frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


recenzja
Data: 2011-04-22, autor: Gigsav, dotyczy: PC

Portal 2


Czy trwający niespełna pięć godzin produkt, wchodzący
||
Portal 2
||
w skład zestawu obok czterech o wiele bardziej rozbudowanych gier, oparty na prostych rozwiązaniach oraz niebędący jakkolwiek reklamowany może zrobić karierę w światku wirtualnej rozrywki? Może. I nie mam tu na myśli „Battle: Los Angeles”, ale coś, co rzeczywiście wywarło wrażenie i zapadło w pamięć nawet bardzo doświadczonych wyjadaczy. Mowa oczywiście o eksperymentalnym dziele Valve, Portal, które, wydane w 2007, odwróciło gropogląda sporej części społeczeństwa o 180 stopni. Małe, prymitywne, krótkie... właściwie jedynym, co Portal miał, był świat, świeżość i „jakieś tam” poczucie humoru. Wystarczyło.
Po ograniu produktu przez rzetelnych recenzentów oraz zauroczonych graczy szybko stało się jasne, iż kontynuacja jest tylko kwestią czasu. Portal wypalił - zrobił furorę, zgarnął co miał zgarnąć, praca nad sequelem zaczęła wrzeć, niedługo przed premierą otrzymaliśmy „nowe” zakończenie „jedynki” i tylko więcej piany w ustach. A teraz jest, w pełnym rynsztunku zawiódł do Europy, by pokazać, że Valve potrafi i naprawdę jest nieśmiertelne. Zapraszam do recenzji kontynuacji gry pod pewnymi względami kultowej, niedługo obchodzącej czwarte urodziny. Rozpoczynamy test Portala 2.

It's been a very long time...


Kilkaset lat po unieszkodliwieniu złowrogiej sztucznej inteligencji, GLaDOS, ośrodek Aperture Science popada w ruinę, a Chell, chwalebna triumfatorka, opuszcza stan hibernacji w, wydawałoby się, niepozornym pokoju z łóżkiem, szafą, ścianami, lampą... Niestety chwilę potem jest świadkiem wstrząsu i powraca do szarej rzeczywistości. Pokój się rozpada, naokoło olbrzymia przestrzeń znienawidzonej korporacji. Z tego zgiełku wyłania się przyjaźnie nastawiony robot, Wheatley, który przetransportowuje bohaterkę w bezpieczne miejsce. Wpadamy do znajomej „komory relaksacyjnej”, chwytamy znajome działo portalowe i szykujemy się do ucieczki. Tak znów rozpoczynamy przygodę – dłuższą, bardziej skomplikowaną i bardziej rozbudowaną, niż ktokolwiek był sobie w stanie wyobrazić.
Właściwie pisząc cokolwiek o Portalu 2, nie wiadomo, jak ugryźć temat.

Cały świat się zmienił. Czyste, schludne, idealne komory testowe odeszły w niepamięć, ustępując rdzy, roślinom i zniszczeniom, a znane mechanizmy odmówiły posłuszeństwa. Opustoszały kompleks stał się miejscem pochówku ówcześnie rządzącej sztucznej inteligencji, wysypiskiem robotów i śmiertelnie niebezpieczną pułapką dla zdanej tylko na siebie Chell. Mówiąc oględnie – tak wygląda świat drugiego Portala w ujęciu „literackim”. Twórcy nie kłamali, zapewniając, iż będzie to największy „łamigłówkowy” obszar w historii elektronicznej rozrywki.
Odpalając grę po raz pierwszy, byłem pełen podziwu i zdumienia, widząc ściekającą zewsząd wodę, wdzierające się w każdy zakamarek gałęzie oraz - tu oczko dla fanów pierwszej części – odmienione przez czas, ale ciągle rozpoznawalne pomieszczenia testowe. No pewnie – w końcu oczekiwałem powtórki z rozrywki.
Już na początku chcę postawić sprawę jasno – tak przemyślanych, fenomenalnych i de facto trudnych połaci terenu nie przemierzałem w żadnej innej grze. Portal 2 kończy z ciasnymi pokoikami, gdzie liczyło się umiejętne przejście z punktu A do punktu B, zastępując je wymuszeniem na graczu prawdziwej gonitwy myśli i wytężenia umysłu do granic możliwości. Chciałoby się rzec – nareszcie dostajemy stuprocentową, trudną jak cholera, świeżą grę logiczną.
Całość wciąż prezentuje jeden schemat – musimy przejść tę i tę „mapę”, by ruszyć dalej. Za to jakie te mapy są! Pierwsza część uwiodła mnie przede wszystkim swoim klimatem. Miała „to coś”, niepowtarzalnego, niespotykanego, odciskającego głębokie piętno w pamięci. Kontynuacja ponownie mi to dała – w kilkukrotnie lepszej formie. Każde miejsce, które odwiedzamy, posiada duszę. Początkowo czujemy ulgę, lekkość na widok zieleni oraz uśmiech na twarzy dzięki poczuciu humoru bohaterów i równie śmiesznym oskryptowanym sytuacjom. Jednak im dalej w las, tym więcej drzew, a im dalej w las nocą – tym więcej strachu. Wkrótce dosięga nas niepokój - puste pomieszczenia, rdza, ciemność, samotność. Porzucone fotografie małżonków, porzucone biurka, pozostawione wiadomości, puszki po orzeszkach czy złowrogie rysunki na ścianach w pobliżu kryjówek obłąkanych „obiektów testowych”.


następna strona


Generalnie na tym polega fenomen dzieła Valve – łączy śmiech ze łzami, spokój z groteską i zaszczuciem, potrafi monstrualnie podziałać na emocje oraz wręcz zmusić nas do oddania jak najbardziej zasłużonego pokłonu twórcom.
Skąd taki efekt? Bo macie rację myśląc, iż sam świat nie odda tego w pełni. Ano, reszta to kwestia bohaterów. W „dwójce” nie będziemy w kółko słyszeć tego samego głosu. Znaczną rolę odegra niepozorny robot-protektor, Wheatley, powróci dotychczas uśpiona GLaDOS, ba! - nawet założyciela ośrodka poznamy! Klimatu – tego „lekkiego” jak i „ciężkiego” - dopełniają kwestie bohaterów, w których, będąc szczerym, dominuje jednak „brytyjskie” poczucie humoru, sarkazm oraz świetne, czasem niespodziewane reakcje. Równie często ujrzymy też oskryptowane sytuacje, w wielu przypadkach zwalające z nóg (interpretację pozostawiam Wam podczas gameplayu).
To wszystko, połączone ze światem, mocną dawką emocji, nawiązań (Companion Cube powraca! <3, Black Mesa pokonane!) i „żywym” otoczeniem, daje iście wybuchową mieszankę.

Dlaczego tak się o tym rozpisałem? Ponieważ po prostu TRZEBA, bowiem te aspekty stanowią właściwą połowę Portala 2. Druga to czysta rozgrywka.
Jak wspomniałem, zwiedzimy nie tylko wielkie i przemyślane komory testowe – czeka nas również przeprawa przez zapomniane, najciemniejsze zakątki Aperture Laboratories, kiedy spółka dopiero prosperowała, zarządzał nią inny człowiek, a jego upodobania i pomysły zmieniały się z biegiem lat. Historia w Portalu 2 „opowiada się” przez cały czas – stąd i my poznajemy wszystko po trochu – a jej finał jest mocno zaskakujący, co zasługuje na pochwałę.
Odkrywamy zakamarki wręcz porażające ogromnością i stopniem rozbudowy. Teraz zagadki nie opierają się już tylko na jednym pokoju – często będziemy musieli wracać, myśleć i korzystać z dobrodziejstw, które serwowała nam wcześniejsza lokacja.
Jeśli jednak podejrzewacie, że Valve spoczęło na laurach i oddało w nasze ręce jedynie urządzenie portalowe – mylicie się srogo. Również w tej kwestii dostajemy to, czego oczekuje się od dobrego sequela – więcej i lepiej! Bo czy można cały czas użerać się tylko z jednym rozwiązaniem w przytłaczających rozmiarem poziomach?

Tym razem poszczególne mapy wymagają wytężenia przez nas wszystkich szarych komórek, by dotrzeć do upragnionego wyjścia. Dwa portale, kostki i przyciski – to podstawa. Dodatkowo jednak pojawiają się lasery – grające pierwsze skrzypce przez całą grę – do nich specjalnie dostosowane kostki, mogące odbijać wiązki we wskazanym przez nas kierunku, mosty energetyczne, które da się „rozciągać” między portalami i mogą posłużyć za osłonę, strumienie antygrawitacyjne przenoszące nas w odpowiednim kierunku oraz żele. Te ostatnie są prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Każdy rodzaj nadaje ochlapanemu podłożu różne właściwości – sprężystość, śliskość czy pozwala na „ubrudzonym” obszarze otworzyć portal. Zabawa przednia.
I teraz pomyślcie co się stanie, kiedy wszystkie te rozwiązania wciśniemy do jednego, co prawda dużego i bardzo klimatycznego, ale JEDNEGO poziomu, po czym zachce nam się przejścia całości, wiedząc, iż każdy element można łączyć ze sobą? Niewykonalne? Nic nie jest niewykonalne. Tylko bardzo, naprawdę bardzo trudne, a takich sytuacji w Portalu 2, z większą czy mniejszą ilością wymienionych rozwiązań, nie brakuje. Skutkuje to faktem, iż najnowsze dzieło Valve wystarcza na więcej niż dziesięć godzin czystej rozgrywki, po której, gwarantuję, Wasz mózg będzie przypominał świeży kisiel. Szczególnie, że kiedy myślicie, iż lada chwila koniec – gra płata figla i dopiero zaczyna się rozkręcać. No, a jeśli jeszcze weźmiecie do siebie zakończenie – wtedy następuje tzw. „mindfuck”. Przy tym wyniku łatwy czterogodzinny poprzednik wydaje się być kiepskim żartem.

Bądźmy jednak szczerzy – często zdarzają się ludzie, którym jeden porządny kop nie wystarczy. Chcą więcej, więcej i więcej... Tę ewentualność Valve również przewidziało, aplikując do swojej produkcji tryb kooperacji dla dwóch graczy, w przypadku peceta – jedynie przez sieć.
Cóż, o całości rozpisywać się nie będę, gdyż słowo w słowo powtórzyłbym wszystko powyżej, dlatego streszczę do niezbędnego minimum.
Wcielamy się w jednego z dwóch „robotów doświadczalnych” – Atlasa lub P-Body – i... współpracujemy. Mówiąc oględnie – jest dwa razy trudniej. Dwoje bohaterów, każdy posiadający działo mogące wyrzucić dwa rodzaje portali. Chociaż cała przygoda rozgrywa się na równie wielkich co singlowe mapach, we dwójkę wcale nie idzie łatwiej, bowiem testowani jesteśmy przez GLaDOS, a ta, jak wiadomo, lubi patrzyć, kiedy obiekty testowe giną w zaprojektowanych przez nią salach.


poprzednia stronanastępna strona


Atlas i P-Body, choć niemi jak Chell, są barwnymi postaciami, głównie dzięki wszechobecnemu humorowi gry i możliwości stosowania w swoim kierunku gestów („high five” użyjemy nader często, a taniec radości szybko zaczniemy wykonywać „z automatu”). Kiedy przychodzi co do czego – możemy na bieżąco kontaktować się z partnerem, jeśli nie używając mikrofonu – to stosując oznaczenia czy widok z oczu kompana (opcje pomagające porozumienie się), by dobrze rozegrać sytuację, a warto, jeśli nie chcemy – dosłownie – stracić głowy przy niektórych poziomach.
Co ciekawe, kampania „coopowa” trwa niewiele mniej od „singlowej”. Przy szczęściu oraz „ ze łbem na karku”, zajmie nam około ośmiu godzin, kiedy zaś do drużyny przyjmiemy kogoś takiego jak ja – nawet 10.
Główną zaletą kooperacji jest oczywiście stopień trudności, humor i ta swoista „alternatywa”... no i samo istnienie takiego trybu, rzecz jasna. Dobry odpowiednik hardcore’owych poziomów „post-fabularnych” w pierwszej części, świetnie pomyślane, poprowadzone – nic dodać, nic ująć.

Pozostał jeden aspekt, na którym chciałem się skupić. Mianowicie oprawa wizualna. I tutaj trochę komplikacji... Wiecie, to nie tak, że mi się nie podoba, ponieważ mi się bardzo podoba. Oprawa robi wrażenie, szczególnie zaprojektowanie poziomów, o czym wspominałem. Różne podłoża, różne efekty cząsteczkowe, solidnie wykonane tekstury, modele. Gra świateł i cieni – także na wysokim poziomie. Wszystko cieszy oko, świeżo i dobrze wygląda, a przy okazji płynnie chodzi (no ba). „Zgrzyt” sprowadza się do silnika. Source swoje lata już ma, co objawia się niesamowicie częstymi loadingami. Tak naprawdę każdy, nawet najmniejszy, najkrótszy poziom, wymaga załadowania, i choć zazwyczaj jest ono krótkie – potrafi skutecznie popsuć tempo rozgrywki. Nie o taką Polskę walczymy, ale OK, można przeboleć.

...you monster...


Portal 2 to gra, która na długo zapada w pamięć. Przez historię. Przez zakończenie. Przez świat. Przez klimat. Przez humor. Przez rozwiązania. Przez pozostawienie w nas świadomości, iż jest sztandarowym przedstawicielem wybitnych sequeli – zaraz obok Assassin’s Creed II. Portal 2 to gra, która jest prawie idealna. „Prawie” przez silnik i przez, co smutne, brak „boskiej cząsteczki”, która sprawi, iż będziemy chcieli przejść go jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz. Wrócimy, by najwyżej powspominać miłe momenty lub kiedy zostaniemy zaproszeni przez przyjaciela do coopa. Nie zmienia to jednak faktu, iż nadzieje, które w tym dziele pokładałem, Valve spełnił z niesamowicie solidną nawiązką, bo, powiem szczerze, czegoś aż tak monstrualnego i porządnego się nie spodziewałem.
Tak, Portal 2 jest grą prawie idealną. A każdy wie, na co zasługują gry prawie idealne.


poprzednia strona


+ Świat wykreowany - wielki, klimatyczny, poszczególne lokacje są niesamowicie rozbudowane

+ Mnóstwo logiki

+ Znaczny rozwój w stosunku do poprzedniej części

+ Kooperacja

+ Oprawa audiowizualna

10 na 10 0.5
- Silnik, a właściwie powikłania z nim związane

- Gra "na raz"




Grafika:     90%
Dźwięk:     90%
Emocje:     100%
Miodność:     70%
Ogólnie:     95%

Zalety Wady
Świat wykreowany - wielki, klimatyczny, poszczególne lokacje są niesamowicie rozbudowane
Mnóstwo logiki
Znaczny rozwój w stosunku do poprzedniej części
Kooperacja
Oprawa audiowizualna
Silnik, a właściwie powikłania z nim związane
Gra "na raz"
Dotyczy wersji:
default

Autor:

Gigsav


 

||
Video 1755
||

Wheatley's Acceptance Speech for the VGA Best Character Award




Pora na Wasze komentarze:


||
Gość szmugler2011-06-16 o godzinie 10:12:57, Gość szmugler napisał(a):
nie lubiem ludzi ktuży oceniajom gre grajonc w niom ras a nie dwa. ja na pszykłat piszem recenzje dla cedeaktion i żondze

szmugler
||

||
Nitrox2011-04-23 o godzinie 12:28:26, Nitrox napisał(a):
Świetna recenzja :) Coś mi mówi, że się chyba skuszę. Co prawda cena trochę odstrasza, ale skoro gra zbiera takie dobre oceny, to zapewne jednak warto.
||

||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza