frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


recenzja
Data: 2010-09-09, autor: Mantis, dotyczy: WII PC gc ps2

Resident Evil 4


Nintendo GameCube, cudowna konsola, posiadająca multum wspaniałych gier, ale też i
||
Resident Evil
||
jeden z najbardziej niedocenionych systemów. Śliczny sześcian ciągle znajduje się pod moim telewizorem i dostarcza mi przy tym wiele zabawy, głównie w duecie z grą Resident Evil 4. Nigdy nie potrafiłem odmówić tej parze choćby chwili mojego cennego czasu, zawsze widząc ich razem zasiadałem w swoim fotelu, zaciskałem pada w dłoniach i rozpoczynałem wspólną zabawę w trójkąciku. Razem jesteśmy już pięć lat i czasami nawet PS3 z Uncharted 2 i innymi grami są zazdrosne o konsolę Nintendo i tytuł firmy Capcom.

Nudna lekcja historii…

Kto mnie zna, ten wie, że lubię dużo wspominać i powracać do starych, dobrych czasów. Zrobię to również i w tym tekście, ale pominę moje dzieciństwo i inne mało znaczące detale, pokroju tego jak kiedyś dostałem w twarz od dziewczyny, której przed owym oberwaniem wyznałem miłość. Okazało się, że styl na twardziela nie popłacił i zdanie „Kocham cię suko” był dość wulgarny. Nie powtarzajcie mojego błędu… Ale teraz już same suche fakty:
- W roku 1999 na konsoli Nintendo 64 ukazała się druga część Resident Evil. Developingiem zajęło się studio Angel Studios, obecnie znane jako Rockstar San Diego. Wersja na konsoli Sony chodzi w rozdzielczości 320x240, na Nintendo 64 w 640x480. Ograniczeniem była pojemność nośnika, który mimo sporego powiększenia do 64 mb i tak przegrywał z płytą CD, niemniej jakimś cudem gra nic nie utraciła z głównego trybu fabularnego.
- Capcom polubiło się z Nintendo i zaraz po wydaniu drugiej części swojego flagowego horroru, rozpoczęto prace nad Resident Evil 0, gra miała być wydana tylko na N64, ostatecznie wersja ta nigdy nie wylądowała na pułkach sklepowych.
- Niedługo po Europejskiej premierze GameCube ukazał się remake pierwszej części Resident Evil. Zachwycała grafika i ogrom zmian jakie zaszły w stosunku do pierwowzoru. Był rok 2002 i właśnie wtedy Capcom zapowiedziało pięć tytułów wyłącznie na konsolę Nintendo, poza tym świat obiegła informacja, że każda następna części Resident Evil będzie wychodzić tylko na GameCube’a.
- Resident Evil 0 w 2003 roku po kilku latach produkcji i przejściu z N64 na GC w końcu doczekała się swojej premiery. Pominąłem już fakt, że amerykanie RE0 dostali w 2002 roku, tak samo jak i pierwszą część Metroid Prime. Nasz kontynent na obie gry musiał czekać pół roku. Taka kiedyś była polityka Nintendo.
- Resident Evil 4 powstawało dość długo, przy tym kilka razy całkiem zmieniając koncepcję. Ostateczny obraz czwartej części rezydującego zła poznaliśmy miesiąc przed targami e3, edycji z 2004 roku. Niemal 11 miesięcy później gra wylądowała w naszym kraju w wersji na GC, zapowiedziano też konwersję na PS2, później też na PC i Wii. Po dziś twierdzę, że ten tytuł powinien pozostać tylko dla GC.

Miłość od pierwszego wejrzenia!

Informacje o Resident Evil 4 chłonąłem jak gąbka wodę. Kupowałem PE, oraz Neo Plus, w obu czasopismach spisane zapowiedzi czytałem setki razy, tak samo później było z recenzjami. Chodziłem do salonu TP z kumplem by oglądać materiały wideo, a w kafejkach internetowych ściągałem fotki na dyskietki. Napięcie było ogromne, oczekiwania jeszcze większe. Gdy już zamówiłem swoją kopię, nie umiałem przez trzy dni wytrzymać w oczekiwaniu na przesyłkę, a gdy już przyjechał listonosz, z niemałym trudem przyszło podpisać się. Z drżącymi rękami odebrałem przesyłkę i czym prędzej pognałem do konsoli aby w końcu zacząć delektować się dziełem Capcom. Mój entuzjazm wzrósł jeszcze bardziej gdy przejąłem kontrolę nad postacią Leona. Pod nosem wybełkotałem coś w rodzaju – nie do wiary… Jak to wygląda! – po czole spłynął pot, a ja kontynuowałem wychwalanie – jak on się porusza! Cóż za praca kamery! Ileż na ekranie jest detali! – tak, zdecydowanie była to miłość od pierwszego wejrzenia.

Niema to jak na wsi o poranku… A w zamku w nocy o północy…

Ogromną zmianą w stosunku do poprzednich części Resident Evil jest środowiska w którym rozgrywa się cały dramat. Brak tu opuszczonej rezydencji, nie ma też znanego nam miasta. Wyjechaliśmy na Hiszpańską wieś, gdzie wcale nie jesteśmy mile widziani, ale to już temat na osobny akapit. Spodobała mi się jesienna aura, sami wiecie: uschnięte liście na ziemi, zachmurzone niebo, delikatna mgła, uschnięta roślinność. Zacząłem wyliczankę w której błędem i grzechem byłoby nie wspomnieć o starych chatach ze zgniłymi ścianami i brudnymi szybami, o niemal walących się drewnianych szopach. Dalej mamy kościół usytuowany na wzgórzu, obok którego znajduje się cmentarzysko w którym panuje absolutny brak harmonii, czy jakiejkolwiek symetryczności w rozstawieniu grobów. Z trudem przyjdzie przebijać się przez podmokłe tereny, czy opływać dość sporawe jezioro na którego powierzchni stoczycie jedną z najlepszych walk w historii gier. Gdy zapadnie mrok, rozpada się ogromna ulewa, a Wasze oczy oczarowane zostaną dbałością z jaką wykonano wszelkie zjawiska atmosferyczne. Błyskawice przedzierające niebo, rozświetlać będą całe okolice, a krople deszczu odbijają się od wszystkich powierzchni nachalnie wręcz zadudnią Wam w uszach. Później jeszcze zamczysko zachwyci licznymi komnatami z pięknymi obrazami, podłużnymi basenami, na środku których z wody wyłaniają się pale zakończone paleniskami, z tych zaś bucha obłędnie wykonany ogień, ściany zdobione wszelakimi wzorami, wymalowane licznymi kolorami, pokryte też kafelkami odbiorom Wam głos i nie pozwolą wyrazić swego zachwytu. Opisywać można każdą lokacje z równie dużym podziwem, tylko lepiej będzie jeśli sami zagracie w RE4 i przekonacie się jak klimatyczne lokacje przyjdzie odwiedzić.


następna strona


Oderwać się nie sposób…

Czy dwadzieścia godzin wyśmienitej zabawy można opisać w jednym akapicie? Nadmienić trzeba, że czas ten potrzebowałem na pierwszorazowe ukończenie gry, doliczmy jeszcze więc setki godzin które spędziłem na kolejne sesje z tym tytułem i wychodzi, że prościej byłoby napisać książkę, niż streścić całość do jednego akapitu. Więc bez owijania w bawełnę - Resident Evil 4 dostarcza ogromne pokłady radości, wciąga od samego początku i nie wypuszcza ze swoich szponów przez bardzo długo okres, uzależniając przy tym niczym nie jeden nałóg. Walki z bossami wypadają, skromnie powiedziawszy, najlepiej na świecie… Zróżnicowanie pojedynków z szefami sprawia, że dłonie same składają się do oklasków. Dosłownie każda walka jest inna, nigdy nie nuży i za każdym razem zachwyca pomysłem. Bombardowani jesteśmy wszelakiej maści patentami, nękani licznymi scenami gdzie sprawdzana jest nasza sprawność w szybkim reagowaniu, nawet w przerywnikach filmowych zdarza się wyskoczyć symbol danego przycisku, należy wtem czym prędzej go wcisnąć jeśli nie chcemy pożegnać się z życiem Leona. Patent wyśmienity, genialny i w żadnej innej grze równie dobrze nie opracowany, no może jeszcze seria God of War dotrzymuje kroku. Ulepszanie statystyk broni rozwiązano wyśmienicie, a motyw ze szwędającym się tu i ówdzie kupcem został rozwiązany na medal. Ze sklepikarzem wiąże się odnajdywanie skarbów, które możemy sprzedać, ale nie tylko one zwiększają zasobność naszego portfela, bowiem także po przeciwnikach pozostawiana zostaje kasa. Ktoś może przyczepić się, że w Resident Evil 4 główny nacisk został położony na akcję, na setki przeciwników, na fun w czystej postaci, nie skażony trudnymi zagadkami. Ja nie widzę w tym absolutnie nic złego. Dostaliśmy rewelacyjnie skomponowaną kampanię, okraszoną taki bajerami jak jazda na wózku w dawno nie eksploatowanej kopalni, gdzie co rusz atakują nas tubylcy. Właśnie przeciwnicy – ci rzucają w nas dosłownie wszystkim co trafiło w ich ręce, innymi słowy: widły, siekiery, kosy poszły w ruch. Mało? A co powiecie o kolesiu z workiem na głowie i piłą mechaniczną w roli oręża? Inny przyjemniaczek posługuje się ogromnymi ostrzami przymocowanymi do dłoni, ktoś zaszył mu oczy, więc lokalizuje nas za pomocą słuchu. Wymieniłem zaledwie kilku oponentów, w grze jest ich o wiele więcej. Inteligencja zwyrodnialców może nie zachwyca, wiele im brakuje do szympansów, ale jakieś zalążki pracy zespołowej zostały nawiązane i nawet zgrabnie wychodzi im osaczanie Leona, więc nie jest tak znowu źle. A już tak zupełnie na serio – potrafią napsuć sporo krwi, a przecież taki jest cel.


poprzednia stronanastępna strona


Jak mnie widać?

Praca kamery w Resident Evil 4 całkowicie odcięła się od sztywno ustawionych ujęć i prerenderowanych lokacji. Tym razem dostaliśmy pełny trójwymiar, co przełożyło się na zupełnie nową perspektywę. Kroki Leona śledzimy tuż za jego plecami, z delikatnym kopnięciem na prawą stronę, a gdy chcemy coś zestrzelić kamera osiada tuż za prawym ramieniem. Jedynym mankamentem jest fakt, że najzwyczajniej w świecie nie widać co dzieje się za naszymi plecami, nie można obrócić kamery w pożądanym kierunku, należy zrobić w tył zwrot samym Leonem. A skoro rozpocząłem marudzenie, nadmienię więc, że denerwujący jest sposób w jaki należy przeładowywać broń. Animacja została wykonana pięknie, ale czemu w tym momencie należy stawać w miejscu, jeszcze jestem w stanie przełknąć, że przy strzelaniu nie można się poruszać, ale aby koleś z odpowiednim wykwalifikowaniem nie umiał w biegu zmieniać magazynku to nie rozumiem.

A słychać też dobrze?

Muzyka jakaś jest, nie razi w ucho, ale i nie przekonała mnie bym wrzucał ją na odtwarzacz MP3, tak jak to uczyniłem przy okazji utworów z Metal Gear Solid 4 i God of War 3. W sumie w Resident Evil 4 główny nacisk został położony na odgłosy środowiska i w tym aspekcie muzycy z Capcom wywiązali się ze swojej roboty. Szum wiatru, stukot kropel wody w jaskini, skrzypienie drzwi przy otwieraniu, wszystkie te detale cechują o wiele większy klimat, niż jakakolwiek inna muzyka. Wzorowo wypadają też dźwięki wydawane przez wszystkie bronie, dokładnie słychać z jaką pukawką mamy do czynienia. Głosy postaci zostały należycie podłożone, aktorzy wczuli się w swoje role i wypadają o wiele lepiej niż w pamiętnej pierwszej części. Choć durny scenariusz nadal pozostał domeną serii i nie inaczej jest przy okazji czwartej części. Cóż takie są tradycje sagi Capcomu, więc nie powinien Was dziwić naciągany motyw porwania córki prezydenta, gdzie na jej ratunek wysłany zostaje tylko jeden człowiek, a wsparcie jakie dostaje niemal równe jest zeru, wszystko i tak kończy się słynną puentą – „żyli długo i szczęśliwie”.

Więc lustereczko powiedz przecie…

Tak, Resident Evil 4 jest najładniejszą grą na GameCube. Koniec cytatu…

A może powiesz coś więcej?

Dobrze, niech i tak będzie. Wykonanie postaci w Resident Evil 4 jest absolutnym mistrzostwem świata jeśli chodzi o poprzednią generację konsol. Włosy Leona poruszają się w trakcie biegu, bądź przy silnym wietrze, tak samo jest z jego kurtką. Mimika twarzy wypada wzorowo, z łatwością można odczytać malujące się na niej emocje, każda wymawiana kwestia została dokładnie zgrana z ruchem warg, więc nie ma sytuacji w których może nam się wydawać, że postacie jedynie kłapią jadaczką w górę i w dół niezależnie od słów jakie wymawiają. Zróżnicowanie tekstur jest czymś niewiarygodnym, choć już samo ich wykonanie przy oglądaniu z maksymalnie bliskiej perspektywy pozostawia wiele do życzenia, ale wystarczy odejść troszkę by wyglądały dożo lepiej. Zresztą głupotą jest lizanie każdej ściany. Ilość detali składających się na lokacje jest czymś niewiarygodnym, wcześniej o tym pisałem, ale wtedy odnosiłem się tylko do design’u gry. Tym razem będzie to czysto techniczna kwestia. Drzewa posiadają multum gałęzi, pomieszczenia wypchane są przedmiotami, nawet zwykłe płoty wyglądają nietypowo. Efekty świetlne, oraz cieniowanie, choć są diabelskim przekrętem, prezentują się cudnie. Woda występuje w kilkunastu wersjach, inaczej bowiem wygląda rwący potok, a inaczej na pozór spokojne jezioro. Ogień w Resident Evil 4 wygląda tak realistycznie, że można się nim poparzyć. Założyć się mogę, że nad animacją postaci pracowano bardzo długo i wiele sobie przy tym krwi napsuto, ale zdecydowanie developerowi opłaciła się trudna praca. Leon porusza się straszliwie płynnie, każdy jego ruch został pięknie zrealizowany, tak samo jest z wszystkimi przeciwnikami, głównie z bossami. Zupełnie zapomniałbym o animacji umierania, tych jest tak wiele, że trudno chyba byłoby zobaczyć dwa razy ten sam motyw ze zgonem naszego pupila. Troszkę pociskam ściemę, ale niech za przykład posłużą liczby, a dokładniej czas jaki jest potrzebny by nagrać wszystkie animacje umierającego Leona, bowiem całość zajmuje 10 minut, a dowodem jest stosowny filmik na youtube. A trzeba nadmienić, że choć nie lubimy w grach umierać, jednak w Resident Evil 4 warto czasami dla tego stracić głowę, dosłownie i w przenośni.


poprzednia stronanastępna strona


Coś jeszcze masz do powiedzenia?

Po ukończeniu gry przywita nas nowy widok menu głównego, oraz dwa dodatkowe tryby, mianowicie: najemnicy, oraz zadanie dla pięknej Ady. Warto się tymi dodatkami zainteresować, bo po ich zaliczeniu będziemy mogli przy przechodzeniu zwykłej gry kupić dwie nowe bronie. Zadanie Ady jest dość trudne, ale żadne to wyzwanie w porównaniu z ukończeniem najemników, tutaj bowiem trzeba wszystkie cztery dostępne lokacje zaliczyć wszystkimi postaciami na maksymalną liczbę gwiazdek, co niemal graniczy z cudem, ale mój kumple tego dokonał po dwóch latach grania w Resident Evil 4, a swoja ogromną radość wręcz wykrzyczał do słuchawki telefonu gdy dzwonił do mnie by pochwalić się swoim osiągnięciem.

Kończ już panie, bo wszyscy zasypiają przy czytaniu…

Ostatni akapit recenzji Resident Evil 4, w tym momencie mam nadzieje, że zdołałem wylać wszystkie moje myśli dotyczące tejże gry. Polecam ją z całego serca, takie tytuły trafiają się raz na kilka lat i wstydem byłoby nie zagrać w ogromny hit firmy Capcom. Najlepiej jeśli zdobędziecie wersję na GameCube’a. Wiem, że troszkę zabrzmiałem jak konsolowy rasista, ale bardziej w tym chodziło mi o doznania, a te wydają się być najbogatsze właśnie na kostce Nintendo. Oceny jakie widnieją poniżej mogą Was nieco zdziwić, dla tego chcę się troszkę wytłumaczyć. Przy ocenianiu grafiki kierowałem się swoim zdaniem jakie posiadałem w 2005 roku, oraz to ile Resident Evil 4 wyciska z GC. Końcowy werdykt jest maksymalny, bowiem na GC nie będzie już lepszej gry i nie potrzebny mi jest jakiś zapas niczym przy okazji Uncharted 2, czy Metal Gear Solid 4. Te dwa szlagiery wraz z Resident Evil 4 i pierwszą częścią Metal Gear Solid, to moje ulubione gry, w które każdy powinien zagrać. Koniec, dziękuję za uwagę! [Mantis]

poprzednia strona


10 na 10 0



Grafika:    Szczyt poprzedniej generacji konsol 100%
Dźwięk:    Wypada świetnie, ale muzyka już nie 80%
Miodność:    Będę grał po grób 100%
Ogólnie:    Brak słów, super gra 100%
Dotyczy wersji:
gc

Autor:

Mantis


 

||
Video 1642
||

HD Launch Trailer

||
Video 1579
||

Resident Evil 4 HD!

||
Video 1539
||

HD Remake Gameplay Footage

||
Video 1182
||

Resident Evil 4: Deepercutt Edition


Może niewielu miało okazję zagrać w RE4 (jeśli nie, szybko nadróbcie zaległości! Możecie oglądać bez znajomości gry, ale...), ale specjalnie dla nich kompletnie absurdalna i zakręcona parodia autorstwa Deepercutta. Sporo internetowych memów i kompletnie niemożliwych żartów - jeśl...
||
Video 684
||

Resident Evil 4 VideoClip


Dobrze zmontowane scenki z gry z podkładem muzycznym Papa Roach - Not Listening!...



Pora na Wasze komentarze:


||
Gość loki2012-07-05 o godzinie 13:45:45, Gość loki napisał(a):
gram teraz właśnie na Gacku w tą gre,jest świetna przechodze już chyba z 50-ty raz i mi sie nie nudzi ...
||

||
Gość Melek2012-06-24 o godzinie 10:07:52, Gość Melek napisał(a):
świetna gra,wersja na GC jest moją ulubioną,mam kopie ale może zakupie tez orginał,wersje Wii i GC są najlepsze ...
||

||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza