frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


recenzja
Data: 2011-03-23, autor: Red, dotyczy: PC XBOX 360 PS3

Assassin`s Creed: Brotherhood


Assassin's Creed: Brotherhood to bezpośrednia kontynuacja losów Ezia Auditore - dosłownie,
||
assassin creed brotherhood
||
gra rozpoczyna tym samym momencie, w którym kończy poprzednik. Po ciężej przeprawie bohater wraca do swej willi by przejść na emeryturę. Wrogowie pokonani, pieniędzy w sakiewce co nie miara, a Caterina Sforza czeka w łóżku - żyć nie umierać! Niestety spokój nie trwa długo. Monteriggioni (włoskie miasteczko w którym zamieszkuje cała rodzina Auditore) zostaje zaatakowane, on sam, ciężko ranny i bezbronny, ucieka. Czas porzucić wizję odpoczynku, udać się do Rzymu i zabić kolejnego przeciwnika. Tym razem na drodze Ezia stanął Cesare Borgia, syn Rodrigo - kojarzycie tego jegomościa? Lecz Auditore nieprędko zatopi ukryte ostrze w szyi rywala. By móc to zrobić trzeba najpierw porządnie stanąć na nogi, zdobyć zbroję, broń, zbudować kontakty w nowym mieście a także... założyć Bractwo Asasynów.

Dlaczego nie Assassin's Creed 3?


Powyższy, dość szczątkowy, opis uświadamia pierwszą, fabularnie najważniejszą, zmianę Brotherhooda - nową lokację. Tym razem Ezio i jego przyjaciele udają się do Wiecznego Miasta. To tam panuje ród Borgiów, stacjonują przyjaciele - w ogóle wszystkie drogi prowadzą Rzymu. Jeśli jednak liczyliście na piękno i bogactwo to muszę Was zmartwić. Brutalne rządy Cesare doprowadziły miasto na skraj nędzy. Ale spokojnie, przecież wszystko można odbudować.

Schemat serii nie uległ zmianie. Nadal biegamy po wielkiej metropolii, wdrapujemy się na budowle renesansowej Italii i w efektowny sposób zabijamy naszych przeciwników. Ubisoft nie wymyślało koła na nowo. Po prostu do dobrze znanej gry dorzuciło paczkę nowych zadań, lokacji oraz interesującą fabułę. Właśnie dlatego tej części asasyna nie należy traktować jak kolejny rozdział sagi. To bardziej rozbudowane rozszerzenie poprzednika - zresztą podkreślają to sami twórcy, którzy z premedytacją nie dali grze "numerka", a podtytuł. Czy to wada? I tak i nie. Z jednej strony chciałoby się zagrać w świeżą produkcję skoro płacimy za nią pełną cenę. Z drugiej natomiast, ACII to świetny tytuł a takie działanie daje pewność, że dostaniemy produkt co najmniej tak samo dobry.

"Vittoria Agli Assassini!"


Tytułowy Brotherhood, czyli bractwo, to organizacja zrzeszająca w sobie asasynów. Stowarzyszenie, na czele którego stanął Ezio, jest główną metodą walki z Borgiami. Ten dobrze nam znany ród rozprzestrzenił się po całym Rzymie, czego oznaką są porozmieszczane w mieście wierze strażnicze. Ich wpływ na ludność jest ogromny - mieszkańcy, czując ciężką rękę prześladowcy, zaprzestali wszelakich prac w mieście: sklepy są zrujnowane, przechodnie smutni i podenerwowani a straż wszechobecna. Wypadałoby ludziom pomóc i strażnice zdobyć, nie? A warto, bowiem jest to zajęcie niezwykle opłacalne. Wraz z wyzwalaniem kolejnych dzielnic, na mapie odkrywane są obiekty, które możemy odrestaurować. Kuźnia, sklep malarza, Koloseum - to wszystko czeka na nasze floreny. Całość wygląda bardzo podobnie jak rozbudowa willi z ACII. Twórcy wyraźnie wzięli sobie do serca narzekania graczy na słabo działającą ekonomię w "dwójce". W końcu mamy na co wydawać ciężko zarobione pieniądze! Zakupy robimy z wielką przyjemnością, bowiem naprawdę przyjemnie patrzeć, jak na ponurych i szarych ulicach nagle pojawiają się śpiewacy, kurtyzany, a ludzie zaczynają remont domostw. Wyswabadzanie miasta ma także inne znaczenie. Tuż po obaleniu władzy Borgiów zostaną odblokowane dodatkowe misje - znane z "jedynki" ocalenie mieszkańca. Po udzieleniu pomocy otrzymujemy nie tylko jego wdzięczność, ale także nowego członka bractwa. W sumie takich "świeżaków" możemy mieć dwunastu, a każdy z nich - przy odrobinie cierpliwości - zostanie wyszkolony na asasyna prawie tak dobrego jak Ezio. Innymi słowy: budujemy własną armię.

Nasi rekruci pełnią dwie zasadnicze funkcje. Pierwsza z nich to eliminacja zaznaczonych celów. W Brotherhood, Auditore nie musi wszystkich zabijać własnoręcznie. Owszem, w wielu miejscach nadal jest to wymóg konieczny, lecz bywają zadania - i jest ich całkiem sporo - gdzie "bracia" mogą go z tego obowiązku wyręczyć. W praktyce wygląda to tak, że naciskając odpowiedni przycisk przywołujemy rekruta, który pojawiając się znikąd eliminuje kogo trzeba - a nawet całą grupę (poprzez "grad strzałów"). Po drugie, podopiecznych można wysyłać na rozsiane po całej Europie zlecenia. Podczas nich nabędą oni niezbędnego doświadczenia, awansują na wyższe poziomy, zarobią pieniądze oraz przyniosą inne cenne przedmioty (potrzebne do wykonania specjalnych zadań). Oczywiście skutek takich poczynań jest jasny - lepszy zabójca sprawniej morduje.


następna strona


Bractwo, Rzym i... koń!


Opisane wyżej nowości to nie jedyne zmiany. Ludzie Ubisoftu w końcu wprowadzili możliwość jazdy konnej wewnątrz miast. Rzym jest ogromny, więc przemieszczanie się po nim w tradycyjny sposób trwałoby wieki. I właśnie dlatego wystarczy gwizdnąć, a Ezio, niczym bohater Red Dead Redemption, przywoła swego rumaka, który respawnuje się tuż przy nim. Zwierzak jest nie tylko środkiem lokomocji - zresztą od tego mamy system kanałów - z jego grzbietu możemy także walczyć. Niestety starcia prowadzone z tej perspektywy zostały wykonane po macoszemu, i to pomimo obietnic poprawy. Lepszym rozwiązaniem jest toczyć starcia metodą standardową, które z kolei przeszły kilka gruntownych zmian.

Wielu z graczy narzekało na system walki oparty na kontrze lub odskakiwaniu od przeciwników niewrażliwych na skontrowanie. Teraz Ezio pojął nową sztuczkę, która... jeszcze bardziej ułatwia pojedynki. Auditore, po umiejętnie wykonanym kontrataku, potrafi zabić oponenta JEDNYM ciosem. Nie ma znaczenia czy stoi przed nim wielki, opancerzony strażnik czy kurier - jedno celne, niezwykle efektowne, dźgnięcie załatwia sprawę. Mało tego! Seria takich ciosów może trwać wieki - a konkretnie do chwili przyjęcia jakiegoś obrażenia. By jednak nie było banalnie - a zwyczajnie łatwo - sługusy Borgiów także swoje potrafią. Strażnicy po raz pierwszy współpracują. Przykład? Jeden z przeciwników chwyta protagonistę a drugi go atakuje. Oczywiście i z tej sytuacji przewidziano dość proste wyjście, lecz doceniam starania. Poza tym chyba nikt od ACB nie oczekiwał trudnych starć, prawda?

Pojawiła się także nowa broń, czyli kusza, która wyposażona maksymalnie w 25 bełty jest absolutnie śmiercionośna (jeden pocisk powali każdego). A skoro już o "zabawkach" mowa to warto dodać, iż arsenał Ezio, poza przepotężną wyrzutnią strzał, pozostał niezmieniony. Właściwie jedyne momenty w jakich pobawimy się czymś nowym to misje poboczne zlecane przez Da Vinciego - swoją drogą, jego postać została ograniczona do roli sklepu. Na szczęście "sklepikarz" cały czas wynalazki tworzy, a naszym zadaniem jest ich... niszczenie! To właśnie w tych subquestach poprowadzimy czołg, polatamy na lotni czy zatopimy kilka okrętów.


Przyczajony Ezio


Nie oznacza to jednak, że całą produkcję przejdziemy z zamkniętymi oczami - wręcz przeciwnie. W trzeciej części asasyna większą rolę odgrywają misje "skradankowe". Po prostu niektóre zadania trzeba wykonać w taki sposób aby nas nie zauważono, lub też by nikogo nie zabić (to dla tych lubujących kończenie tytułu na sto procent). I tu pojawia się ta wspomniana wcześniej trudność: aby ukończyć zadanie należy wykazać się zręcznością podczas wspinaczki. Wypełnienie wszystkich warunków misji wymaga szybkości i precyzji. Wniosek? Bez pada nie podchodź! Ja wiem, że jest to gra na peceta i na upartego można w nią bawić przy pomocy klawiatury oraz myszki, lecz ja osobiście w tego typu tytułach wolę precyzję analoga - no bo po co się męczyć?

Swoją drogą konwersja gry na blaszaki przebiegła bezboleśnie. W Assassin's Creed: Brotherhood na PC nie ma śladu po zabezpieczeniu antypirackim znanym z poprzednika - stałe połączenie z siecią jest niezbędne wyłącznie do trybu multiplayer - a dodatkowym bonusem, rekompensującym pecetowcom pięciomiesięczne oczekiwanie, są wszystkie DLC czekające na pobranie za darmo (zabrakło tylko tego z PS3). Właściwie jedyna różnica pomiędzy wersjami ACB na konsole i PC to oprawa graficzna. Produkcja Ubisoftu na komputerach wygląda troszkę lepiej - po prostu większa rozdzielczość oraz wygładzanie krawędzi robią swoje. Poza tym większych zmian nie ma.

A co z Desmondem?


Seria Assassin's Creed ma jednego głównego bohatera. Jest nim niejaki Desmond Miles, potomek Altaira i Ezia. Od czasów "jedynki" barman sporo się nauczył. Obcowanie z Animusem sprawiło, że chłopak zyskał zdolności prawdziwego asasyna. Próbkę umiejętności chłopaka widzieliśmy w ACII, lecz to nic w porównaniu z jego obecnym wachlarzem ruchów. Desmond potrafi się sprawnie wspinać, walczyć, posiadł możliwość wykonywania "skoku wiary", otrzymał także wzrok orła. Poza tym jego historia zaczyna nabierać rumieńców. Powiem więcej: w ACB wątek teraźniejszości zaciekawił mnie bardziej niż renesansowe Włochy. Ciekawe czy przyszłość przyniesie jeszcze większe wyeksponowanie postaci Milesa. Kto wie, być może dołączy on do innych, współczesnych zabójców i wspólnie dokonają jakiegoś przełomu? A skoro o zmaganiach z kumplami mowa...


poprzednia stronanastępna strona


Asasyn w sieci


Największą nowością tej części miał być multiplayer. Twórcy zapowiadali, że ma stworzą rozgrywkę inną od tych widzianych do tej pory. Odważne słowa, choć prawdę powiedziawszy są one zgodne z prawdą. Multi jest niezwykle oryginalny, choć jednocześnie dla wielu może okazać się zbyt powolny. Gracz wciela się w jednego z bohaterów (wojownik, kurtyzana, lekarz etc.) i jego zadaniem jest wytropienie innego śmiałka. Do dyspozycji oddano osiem trybów (z takimi klasykami jak asasynowe CTF) i piętnaście map. Problem w tym, że każda postać z danej klasy jest dokładnie taka sama, więc po otwartej lokacji przemieszcza się armia klonów. Jasne, wygląda to trochę śmiesznie, lecz z dzięki temu zabiegowi gra nabiera rumieńców. Bo pomyślcie: skoro każdy wygląda tak samo, to jak w tłumie dostrzec cel? I właśnie w tym momencie pojawia się owa oryginalność! Zdradzić naszą pozycję mogą jedynie nasze poczynania. Jeśli łowca (a zaznaczam, że każdy na kogoś poluje będąc jednocześnie celem) zobaczy podejrzane zachowanie - na przykład bieg, zabójstwo - to możemy być pewni, że błyskawicznie zakończymy żywot. Do tego dochodzą najróżniejsze umiejętności w stylu kamuflażu i zatrucia oraz awansowanie na wyższe poziomy postaci.

W teorii brzmi świetnie, niestety nie do końca takie jest. Największym problem multiplayera są ludzie. Większość graczy ma gdzieś zasady i premie za ciche zabójstwa. Bieganie po dachach, masowe mordy i otwarte walki to widok dość typowy. Tego typu akcje są szczególnie dziwnie biorąc pod uwagę fakt, że podczas starć w sieci posiadamy wyłącznie ukryte ostrze, a paska zdrowia nie stwierdzono - albo giniemy przez zabójstwo, albo brniemy dalej. Zaskakuje również niewykorzystany potencjał całego trybu. Brak tu starć kooperacyjnych czy bezpośredniej walki z pełnym arsenałem. Sieciowe zmagania po dłuższej chwili najzwyczajniej w świecie nudzą.

Wieczne Miasto, piękne miasto?


Nowy Assassin's Creed wygląda praktycznie tak samo jak poprzednia odsłona, czyli ładnie. Renesansowy Rzym oddano bardzo dokładnie, a gra świateł w niektórych momentach urzeka. Widać, że leciwy silnik ma jeszcze spore możliwości. Szczególne wrażenie robi Rzym. Choć w ACB mamy tylko jedną miejscówkę, to ani przez chwilę nie czujemy, że gra została zubożona względem "dwójki". Wieczne Miasto jest prostu ogromne. Nie raz zdarzyło mi się ot tak przechadzać się po nim i słuchając muzyki (swoją drogą świetnie pasującą do gry) podziwiać odbudowane części miasta. Niestety wpadki graficzne się zdarzają. Notoryczny problem każdej gry z serii AC to przenikanie tekstur, co w Brotherhood wraca niczym bumerang. Nie najlepiej wyglądają także NPC, ale to również standard dla sagi asasyna...

Nie od razu Rzym zbudowano


Brotherhood nie jest doskonały. Ubisoft Montreal nie ustrzegło się wpadek, które psują pozytywny odbiór całości. Podczas rozgrywki natrafiamy na lawinę mniejszych i większych wpadek. Najistotniejsza wada to wspomniane już przenikanie tekstur. Powiecie, że to niezbyt poważny zgrzyt? Owszem, lecz czasem przechodzi ono wszelkie pojęcie! Raz podczas starcia Ezio wszedł "w ławkę", w której zablokował się na amen - oczywiście przeciwnicy wykorzystali to z premedytacją. Innym przykładem niechaj będzie "wtopienie" celu w dach, przez co nie mogłem go "zdjąć" i ukończyć zlecenia. Nadto, podczas mojej 25 godzinnej rozgrywki, natrafiałem na takie absurdy jak zła reakcja skryptów czy blokowanie się przywołanych rekrutów, a sam Auditore zapominał jak się wspinać... Szkoda, bo ACB mogło być grą wręcz idealną.


poprzednia stronanastępna strona


"Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone"


Pecetowcy na swoje Bractwo czekali długie miesiące, lecz koniec końców cierpliwość została nagrodzona. Brotherhood to świetna kontynuacja. Czy lepsza od poprzednika? Nie. Grając w trzeciego asasyna miałem wrażenie, że pomimo nowego miasta i patentów nadal przechodzę "dwójkę". Misje, okoliczności, bohaterowie i klimat wydają się wręcz identyczne jak te w ACII. Średnio prezentuje się także fabularny koniec losów Ezia - za to ten Desmonda... Mimo wszystko jest to absolutny zakup obowiązkowy dla każdego fana serii. Trzeci Assassin's Creed to wielki, przemyślany i złożony tytuł, w którego należy grać powoli, delektując się klimatem, melodią i widokami. Czas poznać "Kredo Asasynów" po raz kolejny...

poprzednia strona


+ Wielki Rzym;

+ Ciekawe i zróżnicowane misje;

+ Poprawiona ekonomia;

+ Piękna oprawa audiowizualna;

+ Bezbłędna konwersja;

+ Brak "upierdliwego" DRMu;

10 na 10 0.5
- Powtarzalność względem "dwójki";

- Mnogość uciążliwych błędów;

- Pięciomiesięczne opóźnienie;




Grafika:    Ładne widoczki, piękna gra świateł 80%
Dźwięk:    Idealnie pasująca melodia 90%
Miodność:    Ciągle rozwijany multi 85%
Ogólnie:    Bardzo, ale to bardzo udana kontynuacja 85%

Zalety Wady
Wielki Rzym;
Ciekawe i zróżnicowane misje;
Poprawiona ekonomia;
Piękna oprawa audiowizualna;
Bezbłędna konwersja;
Brak "upierdliwego" DRMu;
Powtarzalność względem "dwójki";
Mnogość uciążliwych błędów;
Pięciomiesięczne opóźnienie;
Dotyczy wersji:
PC

Autor:

Red


 

||
Video 1817
||

Assassin's Creed Brotherhood Multiplayer Trailer [North America]

||
Video 1481
||

DLC nr 4, Porwanie Leonarda Da Vinci

||
Video 1346
||

Assassin`s Creed Brotherhood Gameplay




Pora na Wasze komentarze:


||
Gość anonimowy2011-04-01 o godzinie 16:39:18, Gość anonimowy napisał(a):
grałem na xboksie 360, świetna gra.
||

||
quarantinum2011-04-01 o godzinie 13:19:42, quarantinum napisał(a):
Najs! Czyli z czystym sumieniem mogę zamawiać.
||

||
Gość anonimowy2011-03-28 o godzinie 13:45:18, Gość anonimowy napisał(a):
Widać że nie potraficie się przyzwyczaić do sterowania. Ja poruszam się idealnie i nic mi nie przeszkadza.
||

||
Red2011-03-25 o godzinie 22:17:32, Red napisał(a):
Pecetowe sterowanie jest identyczne jak w poprzednich odsłonach na tej platformie. Ale zgadzam się, lepiej w AC grać na padzie - o czym zresztą napisałem w recenzji.

Pozdrawiam!
||

||
Gość anonimowy2011-03-25 o godzinie 16:20:22, Gość anonimowy napisał(a):
w minusach dodałbym beznadziejne sterowanie na pc. koszmarne jest.
||

||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza