Wstęp
"Strzelanka na konsoli? Phii, chyba żartujesz?" - właśnie taka była
odpowiedź przeciętnego człowieka posiadającego PC. Dlaczego? Ponieważ większość uważała, że strzelanie na konsolach jest niekomfortowe, zaś największą frajdę sprawia stary, acz poczciwy blaszak. Jednak w czasie tym ukazała się dwuplatformowa gra TPP - Gears of War, stworzona przez studio Epic Games znane m.in z serii Unreal Tournament! Gearsy odniosły ogromny sukces zarówno na komputerach osobistych, jak i Xboxie 360. Okrzyknięte jednym z najlepszych konsolowych shooterów, szybko uzyskały poparcie milionów graczy na całym świecie.
Podczas Targów E3 w Los Angeles w 2008 roku, Cliff Blesziński – twórca gry, zapowiedział ich kontynuację, która powielała sprawdzone elementy rozgrywki, jak i wprowadzała dużo przystępniejszy multiplayer. Tak oto powstało Gears of War 2! Gra, podobnie jak jej poprzedniczka, ukazuje przygody z perspektywy trzeciej osoby. Niestety tylko posiadacze Xboxa 360 mogą nacieszyć się dźwiękiem łusek wyrzucanych przez Lancera czy smrodem posoki wstrętnych Locustów, ponieważ "GoW 2" został wydany jadynie na wspomnianą wyżej konsolę.
Fabuła
W poprzedniej części wcielaliśmy się w postać Marcusa Fenixa, dowódcy Oddziału Delta, utworzonego do walki z wyżej wspomnianym wrogiem. Akcja gry toczyła się na fikcyjnej planecie Sera. Rasa ludzka, wykończona walką, nie dawała rady bronić się przed kosmicznymi najeźdźcami, którzy posiadali niezliczone zastępy żołnierzy, nie mających żadnych skrupułów przed zabijaniem, niszczeniem, po prostu neutralizowaniem wszystkiego, co żyje … Więc trzeba było temu zapobiec. Utworzony oddział, jeden z najbardziej elitarnych w Serańskim wojsku, zajmował się właśnie tym. Marcus Fenix, jako dowódca, po raz drugi zawitał na ekrany naszych telewizorów.
Wydarzenia te dzieją się pół roku po ataku Szarańczy. Jakimś cudem ludzie wspomagani świadomością tego, że chcą być wolni, powoli odpierają ataki Przybyszów z Kosmosu. Ostatnim bastionem ludzkości jest Przylądek Jacinto, i właśnie tam zaczynamy naszą przygodę. Wraz z kompanem Domem i robotem Jackiem wyruszamy z misją znalezienia i zniszczenia Królowej, naturalnie po drodze eksterminując hordy przeciwników.
Interfejs
Po uruchomieniu gry, naszym oczom ukazuje się przejrzysty, bardzo prosty interfejs. W prawym górnym rogu widzimy jaki rodzaj broni mamy aktualnie w ręku oraz ilość dostępnej amunicji. W razie potrzeby reanimowania kompana z drużyny, wyświetla nam się jego zdjęcie. Gdy my sami zostaniemy postrzeleni, ekran wypełnia się czerwienią, a strzałki pokażą skąd padły strzały. Przytrzymując krzyżak, możemy wybrać broń i granaty, a wciskając RB widzimy pozycję naszych kolegów. Gdy podejdziemy do pakietu amunicji lub broni leżącej na ziemi, na ekranie wyświetli się nam informacja o jej rodzaju czy zastosowaniu. Jeśli schowamy się za osłoną,
program pokaże możliwe wyjścia, np. wychylenie się czy wyskoczenie przewrotem.
Rozgrywka
This is War !!!
W zasadzie rozgrywka względem poprzedniej części nie została zmieniona. Prequel omawianego produktu mechanizm rozgrywki dopieścił do perfekcji, dlatego też dwójka kontynuje udaną drogę. Nadal mamy masę chowania się za osłonami, strzelania, przecinania piłą oponentów i rzucania granatów. Mógłbym rzecz, iż sequel przygód Marcusa Fenixa jest dużo bardziej krwawy, chociażby przez najbardziej krwawą scenę w historii gier. Utonąć w niezliczonych litrach posoki? Ułeeee.
Uzbrojenie
W nasze ręce oddano około 15 rodzajów broni: od najsłabszych z całej stawki pistoletów z niewielkim magazynkiem i długim czasem przeładowania, choć z ogromną siłą rażenia (jeden celny strzał wystarczy do zmiecenia nieprzyjaciela z powierzchni ziemi) , przez Lancera (karabin maszynowy wyposażony w piłę motorową), łuk z wybuchającymi strzałami, po potężny Hammer of Dawn (działa dzięki satelicie krążącej po orbicie), który powoduje powstanie laserowej wiązki, przemieniającej ciało w kotlety mielone. Na wyróżnienie zasługuje miotacz ognia i będący w większości shooterów karabin snajperski.
Grafika/Dźwięk
Gears of War 2 jest oparty na silniku graficznym Unreal Engine 3.0, z którego wyciśnięto chyba siódme poty, ponieważ mimo tego, iż gra ta liczy sobie już dwa lata, graficznie prezentuje się naprawdę świetnie. Systemowi zniszczeń
można by zarzucić niedopracowanie, jednak pozostałe plusy po prostu to maskują. Wszystko bardzo ładnie wygląda, więc po prostu nie ma do czego już się ‘’doczepić’’…
W grze nie usłyszymy rock’owych, popowych czy hiphopowych rytmów. Dlaczego? Bo w ogóle ich nie ma. W grach takich rzadko można nacieszyć ucho miłymi dźwiękami… można je za to umilić jeszcze lepszymi dźwiękami !!! Rykiem zabijanego wroga, krzykami ludzi na polu bitwy czy w końcu świetnymi odgłosami broni. Aktorzy wcielający się w rolę postaci z gry także się postarali. Ich głosy pasują do odgrywanych ról, np. głos Taia lub Marcusa są według mnie bardzo dobre.
następna strona