frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


recenzja
Data: 2010-07-29, autor: Gigsav, dotyczy: PC

Syberia


Odległy świat już czeka...

Na wstępie należałoby wspomnieć, iż recenzji
||
Syberia
||
tej nie powinny czytać osoby, które boli używanie słowa „miłość”. Syberia jest bowiem grą, w której nie sposób się nie zakochać. I to wcale nie z uwagi na główną bohaterkę.
Cóż, zdziwienie byłoby tu nie na miejscu. Mamy w końcu do czynienia z Benoît Sokalem, który szybko został okrzyknięty mistrzem swojego fachu, to jest - mistrzem tworzenia gier przygodowych, oraz firmą Microïds, skutecznie pomagającej Wielkiemu Twórcy.

Można by naprawdę długo zachwycać się tym produktem. Wspaniali bohaterowie, wspaniale wykreowany świat, wspaniałe udźwiękowienie. Jednak wszystkie te zachwyty pozostawię Wam, a sam, w miarę możliwości, postaram się pisać jak najwięcej o samej grze, a nie odczuciach, które mną targały.

By było jak najbardziej oficjalnie – powtórzę raz jeszcze. Zapraszam do przeczytania recenzji gry, która przez wielu uważana jest za klasykę, która dla wielu na nowo definiowała gatunek. Zapraszam do przeczytania recenzji gry o jakże prostym, a jednak intrygującym tytule...



To miało być rutynowe zadanie...

Niski robot ze sporym brzuchem, na którym ciąży bęben, powoli, jakby nakręcony, zmierza w kierunku olbrzymiego kościoła. W kółko wybija ten sam rytm, a ciężkie krople deszczu spływają po jego naoliwionych częściach. Za nim koń, popędzany przez woźnicę-robota, ciągnie trumnę, starannie ułożoną w wozie wypełnionym miękkimi materiałami. Pochód zamyka grupka kolejnych robotów-ludzi, ubranych w czarne garnitury, mających czarne cylindry na głowach i trzymających czarne parasole. Pogrzeb.
Wszystkiemu z bliska przygląda się młoda kobieta, która, gdy tylko brama kościoła zostaje zamknięta, zmierza w kierunku pobliskiego hotelu.
To właśnie główna bohaterka gry, niejaka Kate Walker.
Do miasteczka robotów, a właściwie automatów – Valadilene, zostaje posłana mając do wykonania, jakby się wydawało, rutynową robotę. Musi po prostu poprosić o podpisanie kontraktu, dzięki któremu wykupi fabrykę zabawek firmie, dla której pracuje – Universal Toy Company. Kate, jako że jest prawniczką, ma nadzieję, że szybko ze wszystkim się uwinie i wróci do domu, do Ameryki. Bo cóż taki Amerykanin, stereotypowo będący postrzegany jako zwykły prostak, może robić w spokojnym miasteczku położonym gdzieś w Alpach? Tak, patrząc dalej stereotypowo – tylko załatwiać priorytetowe interesy.
Jak się jednak okazuje – to MIAŁO być rutynowe zadanie, bowiem pogrzeb, którego Kate była świadkiem jeszcze przed chwilą, okazał się pogrzebem Anny Voralberg, jedynej osoby, która mogła złożyć na dokumencie potwierdzającym odkupienie fabryki pełnoprawny podpis. I cóż począć? Pozostaje wrócić z pustymi rękoma, bo przecież ludzie nie zmartwychwstają. Jednak Universal Toy Company, a właściwie szef tej spółki, wciąż upiera się, by ich prawniczka znalazła jakaś alternatywę. Szybko okazuje się, że takowa alternatywa istnieje. Jest nią Hans Voralberg, brat Anny, niestety... znów niestety dla Kate... już dawno uznany za zaginionego i zmarłego. Niektórzy uważali go nawet za szaleńca, pragnącego odnaleźć jakiś zaginiony ląd, jakąś Syberię.
Jeśli chodzi o mnie – myślę, że Kate mogłaby sobie w takiej sytuacji odpuścić, oczywiście nie unikając konsekwencji w postaci, prawdopodobnie, straty pracy. Gracz czuje jednak, że sama bohaterka nie ma takiego zamiaru, że coś pcha ją do przodu... a dalej jest tylko, w zależności jak na wszystko patrzymy, gorzej bądź lepiej.
Historia staje się zawiła i zagmatwana, a jednocześnie coraz bardziej wciągająca. W rodzinnym stanie bohaterki, wśród jej przyjaciół i bliskich czasy się zmieniają, a ta „siedzi gdzieś daleko”, próbując odkryć prawdę, próbując odnaleźć Hansa już nie tylko dlatego, że może on podpisać kontrakt.
To właśnie czyni twór Benoîta Sokala tak niezwykłym. Ta przygoda poprowadzona w ten niestandardowy, niesamowity sposób. Wyrazy szacunku.

Valadilene jedynie przystanią...

Wiemy już o co chodzi. Teraz wypadałoby powiedzieć co-nieco o samej grze.
Podczas naszej przygody z Syberią zwiedzimy mnóstwo nietypowych miejsc. Samo miasteczko Valadilene okazuje się jedynie przystanią, a każda kolejna lokacja jest jeszcze lepszym, doskonalszym pokazem wyobraźni twórców. I tu uwagę należy zwrócić na oprawę wizualną, na to, jak zaprojektowane i „zbudowane” zostały wszelkie „poziomy”. Oczywiście ich głównym twórcą był sam, wymieniany dziś już dość często, Benoît Sokal. Naprawdę – tak dopracowanych lokacji nie widziałem NIGDZIE... poza produkcjami, w których palce, a raczej całe ręce maczał wyżej wymieniony Pan.
Nasze oko zawsze cieszy każdy szczegół, każda drobnostka, jaką dostarcza nam otoczenie, a takich widzimy mnóstwo. Także dzięki temu wszystkie miejsca oddają swój specyficzny klimat. Tak, nawet jakiś mały pokoik na pierwszym piętrze jakiegoś domu, gdzie cała magia pojawia się za sprawą jakichś drobnostek stojących na szafce przy łóżku lub materiału, z jakiego wykonana jest podłoga czy ściany. Jak magicznie będziemy się więc czuli zwiedzając olbrzymie muzeum poświęcone dinozaurom? Lub wielki ogród botaniczny, po brzegi wypełniony mnóstwem niesamowicie wyglądających roślin? Albo to sobie wyobrazicie, albo zagracie i przekonacie się na własnej skórze.
Raz, przechadzając się przez kolejne miejsce, czujemy się lekko, nasza dusza pływa, raz wiemy, że to i to na długo zapadnie nam w pamięć, a raz chcemy skądś jak najszybciej uciec, byśmy nie odczuwali tylu złych emocji „generowanych” przez otoczenie danej lokacji.
A piękne pejzaże, których uświadczymy, oho! To już naprawdę staje się nie do opisania. To po prostu trzeba zobaczyć samemu.
Gratulacje więc dla wszystkich osób, bo nie wierzę, by całość poczyniła tylko jedna, które zajmowały się właśnie lokacjami. To istny majstersztyk. Zawsze zachowana jest równowaga. Nigdzie niczego nie można ani dodać, ani odjąć.


następna strona


Cóż można do grafiki dodać? Na pewno oprawę audio. I to znów zrobiło na mnie nieziemskie wrażenie. Każda nuta dostosowywana jest do danej sytuacji i nastroju jaki aktualnie panuje po prostu idealnie. Na co warto zwrócić uwagę – raz muzyka jest, a raz jej nie ma. Podczas ulewy po klimatycznym przerywniku filmowym – słyszymy tylko jakiś rytmiczny, charakterystyczny dźwięk, na przykład kropli uderzających o podłoże za oknem. Wówczas stajemy się wyciszeni i skupieni. Natomiast kiedy po tej ulewie znów wychodzimy na świeże powietrze – pojawia się lekka, pieszcząca nasze ucho muzyka, która, powtórzę po raz kolejny, znakomicie oddaje klimat miejsca, w którego obrębie obecnie się znajdujemy.
Wszystko potęgują efekty dźwiękowe, zmieniające się w zależności od położenia, a nawet warunków aktualnie panujących. Na przykład – kroki Kate będą brzmiały inaczej na mokrej nawierzchni, inaczej na suchej, a jeszcze inaczej, dla przykładu, na śniegu.
Ostatnim punktem, który ociera się o oprawę audio, są głosy postaci.
Jestem nabywcą pełnej polskiej edycji gry i powiem tak – nie jest źle, ale nie jest też znakomicie. Jest średnio. Niestety aktorka podkładająca głos pod Kate zapadła mi w pamięć jako rzucająca sztucznymi emocjami, nie znająca scenariusza kobieta. Dla kontrastu – taki szef hotelu, w którym gościmy na początku gry, a właściwie polski aktor podkładający pod niego głos – spisał się znakomicie. Świetnie akcentował i oddawał nastrój wypowiadanych przez siebie zdań. Szkoda, że główna bohaterka została tak „zbezczeszczona”.
Ostatecznie jednak - kolejne niskie pokłony za oprawę audio W ORYGINALE. Polskim dubbingiem zajmę się pod koniec.

Powracając do gry i przygód Kate.
Na szczególne wyróżnienie na pewno zasługują także bohaterowie. Nasza prawniczka podczas swojej podróży pozna mnóstwo charakterów, z których KAŻDY będzie zupełnie inny. Napotkamy ludzi zarozumiałych, lekkodusznych, zbyt pewnych siebie, optymistów, „definicje” dobra czy zła. Na pewno w pamięć zapada postać, można by rzec, drugoplanowa. Jest to Oskar, czyli robot, z którym Kate zawiązuje przyjaźń (nie traktujcie tego jako spolier, ponieważ bohater ten został ukazany nawet na okładce gry). Zachowuje się jak zwykły człowiek, czyli jest odzwierciedleniem wszelkich uczuć i cech ludzkich.
Krótko nawiążę jeszcze do grafiki – tła są wykonane w dwóch wymiarach, omawiane postacie natomiast – w trzech. Jednak dla logicznych gier od Microïds jest to standard.
Powoli, jak widzicie, można zacząć dochodzić do wniosku, iż Syberia jest grą idealną w swym środowisku.


poprzednia stronanastępna strona


Logiczne myślenie dla początkujących zaawansowanych...

I wreszcie przechodzimy do tego, co w tej grze, w tym niesamowitym świecie najważniejsze – zagadki logiczne. Okazuje się, że Syberia to gra trudna, ale w zależności od kąta, pod jakim patrzymy na rozgrywkę – jest trudno-łatwa lub trudno-trudna. Myślałem, że tylko ja spotykałem się z takim zjawiskiem, ale, jak się szybko okazało, byłem w błędzie. O jakie zjawisko chodzi?
Gra staje się trudno-łatwa wtedy, gdy do końca toniemy w wykreowanym przez Sokala świecie (co, można powiedzieć, jest dziecinnie proste), a rozgryzanie każdej łamigłówki staje się dla nas przyjemnością, czymś, co robimy nie po to, by zrobić i mieć za sobą, a po to, by Kate mogła kontynuować swą fascynującą podróż z nami u boku. Kiedy zaś męczymy się i szukamy poradników po to, by, jak wspomniałem, zrobić i mieć za sobą – wtedy możemy liczyć na podwyższony stopień trudności i tak samo podwyższone ciśnienie.
Zdecydowanie do tego typu gier nie można podchodzić z nastawieniem: „Bo chcę przejść”. W Syberii daje nam to do zrozumienia nawet początek, gdzie by przywołać gospodarza hotelu – musimy podnieść z biurka mały kluczyk, nakręcić nim robocika i nacisnąć na mały czerwony przycisk. Dopiero po wykonaniu tych operacji automat podniesie swój młoteczek i kilka razy stuknie w dzwonek.
Co jednak najważniejsze w tym wszystkim – zagadki szybko może rozwiązać ktoś, kto po raz pierwszy podchodzi do tego typu gier, a równocześnie miejscami będą one trudne nawet dla zaawansowanych graczy, tak zwanej Starej Ligi.

A jak wymyślać rozwiązania? Cóż, tutaj na pewno przyda się „ekwipunek” Kate. Przechowuje tam ona wszystkie znalezione przez siebie przedmioty, które oczywiście może wykorzystywać w określonych miejscach. Oprócz rzeczy opatrzonych etykietą „do użytku”, bohaterka może również czytać znalezione przez siebie informacje, najczęściej umieszczone na skrawkach papieru. Naturalnie żadnych przeszkód nie napotkamy przy próbie obejrzenia jakiegoś przedmiotu z bliska.
Do tego dochodzi telefon komórkowy. Prawniczka mam możliwość poprowadzenia rozmowy z kilkoma kontaktami, które dostępne stają się tylko w kluczowych, dostosowanych do tego momentach rozgrywki.
Przy postaciach wspomniałem, że spotkamy ich mnóstwo. Z tym mnóstwem możemy bez żadnych przeszkód poprowadzić rozmowę. Twórcy zastosowali niecodzienny sposób na wybieranie wątków podczas konwersacji. Kiedy mamy możliwość zapytania o jakiś z wielu wariantów – w lewym górnym rogu ekranu pojawia się notatnik, gdzie wypisane są bardzo ogólne myśli przewodnie (Kate, Bagaż, Pogrzeb etc.). Po kliknięciu na jakikolwiek z nich – otrzymujemy „jakieś” informacje.
Powiem szczerze, że mnie ten pomysł przypadł do gustu, ponieważ pomijając fakt, iż pytać możemy do znudzenia, wszystko zawsze owiane jest jakąś aurą niepewności.
A jeśli pomylimy się i zapytamy o nie to, co trzeba – możemy szybko pominąć rozmowę wciskając prawy przycisk myszy. Żeby nie było niejasności – najczęściej spotykany podczas rozgrywki jest rzut izometryczny, a sterowanie odbywa się za pomocą wspomnianej myszki.

Pozostaje kwestia zapisu/wczytania stanu gry. Na całe szczęście – postęp możemy zachować w jednym miejscu i bezpośrednio z tego miejsca zaczynać rozgrywkę po wczytaniu. Nie ma tutaj jakichś checkpointów czy lokacji domyślnych, do których wracamy. „Na całe szczęście”, ponieważ spora część społeczności graczy jest bardzo rozdrażniona takimi rozwiązaniami.


poprzednia stronanastępna strona


Jak więc możemy spojrzeć na całokształt? Moim zdaniem – autorzy spisali się na platynowy medal.

Każda podróż ma swój koniec...

...tak i ja zbliżam się do końca recenzji.
Podsumowując – Syberia to gra genialna, gra, która jest idealnie wyważona, która zapada w pamięć na długo i do której często zdarzy nam się wrócić. Świetny scenariusz, genialnie wykonane lokacje, fenomenalny dźwięk i świetnie sprawdzające się w praktyce rozwiązania sprawiają, iż jest to szczytowe osiągnięcie w grach przygodowych. Mam nadzieję, że i Wy odnieśliście takie wrażenie.


poprzednia strona


+ + Genialnie napisana i poprowadzona linia fabularna;

+ + Świetnie wykreowane postacie i lokacje;

+ + Niezwykle wpasowane w rozgrywkę, czasem „dające popalić” zagadki logiczne;

+ + Przepiękna i oddająca niesamowity klimat oprawa audiowizualna;

+ + Sprawdzone rozwiązania.

10 na 10 0.5
- - (Tyczy się polskiej wersji) Średnia gra aktorów.




Ogólnie:     95%

Zalety Wady
+ Genialnie napisana i poprowadzona linia fabularna;
+ Świetnie wykreowane postacie i lokacje;
+ Niezwykle wpasowane w rozgrywkę, czasem „dające popalić” zagadki logiczne;
+ Przepiękna i oddająca niesamowity klimat oprawa audiowizualna;
+ Sprawdzone rozwiązania.
- (Tyczy się polskiej wersji) Średnia gra aktorów.
Dotyczy wersji:
PC

Autor:

Gigsav


 




Pora na Wasze komentarze:


||
boon2010-08-05 o godzinie 12:21:08, boon napisał(a):
uwielbiam serię Syberia
w pierwszej części najcięższą "zagadką-łamigłówką" było dla mnie przygotowanie drinka w uzdrowisku. siedziałem nad tym dobrych kilka dni :/
||

||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza