frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


recenzja
Data: 2010-08-19, autor: Gigsav, dotyczy: PC XBOX 360 PS3

Ojciec Chrzestny II


Rodzina Corleone powraca...

Pierwszy Ojciec Chrzestny przedstawiony
||
the godfather
||
w postaci produktu spod herbu elektronicznej rozrywki został średnio przyjęty. Z jednej strony przedstawiał znaną wszystkim, epicką fabułę filmu zaprezentowaną z innej perspektywy, a z drugiej - znacznie trącił grafiką czy mechaniką. Mimo to podobał mi się, choć wygórowanej oceny bym mu nie postawił.
Później czekałem, nawet nieświadomie, na drugą część przygód, gdzie głównymi bohaterami ponownie mieli być wszyscy z Rodziny Corleone.
I doczekałem się. Kolejny Ojciec Chrzestny ze stajni EA, Ojciec Chrzestny II, pojawił się na rynku w kwietniu 2009. Nabyłem go jeszcze w pierwszych dniach premiery licząc, że twórcy uraczą mnie poprawionymi błędami i nowościami w stosunku do pierwowzoru. Niestety, jak się okazało – wszystko było tanim chwytem marketingowym. Zjadłem jeszcze gorszego niż poprzednio, odgrzewanego kotleta.

Mam na imię Dominic...

Jeśli fabuła w grze jest po prostu średniawa, to czy doszukujecie się sensu w pisaniu recenzji takiej gry? Cóż, na czyichś barkach musi spocząć ten obowiązek, poza tym – przyrzekłem sobie, że przed premierą Mafii II będę pisał o iście gangsterskich klimatach... to tak między nami.

Jednak zanim do fabuły przejdziemy – musimy stworzyć profil, po czym najlepiej, gdybyśmy go aktywowali, by móc „cieszyć się” multiplayerem*. Po stworzeniu profilu – musimy tworzyć dalej, tym razem postać. Tutaj twórcy zaserwowali nam naprawdę standard i niestety w kwestii facjaty – dobrze nie jest. Na twarzy bohatera zawsze zauważymy ten „domyślny skin”, poza tym – postać bez względu na nasze oryginalne starania będzie wyglądała jak jakiś wygłodniały, wrogo nastawiony do ludzi, ale dobrze zbudowany biedak. Opcje? Zmiana wielkości ust, policzków, czoła, uszu itp. Standard. No i włosy oraz broda. To tutaj prezentuje się zdecydowanie najgorzej. Każda czupryna jest istnym afro. Nawet kiedy maksymalnie fryzurę „spłaszczymy”. A broda? Rozmazana tekstura. Bleee.
Na sam koniec – ubiór. Moje zdziwienie przekroczyło wszelkie granice, gdy okazało się, że nie ma ani jednego garnituru, sweterka czy spodni, które nie wyglądałyby jak wykonane z lateksu. No ludzie, być może wtedy była moda na kolorowe ubrania, ale żeby od razu lateksowe? Nie słyszałem.
Po wszystkim, ze wciąż buzującym we mnie oburzeniem, rozpocząłem rozgrywkę, która miała mi zadośćuczynić...

Jak więc prezentuje się wątek fabularny?
Gracz wciela się w postać Dominica, który nie został wymieniony ani w filmie Coppoli, ani w książce Puzo. Cóż, to jest OK, gdyż fajnie pooglądać sobie wszystkie sceny przedstawione we wspomnianych wyżej filmie i książce z innej perspektywy. Dominic, jak mówi podczas filmiku wprowadzającego, dotychczas był TYLKO Żołnierzem Rodziny Corleone.
Akcja rozpoczyna się na Kubie, gdzie Hyman Roth, znany na pewno wszystkim fanom Trylogii, rozdziela poszczególnym sześciu Rodzinom (z Corleone włącznie) część swoich interesów. Poza tym – lada chwila Kuba obchodzić będzie nowy rok. Naturalnie – my, jako ZWYKŁY ŻOŁNIERZ, znajdujemy się najbliżej Dona Michaela Corleone.
I dzieje się rzecz zUa, bowiem kiedy wybija dwunasta – prezydent Kuby oznajmia, iż rezygnuje ze swojej posady... po czym rewolucja wybucha w najlepsze.
Przebijając się przez, ekhem, hordy wrogów, przy okazji ucząc się podstaw gry, w końcu docieramy na lotnisko, skąd mamy uciec samolotem.
I tam dzieje się rzecz jeszcze gorsza. Jako że lotnisko jest zamknięte – ktoś musi znaleźć sposób na pozbycie się części ogrodzenia. Robi to Don Nowego Jorku (czyli, o dziwo, główny bohater jedynki, który w mojej wersji zdecydowanie nie tak wyglądał...), znikąd wyciągając palnik i przepalając część metalowych więzów. Następnie Don SAM wchodzi na teren lotniska, po czym komicznie wręcz zostaje zdjęty przez kubańskiego snajpera, najwidoczniej dyżurującego na wieży kontroli lotów. W odwecie Dominic snajpera zabija, bo ten oczywiście nie mógł oddać drugiego strzału, po czym Michael oraz główny bohater żegnają zneutralizowanego przed chwilą Dona i wraz z Fredrem – odlatują do Nowego Jorku.
Co się dzieje po drodze? Nietrudno zgadnąć. Nagle okazujemy się najbardziej zaufanym i lojalnym człowiekiem Michaela, który pozwala nam założyć własną Rodzinę i stać się jej Donem (wszystko przedstawione w prostackiej cutscence, w które gra obfituje). Czyli – ze ZWYKŁEGO ŻOŁNIERZA stajemy się DONEM WŁASNEJ RODZINY. No i, żeby nie było za łatwo, reszta Rodzin chce nam teraz rozłożyć na części pierwsze terytorium. Genialne.
Cała fabuła jest prosta, posiada kilka mało emocjonujących zwrotów akcji, które mają na celu tylko przeciąganie „zabawy”, i niczym się nie wyróżnia.


następna strona


Don Corleone, wybacz im...

Dobra, dobra, ponarzekałeś sobie, to teraz plusy.
Sorry, it’s not so easy. Tutaj to się dopiero narzekanie zacznie. Jednak narzekanie jak najbardziej uzasadnione.
Po akcji na Kubie, gdzie działo się sporo, tak naprawdę sterowanie zacząłem dopiero w posiadłości Corleone. I już wtedy poczułem, że fajnie nie będzie. Dominic porusza się strasznie topornie. Jakoś nie można nim dobrze zakręcać, a sprintem biega tak, jakby właśnie zaliczał ostatnie sekundy przed skokiem w dal. Ponadto nie potrafi skakać, a kiedy zdarzy mu się spaść z większej wysokości – leci w dół jak... jak... tego się nie da opisać. Po prostu jak kłoda, przełamując przy tym wszelkie prawa fizyki (kłoda... z tytanu?) i nie tracąc ani krzty zdrowia po spotkaniu podłoża.
Ale OK, choć niedociągnięcie na samym początku dobrze nie świadczy, to jednak pozostańmy obiektywni. EA na pewno skupiło się na bardziej... właściwej części mechaniki gry...
Aaa, no właśnie! Musimy sobie tę Rodzinę zbudować!
W tym celu nie kupujemy dziś prez... cos ja tu napisałem?
W tym celu zostajemy odesłani do gabinetu Michaela, gdzie już czeka na nas dwóch szczęśliwych wybrańców. Medyk oraz Podpalacz. Możemy sprawdzić w czym są dobrzy, co jest dość ciekawym patentem. Przede wszystkim – specjalność danego rekruta. Dla przykładu - Medyk potrafi leczyć rannych czy wykrwawiających się, a Podpalacz – podpalać, dokonywać zniszczeń. Po prostu – każdy jest dobry w czymś innym. Choć nie zawsze. Chyba mogę Wam zdradzić, że podczas przygody spotkamy przynajmniej dwóch rekrutów, którzy już na starcie będą świetnie potrafili dwie rzeczy, prawda?
Następnie mamy pozwolenia na broń. Tak jak w pierwowzorze – i tutaj istnieją trzy poziomy każdej z pukawek. Różnica jest taka, że już ich nie kupujemy, ale znajdujemy. A kiedy znajdziemy – dany poziom staje się odblokowany zarówno dla nas, jak i każdego w Rodzinie. Pozwolenia mają na celu... swoiste utrudnienie zabawy. Istnieją cztery ich typy – podstawowe, zaawansowane, ekspert i mistrz. Członkowie Rodziny z pozwoleniem podstawowym – zabawią się jedynie bronią na poziomie pierwszym; zaawansowanym – drugim, a eksperci – trzecim. Pozostaje mistrz. Nie wiem co daje, ale wiem, że zdobyć go możemy tylko poprzez wygranie danej ilości meczów multiplayerowych. Jest sens?
Wybieramy jednego z rekrutów, po czym po raz pierwszy otwieramy drzewo Rodziny. I tutaj kolejne zaskoczenie. Mamy cztery miejsca dla Żołnierzy, dwa dla Capo, jedno dla Wiceszefa, jedno dla Consigliere i jedno dla Dona. Problem w tym, że oprócz tego jednego, teraz zajętego miejsca dla Żołnierza – reszta jest zablokowana. Co to ma być? Wytłumaczcie mi takie myślenie. Jestem Donem swojej Rodziny! I o ile ograniczoną, a przy tym rozsądną ilość miejsc zrozumiem, tak zablokowanie ich wszystkich jest moim zdaniem arcygłupie! Co więcej – „sloty” odblokowują się tylko wtedy, kiedy „pozwoli nam na to przebieg fabuły”, a konkretnie – kiedy zaproponuje to Michael, Roth lub inna z głównych postaci. O tym, że Consigliere wybierany jest mimo woli gracza już nie wspomnę. Szczęście, że możemy przynajmniej awansować członków Rodziny na wyższe pozycje, co skutkuje dodaniem do asortymentu poszczególnego jegomościa dodatkowej specjalności.
I tutaj kończy się sztuczny uśmieszek w stronę EA.
Dostajemy pierwsze zadanie – mamy przejąć piekarnię-burdel. Inaczej – burdel, dla którego przykrywką jest piekarnia. Znajduje się on bowiem pod kontrolą konkurencyjnej Rodziny, a tu, tak jak w pierwowzorze, aby się Rodziny na zawsze pozbyć – trzeba zniszczyć wszystkie jej interesy i ją samą. Opuszczamy posiadłość Corleone.
O matko, moje oczy!
Nawet nie wiem jakich słów użyć do opisania grafiki w drugim Ojcu. Straszna, obrzydliwa, ohydna, niedopracowana, najgorsza z możliwych. Gdybym nie wiedział kiedy gra została wydana – pomyślałbym, że to mniej więcej początek 2007. Ale nie, do cholery, to jest 2009! Ech... ale trochę szerzej.
Tekstury umieszczone na czymkolwiek to wielkie, rozmazane i powtarzające się obrazki. Okna domów zostały naklejone, wypukłość zwykłych elementów to naprawdę rzadkość, więcej – coś niespotykanego. Wnętrza jakiegokolwiek pomieszczenia, a szczególnie większych konstrukcji są wykonane od niechcenia, „na odwał”. Poza tym – dalej stojące obiekty zostają wrenderowane wtedy, kiedy w ich kierunku się zwrócimy. I nie, taki stan rzeczy nie jest spowodowany przez kartę graficzną, lecz grę.
Sam silnik także jest paskudztwem. Stojąc na ulicy i patrząc przed siebie widzimy, jak zbyt oddalający się ludzie po prostu znikają. Albo płaszcz, który możemy założyć – przekleja się do nas. Powtarzam – 2009! Co EA sobie myślało? Mam się cieszyć, że tym razem twarze przechodniów nie są płaskie?
A teraz finał – optymalizacja jest zła! Nie jakaś fatalna, żeby klatkowało na najniższych ustawieniach, ale też nie na tyle dobra, na ile być powinna przy tej jakości grafice. Ojciec Chrzestny II ani na chwilę nie powinien zwolnić, nawet z włączonym Anty-Aliasingiem, a tymczasem robi to za często. Wstyd.
Bardzo zdegustowany wsiadam do samochodu, a zaraz po mnie – wsiada Żołnierz.
Właśnie, samochody. Jeśli chcieliście tylko, by w dwójce było ich więcej niż w jedynce – możecie się cieszyć. Jest więcej... ale niewiele więcej. Dwa, maksymalnie cztery modele więcej [powtórzenia „więcej” zastosowane specjalnie].
Jeśli natomiast liczyliście na lepszy pojazdów wygląd – możecie się lekko uśmiechnąć. Bardzo lekko. Zastosowano bowiem błyszczący (lekki uśmieszek), ale wcale niesatysfakcjonujący lakier. Głównie dlatego, że widać tutaj nałożenie pojedynczego efektu na matową teksturkę z Ojca Chrzestnego. Jest też model zniszczeń... ale nawet nie chcę o nim mówić... OK, przemogę się. Po uderzeniu w jakiś obiekt, dla przykładu, bokiem samochodu – cały bok zostaje pognieciony. Nawet nie porysowany, a o czymś w stylu modelu zniszczeń z GTA IV już nie wspominając. Wszystko wygląda tak, jakby ktoś wyciągnął z gry teksturę pojazdu, wydrukował ją, pomiętolił, zeskanował i znów wrzucił do produktu. To samo dzieje się z maską czy innymi elementami, ale uwaga! Jest i realizm! Otóż – zderzak może odpaść !
A zgadnijcie gdzie napotykamy kolejną przeciwność losu? Tak, ledwo ruszając, ledwo wchodząc w pierwszy zakręt! Autami steruje się jak klockami. Jeśli chcecie przetestować model jazdy z Ojca Chrzestnego II w „realu” – załóżcie na siebie kartony i zacznijcie obijać się o ściany. Nawet w jedynce na ręcznym lepiej wchodziło się w zakręty! Ponadto już możemy zauważyć prostackie błędy, jak to, że po przejechaniu kogoś przechodzi on w tryb szmacianej lalki i może przenikać a to przez dach, a to przez oponę... ponadto ciało opuszczonego przez życie delikwenta znika w mgnieniu oka...
Don Corleone – wybacz im, wybacz EA...


poprzednia stronanastępna strona


Business is business...

Dobra, dojechaliśmy. Poobijani, brzydcy, ale dojechaliśmy. Teraz przejmujemy biznes, co w pierwowzorze dawało najwięcej satysfakcji.
Mechanika jest podobna, tyle że nieco ułatwiona. Tak jak w jedynce mieliśmy korzystać ze schematu: rozwal, zastrasz, rozwal, przekup/zastrasz; tak tutaj mamy: rozwal, zastrasz. Przy przejmowaniu większych interesów – przydają się członkowie Rodziny i ich umiejętności. Nic nie stoi na przeszkodzie, by po prostu wtargnąć na terytorium wroga, porozwalać wszystkich, dowiedzieć się, że posiłki zostały wezwane, rozwalić te posiłki i skończyć przejmując melinę. Dodatkowo takie zachowanie nie jest równoznaczne ze śmiercią, bo gdy w ekipie mamy Medyka – możemy padać ile chcemy, a on zaraz nadbiegnie i nas uleczy.
Można też jednak lekko ruszyć głową i wykorzystać minimum sprytu. W czym ten spryt się objawia? Ano w znalezieniu tylnego, mniej strzeżonego wejścia do budynku, po czym zlecenie Inżynierowi odcięcie prądu. Spowoduje to poruszenie i uniemożliwi wrogowi wezwanie wspomnianych posiłków, więc zabawa zostanie ułatwiona do granic możliwości. Jednak walka tak czy siak nas nie ominie. Jak więc wygląda? Cóż, jest to raczej proste strzelanie do wszystkiego, co się rusza, pomijając oczywiście dotychczasowego szefa interesu.
W dwójce, o czym warto wspomnieć, powracają bardzo brutalne egzekucje. Kiedy zdrowie przeciwnika spadnie do pewnego poziomu, albo kiedy będzie on klęczał (najczęściej przez postrzał w kolano), za pomocą odpowiedniego klawisza przeprowadzimy egzekucję. Jest to krótka, ale bardzo gore i efektowna animacja, podczas której, dla przykładu, Dominic wciska do ust ofiary lufę Tommy Guna, po czym pociąga za spust.
Powróćmy jednak do samego przejmowania melin. Kiedy uporamy się ze wszystkimi ochroniarzami danego biznesu – możemy odbyć rozmowę osobistą z jego zarządcą. I tutaj zaczyna się naciskanie. Jak mówią – każdy ma inny słaby punkt. Aby przekonać szefa do oddania interesu pod nasze skrzydła – musimy ten punkt znaleźć. Dla jednych jest to bicie, dla drugich zastraszanie bronią, dla innych niszczenie dóbr, które znajdują się w danej melinie. Nie obyło się jednak bez utrudnień. Każdy z szefów posiada bowiem punkt nacisku, po przekroczeniu którego – zapiera się i już nie chce współpracować. Musimy więc naciskać ostrożnie, tym bardziej, że punkt nacisku znika dość szybko i może utkwić tylko w naszej pamięci jako „mniej więcej tam...”. Cóż, bez ryzyka nie ma zabawy. Jeśli negocjacja się uda – co dwadzieścia cztery godziny dostawać będziemy sumę, którą, ekhem, uzgodniliśmy. Jeśli nie, jak już wspomniałem, zarządca zaprze się. I o ile w jedynce skutkowało to naprawdę długotrwałym zamknięciem meliny, tak w dwójce wystarczy z niej wyjść, odjechać trochę, wrócić, znów pozabijać wszystkich i znów przeprowadzić negocjację. Komentarz pozostawiam Wam. Gorzej jest, jeśli szefa zabijemy lub wysadzimy (za pomocą speca od materiałów wybuchowych) biznes. Wtedy odczekać musimy przynajmniej kilka godzin w świecie gry, zanim budynek zostanie na nowo otwarty. No i pozostaje smaczek. Kilka przejętych lokali tworzy krąg przestępczy. Powiedzmy, że przejęliśmy wszystkie możliwe biznesy związane z bronią i amunicją. Wtedy wokół pasów wszystkich naszych ochroniarzy czy członków Rodziny – pojawią się paski z dodatkową amunicją. Wystarczy jednak, że wroga Rodzina jeden z biznesów przejmie – paski tracimy, krąg się urywa.


poprzednia stronanastępna strona


Pieniądze już znajdują się w naszym portfelu – możemy je na coś wydać. Z jednej strony chcemy, by nasz nowo „nabyty” lokal miał jakąś ochronę, ale z drugiej – członkowie Rodziny także powinni zostać ulepszeni. I właśnie w tym momencie, w zaawansowanej części recenzji otwieram przed Wami Widok Dona.
Jest to olbrzymia mapa 3D danego obszaru, dzięki której monitorować możemy... wszystko. Mamy możliwość sprawdzenia ile biznesów na danym obszarze przejęliśmy, ilu ochroniarzy posiada dana melina, kto i na jakim stanowisku znajduje się zarówno w naszej Rodzinie, jak i Rodzinie wrogiej.
Ale po kolei – chcieliśmy zakupić ochroniarzy i ulepszyć członka/ów Rodziny. W takim razie podzielmy te kilka...naście tysięcy po równo. Najpierw – ochrona. Po co nam ona? Ano – dopóki nie wyeliminujemy wrogiej Rodziny na danym obszarze (a obszary mamy trzy – Nowy Jork, najmniejszy ze wszystkich, Floryda, największa, i Kuba), dopóty może nas ona atakować. Im więcej ochrony – tym większe prawdopodobieństwo odparcia ataku. A jeśli nie mamy pewności co do naszych zastępów oddanych ochroniarzy – do defensywy możemy posłać kilku ludzi ze swojej Rodziny. W takim wypadku – nie będą „dostępni” aż do końca ataku.
A teraz ulepszania wspomnianych członków Rodziny. Właściwie także ulepszenia Dona. Ogólnie – ulepszenia. Aby je zakupić – musimy wybrać członka Rodziny, którego chcemy ulepszyć, po czym udać się do odpowiedniej zakładki. Ulepszenia dotyczą wszystkiego. Zdrowia, umiejętności posługiwania się danym typem broni, możliwością przedłużenia czasu wyświetlania punktu nacisku etc. Niektóre mają jeden poziom, inne – nawet do trzech, każdy z nich, oczywiście, bardziej kosztowny.
Nawiasem, wciąż nawiązując do członków Rodziny powiem, że możemy modyfikować ich wygląd zewnętrzny, jednak nie zmienia się on w drzewie Rodziny (po „zdjęciu” komuś okularów – na obrazku wciąż ma je na sobie), a także wyznaczać na śmierć. Jest to opcja, która przydaje się, gdy chcemy kogoś zneutralizować w bardziej... spektakularny sposób (bo równie dobrze możemy po prostu zwolnić daną osobę). Mówiąc prosto – po wyznaczeniu na śmierć nasze kule trafiają w delikwenta z Rodziny, który został skazany.


poprzednia stronanastępna strona


Po wykonaniu wszystkich najważniejszych czynności – zmywamy się z lokalu. Na ulicy oddajemy parę triumfalnych strzałów i co się dzieje? Na mapie, naokoło Dominica pojawia się nieduże, żółte i pulsujące koło oraz czerwone oko nieopodal. Tak wygląda system poszukiwania. Kiedy zrobimy coś niegodnego z prawem – najpierw pojawia się żółte koło. Oznacza to, że policja będzie szukała sprawcy zamieszania w jego obrębie. Za to czerwone oko nie występuje zawsze, bo ukazuje świadka (a, jak wiadomo, nieczęsto się takowy znajduje). Świadków możemy przekupić lub zmusić do milczenia.
Co jednak, jeśli świadek pozostanie niewzruszony, a my nie zdążymy uciec? W takim wypadku koło zmienia kolor na czerwony i rozpoczyna się strzelanina. Od teraz im więcej zabijemy, zniszczymy, dokonamy jakichkolwiek szkód – tym koło stawać się będzie większe i większe... w takiej sytuacji – czasem najlepiej jest zginąć.

My jednak uciekliśmy, przejęliśmy prawie wszystkie interesy w Nowym Jorku i możemy zacząć powoli wykańczać wrogą Rodzinę na tym obszarze. Aby tego dokonać – musimy albo powybijać wszystkich jej członków w określony sposób, albo przejąć wszystkie interesy, ale jako że na opcję drugą nie mamy środków – zajmiemy się pierwszą.
Na początku – należy poszukać ludzi, którzy coś wiedzą (nad ich głowami wyświetlony zostaje klucz). Jednak nie ma nic za darmo i jeśli dana osoba ma pomóc nam – my musimy pomóc jej (dziwne, że w tej sytuacji nie można po prostu zastosować przemocy lub pieniędzy, prawda?). Najczęstszą prośbą jest pobicie lub sabotaż. Po wykonaniu danej przysługi – dostajemy informację pt. „Co należy zrobić, by na zawsze wyeliminować danego członka wrogiej Rodziny” (bo możemy mu strzelić w łeb parę razy, ale zniknie tylko na chwilę, do szpitala, po czym wróci... Ponownie pozostawiam Was do skomentowania...).
Nawiązując jeszcze do przysług – istnieją nie tylko takie, za które otrzymujemy informacje o nieprzyjaznej Rodzinie. Możemy także wykonywać zadania dla pieniędzy bądź asów w rękawie. Asami nazwane zostały odwzajemnienia przysług, a zdobyć je mamy szansę tylko wykonując pracę dla skorumpowanego urzędnika. W zamian – może on sprawić, że wszystkie nasze budynki zostaną natychmiast odbudowane, że policja zapomni o nas wtedy, gdy sobie tego zażyczymy, lub że nasi towarzysze, kiedy będą ranni na tyle, iż zostaną przeniesieni do szpitala, wyzdrowieją w trymiga. Ciekawy, sprawdzający się w praktyce pomysł. Szkoda, że takowych bardzo mało zastosowano w Ojcu Chrzestnym II.
Powracając do wrogiej Rodziny – po wybiciu wszystkich jej członków i pozostawieniu przy życiu tylko Dona – brama do posiadłości tejże Rodziny zostaje otwarta. Oczywiście przejęcie jej jest równoznaczne z naprawdę sporym przelewem krwi i fajerwerkami na koniec. Tak, aby posiadłość przejąć – należy ją wysadzić, po czym poczekać na odbudowę.

I... to w zasadzie tyle, jeśli chodzi o spełnianie się w postaci Dona.


poprzednia stronanastępna strona


Co do samej gry – pozostaje muzyka... która jest jawną kpiną. Mamy tutaj może ze trzy utwory zaimplementowane bezpośrednio do gry i kilka stacji radiowych... ale nigdy jeszcze nie usłyszałem, by któraś puszczała JAKIKOLWIEK utwór, mimo wyciszenia wszystkich dźwięków i pozostawienia jedynie suwaka muzyki „zaciągniętego” maksymalnie.
Ech.

I’ll leave you now, because I know, that you are busy...

Ojciec Chrzestny II to gra, która wciska naszą głowę prosto do wiadra ze świeżą, pokrojoną cebulą i rozkazuje płacz. Oprócz jednego czy dwóch naprawdę fajnych patentów – nie znajdziemy tutaj nic dobrego czy nowego, a już na pewno nic godnego roku 2009. Powiem nawet więcej – mamy tutaj więcej złego, niż dobrego. Mario Puzo przewraca się w grobie.

* recenzja trybu multiplayer być może ukaże się wkrótce.

poprzednia strona


+ Niech będzie ta fabuła (za nawiązania do filmu),

+ Widok Dona,

+ Możliwość stworzenia własnej Rodziny i opcje z nią związane,

+ Przysługi, asy w rękawie,

+ Egzekucje,

+ Rozwinięty w stosunku do pierwowzoru system przejmowania interesów (kręgi przestępcze, kontrataki, specjalności członków Rodziny).

10 na 10 0
- Bardzo standardowy edytor postaci,

- Niczym niezaskakujące misje główne,

- Brak klimatu (!),

- Fatalna grafika i wszystko, co z nią związane,

- Średnia optymalizacja ogółem, przy tej grafice ? fatalna,

- Fatalny model jazdy,

- MASA błędów wszelkiego rodzaju, nielogicznie skonstruowana rozgrywka,

- Mało rozbudowany system prawa, policji,

- Muzyka to kpina.




Ogólnie:     50%

Zalety Wady
+ Niech będzie ta fabuła (za nawiązania do filmu),
+ Widok Dona,
+ Możliwość stworzenia własnej Rodziny i opcje z nią związane,
+ Przysługi, asy w rękawie,
+ Egzekucje,
+ Rozwinięty w stosunku do pierwowzoru system przejmowania interesów (kręgi przestępcze, kontrataki, specjalności członków Rodziny).
- Bardzo standardowy edytor postaci,
- Niczym niezaskakujące misje główne,
- Brak klimatu (!),
- Fatalna grafika i wszystko, co z nią związane,
- Średnia optymalizacja ogółem, przy tej grafice ? fatalna,
- Fatalny model jazdy,
- MASA błędów wszelkiego rodzaju, nielogicznie skonstruowana rozgrywka,
- Mało rozbudowany system prawa, policji,
- Muzyka to kpina.
Dotyczy wersji:
PC

Autor:

Gigsav


 




Pora na Wasze komentarze:


||
Gość anonimowy2013-02-07 o godzinie 03:13:15, Gość anonimowy napisał(a):
A weź człowieku spier##### ( oczywiście nic do Cb nie mam :) )
Mi się gra bardzo podobała ( chociaż co do błędów logicznych niestety się zgadzam )
||

||
ManiaQ2010-08-20 o godzinie 14:29:25, ManiaQ napisał(a):
Faktycznie, cholernie długa. :D Ale fajna. ;)
||

||
Marcus Fenix2010-08-20 o godzinie 09:08:45, Marcus Fenix napisał(a):
Recenzja, do której doda się obrazki zawsze jest długa. (dużo przewijania)
Jak to mówi Gigsav, opisał wszystkie NAJWAŻNIEJSZE aspekty gry.
||

||
Bandi2010-08-19 o godzinie 23:39:23, Bandi napisał(a):
Anonimowy - po co ja prenumeruję pewien miesięcznik skoro nie mam czasu jego przeczytać od deski do deski a po artkach niekiedy skaczę??? Może ci z pewnego miesięcznika też powinni zmienić zawód - skoro JA nie mam ochoty wszystkiego czytać???? Ciekawa analogia, co nie?
||

||
Gigsav2010-08-19 o godzinie 23:07:36, Gigsav napisał(a):
Jeśli recenzuję grę - chcę dostarczyć Czytelnikowi jak najwięcej informacji o produkcie, żeby po prostu nie wpadł, nie wydał kasy w błoto. Aspekty, które opisałem, są głównymi aspektami gry. Właściwie objętościowo mamy tutaj:
1. Fabuła.
2. Przejmowanie interesów.
I nic więcej ;)
Sucha recenzja wcale taka długa nie jest. To obrazki podwajają jej objętość :P
No i chyba nie jest aż tak źle napisana, by nie można było przez nią przebrnąć, co? :]
Naturalnie - mogę zacząć pisać krócej, ale wtedy na pewno swoją pracą usatysfakcjonowany nie będę.
I jeszcze jedno - takie "zmień zawód" jest chyba jednak jakimś przejawem braku kultury osobistej, nie sądzisz?
Pozdrawiam!
||

||
Gość anonimowy2010-08-19 o godzinie 22:58:56, Gość anonimowy napisał(a):
Ocena wystawiona słuszna, ale recenzja, chłopie ZA DŁUGA. STARY do połowy dobrnąłem, nie można przez to nawet przebrnąć. Albo zmniejsz jej objętość (nie opisuj każdego elementu gry), albo zmień zawód.
||

||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza