frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


recenzja
Data: 2011-02-06, autor: Red, dotyczy: PC XBOX 360 PS3

Shank


Co wyjdzie z połączenia komiksowej grafiki, staromodnej mechaniki i stylistyki rodem
||
shank
||
z filmów Tarantino? Powstanie Shank, czyli jedna z bardziej oryginalnych bijatyk ostatnich miesięcy! Brzmi świetnie, prawda? Prawda! Trzeba tylko nadmienić, iż tytuł nie jest tradycyjną produkcją, która po wydaniu trafia na sklepowe półki. To jedna z gier, sprzedawana wyłącznie poprzez dystrybucję cyfrową. Co to oznacza w praktyce? Ano to, iż takie pozycje często są krótsze niż te sprzedawane w tradycyjny sposób, a ich wykonanie nie zawsze zachwyca. Czy i w tym przypadku jest podobnie? Owszem, lecz na szczęście w tym wypadku ta teza sprawdza się częściowo!

Krwawa wendetta rozpoczęta!


Historia jaką tu przedstawiono to dość oklepana i schematyczna opowieść. Główny bohater, tytułowy Shank, stracił żonę, Ewę, i to w dość brutalnych okolicznościach. Kobietę porwano, znieważono i zabito. Co gorsza wierny małżonek mimo chęci nie mógł pomóc swej wybrance serca - został pokonany przez bandytę, a kobietę zabrano na jego oczach. "Ta zniewaga krwi wymaga", jak mawiał klasyk. I wiecie co? Tak się właśnie stało! Shank wydobrzał, nabrał sił i wyruszył rozpocząć swoją krwawą drogę odkupienia win. Oczywiście - jak to w takich opowieściach bywa - wyprawa nie jest łatwa. Na drodze bohatera staną różni przeciwnicy, a główny cel wyprawy bynajmniej blisko nie jest... No ale od czego ma jest nóż?
Z powyższego opisu można wysnuć jeden wniosek - fabuła w Shank jest prosta jak konstrukcja cepa. Ale wiecie co? Wtórnej opowieści w żadnym wypadku nie można określić jako wadę tytułu. Wręcz przeciwnie to atut! Oklepana historia idealnie wpasowuje się w konwencję całej gry, podkreślając trochę absurdalny i zabawowy charakter produkcji. Co mam na myśli? Już wyjaśniam!

Shank i jego wierna... kosa


Jak wspomniałem na wstępie Shank to klasyczna bijatyka z perspektywą 2D, która olschoolem wprost ocieka. Mamy tytułowego protagonistę, nabiegających w określonych miejscach przeciwników oraz możliwość poruszania w dwie strony - prawą i lewą. Zadanie postawione przed nami jest dość proste: trzeba szybko przedostać brnąć dalej zostawiając po sobie krew, pot i łzy tych, którzy weszli nam w drogę. Niestety i tu występuje mały haczyk: oponentów jest strasznie dużo, więc i taki twardziel, jakim niewątpliwie jest Shank, gołymi rękoma niezbyt wiele zdziała. Ale spokojnie, twórcy i o tym pomyśleli! Podczas długiej wędrówki bohatera (no w sumie nie takiej długiej - do tego jeszcze wrócimy), w jego ręce wpadną: piła mechaniczna, dwie maczety, katana, łańcuch, granaty, strzelba, pistolety i uzi, czyli dość pokaźny arsenał, prawda? Wszystkie te zabawki uzupełnione o podstawową "kosę" będą narzędziem istnej rzeźni. Tak zgadza się, "rzeźni", to słowo najlepiej oddaje to, co widzimy na ekranie monitorów. Krew, odcięte członki i inne trupy latają po lokacjach praktycznie bez przerwy! Zapytacie czy przez to gra nie jest nazbyt brutalna? Nie! To znaczy jest, lecz stylistyka graficzna sprawia, iż każda "mocna" scena wydaje się na tyle przerysowana, że aż śmieszna.

Wspomniałem już o krwi, która urozmaica krajobrazy podczas przygody Shanka, a jak powszechnie wiadomo ta nie wypływa znikąd - chociaż niektórzy mogą mieć na ten temat inne zdanie... Innymi słowy: w grze występują przeciwnicy i to zarówno ci ludzcy jak i przedstawiciele zwierząt - mało tego, występują nawet na wpół mechaniczni, że o pojazdach nie wspomnę! Każda z tych jednostek to typowe przeszkody do pokonania, które pojawiają się w zaplanowanych miejscach. Wówczas ekran "blokuje się" uniemożliwiając nam przejście dalej, a zewsząd zalewają nas oponenci - serio, bywa ich naprawdę mnóstwo.

Mamy zatem silnego głównego bohatera, masę broni i równie dużo przeciwników... Wiecie co to oznacza? Kombosy! To w zasadzie do nich sprowadza się cała gra. Brniemy przed siebie (a może bardziej w prawą stronę ekranu) i szatkujemy zastępy wrogów wbijając kombinacje ciosów. A warto nadmienić, że są one na prawdę spektakularne. Przykład? Możemy dźgnąć bandziora nożem, rzucić jego martwe ciało w nadbiegających przeciwników po czym wyskoczyć w górę, a spadając w dół wbić ostrze kolejnemu oponentowi jednocześnie shotgunem ostrzeliwując pozostałych przy życiu. Co ważne każdy wykonywany przez Shanka ruch jest płynny sprawiając wrażenie bardzo efektownego baletu niosącego zgubę - bajka!


następna strona


Oczywiście jak w każdej dobrzej bijatyce tak i w tej są bossowie. Pomniejsi rywale o których wspomniałem wyżej (na marginesie ci i tak są słusznych rozmiarów) to jedyne pionki prowadzące bohatera do szefów. Bossowie to przeważnie wielkie, umięśnione bestie o miażdżącej sile ciosu - no i potyczka zawsze przebiega w zamkniętym, małym pomieszczeniu, co dodatkowo komplikuje sprawę... Na szczęście nie są oni zbyt szybcy i rozgarnięci, przez co można ich dość łatwo eliminować. Poza niektórymi wyjątkami wystarczy po prostu unikać ataków tych gigantów, a w odpowiednim momencie samemu wyprowadzić cios. I tu pojawia się moje pierwsze, poważne zastrzeżenie. O ile pojedynki z "płotkami" dostarczają masy emocji i wymagają myślenia (niektórzy oponenci są niewrażliwi na jakiś typ ataków) to już starcia z bossami w przeważającej większości wyglądają banalne i schematyczne. Szkoda.

Skacz mały, skacz...


Shank to przede wszystkim "mordobicie", gdzie główną atrakcją jest radocha płynąca z siekania hurtowej ilości rywali. Ale to nie wszystko co ten tytuł ma do zaoferowania! Twórcy przygotowali także dość ciekawe elementy platformowe, podczas których Shank chadza po przeróżnych platformach. Brzmi strasznie? Być może, ale w praktyce wychodzi świetnie! Te chwile wspinaczki niezwykle udanie odciągają gracza od monotonii, a same w sobie - choć proste do wykonania - sprawiają nie małą satysfakcję. Naprawdę przyjemnie patrzy się na protagonistę, który wbiega na pionową ścianę, odskakuje od niej i wbiega na kolejny poziom lokacji. Oczywiście Shank to nie Prince of Persia, ale i tak jest nieźle. Zresztą te sekwencje pozwalają nam na chwilkę zwolnić (choć też bez przesady) i popatrzeć na oprawę gry. A uwierzcie mi, jest się nad czym zachwycać!

Śmierć w blasku zachodzącego słońca


Opisywana przeze mnie gra jest po prostu piękna - te stwierdzenie najpełniej oddaje urodę oprawy jaką raczy nasze oczy Shank. Twórcy postawili na bardzo oryginalną, komiksową grafikę, i grę cieni. Efekt? Niepowtarzalny styl, który zachwyci każdego - no może prawie każdego. Mi szczególnie podobały się sceny w których zabijamy przeciwników w blasku zachodzącego słońca. Podczas takich sekwencji widzimy jedynie ciemne sylwetki bohaterów oraz tryskającą krew - to naprawdę robi wrażenie. Do tego dochodzi jeszcze płynna animacja! Gracja z jaką Shank przechodzi z jednego ataku do kolejnego naprawdę imponuje. Wrażenie robią także piękne i zróżnicowane lokacje (etap na pędzącym pociągu, czy rzeźnia niechaj będą tu przykładem).

Równie dobry jest dźwięk i mam tu na myśli zarówno muzykę oraz odgłosy występujące podczas gry. Strzały, cięcia, jęki konających oponentów brzmią jak powinny, a całości przygrywa odpowiednia melodia. Wszystko to, wraz z stylistyką graficzną i banalną opowieścią, tworzy świetny klimat znany z filmów Tarantino. Te wrażenie dopełnia także tzn. voice acting, czyli głosy postaci słyszane w trakcie rozgrywki. Są one lekko przerysowane, świetnie spasowane, słowem: świetne!

Byłoby idealnie gdyby nie...


Czytając powyższy tekst możecie odnieść wrażenie, jakoby Shank był produkcją idealną. Jest to niestety wrażenie mylne. Produkcja ma swoje wady o których należy wspomnieć. Pierwszą z nich już przytoczyłem. Jest nią schematyczność pojedynków z bossami. Szkoda, bo każdą potyczkę poprzedza świetnie wyreżyserowany filmik, a i same postacie zasługują na lepsze starcia... Zabrakło pomysłów? Najwidoczniej!
Kolejna wpadka to długość przygody. To niesamowicie krótka gra. Wprawny gracz nie powinien mieć problemów by ukończyć ją w 2,5- 3 godziny na normalnym poziomie trudności! Jasne można "ratować" się wyższym skomplikowaniem i co-opem, który dostarcza następne 2 godziny, lecz to i tak zdecydowanie za mało.
Dodatkowo dość niefortunnie przypisano przycisk, który odpowiada za podnoszenie przedmiotów z ziemi (broni, lub piwa pełniącego rolę apteczek). Jest to dokładnie ten sam guzik, jakim wyprowadzamy najsłabszy atak. Skutek? Często w ferworze walki miast sięgnąć za butelkę wyprowadzamy atak, i to nie tak jaki chcemy!
Oczywiście wszystkie te powyższe minusy można zrzucić na ograniczenia jakie niesie ze sobą gra sprzedawana przez sieć. Zgadzam się, lecz biorąc pod uwagę fakt, iż kosztuje on 10 euro czyli około 40 złotych to chciałbym rozrywki nieco bardziej dopracowanej, a już na pewno dłuższej!


poprzednia stronanastępna strona


Czy zemsta była przyjemna?


Shank jest bez wątpienia produkcją udaną. To tytuł niezwykle urodziwy, dobrze wykonany, dostarczający masę frajdy z gry. Omawiana wyżej pozycja powinna zainteresować wszystkich tych, którzy chcą posmakować troszkę innej, zapomnianej już rozrywki 2D w oryginalnej stylistyce. Shank bawi szczególnie dobrze w co-opie, w którym dwóch kumpli może wyżynać przeciwników wspólnie - tu warto nadmienić, iż historia opowiedziana w trybie współpracy jest inna od głównego wątku fabularnego gry. A czy warto Shanka kupić? Jeśli cena Was nie odstrasza, jak najbardziej! Tytuł gwarantuje 3-4 godziny znakomitej zabawy, i drugie tyle w co-opie. A czy to wystarcza? Cóż, musicie odpowiedzieć sobie sami...




poprzednia strona


+ Oprawa;

+ Świetny klimat;

+ Wciągająca, staromodna rozgrywka;

10 na 10 0
- Trochę krótka biorąc pod uwagę cenę;

- Walki z bossami;




Grafika:    Piękna, oryginalna oprawa 100%
Dźwięk:    Dobre odgłosy, świetnie dobrane głosy 90%
Ogólnie:    Bardzo dobra gra! 80%

Zalety Wady
Oprawa;
Świetny klimat;
Wciągająca, staromodna rozgrywka;
Trochę krótka biorąc pod uwagę cenę;
Walki z bossami;
Dotyczy wersji:
PC

Autor:

Red


 




Pora na Wasze komentarze:


||
Gość www.youtube.com/sandbox382012-12-15 o godzinie 18:17:15, Gość www.youtube.com/sandbox38 napisał(a):
Dlaczego uważasz ,że minusem są walki z bosami? Jest to jeden z ciekawszych elementów tejże gry..! :P
||

||
Gość skyscream2012-11-16 o godzinie 09:27:35, Gość skyscream napisał(a):
swietna recenzja, dokladnie pokazuje moje odczucia z gry
||

||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza