frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


recenzja
Data: 2011-01-02, autor: Red, dotyczy: PC

Arcania: Gothic 4


Seria Gothic dla wielu fanów cRPG urosła do miana niemalże kultowej.
||
arcania gothic
||
Losy bezimiennego eks-więźnia z Kolonii Górniczej stały się niezwykle popularne - szczególnie w Europie Wschodniej. Skąd ta popularność? Chyba przez to, że ten niemiecki erpeg był efektem dobrej i rzemieślniczej pracy zdolnych programistów, którzy poza wymyśleniem całkiem ciekawej i wciągającej fabuły zaoferowali graczowi innowacyjne rozwiązania w rozgrywce - to przecież Gothic jako pierwszy pokazał nam taką interakcję ze światem. Niestety stara ekipa tworząca serią odeszła, a czwartą część sagi powierzono nowym ludziom z Spellbound. Wydawca Gothicka ( JooWood ) postawił przed studiem jeden cel: mieli oni stworzyć grę łączącą w sobie tradycję cyklu z erpegiem na miarę dzisiejszych czasów. Na tych dwóch założeniach powstał czwarty Gothic, a konkretnie Arcania: Gothic 4. Czy to mogło się udać?

Nowy bohater, nowy Gothic?


Twórcy postanowili (czy może bardziej wydawca?), że nowy Gothic ma być grą dla mas. Czy to była dobra decyzja? Cóż, to już zależy od poglądu jaki wyznajemy. Zagorzali, by nie powiedzieć ortodoksyjni, fani serii będą pewnie zniesmaczeni widząc dzieło Spellbound. Wszystko dlatego, że Arcania: Gothic 4 otwiera nowy rozdział dla serii. Stworzono nowego, bezimiennego bohatera, wysłano go do nowej krainy - tym razem Argaanii - i wrzucono na jego barki całkowicie nową opowieść, która w jakimś stopniu kontynuuje historię znaną z poprzednich części. Jaką?

Król Rhobar III traci zmysły i zmienia się w tyrana napadającego na Argaaniię. Co gorsze choroba władcy postępuje przez co zaczyna on wydawać decyzje nieuchronnie zbliżające cały kraj wybuchu wojny - polec może tym samym plan zjednoczenia wszystkich ziem jaki ułożył sam Rhobar III. Krwawy marsz króla dociera do małej wysepki w Argaanii, która zostaje wyrżnięta w pień. Ataku armii króla nie przeżył prawie nikt - prawie, bowiem w garstce ocalałych znalazł się pewien bezimienny pasterz! Ocalały chłopak, którego imienia tradycyjnie dla serii nie poznamy, wyrusza w świat ze swym przyjacielem, niejakim Diegiem, z zamiarem zemsty na władcy - przyznacie, że jest to dość śmiały plan, w końcu Rhobar III to wyśmienity wojownik, a coś o tym przecież wiemy! Wie o tym także pasterz, który (za namową wspomnianego już druha) postanawia zmężnieć i nauczyć się wojaczki. Ocalały przemierza więc całą Argaaniię, nabiera doświadczenia a w finale staje się świetnym wojownikiem, magiem, lub łucznikiem - w zależności od tego co postanowimy. Wyprawa nie będzie oczywiście łatwa, a podczas niej pasterz spotka się ze znanymi z serii postaciami m.in. z Gornem, Miltenem, Lesterem czy Xardasem - a wtedy kto wie, być może finalny cel jego wędrówki się zmieni?

Argaaniia wita!


Oczywiście powyższy opis fabuły jest jedynie wstępem do całej historii czwartego Gothica. Podczas gry czekają na nas fajne smaczki urozmaicające opowieść - te będą szczególnie smakowite dla fanów serii. A czy historia w Arcanii jest dobra? Cóż, to już musicie ocenić sami. Moim zdaniem pomysł przeniesienia akcji na nową krainę to trafny wybór. Oczywiście wykonanie całej tej przeprowadzki mogłoby być ciut lepsze, ale i tak sam pomysł popieram! Co nie wyszło? Cóż, ciężko stwierdzić. Spellbound ogólnie spisał się nieźle tworząc nową krainę na mapie świata, ale nie udało się mu wytworzyć klimatu, który towarzyszył nam w poprzednich odsłonach serii. Grając w "trójkę" miałem wrażenie, że każdy postawiony przede mną dom jest unikalny a twórcy oddali serce przy jego budowie. Nie twierdzę oczywiście, że Piranha Bytes - poprzedni twórcy - byli mistrzami robienia gier, a już na pewno nie kodowania (optymalizacja w Gothic 3 była przecież straszna) czy grafiki, ale po prostu w najnowszej odsłonie czegoś zabrakło. Grając odniosłem wrażenie, że miasta mimo iż pełne ludzi są w rzeczywistości puste, a cały świat został wyzbyty z życia. No ale to bardzo subiektywna opinia, być może błędna, przejdźmy zatem do tego co pewne - faktów i samej rozgrywki.

Pasterz i jego wielki... miecz



następna strona


Arcania: Gothic 4 to cRPG na pierwszy rzut oka wyglądający jak każdy poprzedni Gothic - jak to pozory mogą mylić. Mamy tu klasyczny widok TPP, duży, choć po raz pierwszy nie w pełni otwarty świat przed sobą (do czego jeszcze wrócimy) i masę potworów do pokonania. Przemierzając rozległe lokacje pasterz zdobywa punkty doświadczenia, które my z kolei przeznaczamy na rozwój postaci według własnego uznania. Bezimienny może stać się łucznikiem, magiem lub też klasycznym wojownikiem. Wszystko zależy od tego w jakie umiejętności z "drzewka postaci" zainwestujemy. Umiejętnie rozwijając postać sprawimy, że ta dostanie nowe aktywne zdolności (jakieś konkretne ataki) lub też pasywne (na przykład więcej zadawanych obrażeń). Nie ma już nauczycieli, żmudnego zbierania złota i ogromu punktów doświadczenia. Twórcy uprościli cały rozwój postaci czyniąc grę bardziej przystępną dla dzisiejszego odbiorcy. Zresztą te uproszczenia są widoczne wszędzie! Protagonista nie musi już używać kowadeł, stołów alchemicznych czy innych tego typu przyrządów. Nie znaczy to oczywiście, że gracz skazany jest na stworzone wcześniej rzeczy! Wręcz przeciwnie, jest wytwórstwo orężna i eliksirów - w odpowiedniej zakładce menu. W tym miejscu należy wspomnieć, że znikła także interaktywność bohatera z otoczeniem. To znaczy postać nadal może leżeć na łóżku, palić fajkę wodną czy używać kowadła, lecz takie akcje nie mają żadnego wpływu na grę.

Silna postać, dobre bronie i zbroja są przydatne bowiem na swej drodze spotkamy wielu przeciwników i to zarówno tych dobrze już znanych - polna bestia, krwiopijca - jak i nowych. W czwartej odsłonie gry nie zabrakło także wszelakich interakcji wokół Bezimiennego co przejawia się chociażby tym, że potwory oddziaływają na siebie niezależnie od poczynań gracza, a ludzie w wioskach wykonywają podczas dnia jakieś prace. Niestety w tym wszystkim jest jakoś mało życia. Skąd ta myśl? Chociażby stąd, że gracz może bez przeszkód okradać ludzi z ich majątku na ich oczach! Zapomnijcie więc o skradaniu się, bowiem mimo iż ono występuje, to zupełnie się nie przydaje. Po raz kolejny słowo "uproszczenie" wybija się ponad wszystko.

Tak naprawdę cała gra jest prostsza! Nie no jasne, są różne poziomy trudności (ba! nawet jeden z nich, ten najtrudniejszy, zowie się Gothic!) co nie zmienia faktu, że i tak jest dużo łatwiej. Zabawa na "normalnym" poziomie skomplikowania w poprzednich odsłonach serii nie należała do najłatwiejszych, prawda? Prawda! Z kolei tu taka gra nie przysparza żadnych problemów. Postać nie ginie już na każdym kroku (by nie powiedzieć, że teraz uśmiercenie Bezimiennego to wyczyn), potwory nie stanową większego zagrożenia, a walka przypomina to co widzimy w slasherach i... w Wiedźminie - zgadza się, są kombinacje ataków! Podczas starć potwory ruszają się wyjątkowo ślamazarnie, pasterz - niezależnie od niesionego obciążenia - robi uniki i salta w każdej sytuacji, co praktycznie uniemożliwia przeciwnikom trafienie w cel. Co więcej bestie ostrzegają gracza przed tym, że mają zamiar atakować. Jak? Świecą na zielono, byśmy mogli w porę odskoczyć.

I tak wędrujemy po dużym świecie, tniemy bestie na naszej drodze i oglądamy piękne widoczki. Nie, przepraszam, wędrujemy po części świata, bowiem po raz pierwszy w serii kraina została przez twórców podzielona i zamknięta dla gracza. Nie ma więc mowy o długich wędrówkach po Argaanii, tym bardziej, że bohater nie potrafi ani pływać ani się wspinać! Te ograniczenia z jednej strony są dość logiczne - twórcy po prostu zamknęli nam dostęp do lokacji, w których występują zbyt silne potwory - jednak z drugiej to właśnie w pełni otwarty świat był jedną z większych zalet poprzednich odsłon. Co prawda podczas gry nie odczuwamy tego ograniczenia zbyt mocno, bo w sumie nie ma powodów by ruszać się poza wyznaczony nam obszar i to właśnie na nim wykonujemy misje, jednak niesmak pozostaje...

Idź, zabij, przynieś...


A właśnie, misje! Te oczywiście także występują - w końcu Arcania: Gothic 4 to erpeg. Zadania zostały podzielone dość klasycznie. Mamy misje poboczne i te główne popychające fabułę naprzód, które uwieńczone są filmikami - standard. Wszystkie je można określić słowami "idź, zabij i przynieś"... Dlaczego? Bo każde zadanie sprowadza się w zasadzie do jednego - walki! Przykład? Należy przynieść jednemu z magów słomiany kapelusz. Nic trudnego? Jasne, problem w tym, że owe nakrycie głowy spoczywa w rozległych podziemiach pełnych potworów! Nie żeby masowy mord bestii był szczególnie trudny - o czym zresztą już wspomniałem - ale obrazuje to rodzaj misji jakie są przed nami stawiane. Czy to wada? Jak najbardziej! Odczuwalny jest brak zadań, które byłyby odskocznią od ciągłej walki. Jasne, może troszkę przesadzam, bo zdarzają się chwile rozmów, ale występują one zdecydowanie zbyt rzadko. Szkoda...


poprzednia stronanastępna strona


Oczywiście różnorodne zadania nigdy nie były znakiem rozpoznawczym Gothicków. Niestety w "czwórce" zabrakło innych czynników urozmaicających ich wykonywanie. W Arcanii nie ma na przykład żadnych stronnictw o odmiennych zamiarach - nie ma więc mowy o tym, by Bezimienny mógłby poznać historię z troszkę innego punku widzenia! Tu należy wspomnieć, że wszystkie misje, uproszczenia i schematyczne drogi rozwoju postaci czynią z czwartego Gothicka grą niemalże liniową! Zaczynając przygodę od razu wiadomo co należy czynić - by nie powiedzieć, że nie możemy zrobić wyłącznie to co w danym momencie zaplanowali twórcy. Ważne postacie, które potrzebne są w wypełnieniu jakiegoś zadania zostały zaznaczone na mini-mapie, dokładne polecenia mówiące nam co w danym momencie zrobić mamy w dzienniku zadań, nic tylko brnąć naprzód! Może się to Wam nie spodobać, ale dzięki temu wątek główny stał się o wiele bardziej klarowny i przez to przyjaźniejszy dla gracza. I super! Wszystko jest od początku jasne, nie ma błądzenia po lokacjach, zawsze wiemy dokąd się udać bo mamy przed sobą jasno ustalony punkt. Oczywiście zagorzali fani serii wszystkie te ułatwienia mogą wyłączyć, ale po co się męczyć?

Gra piękna w Europie i Ameryce


Arcania: Gothic 4 to produkcja naprawdę urodziwa. Gra jest ładna szczególnie na początku kiedy przemierzamy wyspy skąpane w roślinności. Równie pięknie prezentuje się gra świateł (burza jest obłędna), zresztą całe dynamiczne oświetlenie w czwartym Gothicku należy do absolutnej, światowej czołówki growej. Równie dobrze wykonane są modele bestii. Twórcy poczynili wielki krok naprzód względem poprzednich odsłon serii. Widać to głównie po modelach dobrze nam znanych poczwar - taki Cieniostwór wygląda wprost bajecznie. Co więcej, urodę gry powinni docenić wszyscy i to niezależnie od położenia geograficznego. Dlaczego? Bo twórcy wprowadzili dwa tryby wizualne - jeden europejski a drugi amerykański. Oba ustawienia różnią się od siebie kontrastem - barwy amerykańskie są po prostu bardziej jaskrawe przez co wszystko wydają się pogodniejsze.

Niestety nie cała gra jest piękna. I nie mówię tu nawet o samej oprawie graficznej, choć o niej też (w późniejszych etapach gra się robi szaro-buro-nijaka), a przede wszystkim o animacjach i o wyglądzie ludzi. Te są naprawdę toporne! Bezimienny podskakuje jakby łamał prawa grawitacji, a animacja towarzysząca zbieraniu przedmiotów jest po prostu śmieszna. Ogólnie wszystko w grze porusza się dość ociężale. A co nie tak z postaciami? Cóż, po prostu wyglądają one jak koszmar chirurga plastycznego, a w szczególności kobiety - ja wiem, że one wszystkie są na swój sposób piękne, ale to co widzimy w Arcania: Gothic 4 to już lekka przesada!

A dźwięk? Wszystko dobrze - jest! I na tym wypadałoby skończyć jego opis. Odgłosy świata są nieźle dobrane, melodia także spełnia swoją rolę podkreślając aktualnie panującą sytuację (muzyka zmienia się kiedy jesteśmy atakowani). Niestety brak w tym wszystkim tego "czegoś". Innymi słowy: odgłosy występujące w grze nie drażnią ucha, lecz także nie wybijają się niczym ponad przeciętność.

Nowy Gothic i na wskroś tradycyjne błędy!


Zgodnie z tradycją Gothicka, gra ma szereg większych i mniejszych błędów. Przykłady? Bohater często lubi przenikać przez jakiś obiekt, "zablokować" się na przeszkodzie, są także problemy z wykrywaniem obrażeń - Bezimienny czasami kończy skok z dużej wysokości śmiercią, by innym razem po podobnym upadku mknąć dalej przed siebie. Nie najlepsza jest też optymalizacja gry - ale to już tradycja. Na moim dość mocnym sprzęcie gra lubiła "się spocić" i to o dziwo nie podczas walki a w pomieszczeniach (!) gdzie na pierwszy rzut oka nie ma niczego co obciążyłoby kartę graficzną. Dziwne? Owszem!


poprzednia stronanastępna strona


Ponadto w grze całkowicie "leży" cały aspekt ekonomiczny. Po prostu nie ma na co wydawać złota, które zbieramy. Sprzedawcy oczywiście są - nie może ich przecież zabraknąć w Gothicku - lecz mi nie zdarzyło się abym posiadał gorszy sprzęt w ekwipunku od tego, który oferuje mi kupiec. Czyżbym miał aż tyle szczęścia?

Warto zwiedzić nową krainę?


Czwarty Gothic miał być tytułem skrojonym na nasze czasy. Twórcy obiecywali grę łączącą tradycję z teraźniejszością. Czy to się udało? Poniekąd tak. W produkcji czuć ducha poprzednich odsłon serii a sam tytuł stał się o wiele prostszy przez co nastawiony na dzisiejszego odbiorcę. Niestety nie wszystko jest takie jakie powinno, a co gorsza z produkcji wycięto ikoniczne wręcz elementy rozgrywki - to nie spodoba się fanom poprzednich odsłon. Arcania: Gothic 4 jest produkcją niedopracowaną, która pomimo usilnych prób wprowadzenia jej w obecną erę pozostała gdzieś pomiędzy starym a nowym - a przecież stanie w "rozkroku" nikomu nie wychodzi na dobre, prawda?

poprzednia strona


+ ładna grafika

+ ciekawy pomysł na fabułę

+ dobry system walki (kombinacje ciosów!)

+ bardziej przystępna mechanika

10 na 10 0
- rezygnacja z ikonicznych rozwiązań serii

- duża liniowość

- "drętwa" animacja

- wpadki techniczne

- optymalizacja




Grafika:    Nierówna, miejscami piękna, niekiedy brzydka 75%
Dźwięk:    Nie drażni ucha lecz też niczym nie zachwyca 65%
Emocje:    Dobra fabuła, gra momentami trzyma w napięciu ale bez rewelacji 75%
Miodność:    Brak multi, kooperacji, połączenia z siecią 50%
Ogólnie:    Dobry pomysł, nie najlepsze wykonanie 70%

Zalety Wady
ładna grafika
ciekawy pomysł na fabułę
dobry system walki (kombinacje ciosów!)
bardziej przystępna mechanika
rezygnacja z ikonicznych rozwiązań serii
duża liniowość
"drętwa" animacja
wpadki techniczne
optymalizacja
Dotyczy wersji:
PC

Autor:

Red


 




Pora na Wasze komentarze:


||
Gość innowierca... 2012-12-27 o godzinie 00:00:44, Gość innowierca... napisał(a):
ta gra to dupa, laguje sie jak nie wiem co !!!
Zalowa gra!!!
||

||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza