frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


recenzja
Data: 2010-11-27, autor: Gigsav, dotyczy: WII PC XBOX 360 PS3

Need for Speed Hot Pursuit


Myśliwy i zwierzyna


||
need for speed hot pursuit
||
Barwna jest historia serii Need for Speed, oj barwna. Może jednak nie cofajmy się do samego początku, ale popatrzmy na odsłonę, która przez większość starych wyjadaczy uważana jest za najważniejszą i najlepszą - Need for Speed: Underground 2. Nie będę się zagłębiał w jej tajniki – kto grał, ten wie jaki owy NFS był. Kobiety, wyścigi, mieszanina wszystkich możliwych samochodów, świetny tuning, świetne, rozbudowane możliwości, a przy okazji trafiony „podziemny” klimat. Następnie pojawił się Most Wanted, znów rozgramiając konkurencję dzięki połączeniu cech poprzedniczki. Później Carbon, próba powrotu do klimatu UG, co by nie mówić – całkiem udana. Gdzieś tam w tle pozostawał lubiany, ale nie budzący już takiego zainteresowania Hot Pursuit.

I wszystko byłoby pięknie, gdyby coś nagle, w najmniej spodziewanym momencie nie pękło. NFS zaczął schodzić (a właściwie – zjeżdżać) na złą drogę. Hucznie zapowiadany Pro Street okazał się nienajlepszą, ograniczoną grą wyścigową z ładną grafiką. Próba reaktywacji zapamiętanego i naprawdę lubianego przez graczy przedstawienia nielegalnych wyścigów pod postacią Undercovera niewiele dała, ponieważ i w tym wypadku „coś” nie wypaliło. Dalej EA całkowicie zmieniło tor jazdy i ewidentnie poszło w legalne wyścigi (Shift), gdzie każdy kilometr pokonywany przez gracza był wspomagany na X różnych sposobów, jedyną nowością okazywał się „niesamowity” widok z kokpitu, a żeby całość jakoś się sprzedała – grę musiała udźwignąć oprawa wizualna. Bez wątpienia – coś nasi Elektrycy zamieszali.
I nagle pod ich drzwiami pojawia się Criterion, rzucając, iż może zająć się następną odsłoną serii. EA ogarnia zdziwienie, gdyż prawda – firma zrobiła świetne, widowiskowe Burnouty, które jednak w żaden sposób nie pasują swoją dynamiczną, a wręcz „wybuchową” formą prowadzenia zabawy do NFS’a. Wtem Criterion ukazuje EA zapomniane Hot Pursuit, a Elektroniczni, bez większych przeszkód, przydzielają gościowi DICE do pomocy.
I tak – nareszcie! – powstaje Need for Speed z prawdziwego zdarzenia...

Jak szkolne boisko przykazało – policjanci i złodzieje


Nowe dzieło C-EA mnie nie zawiodło, ale też nie ucieszyło. Ono mnie po prostu zmiotło. Pięć minut rozgrywki i już wiedziałem, że czas spędzony przy HP będzie czasem bardzo, bardzo dobrze spędzonym.
Nie mamy tutaj jakoś wyraźnie zarysowanej linii fabularnej, ponieważ jakakolwiek historia chyba nawet nieco psułaby tempo rozgrywki. Bez zbędnych dłużyzn na początku – wcielamy się w postać albo policjanta, który ściga, albo kierowcy, który jest ścigany. Miejsce akcji to piękne, różnorodne pod względem przyrody Seacrest County, gdzie nie ma piratów drogowych – są ludzie, którzy w najszybszych istniejących samochodach robią na drogach niesamowity rozgardiasz. Nie ma także policjantów – ich już dawno zastąpili elitarni funkcjonariusze SCPD, którym do dyspozycji oddano najnowocześniejsze zdobycze czterokołowej technologii i wyposażono w najbardziej zaawansowane technicznie zabawki eliminujące kierowców, jakie udało się stworzyć.
W tym świecie nie przekracza się prędkości – tutaj łamie się wszelkie zasady. W tym świecie nikt nie wlepia mandatu za szybką jazdę – jest się taranowanym i atakowanym tak długo, aż w końcu silnik odmówi posłuszeństwa. Oto Need for Speed: Hot Pursuit.

Gra w najnowszego NFS’a to czysta przyjemność. Widać, że twórcy nie uznali swojej pracy za zło konieczne, ale naprawdę fajną odskocznię od burnoutowego stylu (mówię o dziele Criterionu, ponieważ trzeba pamiętać, iż to właśnie on odwalił tutaj najwięcej roboty).
Seacrest County jest piękne. Ale co się dziwić – w końcu Paradise City także zachwycało, więc w tym wypadku mogło być tylko lepiej. Przez cały czas naszej podróży podziwiamy dbałość o szczegóły, które świat przedstawiony prezentuje. Co ciekawe - nie mamy tutaj do czynienia z de facto miastem. Przemierzamy tereny świetnie wymodelowanych i wiecznie przykrytych śniegiem gór, mijamy ogromne drzewa przy okazji zwiedzania tras leśnych, czasem pustynny piasek rysuje naszą karoserię czy w końcu rozpieszczamy oczy patrząc na malownicze wybrzeże Seacrest County, ale nigdzie nie spotkamy miejsca, w którym dominują wieżowce, bloki i autostrady. Twórcy po prostu poszli w stronę natury (i dobrze!). Bardzo spodobało mi się „podrasowanie” terenów SC o małe smaczki, jak startujące helikoptery czy przelatujące nad naszymi głowami samoloty. To urozmaica rozgrywkę i wzbogaca ją pod względem „miodności”.


następna strona


A jak wyglądają same samochody? Mówiąc ogólnie – fenomenalnie. Rozwijając – nasz wzrok cieszyć będą najdrobniejsze detale wykonanych z niesamowitą pieczołowitością wozów (a zresztą – tutaj NFS zawsze jest taki sam: co część piękniejszy). Wisienką na torcie okazuje się optymalizacja. Dziwiłem się bardzo, kiedy po raz pierwszy ujrzałem wymagania sprzętowe Hot Pursuita, jednak szybko uświadomiłem sobie, dlaczego są tak małe. Nawet posiadacze starszych pecetów mogą się cieszyć pięknem grafiki przy wysokich detalach w 60 klatkach na sekundę.

I tutaj postawmy zasadnicze pytanie – czy mogło być lepiej? Odpowiedź prosta, a zarazem niesatysfakcjonująca – mogło. Niestety średniej wielkości Seacrest County ilością dróg nie zachwyca. Choć zdawać się może (szczególnie przy jeździe dowolnej), iż zwiedzamy cały glob, w rzeczywistości szybko, raz za razem napotkamy te same skrzyżowania, skróty czy widoki. Patrząc na wszystko przez pryzmat Paradise City – choć jest dobrze (bardzo), to jednak niezaprzeczalnie MOGŁO być lepiej. Na całe szczęście - tutaj zarzuty odnośnie świata się kończą. Teraz przydałoby się wyjechać na jego ulice.

Need for Speed: Burnout?


Odpowiedź brzmi: tak! Co więcej – fakt ten bynajmniej nie wywołuje smutku! A dlaczego „tak”? Należy zacząć od tego, iż sam świat i styl rozgrywki bardzo pachną Burnoutem, a to znaczy, że pachną ładnie i kryją w sobie niewyzwoloną moc. Przede wszystkim jednak – model jazdy. Takiego w Need for Speedzie dotychczas nie było. Był za to w Burnoucie i, podrasowany, został „wepchnięty” do jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek EA. Auta prowadzi się więc bardzo płynnie, lekko i przyjemnie, żeby nie rzec – idealnie, a zastępując to słowo wyrazem: burnoutowo. Na szczególne wyróżnienie zasługują drifty. Kiedy już rozpoczniemy poślizg kontrolowany, natychmiast wyczuwamy różnicę w sterowaniu naszym pojazdem. Szczególnie grając za pomocą pada odnotowujemy radykalną zmianę czułości ruchu gałki, a jednocześnie mamy tę świadomość, iż wciąż posiadamy pełną kontrolę nad pojazdem i swobodnie możemy „rysować” za sobą czarne ślady opon. Mówiąc kolokwialnie – drifty ładnie schodzą w tym Hot Pursuicie.

Sam model jazdy na nic się jednak zdaje, gdy nie posiadamy auta. To najodpowiedniejszy moment, by omówić esencję gry – konkurencje.
Słowem – dzieje się! Sam fakt, iż możemy wcielić się w rolę stróża prawa lub kierowcy pozbawionego moralności już zapala w naszej głowie małą lampkę: Aha, czeka mnie sporo jeżdżenia. Takie myślenie jest jak najbardziej uzasadnione, ponieważ jeżdżenia mamy nie sporo, a mnóstwo. Ilość wyścigów dla obu stron przyprawia o zawrót głowy, a zaliczenie wszystkich na najlepsze odznaczenie czasem wydaje się niewykonalne.
Jednak zacznijmy od początku. Na dwuwymiarowej mapie Seacrest County przedstawionej z lotu ptaka wybieramy punkt, który jest zbiorem wyścigów albo dla gliniarza, albo dla ściganego. Następnie odpalamy sam typ konkurencji, by nie powiedzieć - wyzwania.

Będąc „łamaczem prawa” zmierzymy się z innymi przeciwnikami w wyścigach, spróbujemy udowodnić, że potrafimy szybko i czysto jeździć podczas próby czasowej czy „face-to-face” stawimy czoła jednemu przeciwnikowi w bardzo szybkim samochodzie. Gliniarzem natomiast złapiemy jednego groźnego pirata drogowego czy spróbujemy jak najszybciej dojechać w miejsce, gdzie potrzebują nas inni funkcjonariusze.
Powyżej omówiłem typy unikalne dla danej grupy. Będąc „i tym i tym” możemy natomiast w ramach testów przejechać się ekskluzywnymi autami mając niski poziom doświadczenia czy odpalić wyścig z serii Hot Pursuit, któryniewątpliwie cieszy się największą popularnością. Dłuższe gadanie jest chyba zbędne – po prostu gorący pościg. Będąc policjantem próbujemy rozbić rozgrywający się na naszych oczach wyścig mając do dyspozycji wszystkie gadżety, a jako ścigany – nie dość, że musimy martwić się o gliniarzy na ogonie i przeciwników na przedzie, próbujących jak najbardziej nas opóźnić, staramy się za wszelką cenę dotrzeć na metę pierwsi.

Przed całą zabawą musimy jednak wybrać pojazd. Te zostały podzielone na pięć grup – każda jest odblokowywana wraz ze wzrostem poziomu doświadczenia. Im grupa oznaczona wyższym numerkiem – tym potężniejsze maszyny się w niej znajdują. Niestety rozwijanie burnoutowych tradycji w obrębie „posesji” NFS’a przyniosło ze sobą także wady. Oprócz tego, iż możemy wybierać poszczególne samochody – nic więcej z nimi nie zrobimy. Tak, tuning w HP nie istnieje. No, chyba że wybór koloru lakieru (notabene, dostępny tylko w przypadku pojazdów ściganego) nazywacie tuningiem. I chociaż rozwiązanie takie nie uderza bardzo mocno (szybko odczuwamy, że czy spoiler jest, czy nie ma – wszystko nam jedno), to można było „podrasowywanie” wprowadzić, chociaż dla pojazdów ściganych. Dlaczego? Ponieważ czterokołowi przyjaciele gliniarzy są szybsi i lepiej wyposażeni niż kierowców, o czym dowiadujemy się w trakcie trwania rozgrywki, a co wpływa na zbalansowanie tychże grup. Szkoda, szkoda, bo chociaż osiągi mogłyby się na liście „dodatków” do modyfikacji aut Criterionu znaleźć.


poprzednia stronanastępna strona


Samych pojazdów mamy dużo. Bardzo dużo. Co więcej – dość różnią się od siebie. Samochody stróżów prawa to pooblepiane policyjnymi naklejkami, groźnie wyglądające demony szybkości, natomiast kierowcy gustują w „czystych”, szybkich autach, często z odsłoniętymi dachami. Głównie takie małe zmiany powodują, iż pojazdy, które się powtarzają... nie powtarzają się. Tak, fakt – i tu i tu mamy Carrerę GT, Lamborghini LP640, Koenigsegga CCX czy Veyrona 16-4 (oczywiście – mamy najsłynniejsze marki!), ale policyjny, biało–czarny Veyron jest lustrzanym odbiciem tego samego Veyrona, tyle że „bez dachu” i pomalowanego jednolitym kolorem. Na całe szczęście dla twórców – choć widzimy powtarzalność, to jednak nie rzuca się ona w oczy.

Ścigamy się, czy ścigamy?


Zaczynamy zabawę. Podczas każdego typu konkurencji DZIEJE SIĘ. Dzieje się co nie miara. Criterion wiedział co robi przekładając wybuchowy potencjał Burnouta prosto do gry czysto wyścigowej... która w tym wypadku przestaje być czysto wyścigowa...
Kolejne zdania na temat wyścigów będę opierał na trybie Hot Pursuit, ponieważ właśnie on dostarcza największej ilości wrażeń i możliwości.
Powtórzę – dzieje się! Hot Pursuit to jedna z najbardziej dynamicznych gier wyścigowych wszechczasów. Udowadnia Split/Second’owi, że bez mnóstwa wybuchów i latających statków można z rozgrywki wyciągnąć prawdziwą esencję. Rywalizacja w trybie Hot Pursuit pokazuje wszystkie możliwości i uwalnia cały potencjał gry. Kiedy będąc ściganym omijamy wypuszczane kolejno przez policjantów i konkurentów pułapki, starając się przemieścić na „dziób”, a jadąc gliniarzem niebezpiecznie zbliżamy się do jednego kilometra pozostałej trasy i jednocześnie zmuszeni jesteśmy zatrzymać ostatni uciekający pojazd – wtedy są emocje! Na ekranie mnóstwo się dzieje, nie ma czasu na wytchnienie – byle do mety. Dodatkowo atmosferę podsyca wprowadzony cykl dnia i nocy oraz zmienna pogoda. Co prawda nie wpływa to na takie detale jak przyczepność pojazdu czy jego stabilność, jednak skutecznie może ograniczyć pole widzenia i robi niezłe wrażenie.

Dużo wspominam o tych różnych gadżecikach policji/kierowców. Tak, mamy gadżety. Każdy z nich posiada trzy poziomy, które odblokowujemy po przeprowadzeniu danej ilości udanych „użyć”. Gliniarzom oddano do dyspozycji kolczatki (ich przeznaczenia chyba tłumaczyć nie trzeba), impulsy EM, po wystrzeleniu których namierzone auto znacząco traci na wytrzymałości i jest spowalniane, wezwanie blokady drogowej czy, grand finale, przywołanie helikoptera zrzucającego kolczatki. Ścigany także ma dostęp do kolczatek i impulsów EM, ale również zagłuszacza, który na chwilę wyłącza wszystkie systemy „gadżetowe” i minimapę radiowozom, oraz trybu turbo, dającego niezłego – to tutaj mało powiedziane – kopa autu. Poza tym obie „frakcje” od początku zabawy posiadają nitro, które napełniane jest przy okazji wykonywania niebezpiecznych/popisowych manewrów.


poprzednia stronanastępna strona


Kontynuując wątek rywalizacji – podczas naszych zmagań z przeciwnikami, uszy cieszyć będzie soundtrack gry... No dobra, powiem szczerze, że jest to dość problematyczny aspekt najnowszego NFS’a. 60% wszystkich piosenek stanowi muzyka klubowa/techno, 30% to rock i jego odmiany, a pozostałe 10% - utwory z innych gatunków muzycznych. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, iż wszystkich tracków jest... 27. Napiszę jeszcze raz – 27. Dwadzieścia siedem. Tutaj wstrzymam się od komentarza, zamiast tego pogrążając Was jeszcze bardziej – utwory puszczane kolejno są fatalnie poukładane. Po rockowych brzmieniach w głośnikach objawia się mocny bas i, jak to niektórzy nazywają, „słodkie dźwięki”, które w takim zestawieniu powodują zgrzytanie zębów i ból uszu. Jeśli chodzi o jakość – jest naprawdę świetnie. Znane i „drogie” piosenki. Ale ich ułożenie, ilość...
Ekhem, poza tym mamy jeszcze kompozycje autorskie, ale tutaj już standard – kilka utworów podsycających klimat danej sytuacji.

Ukończyć każdą rywalizację możemy na dany medal czy wyróżnienie. Całość jest podzielona na brąz, srebro i złoto. Za takowe wręczane są nam punkty notowań. Im więcej punktów notowań – tym bardziej zbliżamy się do awansu. Co pewien próg na drodze do wspomnianego „level-upa” odblokowywane są także jakieś nagrody, typu nowy samochód czy ulepszenie gadżetu.
A jak medal/wyróżnienie zdobyć? Trzeba spełnić pewne warunki stawiane przez grę. Najczęściej musimy osiągnąć daną ilość zatrzymań, skończyć wyścig na pierwszej pozycji czy przejechać trasę szybciej, niż wskazuje limit. Im lepsze odznaczenie otrzymamy, tym więcej PN zgarniemy.

Całość naszych poczynań jest „nadzorowana” przez ciekawy system nazwany Autologiem. Działa on podobnie, jak działały wskaźniki w Burnout: Paradise. Wszystkie dokonania są zapisywane i publikowane w sieci, abyśmy później mogli się porównać z innymi graczami. Dzięki temu mamy np. wgląd w poszczególne rekordy trasy ukazywane na tzw. tabeli szybkości.
Tego typu rozwiązania bardzo dobrze wpływają na ambicje i podsycają chęć rywalizacji.
Jeśli już przy Internecie – warto wspomnieć o Multiplayerze, ale tylko wspomnieć. Nie wyróżnia się on bowiem niczym oprócz trudniejszej inteligencji, z jaką mamy do czynienia. Gracz z krwi i kości to w końcu gracz z krwi i kości, w kaszę sobie dmuchać nie daje. Trzeba jednak zauważyć, iż większość starć zazwyczaj wygrywają stróże prawa, głównie dzięki, jak wspominałem, szybszym samochodom, lepszemu wyposażeniu „zatrzymującemu” i, bądź co bądź, łatwiejszemu zadaniu, jakie mają do wykonania. Czym jest wszakże zatrzymanie kilku tych aut, prawda?
Cóż, balans jest jaki jest, MP jest jaki jest, to jednak długo nie pożyje, ale osobiście traktuję całość jako bardzo miły dodatek do gry właściwej.

Jako deser twórcy zaserwowali nam jazdę dowolną. Nie, nie cieszcie się przedwcześnie. Tryb ten powstał raczej z myślą o odpoczynku. Kiedy mamy dosyć emocji i adrenaliny – możemy przejechać się po Seacrest County dowolnym pojazdem, posłuchać muzyki, popodziwiać, ale nic więcej. Nie są dostępne nawet znaczniki wyścigu. Aby rozpocząć rywalizację – musimy cofnąć się do mapy Autologu. Dlatego choć na początku może wydać się, iż jazda dowolna to naprawdę świetna zabawa – szybko uświadamiamy sobie, że mamy do czynienia tylko z, można powiedzieć, areną treningową/zapoznawczą.

Słońce nad morzem zachodzi...

Pościg na miarę Need for Speeda


Need for Speed: Hot Pursuit to świetna, bardzo udana gra. Powrót Criterionu do korzeni serii okazał się strzałem w dziesiątkę. Firma jak zwykle stworzyła piękny, dość rozległy świat, zaskoczyła fenomenalnym wykonaniem pojazdów i dostarczyła graczom - pod postacią mnóstwa wyścigów, adrenaliny oraz klimatu i możliwości - tyle Need for Speeda, na ile czekali przez wszystkie próby zmian i reanimacji serii. Państwo Burnoutowi po raz kolejny pokazali swoją wartość i następną ich grę kupuję w ciemno. Kropka.

poprzednia strona


+ Możliwość gry policjantem i ściganym

+ Model jazdy

+ Piękny, otwarty i czekający na zwiedzenie świat

+ Ilość i różnorodność konkurencji

+ Ilość i różnorodność pojazdów

+ System awansów

+ Multiplayer

+ Autolog

+ Oprawa wizualna i świetna optymalizacja

10 na 10 0
- Brak jakiegokolwiek tuningu

- Mały i źle "wymieszany" soundtrack

- Słabo rozwinięta sieć dróg

- Jazda dowolna pozbawiona głębszego sensu




Ogólnie:     90%

Zalety Wady
Możliwość gry policjantem i ściganym
Model jazdy
Piękny, otwarty i czekający na zwiedzenie świat
Ilość i różnorodność konkurencji
Ilość i różnorodność pojazdów
System awansów
Multiplayer
Autolog
Oprawa wizualna i świetna optymalizacja
Brak jakiegokolwiek tuningu
Mały i źle "wymieszany" soundtrack
Słabo rozwinięta sieć dróg
Jazda dowolna pozbawiona głębszego sensu
Dotyczy wersji:
PC

Autor:

Gigsav


 

||
Video 1413
||

Autolog #2

||
Video 1390
||

On Tour: New York

||
Video 1389
||

GC 10: Warning Trailer | Video Clip

||
Video 1388
||

GC 10: Limited Edition Trailer | Video Clip

||
Video 1387
||

E3 2010: Gameplay Reveal | Video Clip

||
Video 1386
||

E3 2010: Debut Trailer | Video Clip




Pora na Wasze komentarze:


||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza