uciśnionych (płeć śmiałka wybieramy sami, lecz dla ułatwienia przyjmijmy, że to mężczyzna) wyruszy w świat, aby zjednać sobie sprzymierzeńców, którzy pomogą mu obalić władcę i przejąć tron. Nim jednak dojdzie do celu, będzie musiał pokonać mnożące się wraz z każdym krokiem przeciwności losu.
Spokoju nie zazna nawet w finale drogi. Rebeliant zostanie w końcu królem - co nie jest żadną tajemnicą - i przyjdzie mu rządzić całym państwem, lecz w okoliczności nowo poznanych faktów, wydawanie decyzji okaże się trudniejsze niż przypuszczał.

Z powyższego, dość krótkiego opisu fabuły można wyciągnąć dwa wnioski. Pierwszy - rozgrywka sprowadza się do łażenia po lokacjach i zjednywaniu sobie ludzi. Drugi - gra została podzielona na część rebelianta oraz króla. I wiecie co? Oba są słuszne. Powiem więcej - to na tych założeniach w zasadzie całość się opiera.

Obietnice składasz, to się z nich wywiązuj!


Pomysł jest więc stosunkowo prosty. Wysłać gracza na niebezpieczną wyprawę, umieścić podczas niej misje główne - popychające fabułę do przodu - oraz poboczne, a ich zwieńczeniem uczynić etap władcy Albionu, będący niejako kontynuacją przygody "w terenie". Dlaczego? Bo głównym zadaniem Bohatera jest zjednać sobie sprzymierzeńców. Tylko z ich pomocą uda się zebrać odpowiednie siły potrzebne do dokonania zamachu stanu. No ale jako że na świecie - nawet tym bajkowym - nie ma niczego za darmo, tak towarzysze owszem, poprą nas, lecz w zamian oczekują spełnienia jakiegoś konkretnego życzenia (wiecie, kiedy już staniemy na czele kraju). Odbudowa jakiejś mieściny, zapewnienie dobrobytu innej osadzie - standard. Jeśli jednak marzyliście o moralnych rozterkach na tym etapie, to niestety muszę Was zmartwić. Deklaracje są składane bez naszej woli, całkowicie automatycznie. "Na tym etapie" bowiem tylko od nas zależy, czy staną się one faktem. I tu zaczyna się ta kontynuacja. Otóż gdy tylko na czubku głowy Bohatera znajdzie się korona, wówczas bracia broni poproszą go o wywiązanie się z kontraktu. Oceniając stan skarbca, nasze sumienie i sympatię do danego NPC-a, podejmiemy decyzję - dobrą lub złą. Tak, innego podziału niestety nie ma. No ale do czerni i bieli, oraz "królowania" w produkcji studia LionHead jeszcze wrócimy. W Fable III, jak w każdym rasowym erpegu, są bowiem elementy o wiele ważniejsze.

Historia, postacie, ich akcja i reakcja...


No dobra, z tym "rasowym erpegiem" troszkę przesadziłem. Trzeci Fable owszem, jest przedstawicielem gier fabularnych, lecz tej produkcji bliżej do gatunku action-adventure niż Wiedźmina. Nie zmienia to oczywiście faktu, iż kanoniczne elementy ten tytuł ominęły. Wręcz przeciwnie. Mamy otwarty świat, postacie (z każdą z nich możemy wejść w interakcję), awansującego na wyższe poziomy głównego bohatera, walkę i poziomy doświadczenia - lecz to wszystko wykonano w dość oryginalny sposób.

Weźmy chociażby "levelowanie" Bohatera. Wydawałoby się, że tu nie da się wymyślić niczego nowego, prawda? Przydzielamy zdobyte podczas zabawy punkty doświadczenia, nasz śmiałek wchodzi na wyższe stadium wtajemniczenia, dostając jednocześnie jakieś zdolności. Błąd! To znaczy jasne, w teorii wszystko działa identycznie, lecz w praktyce ów awans wygląda zupełnie inaczej. Twórcy wymyślili bowiem Drogę do władzy, czyli specjalne miejsce wewnątrz duszy Bohatera, obrazujące jak daleko od celu, a więc tronu, jesteśmy, a także w co zainwestowaliśmy nasze PD - potrzebne do nabycia stosownych umiejętności czy przedmiotów (stojących w kufrach na ścieżce). Alejka jest również swoistą wizytówką moralności gracza - w sposób dobitny pokazuje to, jak wygląda nasz fablowski avatar.


następna strona


Właśnie - wygląd. Ten aspekt w serii gier Pana Piotra zawsze był bardzo ważny. Dawał on odbiorcy wielką dowolność w kreowaniu postaci, i to nie poprzez simsowe modelowanie aparycji protagonisty, a ciuchy, fryzury, tatuaże czy zarost. Nie inaczej sprawa ma się w "trójce". Chcesz, aby król paradował po zamku w stroju kurczaka? Twoja wola! Wystarczy stosowne wdzianko czy ułożenie włosów zakupić, przejść do Sanktuarium i rozpocząć zabawę w Jacykowa. Wszystkie stroje można łączyć, przemalowywać, dostosowywać do naszych upodobań - prawda, że oryginalnie? Zresztą te pomieszczenie samo w sobie jest kolejną wariacją i odskocznią od tradycji. Sanktuarium pełni bowiem funkcję interaktywnego menu, w którym nie tylko poprawimy urodę naszego Bohatera, ale również w specjalnych pomieszczeniach sprawdzimy zdobyte trofea, stan skarbca, złożone w czasie rozgrywki deklaracje, lub też stan uzbrojenia - a wszystko pod niezwykle czujnym okiem lokaja, któremu głos użyczył sam John Cleese.

Tnij, strzelaj i odskakuj - magia walki w Fable


Oczywiście pokój z bronią nie pełni funkcji galerii - choć również, bo ta ewoluuje wraz z Bohaterem, który swymi czynami odciska na niej swoje piętno. Znajdujące się w nim przedmioty to przede wszystkim zabójcze narzędzia spełniające swą rolę w walce. Zabawki śmiałka zostały podzielone na dwie grupy: broń białą (miecze, młoty), a także palną (pukawki krótkie i karabiny). Tak, oczy Was nie mylą. Nowe realia dają o sobie znać nie tylko przez kwitnący przemysł (jak to industrializacja ma w zwyczaju), ale również w uzbrojeniu. Jednak spokojnie. Wprowadzenie "klamek" w żadnym wypadku nie zachwiało proporcji. Spluwy owszem, zadają obrażenia, lecz o wiele mniejsze niż te czynione ostrzem. W zasadzie największą zaletą giwer jest możliwość rażenia oponentów z odległości. Ten zabieg został zastosowany z oczywistych powódek. Twórcy chcieli, aby gracze uzupełniali i wykorzystywali na raz obie drogi ataku. Rzucenie czaru obszarowego, odskok, ostrzelanie przeciwnika z odległości, następnie dokończenie sprawy mieczem czy młotem - to najbardziej efektywny sposób toczenia starć. Zapytacie: jakie czary? Już wyjaśniam. Bohater ma w sobie zaklętą moc, którą uwalniają magiczne rękawice. Każda z nich dostosowana jest do jednego z żywiołów, jakimi ciska w plugastwo, bądź całą grupę. Gusła nie są może zbyt potężne (mimo iż z czasem nauczymy się łączyć zaklęcia z dwóch mitenek na raz), za to na początek potyczki nadają się wręcz idealnie - no i efekty wizualne im towarzyszące są przepiękne.

Brzmi skomplikowanie? Ale takie nie jest. Walka w trzeciej "bajce" nie należy do przesadnie wymagających. W zasadzie jedynym realnym zagrożeniem dla zdrowia głównej postaci są bossowie. Przeciwnicy pomniejsi, spotykani podczas eksploracji świata i misji, nie stanowią żadnego wyzwania dla w miarę sprawnego gracza. A walka czeka na każdym kroku. Droga do każdego zadania, czy one same, usłane są zastępami przeróżnych wrogów - od wilków, na "mroku" kończąc. Niemniej warto się przemęczyć, bo tuż za trasą pełną potworów i bandytów kryją się misje, czyli klu każdego erpega. Te prezentują dość chwiejny poziom. Niektóre z nich są iście rewelacyjne i śmieszne - niechaj przykładem będzie ta, w której trójka czarodziejów zmniejsza protagonistę, aby móc zagrać nim w grze RPG (takiej na makiecie) - inne naprawdę kiepskie, ograniczające się do biegania. Oczywiście mowa o questach pobocznych, bo 10 - 12 godzinny wątek główny... cóż, mnie bez reszty nie pochłonął. To znaczy grałem do końca, lecz nie przez wzgląd na historię, a z chęci poznania dalszej części rozgrywki, aby dowiedzieć się jak rządzić Albionem i by stanąć przed trudnymi, królewskimi decyzjami. Co dziwne, bo teoretycznie ma ona wszystko - zwroty akcji, dramaturgię, jakaś tajemnicę.


poprzednia stronanastępna strona


Rewolucję czas zacząć, czyli przytrzymaj "A"


Nie trafił do mnie również hucznie zapowiadany system dotyku. Zgodnie z obietnicą Petera Molyneux NPC-a możemy wziąć za rękę, zaprowadzić w jakieś miejsce i wejść w interakcję, ale prawdę powiedziawszy nie ma to najmniejszego sensu. Dobra, przy odrobinie chęci zaprzyjaźnimy się z każdym - wykonując specjalną misję - a z płcią piękną weźmiemy ślub i spłodzimy potomka, lecz nie przekłada się to w żaden sposób na rozgrywkę - poza wręczanymi nam prezentami. Nijak nie czuć, że kumpel jest dla nas w jakiś sposób ważny - ba, a nawet wybranka serca czy... dziecko. Co z tego, że Bohater dorobi się żony (nawet kilku), dzieci (kilkunastu), swojego domu, skoro z całym dobytkiem nie mamy żadnego emocjonalnego powiązania?

Zawinił tu - w moim odczuciu - system gestów. W Fable III nie toczymy rozmów, zaś nasze zamiary wyrażamy w czynach. W rezultacie wszystko sprowadza się do trzymania odpowiedniego przycisku na padzie - głównie "A", jeśli chcemy być szlachetni. Zresztą w ten sam sposób rozwiązano tu wszystkie interakcje ze światem. Nieważne czy chcemy zjednać ku sobie losowego przechodnia, psiaka (swoją drogą stał się on chodzącą wyszukiwarką skarbów, z którą nie ma sensu się zajmować), czy, już jako król, zbudować dom uciech kosztem sierocińca. Co gorsze, wszystkie decyzje są wybitnie czarno - białe. W tej produkcji nie spotkamy się z decyzjami dyskusyjnymi pod względem moralnym. Bohater podejmuje albo złe, albo dobre wybory - głownie.

Twoja wola mym życzeniem, królu


Zastrzeżenia mam również do etapu władcy. Zgodnie z zapowiedziami miała to być druga, równie rozbudowana część gry, którą zapamiętamy na lata. Co z tego wyszło? Coś pomiędzy. Możemy zarządzać krainą, podejmować kluczowe działania, lecz znów są one skrajnie pod względem etycznym, a przez co aż nazbyt oczywiste. No i całe to "królowanie" sprowadza się do siedzenia na tronie i wydawania kilku wyroków na krzyż, takich, które nie nadwątlą zbytnio skarbca - od pieniędzy zależy bowiem życie milionów. I to tak naprawdę największa zaleta całej gry (a już na pewno etapu). Okazuje się bowiem, że wypełnienie deklaracji nie jest takie proste jak się wcześniej wydawało. Skutki działań znamy więc od początku, ale przyznaję, że rozterki wewnętrzne i tak są gwarantowane. Nic tylko siedzieć na tronie! To znaczy jasne, można wyjść na świeże powietrze, dokończyć rozpoczęte misje poboczne lub zacząć zupełnie nowe, lecz zgodzicie się, że latanie po świecie i wykonywanie typowych próśb przechodniów nie przystoi monarsze, prawda? Szkoda tylko, że wydawanych decyzji jest mało. Ta część przemija szybko niczym pierwszy śnieg, przez co dostarcza stanowczo za mało zabawy. Innymi słowy: mogło być pięknie, wyszło jak zawsze.

Komputerowa adaptacja bajki?


Fable III to konwersja z Xboxa 360. A co jest piętą achillesową podczas takich działań? Tak, zgadza się, optymalizacja i sterowanie. O dziwo te elementy w Fable III wykonano całkiem przyzwoicie. Gra działa płynnie, ma niezbyt wygórowane wymagania sprzętowe, nie "wywala" do pulpitu, a i do sterowania przy pomocy klawiatury oraz myszy da się przyzwyczaić - choć nie ukrywam, że zabawa z padem od X360 jest o wiele przyjemniejsza.

Równie dobrze prezentuje się przeniesienie oprawy. Na blaszakach tytuł jest po prostu ładniejszy. Nie dostrzeżemy co prawda kolosalnego skoku jakościowego, lecz wyższa rozdzielczość robi swoje. Co nie oznacza, że gra sama w sobie jest piękna. Nie, do poziomu Wiedźmina 2 Fable III jest daleko, oj, bardzo daleko. Grafika jest oryginalna, nie sposób pomylić tego świata z żadnym innym, lecz też nie ma w niej nic, co mogłoby zachwycić.

A muzyka? Nie przeszkadza w rozgrywce - co w zasadzie wystarcza za cały jej opis. Pojawia się rzadko, przygrywa gdzieś w tle, ale nie jest na tyle dobra, by przebić się na pierwszy plan. Troszkę lepiej prezentuje się udźwiękowienie postaci. No ale nie ma się czemu dziwić - LionHead zatrudnił do tego celu czołówkę angielskich aktorów, którzy z charakterystycznym akcentem wygłaszają swe kwestie. "Troszkę lepiej" co nie znaczy, że świetnie. Mimo plejady gwiazd w dialogach słychać sztuczność, a kwestie recytowane są niezwykle teatralnie.


poprzednia stronanastępna strona


Żyli długo i szczęśliwie?


Ze smutkiem muszę stwierdzić, że głosy krytyków były słuszne - jest to najgorsza odsłona serii, której mimo kilku pecetowych usprawnień (głównie graficznych), ciężko będzie walczyć o serca fanów RPG na blaszakach. Co gorsza, wyszła ona w fatalnym momencie - wraz z Wiedźminem 2. Bo o ile tytuł wydany w wakacje, czy innym sezonie ogórkowym, mógłby się jeszcze jakoś obronić, to w zestawieniu z polskim Wieśkiem nie ma on najmniejszych szans. Za dużo tu uproszczeń, kinectowych naleciałości (mimo iż sensora Microsoftu w grze jako takiego nie ma) i udziwnień. Nie jest to jednak produkcja fatalna - ba, nawet bawiłem się przy niej znośnie - a już na pewno oryginalna, lecz do mnie po prostu nie trafiła. Jeśli jednak macie wolne środki i musicie sięgnąć po jakiegoś erpega, to owszem, można - głównie aby poznać podstawowe wyzwanie etapu króla, czyli racjonalne gospodarowanie środkami. Ale czy to wystarczy? Na to pytanie odpowiedzcie sobie sami.


poprzednia strona


+ humor;

+ niektóre misje poboczne;

+ dobra, pecetowa konwersja;

+ wywiązywanie się ze składanych obietnic.

10 na 10 0.5
- nazbyt oczywiste wybory;

- system "dotyku";

- niewykorzystany potencjał fabularny.




Grafika:    Bajkowa, oryginalna, choć nie powalająca 70%
Dźwięk:    Nie wybija się niczym poza przeciętność 65%
Ogólnie:    Można pograć, choć rewelacji nie ma... 75%

Zalety Wady
humor;
niektóre misje poboczne;
dobra, pecetowa konwersja;
wywiązywanie się ze składanych obietnic.
nazbyt oczywiste wybory;
system "dotyku";
niewykorzystany potencjał fabularny.
Dotyczy wersji:
PC

Autor:

Red


 

||
Video 1368
||

Intro

||
Video 1215
||

GC 09: Debut Trailer




Pora na Wasze komentarze:


||
Red2011-11-15 o godzinie 23:51:31, Red napisał(a):
Owszem, lecz na takie porównanie skazali się twórcy. Wydali grę wraz z Wiedźminem 2? Wydali. Teraz przyszło płakać :)
||

||
Gość anonimowy2011-11-15 o godzinie 22:55:03, Gość anonimowy napisał(a):
Red --> Zestawiając obie produkcje? Chyba żartujesz.. To jak MW3 do BF3..

||

||
Bandi2011-06-23 o godzinie 17:28:51, Bandi napisał(a):
No i przez takie działania studia konsolowe mają pretekst do nie robienia konwersji dobrych gier na PC. Moim zdaniem Fable III na PC powinno wyjść znacznie wcześniej - tym bardziej, że nie przemodelowali znacznie tej gry w stosunku do wersji na X360
||

||
Red2011-06-23 o godzinie 12:33:53, Red napisał(a):
To dobry tytuł, lecz do miana must have wiele mu brakuje - po prostu. Tak jak napisałem w tekście, jeśli Fable III pojawiłoby się teraz, czyli po Wiedźminie 2, bądź przed nim, to opinie na pewno byłby lepsze, zresztą tak jak sprzedaż. Zestawiając obie produkcje - co jest nieuniknione (te same gatunki) - rezultat jest prosty...
||

||
quarantinum2011-06-22 o godzinie 20:15:20, quarantinum napisał(a):
ja tam miałem nadzieje, że to będzie dobry tytuł. Ale po demie wiem, że to kaszanka lekka. Po tej recenzji jestem tego pewien.
||

||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza