frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


recenzja
Data: 2010-08-27, autor: Gigsav, dotyczy: PC

Mafia II - Recenzja Roku!


Gentelmen… I give you a new friend – Vito Scaletta…


||
Mafia 2
||
Powiedzmy sobie otwarcie i szczerze – Mafia II jest bez wątpienia najbardziej oczekiwaną grą akcji tego roku. Poprzednia część (notabene - SZCZEGÓLNIE w Polsce) zyskała sobie tysiące oddanych fanów. Dlaczego? Bo choć otrzymaliśmy liniową, pod względem sandboksu niedorastającą do pięt GTA produkcję, to jednak miała ona niesamowicie wciągający i zaskakujący wątek fabularny, który w połączeniu z fenomenalnym klimatem dawały mieszankę doskonałą, czyniąc tę produkcję wyjątkową, w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Pamiętam, że po zrozumieniu całej historii i obejrzeniu finału - szok ze zdziwieniem malowały się na mojej twarzy, wykrzywiając ją w grymasie niedowierzania. Otwarcie powiem już teraz – muzyki nie zapomnę nigdy, takich samych emocji i klimatu nie spotkałem nigdzie indziej i NIGDZIE INDZIEJ nie przeżyłem już tego samego.

Nie powinniście mi się więc dziwić kiedy powiem, że na każdą nową informację o sequelu (choć historia „jedynki” definitywnie została zamknięta) czekałem tak, jak młode fanki czekają dzisiaj na film z Robertem Pattinsonem. Wszelkie trailery z nowej Mafii połykałem niczym dziecko cukierka, a kiedy dowiadywałem się o kolejnych „obsuwach” tejże produkcji – niczym to dziecko płakałem.
I w końcu, po ośmiu latach mi, podnieconemu i zaślinionemu graczowi – do rąk wpada pudełko z Vitem i jego kumplami na okładce, sprawiając, że nawet atak bombowy nie może mi zepsuć dnia.
Tak, Drodzy Czytelnicy, dziś przed Wami recenzja tej gry, tego, jak mówią, ideału i kawałka czystej harmonii. Panowie, daję Wam najbardziej oczekiwaną recenzję roku…

Poznajcie historię, której nigdzie indziej nie poznacie…



Na początku chciałbym napisać o sile gry, którą w postaci czterech podpunktów zamieściłem na kartce. Nie miałem najmniejszych wątpliwości, że pod tymi względami dzieło 2K Czech znów okaże się rarytasem, czymś, czego jeszcze nie spotkaliśmy i co zapadnie nam w pamięć na dłużej, niż bardzo proste i nudne… no, na przykład takie GTA IV (ogólnie zbliżam się do wniosku, że przy Mafii II każda gra jest prosta i nudna).
Ale do rzeczy. Wcielamy się w postać Vito Scaletty, włoskiego imigranta. Cierpiąc biedę w swoim ojczystym kraju, ojciec Vito, nie znając nawet angielskiego, wyrusza do Empire Bay – miasta stworzonego na wzór Nowego Jorku – w poszukiwaniu Amerykańskiego Snu.
Tam zaczyna harować w dokach u niejakiego Grubego Dereka. Zarabia dziesięć dolarów za godziny zabójczej pracy. Nie dziwota więc, że szybko popada w alkoholizm, a ciężar opieki nad dziećmi zrzuca na matkę chłopca.
Vito zaś, obierając własną ścieżkę i nie zwracając uwagi na prośby czy ostrzeżenia siostry, zaprzyjaźnia się z chłopcem w swoim wieku – Joe Barbaro. Zostają najlepszymi przyjaciółmi. Zauroczeni przeglądają gazety w poszukiwaniu informacji o mafiosach i zaślinieni obserwują, jak ci korzystają z Amerykańskiego Snu.

Chcąc choć trochę upodobnić się do swoich autorytetów, Joe i Vito, mając po osiemnaście lat, zaczynają kraść. Niby drobne rabuneczki, ale pewnego dnia obaj zostają zauważeni przez policjanta i tylko Joe udaje się uciec. Vito zaś, schwytany, dostaje propozycję nie do odrzucenia. Odsiedzi swój wyrok albo dołączy do sił zbrojnych Empire Bay (potrzebowali ludzi, którzy biegle posługują się włoskim) i pomoże armii na froncie. Zdesperowany wybiera drugą opcję, po czym, kilka lat służby „dalej” - podczas Operacji Husky, zostaje postrzelony. Rana jest na tyle poważna, że nasz wojak, uprzednio uhonorowany medalem, wraca do Empire Bay na miesięczny „urlop”. Od razu wpada na Joe, który z biegiem lat zmienił się nie tylko z wyglądu, ale i zachowania. Przyjaciel zabiera Vito na drinka, po czym, korzystając ze swoich podejrzanych kontaktów, załatwia głównemu bohaterowi papiery, które mówią same za siebie – Vito Scaletta już nigdy nie wróci do wojska.
Naturalnie Joe, jak się szybko okazuje, jest zaufanym członkiem mafii Empire Bay i ważnym człowiekiem jednej z trzech rodzin. Oczywiście Vito zostaje wciągnięty do interesów i rozpoczyna się niesamowita, zaskakująca historia, fenomenalnie wyważona, z licznymi zwrotami akcji… po prostu geniusz! Nie wiem jak to dzieło mogę określić, a uwierzcie mi – komplementów da się prawić co niemiara.
Tak, jak myślałem, że Vito wpakuje się (bo nie wpakować się nie mógł) w jakiś mniejsze tarapaty, z których szybko się wykaraska – tym większe było moje zdumienie, kiedy wszystko dwoiło się i troiło, stawało jeszcze bardziej zagmatwane. A gdy na końcu gry spojrzałem w przeszłość, na to, co było kiedyś… aż mnie serce zabolało (a sama końcówka powaliła na kolana). Dlaczego? Przekonajcie się sami.


następna strona


Wszystkiemu towarzyszył drugi podpunkt – klimat. Niesamowity, gangsterki klimat, po prostu potęgowany przez czasy, w których umieszczona została akcja gry (dla przypomnienia – późne lata 40’ – wczesne 50’). Drogie garnitury, piękne samochody i szybkie panienki (czy jakoś tak), ale nie tylko, bo i dojrzałe, brutalne porachunki mafii.
Czasem sobie myślałem, że gdyby przenieść dzieło 2K Czech na duży ekran – wyszedłby naprawdę świetny film gangsterski. Ale skoro mamy grę – tym lepiej.
Przy klimacie warto wspomnieć, że podczas trwania przygody zmienia się on diametralnie. Na początku dość lekki, amerykański rzekłbym, przeradza się w ciężki i dojrzały, jeszcze bardziej przyciągając ogłupionego, mającego nadzieję na „lepsze jutro” gracza do monitora. (Co? Dlaczego? Bo?) - więcej nie powiem
Teraz na pochwałę zasługują postacie, a właściwie kreacja każdej z nich. Nawet bohaterowie drugoplanowi mają swoje charaktery, niepowtarzalne, znakomicie akcentowane każdym słowem czy zachowaniem w danej sytuacji. Dla przykładu – taki Joe jest pyskatym, lubiącym czasem popić, łatwo pękającym gangsterem, przy którym spokojny i rozważny Vito wydaje się innym światem.
Dowody? Proszę: Joe mówiąc, że się nie upije – upije się. Vito wiedząc, że może upijać się do woli – nie upije się. Joe złe przeczucia nazywa bułką z masłem, Vito otwarcie o tych przeczuciach mówi. A najfajniejsze jest to, że jeszcze nigdy tak mocno nie utożsamiłem się z naprawdę ŻADNĄ postacią. 2K Czech wymaga wręcz, byśmy „weszli” w głównego bohatera, poczuli więź czy nienawiść do wskazanych przez niego osobników, sytuacji. Moje wyrazy uszanowania, Panowie.
Czwarty podpunkt w dalszej części recenzji. Teraz rozpocznijmy rozgrywkę.

Wybieramy jeden z trzech poziomów trudności, umieszczonych w podstawowym zestawie - Łatwy, Średni i Trudny. Osobiście grałem na tym drugim i cieszyłem się, że gra, tak jak być powinno, nie okazała się ani za łatwa, ani za trudna. Średnia – po prostu.
Po odczekaniu krótkiego loadingu (podczas którego wyświetlane są informacje o Empire Bay), w końcu możemy „zasiąść za sterami” Vita. Drodzy Czytelnicy, właśnie odpaliliście najbardziej oczekiwaną grę akcji roku. Gratuluję.
Od razu czujemy, że produkt chodzi podejrzenie płynnie na naszym starym blaszaku, ale OK, „olewamy”. Dzwoni telefon.
I tutaj objawia się pierwszy syndrom rzekomego sandboksu. Dopóki nie odbierzemy – drzwi mieszkania pozostaną zamknięte. Odebraliśmy, dostaliśmy namiary gdzie mamy się udać, czyli w gruncie rzeczy – rozpoczęliśmy misję. I znowu – zamiast zaszaleć w mieście mając na sobie tylko bokserki i koszulkę na ramiączkach, musimy się ubrać, bo drzwi nadal pozostają niewzruszone. Zakładamy więc drogi garnitur i, nareszcie, wychodzimy.

Pierwsze słowa, które wypowiedziałem widząc miasto? „Wow…”
Po prostu profesjonalizm na najwyższym możliwym poziomie. Empire Bay jest co prawda przynajmniej o połowę mniejsze od Liberty City z GTA IV, jednak onieśmiela szczegółowością i pieczołowitością, z jakimi wykonany został każdy szczegół każdej lokacji. Dzięki temu takie doki czy okolica mieszkania Joe’a różnią się od siebie nie tylko wyglądem, ale i klimatem. Nie ma tutaj podziału na biedne i bogate dzielnice, jednak porównując rarytasowe wille wybudowane na wzgórzu do zwykłej „ulicy blokowisk”… no, czuć tę różnicę.
Przy przepięknej, naprawdę przepięknej grafice (nawet na najniższych detalach Mafia II wygląda ładniej, niż GTA IV!) stoi, niczym ochroniarz, żyjące miasto. Ulice to nie tylko jadące przed siebie samochody i tak samo idący przed siebie ludzie. Tutaj ktoś czyta gazetę, ktoś inny gazetę roznosi, ktoś dobija się do drzwi mieszkania jakiegoś małżeństwa, by to ściszyło muzykę, ktoś naprawia silnik samochodu, ktoś zamiata ulicę, trawa porusza się na wietrze. Znów GTA IV pod względem losowego oskryptowania zostaje pokonane! Takie szczegóły niby nic nie znaczą, a jednak cieszą i dają do zrozumienia graczowi, że nie został wepchnięty do wykonanego bez rozmachu, jednolitego pudełka.
Wisienką na torcie okazuje się świetna optymalizacja. Z wymaganiami minimalnymi nie kłamią (ba, można z takim sprzętem bez problemu grać na najwyższych ustawieniach!), za to, by ucieszyć jeszcze bardziej, zalecane przekłamane są grubo, ponieważ wystarczy mocny procesor i JEDNA mocniejsza karta graficzna, by APEX PhysX nie sprawiało, że płynność spadnie poniżej pięćdziesięciu klatek na sekundę. Zresztą – nawet bez tych nvidiowskich bajerów ubranie łopoce na wietrze, a odłamki szkła czy tynk sypiący się z sufitu wyglądają realistycznie. Owacje na stojąco.


poprzednia stronanastępna strona


Są też pory roku i pory dnia… ale tutaj już łyżka dziegciu w beczce miodu. Dlaczego? A bo jeśli zmieniające się po każdym rozdziale pory roku zrozumiem, tak cykl dnia i nocy uzależniony od zadania wydaje się już nazbyt niepoważny. Co przez to uzależnienie rozumiem? Jeśli jedna misja toczy się za dnia, gdy Złota Kula góruje na nieboskłonie – toczyć się będzie w tych warunkach cały czas. Nawet kiedy przestoimy Vitem jeden dzień w „realu” – słońce nie poruszy się ani trochę. To właśnie te ograniczenia, ta liniowość Mafii. Wszystko denerwuje tak samo jak fakt, że nie możemy skakać w miejscu czy wejść do wody, bo pojawia się NIEWIDZIALNA ŚCIANA (!). O sandboksie, luźnej rozgrywce nie ma więc mowy. Chyba że dla Was sandboks to możliwość swobodnego poruszania się samochodem po mieście.
Chociaż właściwie nie wiem, czy powinienem coś zarzucać takim ograniczeniom (z wyjątkiem perfidnie umieszczonych niewidzialnych ścian w tak przepięknym i bogatym świecie). W końcu zamysły twórców tak czy siak pozostają niesamowicie dobre, ale, mimo wszystko, zbytnie wytycznie graczowi ścieżki, którą ma się poruszać jest troszkę niefajne.
Powróćmy jednak do tematu.

Mamy zimę, z garażu wyciągamy auto. I tutaj kolejny plus (jak widać przeganiają one te drobne minusy). Autem, w zależności od pory roku i pogody, steruje się inaczej. Podczas takiej zimy, kiedy na ręcznym wchodzimy w zakręt – możemy być pewni, że wszechobecna „szklanka” zrobi swoje i wspomniany zakręt tylko mignie nam przed oczyma, a my sami, z niesamowitym impetem, bokiem samochodu uderzymy o jakiś element jakiejś konstrukcji (albo wpadniemy na inne auto, albo... no, wiadomo). A jak trudno NORMALNIE wejść w zakręt jadąc na realistycznym, oho! Tak, w nowej Mafii zaserwowano nam dwa „poziomy trudności” prowadzenia aut, które w każdym momencie możemy zmieniać. Mamy normalny i realistyczny. Jadąc na realistycznym - czterokołowce po prostu trudniej okiełznać. Trzeba się więc tego trybu nauczyć. No i, przede wszystkim, przed włączeniem realistycznego byłoby dobrze zapoznać się i z trybem normalnym, gdyż w pierwszych chwilach rozgrywki nawet on może się wydać trudny.
Co do pór roku i pojazdów – nie zmienia się sam system jazdy, ale i system zabrudzeń. Zabierając swoją świeżo pomalowaną furę na dłuższą wycieczkę podczas zimy – możemy być pewni, że szybko „porośnie” szronem. Natomiast udając się w bardziej piaszczyste tereny podczas lata – szyby bezproblemowo staną się brązowe od piasku.
Zgadnijcie - co jeszcze wiąże się z pojazdami i porami roku/latami? Muzyka! Dziwne? Wcale nie! Twórcy w nasze ręce oddali ponad sto dwadzieścia utworów na licencji, które odsłuchać możemy w trzech radiostacjach (Empire Central, Empire Classic oraz Delta Radio) i które w zależności od czasów – zmieniają się! Jeśli w czterdziestym piątym usłyszymy NAWET utwory z pierwszej Mafii (!!!), tak w pięćdziesiątym ich miejsce zastąpi Dean Martin ze swoim, lansowanym przez Mafię II utworem „Ain’t That a Kick In the Head”.
Zmiany mody tyczą się również samych pojazdów. I znowu – w 45’ policja poruszała się grubymi „żukami”, a w 50’ – władzom do użytku oddane zostają porządne, jedne z najszybszych w grze fury.


poprzednia stronanastępna strona


OK, zacząłem o tych autach, to rozwinę.
Jak szybko poruszać się po mieście nie mając samochodu? Samochodem! Ale trzeba ten samochód jakoś zdobyć. Tutaj z pomocą przychodzą dwie rzeczy: łokieć Vito bądź jego wytrychy. Łokcia używamy wtedy, kiedy szybko chcemy dostać się do danego pojazdu. Widzimy krótką, ale zawsze tę samą animację podwójnej próby wybicia szyby, po czym, kiedy za drugim razem się udaje, wchodzimy do środka i sposobem „kabelkowym” odpalamy czterokołowca. Wytrychów użyjemy natomiast wtedy, gdy kraść chcemy bez przykuwania większej uwagi głośnymi dźwiękami. Kiedy zdecydujemy się na tę właśnie cichą kradzież, zostaniemy zmuszeni do przejścia małej minigierki. Wyświetli się uproszczony widok zamka od środka, a naszym zadaniem będzie podnoszenie poszczególnych jego zapadek (zazwyczaj są trzy) i w momencie, kiedy dana zaświeci się na zielono – rozłączyć ją. Po wykonaniu tych czynności na wszystkich "segmentach" – zamek zostaje otwarty. Jeśli jednak się pomylimy i nie w porę spróbujemy daną zapadkę rozłączyć – minigierka cofnie nas do poprzedniej. Fajne w swojej prostocie.
Powiedzmy jednak, że nie mieliśmy większego wyboru i ukraść musieliśmy auto w opłakanym stanie. W naszym portfelu ocierają się o siebie studolarowe banknoty, więc czym prędzej zmierzamy w kierunku mechanika. Po drodze zapala się jednak lampka sygnalizująca rezerwę. Wiemy, że w takim stanie na czas do warsztatu nie dojedziemy, więc skręcamy na pobliską stację benzynową. Tak, można tankować, więcej – trzeba tankować! Duży plus do realizmu, chociaż… tankowanie do pełna kosztuje zazwyczaj niewiele ponad cztery dolary. Polscy kierowcy płakaliby ze szczęścia.
„Pełni” odjeżdżamy i nagle „ZONK”, bo zapomnieliśmy, gdzie to warsztat był. Ale bez strachu! Nie musimy bowiem uruchamiać teraz mapy i ciągle mając ją włączoną – jechać nie patrząc na drogę. Drodzy Czytelnicy, takie rozwiązania to osiem lat temu! Teraz mamy „full GPS”. Wystarczy, że na mapie zaznaczymy punkt docelowy, a zielony szlak poprowadzi nas prosto do niego.

Niefortunnie – zapomnieliśmy o włączeniu ogranicznika i przekroczyliśmy dozwoloną prędkość, więc w pościg za nami ruszył oddział Empire Bay’owskiej policji.
Tak, policjanci tutaj są o wiele bardziej natrętni, niż w takim GTA IV, a jednocześnie mniej natrętni niż w pierwszej Mafii (nie ganiają za przejazd na czerwonym). Jeśli, dla przykładu, przekroczymy dozwoloną prędkość czy spowodujemy lekka stłuczkę – będą gonić nas pod groźbą mandatu. Jeśli natomiast ukradniemy komuś auto czy spowodujemy konkretną kraksę – będą chcieli nas aresztować (możemy w tym momencie wysiąść, zapłacić łapówkę i wszyscy o wszystkim zapomną). A jeśli zaczniemy strzelać lub masowo zabijać? Wtedy pojawią się z ciężką artylerią (Thompsony).
Jak zaś uciec natrętnym niebieskim? Przede wszystkim – należy zniknąć im z oczu. Zazwyczaj nie jest to trudne. Kiedy się nam uda – musimy cierpliwie poczekać, aż niebieski wskaźnik naokoło minimapy opadnie. I… właściwie jesteśmy wolni. Ale tutaj uwaga! Jeśli uciekliśmy przed mandatem – tak, wolni jesteśmy na sto procent. A przed pozostałymi wariantami? Wtedy poszukiwani jesteśmy my, nasze tablice rejestracyjne lub my i nasze tablice rejestracyjne. Oznacza to, że jeśli my/nasze tablice rejestracyjne zostaną zauważone, na nowo rozpętamy pościg. I tu w głównej mierze przydaje się mechanik. Bo oprócz koloru samochodu, felg czy osiągów silnika – dowolnie modyfikować możemy także tablice rejestracyjne (np. zmieniając je na JP-100). Choć kolor również gra rolę, bo w grze dostępnych mamy 36 modeli samochodów, więc spotkanie dwóch takich samych jest wielce prawdopodobne, a co za tym idzie – przemalowanie także sprawia, iż przestajemy być poszukiwani. Ale hej, czy po zmianie koloru nie powinno się zwracać uwagi na tablice?

W każdym razie – pod koniec należy napomnieć, iż w Mafii II mamy dostępny garaż. Miejsca starcza w nim dla dziesięciu pojazdów, podczas wybierania poszczególnych możemy obejrzeć ich statystyki (m. in. poziom tuningu, prędkość, stan etc.), ale nie oczekujcie, że po odstawieniu do ciepłego pomieszczenia swojego zniszczonego wozu magicznie się on zreperuje, albo, jeśli jego tablice są notowane – przestaną być. Niestety (stety dla realizmu) – w tym wypadku trzeba rozłożyć fundusze na mechanika.
A co, jeśli, jak już wspomniałem, to Vito jest poszukiwany? Wtedy należy czym prędzej się przebrać, wędrując do sklepu odzieżowego/szafy w swoim domu.


poprzednia stronanastępna strona


Dobra, pogadałem o wszystkim i o niczym, więc teraz wyjeżdżamy z garażu prosto do znacznika misji.
W Mafii II misje dzielą się na rozdziały. A właściwie – rozdziały dzielą misje… no, chodzi o to, że rozdział jest ciągiem spójnie połączonych ze sobą misji głównych. Zazwyczaj inny rozdział = inny miesiąc/rok w grze. Same zadania są bardzo, bardzo wciągające i ciekawe. Nie, nie rozpoczynamy życia mafijnego jadąc gdzieś i wyżynając wszystkich przeciwników w pień, co później stanowi fundament dla innych zadań. Przy tak genialnej fabule… oh, well, wtedy nie byłoby genialnej fabuły. W każdym razie – co misja, to zaskoczenie. Raz z Joe jedziemy po prostu sprzedawać papierosy dla szybkiego zarobku, innym razem musimy zemścić się na pewnym gangu ostrzeliwując jego lokal, a jeszcze innym – gruba robota, podczas wykonywania której musimy zabić grubasa. Występują nawet zadania czysto skradankowe, gdzie wszczęcie alarmu wiąże się z zakończeniem misji niepowodzeniem. Te zostały wykonane dość standartowo: „Skradu, skradu, skradu, chowaj, skradu, skradu, zabij, skradu, skradu…”, ale zazwyczaj efektowny finał misji ten standard wynagradza… z nawiązką.

Wszystko potęgują niesamowicie wykonane cut-scenki, na które śmiało postawiłbym przy rywalizacji „Przerywniki z Mafii II vs. Przerywniki z GTA IV”. I nie mówię o tych w formacie .bik (bo też są), ale o tych na silniku gry. Niemożliwe, żeby były aż tak dobre? A jednak. Przede wszystkim – mają klimat. Niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju, gangsterki klimat. Aktorzy, którzy podkładali głos pod poszczególnych bohaterów spisali się znakomicie (szczególnie Henry). Później – poczucie humoru, ale, jak już zdążyliście przeczytać, pojawiające się dość często tylko w początkowych rozdziałach, kiedy atmosfera jest lekka i nie zwiastuje mającej wkrótce nastąpić burzy. Na sam koniec postacie. A właściwie - pieczołowitość, z jaką zostały wykonane. Szczególnie Vito, ale już nawet nie będę opisywał. To trzeba zobaczyć na własne oczy. Uwierzcie mi na słowo – bohater wygląda jak postacie z Heavy Rain podczas loadingów.
W kwestii porozumiewania się bohaterów – pozostają jeszcze dialogi. Cenega podjęła się zadania i przełożyła - w wersji kinowej, Bogu dzięki - wszystkie linijki tekstu zawarte w grze. I bardzo dziwiły mnie opinie recenzentów, którzy często do worka z minusami wrzucali „zbyt wulgarne tłumaczenie”. No hej – myślałem wtedy – przecież to jest mafijny świat, bluzgi muszą więc być! Dopiero po kilku godzinach spędzonych nad gameplayem przekonałem się, o co chodzi. Oprócz naprawdę dobrze wplecionych w poszczególne zdania przekleństw, mamy też wulgaryzmy zupełnie niepotrzebne, na przykład: „Who the hell is that?” tłumaczono na: „Kto to, kur*a, jest?”, albo: „You’re an asshole” na: „Jesteś ch*jem”. Za mocne.
Ale chodźmy dalej - jeśli misje w gangsterskich klimatach, to i strzelaniny oraz bijatyki.
W kwestii tych pierwszych – jest niezbędny dziś system osłon… i sporo pukawek. Oprócz klasycznego, kultowego wręcz Colta 1911, w nasze ręce wpadnie również Thompson, niemiecki pistolet półautomatyczny , granaty czy koktajle Mołotowa, a nawet tzw. Piła, czyli MG-42, jak na tamte czasy – najszybszy karabin na świecie.


poprzednia stronanastępna strona


Ogólnie – strzelaniny są bardzo efektowne… ale tylko wtedy, kiedy podejdziemy do nich pierwszy raz. Dlaczego? A bo, niestety, wrogowie „jadą” na skryptach. Jeśli przy pierwszym podejściu ktoś schował się za trzeci filar od lewej – zrobi to i przy drugim. Na dodatek wystarczy poczekać, aż któryś z nieprzyjaciół postanowi strzelić zza osłony, tzn. wychylić się, a sprzedamy mu pięknego headshota. Takie mało inteligentne mięso armatnie. Nawiązując do systemu osłon – sam w sobie jest dość słabo rozbudowany. Możemy strzelać tylko wtedy, kiedy sami się wychylimy, a co za tym idzie – nasze ciało stanie się podatne na wrogie strzały. Nie zastosowano strzelania „na ślepo”. A szkoda. Co w tym wszystkim jest najgorsze? Że całość mogłaby być JESZCZE BARDZIEJ efektowna i dynamiczna, gdyby nie nieśmiertelność towarzyszów. Niejednokrotnie widziałem, jak w takiego Joe’a pakowano magazynki, a ten, jakby niewzruszony, dalej, całkowicie odsłonięty, próbował eliminować nieprzyjaciół. A żeby było jeszcze śmiesznej – w pewnym momencie jeden z kompanów Vito, który był takim samym „bogiem” jak Joe, dostaje „uzasadnioną skryptowo i fabularnie” kulkę. Jedną, małą kulkę w nogę… i już zaczyna się wykrwawiać, i już trzeba go wieźć do lekarza. Dla kontrastu – nawet na średnim Vito bardzo szybko tracił krew i często musiałem jeść przed kolejnymi zadaniami (mocno utracone zdrowie regeneruje się samo, ale do pewnego stopnia. Aby uzupełnić je całkowicie – trzeba zjeść lub wypić), by przeżyć.
Są to jednak nikłe… nie tyle niedociągnięcia, co nieprzemyślane błędy w mechanice, które właściwie zacząłem dostrzegać dopiero wtedy, kiedy grałem „dla recenzji”, zwracając uwagę na każdy szczegół. Inaczej – wszystko ginęło w wirze niesamowitej historii.

Co zaś z walkami na pięści? Cóż, te także niczym szczególnym nie zaskakują, a nawet gorzej – są ograniczone i monotonne. Vito może zadać dwa rodzaje ciosów – lekkie i mocne. Lekkie najlepiej wyprowadzać seriami, a mocne – kiedy wróg opada z sił. Poza tym – przytrzymując spację blokujemy i automatycznie unikamy ciosów przeciwnika. Po sukcesywnym uniku w późniejszych etapach gry – dostajemy możliwość wyprowadzenia kontrataku, który skutecznie osłabia wroga. Więc gdzie ten szkopuł? W samej walce! Wiemy, co mamy robić, aby wygrać (więc mały stopień trudności), a do tego paleta animacji uderzeń jest naprawdę skromna. Oczywiście tutaj także występuje ta magia Mafii, dzięki której myślimy sobie: „E tam, przymknę oko”, jednak niedociągnięcia w kwestii walki uderzają w to oko bardziej, niż niedociągnięcia w kwestii strzelanin.
Jak widać – całokształt prezentuje się bardzo dobrze, jednak większości niedoróbek można było sukcesywnie uniknąć.
A na ile sama gra? Mniej więcej piętnaście godzin, a przynajmniej ja miałem tyle na liczniku po przechodzeniu misji jedna za drugą.

Cóż, Drodzy Czytelnicy, tak właśnie opisałem Wam drugą Mafię. Na deser pozostawiłem smaczne smaczki w postaci… Playboyów, które odnaleźć dane nam będzie podczas przechodzenia gry w różnych miejscach. Znajdziemy prawdziwe zdjęcia aktorek z tamtych lat, jednak potraktowane Photoshopem, by były jeszcze bardzie atrakcyjne, jeśli wiecie o czym mówię… ;-)
Jest też Autopedia, gdzie w postaci trójwymiarowych modeli znajdziemy wszystkie auta, które oferuje gra, oraz album rodzinny… który sami poznacie przechodząc grę.


poprzednia stronanastępna strona


Wyjadę do Lost Heaven…



Jeśli dotrwaliście aż do tego momentu – bardzo dziękuję za czas, który poświęciliście na przeczytanie tej recenzji. Mam nadzieję, że odkryłem przed Wami obie strony nowej Mafii – zarówno tę jasną, jak i ciemną. Widzicie, że nowe dzieło 2K Czech to przede wszystkim fabuła i klimat. Te dwa elementy spychają resztę na drugi plan sprawiając, że nie wyzbyto się kilku mniej lub bardziej istotnych błędów związanych z „aktorami” na nim grających.
Mimo wszystko jest to gra, która do końca życia będzie krążyła w Waszej pamięci, jak było z pierwszą Mafią, i myślę, że ta ocena końcowa się jej należy.
Mój kandydat na grę roku!


poprzednia strona


+ Genialna, wciągająca fabuła, która dostarcza niebanalnych wrażeń I na długo zapada w pamięć...

+ ...wraz ze świetnym, potęgującym wszystko klimatem

+ Niesamowicie wyraziste i zarysowane postacie

+ Cutscenki bezproblemowo mogące konkurować, a miejscami nawet pokonywać te znane z GTA

+ Samo Empire Bay, rozległe, piękne i żyjące

+ Pory roku/warunki atmosferyczne wpływające na gameplay

+ Cudowna grafika i świetna optymalizacja

+ 120+ świetnie wyselekcjonowanych utworów z epoki

+ Wszystko, co związane z autami (kradzieże, model jazdy, garaż, mechanik) wykonane nadzwyczaj pomysłowo

+ Bardzo realistyczny ?system policji?

+ Efektowne strzelaniny, system osłon

+ Możliwość kupna ubrań, broni etc.

+ Długość w sam raz

+ GENIALNE nawiązanie do pierwszej Mafii, o którym nie wspomniałem, by nie psuć Wam zabawy, a które zasługuje na oddzielnego plusa

+ Smaczki w postaci Playboyów, listów gończych, artworków itp.

10 na 10 0
- Bardzo ograniczony, oszukany sandboks

- Gra jest zbyt wulgarna w języku polskim

- Nieśmiertelni towarzysze + głupi, zaskryptowani wrogowie

- Zbyt łatwe bijatyki.




Ogólnie:     90%

Zalety Wady
+ Genialna, wciągająca fabuła, która dostarcza niebanalnych wrażeń I na długo zapada w pamięć...
+ ...wraz ze świetnym, potęgującym wszystko klimatem
+ Niesamowicie wyraziste i zarysowane postacie
+ Cutscenki bezproblemowo mogące konkurować, a miejscami nawet pokonywać te znane z GTA
+ Samo Empire Bay, rozległe, piękne i żyjące
+ Pory roku/warunki atmosferyczne wpływające na gameplay
+ Cudowna grafika i świetna optymalizacja
+ 120+ świetnie wyselekcjonowanych utworów z epoki
+ Wszystko, co związane z autami (kradzieże, model jazdy, garaż, mechanik) wykonane nadzwyczaj pomysłowo
+ Bardzo realistyczny ?system policji?
+ Efektowne strzelaniny, system osłon
+ Możliwość kupna ubrań, broni etc.
+ Długość w sam raz
+ GENIALNE nawiązanie do pierwszej Mafii, o którym nie wspomniałem, by nie psuć Wam zabawy, a które zasługuje na oddzielnego plusa
+ Smaczki w postaci Playboyów, listów gończych, artworków itp.
- Bardzo ograniczony, oszukany sandboks
- Gra jest zbyt wulgarna w języku polskim
- Nieśmiertelni towarzysze + głupi, zaskryptowani wrogowie
- Zbyt łatwe bijatyki.
Dotyczy wersji:
PC

Autor:

Gigsav


 

||
Video 1397
||

Gunplay Of Mafia II Medley

||
Video 1396
||

GC 10: Earning Your Keep Trailer

||
Video 1395
||

GC 10: The Ties That Bind Trailer

||
Video 1394
||

Exclusive Kick In The Head Trailer

||
Video 1393
||

E3 2010: Made Man Trailer

||
Video 1392
||

Nvidia PhysX Trailer

||
Video 1330
||

Tools Of The Trade

||
Video 1151
||

GC 09: Art of Persuasion Trailer

||
Video 1150
||

E3 09: Trailer




Pora na Wasze komentarze:


||
Nitrox2010-09-01 o godzinie 20:42:23, Nitrox napisał(a):
Ta gra ma szeroko pojęty problem z wyciekiem pamięci (memory leak) w wersji na PC. Niektórzy grają bez problemów, ale są też tacy jak ja, których wcale mało nie jest, a mają problem z tym, że po dłuższym czasie gry ta zaczyna nagle przycinać miejscami i to mocno.

A potem jak wychodzę do Windowsa to mi się przez parę chwil kursor tnie. Mam 2 GB i myślałem na początku, że to dlatego, ale zmieniłem zdanie jak się dowiedziałem, że u kumpla z Core i7, 6 GB RAM jest to samo :P Mam nadzieję, że 2K wyda na to jakąś poprawkę, bo tak dalej być nie będzie...

Także memory leak w wersji na PC zaliczyłbym do minusów.
||

||
Bandi2010-08-28 o godzinie 13:20:31, Bandi napisał(a):
CYTAT:
"Komentarz usunięty"


Sorry ale ja mam swoje lata i nie wyobrażam sobie aby z moich okien leciały przekleństwa na ulicę z gry - to co słuchamy też świadczy o nas :D Tępi ludzie i tak tego nie rozumieją i zaraz posypią się kolejne anonimowe komentarze
||

||
Red2010-08-28 o godzinie 11:55:57, Red napisał(a):
"Koleś", Gigsav nie gani przekleństw jako takich, a ich natężenia. Nie raz, nie dwa zdarza się , że są one wtykane na siłę gdzie tylko się da, mimo, iż w oryginale ich nie ma.
Pozdrawiam!
||

||
Gość anonimowy2010-08-28 o godzinie 11:29:27, Gość anonimowy napisał(a):
Komentarz usunięty[Mantis]

PS: Nie tolerujemy wyzwisk i wulgaryzmów wytaczanych pod adresem redaktorówi, jak i innych czytelników.
||

||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza