frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


recenzja
Data: 2010-05-11, autor: Gigsav, dotyczy: PS3

The Saboteur


Zastanawialiście się kiedyś co wyjdzie z połączenia
||
Saboteur
||
GTA i Assassin’s Creed? Zapewne dobra, sandboxowa gra z elementami skradania czy strzelania i niezwykłą, wciągającą fabułą. Jednym słowem – cudo. Cóż, teraz już od Waszej interpretacji zależy jak potraktujecie Saboteura.
Tak, studio Pandemic, odpowiedzialne za m. in. Mercenaries, podjęło się wyzwania podanego powyżej. Stworzyło grę, łączącą tak wiele naszych ulubionych gatunków i rozwiązań, które zgrabnie miały się złożyć w całość. Przed Wami…



Jak to wyszło w praniu? No, mogło być lepiej…

Fabuła
Akcja gry przenosi nas do roku 1940, gdzie burzliwy okres II Wojny Światowej objął sobą już cały glob. Wcielamy się w postać Irlandczyka, Seana Devlina, który przez kaprys losu wyemigrował do Paryża. Szybko okazuje się, że wraz z jego nowo-zdobytym znajomym, Lukiem, stanowi wręcz podporę do obalenia III Rzeszy, głównie dzięki nieprzeciętnej zwinności i umiejętności posługiwania się ogniem, w szerokim tego słowa znaczeniu.
Seanem targa przede wszystkim chęć zemsty na hitlerowcach, którzy w niedalekiej przeszłości namieszali w życiu zarówno jemu, jak i jego przyjaciołom. Przy tym wszystkim, gracz jakby nieświadomie wstępuje w szeregi paryskiego Ruchu Oporu.
Fabuła gry jest bardzo ciekawa i w gruncie rzeczy innowacyjna. Poznajemy tutaj m. in. wspomnianego, pragnącego rewolucji Luka, piękną, ponętną i dość tajemniczą Skylar, czy wreszcie Vittore, zwykłego projektanta wozów wyścigowych.
Akcja tocząca się przez całą grę raz będzie powolna, później niezwykle dynamiczna, następnie znów powolna i nagle uderzy z zaskoczenia, ponownie podgrzewając atmosferę, a nawet wywołując łzy.
Trzeba przyznać, że w kwestii wątku fabularnego studio Pandemic spełniło się w całej okrągłości. Zobaczmy jak to będzie dalej.

Gameplay
Główny bohater, palący właśnie papierosa i zwrócony w stronę sporego gmachu, otoczony biało-czarną, złowieszczą aurą świata przedstawionego.
Tak właśnie wygląda The Saboteur.
Jedyne, co może teraz zawadzać naszemu wzrokowi, to minimapa w lewym dolnym rogu ekranu.
Grę prezentowano jako przełom w dziedzinie wspinaczki bohatera.
Po uruchomieniu nie zrobiłem więc nic innego, jak ruszenie w kierunku krawędzi okien na budynkach. Wszystko wyglądało dobrze, więc zacząłem wspinaczkę. I tu niemałe zaskoczenie. Animacji ruchów bohatera w tym, nazwijmy to, trybie jest mniej niż na lekarstwo. Na jedno rozhuśtanie się i przeskoczenie z krawędzi na krawędź, zaraz jesteśmy raczeni kilkoma powtarzającymi się, prostymi animacjami. Na początku myślałem, że to do mojego egzemplarza wkradł się jakiś błąd. Niestety tak nie było. Co grosza – brakuje tutaj jakiejkolwiek płynności. Aby wykonać jeden ruch w górę, jesteśmy zmuszeni do stuknięcia w spację. Wyobrażacie sobie ile w takim układzie zajmie mi wejście na Wieżę Eiffla? Jeszcze niemało – czasem głównemu bohaterowi zupełnie „odbija” i zamiast piąć się w górę – zatrzymuje się na nieco dłuższym parapecie.
Niestety – odpychający akcent na początek. Morał? Niech nikt poza Ubisoftem nie bierze się za wspinaczki w wysokobudżetowych grach.
Na całe szczęście po tym przeżyciu – było już tylko lepiej.
Przede mną otworzyły się bowiem drzwi, niby najoczywistsze na świcie. Drzwi o nazwie „sabotaże”. Tak, w większości gier to te akcje, które dzieją się pod koniec misji, kiedy machinalnie podkładamy jakąś bombę w jakieś miejsce i skryptem poza to miejsce zostajemy przeniesieni, w przerywniku obserwując olbrzymi, zapierający dech w piersiach wybuch.
Tutaj sabotaże to esencja. Wszystkie misje, zadania poboczne, cały świat gry się na nie składa! Nie lada gratka dla piromanów.
Ale po kolei. Jak to wszystko wygląda?
Sabotażu możemy dokonać w miejscu, gdzie znajduje się jakaś konstrukcja Niemców. Zazwyczaj wszystkie takowe są widoczna na mapie w postaci dużych, czerwonych punktów. Wydawałoby się, że wszystko pójdzie łatwo i tak być może. Wystarczy tylko objąć dobrą taktykę.
Znajdujemy się przed strefą zamkniętą, czyli taką, po wtargnięciu na którą natychmiastowo zostanie wywołany alarm. Odpalamy papierosa, rozglądamy się. W naszą stronę zmierza żołnierz. Jako że wspomniana strefa zamknięta, z naprawdę dużą liczbą nieprzyjacielskich konstrukcji, znajduje się na placu, jakby otoczonym przez budynki, tak też czekamy, aż faszysta zniknie z pola widzenia innych żołnierzy, po czym niepostrzeżenie skręcamy mu kark. Czas na przebranie. Zakładamy mundur, hełm, wkładamy kciuki za pas i ruszamy. W odpowiedniej odległości od pilnujących przejścia przenikamy na plac. Musicie wiedzieć, że bieg czy zbliżenie się do wrogiego żołnierza, mając założony strój, powoduje natychmiastowy wzrost podejrzeń.
Gra informuje nas, iż znajdujemy się w strefie zamkniętej.
Teraz najłatwiejsza i najprzyjemniejsza część całego przedsięwzięcia. Podłożenie ładunku wybuchowego. Jako że interesuje nas zniszczenie wszystkich obiektów za jednym zamachem, wybieramy bombę zdalnie odpalaną i bez cienia podejrzeń umieszczamy kilka egzemplarzy na konstrukcjach. W pewnym momencie braknie nam materiałów. Wybieramy więc zwyczajnie sklejone laski dynamitu i rozpoczynamy sabotaż na ostatnim celu. Niestety – lont odpalaliśmy zbyt długo i zostaliśmy wykryci. Jeden z nazistów wyciąga gwizdek i dmucha w niego, wywołując alarm. W mgnieniu oka rozpoczynamy wspinaczkę, a w połowie drogi do góry– słyszymy wybuch. To właśnie ręcznie odpalana bomba.
Teraz znajdujemy się na dachu, otoczeni przez dwie wieżyczki strażnicze, na których głównymi gośćmi są snajperzy. Wyciągamy Tommy Guna, na chwilę, w celu regeneracji zdrowia, chowamy się za spory komin, po czym zaczynamy ostrzał. Eliminujemy przeciwników.
Dostajemy się na ziemię i szybko wciskamy detonator. Obserwujemy olbrzymi wybuch, a chwilę po nim przerywnik, w którym to fala uderzeniowa niezwykle jasnego światła zmienia kolor otoczenia z czarno-białego na, po prostu, kolorowy. Oznacza to, że właśnie wyzwoliliśmy dzielnicę spod okupacji Niemców.
Znikamy gdzieś w zaroślach.
Opisałem sytuację, która może się przydarzyć w jednym z trudniejszych sabotaży. Mamy tutaj więc efektowne wybuchy, broń palną i miły dla oka system wyzwalania dzielnic.
Źle byłoby teraz nie napomknąć o całym zamieszaniu z alarmami i korzyści, jakie daje nam np. dynamit. Na początek pierwsze z wymienionych.
Często zdarzy się, że będziemy podejrzliwie traktowani przez niemieckie oddziały. Wspomnianą podejrzliwość może powodować m. in. chodzenie z wyciągniętą bronią, skradanie się w miejscach publicznych czy wspinaczki. Kiedy Niemcy są nami zainteresowani, automatycznie naokoło mini mapy, kolorem żółtym napełnia się okrąg. W zależności od tego ilu żołnierzy nas widzi – napełnia się wolniej lub szybciej. Grunt jednak w tym, że jego całkowite zabarwienie powoduje wszczęcie alarmu. To znaczy – może spowodować. Zanim tak się stanie, faszysta musi znaleźć i wyciągnąć swój gwizdek. W tym czasie możemy z dużym wyprzedzeniem uzbroić się w pistolet z tłumikiem i pojedynczego wroga zlikwidować. Jeśli podczas wykonywania tej operacji nie widzą nas inni naziści – podejrzenia rozpłyną się w mgnieniu oka.
Jeśli natomiast alarm zostanie wszczęty – wtedy robi się goręcej. Poziomów alarmu mamy pięć. Każdy wyżej oznacza, co pewnie wiadomo, jeszcze większe kłopoty. Aby uciec, musimy opuścić czerwone koło, otaczające naszą postać. Nie zrobimy tego, dopóki nie znikniemy z oczu Niemcom, albo nie uniemożliwimy im dalszy pościg.
Najprostszym rodzajem ucieczki jest, oczywiście, ucieczka czterokołowcem.
Jeśli chodzi o sam model jazdy. W grze dostępne są wyścigi, więc wydawałoby się, że jazda MUSI być płynna oraz przyjemna. Nic bardziej mylnego. Tak naprawdę poruszanie się pojazdem tylko prosto nie jest niebezpieczne. Nie chcę więc tutaj poruszać kwestii karkołomnego skręcania, a ręczny… Uchowaj Panie! Lekkie zablokowanie tylnich kół i wejście w zakręt powoduje przynajmniej „sto osiemdziesiątkę” wokół osi pojazdu. Ma być jeszcze śmieszniej? Kilka fundamentalnych dla przygody misji to właśnie wyścigi.
Niestety – najlepiej, najwygodniej i najbezpieczniej będziemy się tutaj „ciągnąć” czołgiem. Smutne.



następna strona


Sean, jak widać, posiada pewne… zakulisowe przywileje…


poprzednia stronanastępna strona



Wracając do ucieczek.
Jeśli wiemy, że autem się nie uda, największa nadzieja zostaje sprowadzona do punktów przejętych przez Ruch Oporu. Po dotarciu do takowego – rozpoczynamy sekwencję odpierania ataku nazistów. Jeśli zielony pasek, pojawiający się na ten czas po prawej stronie ekranu, zostanie wypełniony – stajemy się czyści.
Mamy też możliwość „zamówienia” w jeden punkt uderzenia Ruchu Oporu. W takiej sytuacji pojawi się czwórka śmiałków, broniących bohatera do ostatniej kropli krwi. Przydaje się raczej na pierwszym poziomie alarmu, gdyż przy wyższych zostajemy otoczeni ze wszystkich stron.
Ostatnim rodzajem ucieczki jest typowe dla niektórych gier znalezienie kryjówki. Kiedy znajdziemy się poza polem widzenia nazistów, możemy schować się gdzieś w starej szopie na dachu, wejść do okolicznego klubu czy nakłonić paryżankę, by wraz z Seanem udawała zakochaną, całującą się w blasku księżyca parę.
Po wszystkim – zapominamy o alarmie.

Dobrze, jesteśmy teraz w stu procentach przekonani o swojej „czystości”. Żaden z nazistów nie zawraca sobie nami głowy. Jedziemy zardzewiałym wozem przez Paryż. Właśnie. Jak to wygląda? Takie piękne miasto i taki obskurny środek transportu? Nie, coś tu jest nie tak.
Dlatego mamy możliwość odblokowania nowych pojazdów w garażach, bezwzględnie należących do Ruchu Oporu. Możemy to zrobić na dwa sposoby.
Albo ukradniemy auto bądź motor zwyczajnemu cywilowi, po czym do wspomnianego garażu je przywieziemy, albo odblokujemy najpotężniejsze maszyny dzięki mini-osiągnięciom, serwowanym przez grę. Z tymi dość ciekawa sprawa.
Jedno zdobędziemy za zabicie po chichu odkreślonej liczby strażników, inne dzięki wygraniu jakiegoś wyścigu, jeszcze inne za ucieczkę na najwyższym poziomie alarmu.
Jest to takie małe urozmaicenie, nie wnoszące do rozgrywki niczego poza satysfakcją.
Nawiązaniem do garażów są sklepy z broniami. Możemy w nich zaopatrywać się w nowy, lepszy ekwipunek, lub uzupełniać zapasy.
Płacimy kontrabandą, czyli kolejnym typem pieniędzy w grach.
Tak uzbrojeni i przygotowani możemy ruszać na misję.

Misje główne są naprawdę różnorodne i zawsze raczą nas czymś niepowtarzalnym. Jestem przekonany, że wielu z Was w pamięci na zawsze pozostanie kultowe wręcz wysadzanie mostu kolejowego bądź niezwykła przechadzka po dachu pociągu i dynamiczne odbicie zakładnika. Jednym z najważniejszych aspektów misji jest jednak to, że są bardzo mocno powiązane z fabularną stroną gry. Wiemy dlaczego postępujemy tak, a nie inaczej i nie możemy dokonać wyboru. Decyzja została podjęta za nas w słusznej sprawie i takiego podejścia się trzymamy. Nigdy nie zadawałem sobie zbędnych pytań. Cóż, po części dlatego, że gra nie dawała takowej okazji, ale niewątpliwie było to też efektem po prostu wciągającej przygody.

Nie zapomniano oczywiście o zadaniach pobocznych. Tych w grze napotkamy dość sporo, ale będą się sprowadzać raczej do prostych sabotaży czy kradzieży. Myślę, że wykonane zostały tylko po to, by napełnić portfel głównego bohatera jeszcze większą ilością kontrabandy.
I wspomniane wyścigi. Niestety – straszne „niewypały”. Raz na czas, raz na okrążenia, ale nie ma praktycznie opcji, abyśmy domyślnie wystawionym autem przegrali. Dodając do tego model jazdy miałem autentyczne wrażenie, iż twórcy stworzyli tę część gry z nudów, po trzech dniach niesypiania.

Na koniec polonizacja. Tak, miałem okazję przejścia gry z napisami w ojczystym języku. Wszystko trzyma poziom, ale niektóre błędy rażą w oczy. Należy do nich na przykład opcja „spuszczenia się” podczas wspinaczki, naciskając klawisz „C”. O ile naciśnięcie „Shifta” powoduje odpalenie przez Seana papierosa, tak… hm, czy kolejnym smaczkiem będzie, wiecie, komuś tak na szybę…?
A poważnie – nie wiem. Może polski oddział EA miał pootwierane… „jakieś strony” podczas procesu polonizacji, może myśleli o niebieskich migdałach, ale tak poważnych błędów winni się ustrzec.
Na tym koniec części właściwej gry.


poprzednia stronanastępna strona



Grafika
Oprawa wizualna gry jest dobra. Więcej powiedzieć o niej nie można. Najbardziej w oczy rażą oczywiste błędy. Jeśli mam za zadanie wspiąć się po ładnie wymodelowanym i oteksturowanym bilbordzie, to niech otoczenie za mną też będzie ładne, a nie, wyglądające jak gra z zeszłego wieku. Same postacie też nie zaskakują dbałością o szczegóły. O ile Sean jeszcze jakoś wygląda, tak reszta jedynie daje radę. To samo tyczy się mimiki twarzy. Poruszanie ustami i ich kącikami minimalnie mieści się w XXI-wiecznych standardach.
Twórcy zaoferowali nam też rozmycie przy poruszaniu kamerą, które sprawdza się nijak w sytuacjach ekstremalnych, pozostawiając za sobą prawie przezroczyste, białe linie.
Podobnie można powiedzieć o otoczeniu i pojazdach. Po prostu nie robią wrażenia bez bardzo dogłębnego przyjrzenia się.
I wisienka na torcie – wyjątkowo słaba optymalizacja. Czy to możliwe? A jednak.


W pobliżu ładnie, w oddali…


Dźwięk i muzyka
Ścieżka dźwiękowa gry to miłe dla ucha przeboje „tamtych lat, utrzymane w iście francuskim szyku. Nawet podczas pościgu czujemy, że to na pewno nie dźwięki, których słuchałby współczesny człowiek, i które królowałyby teraz na listach przebojów. Do tego dochodzą bardzo dobrze nagrane dźwięki otoczenia, zaskakująco często perfekcyjnie pasujące do danej sytuacji.
Na wszystkim, co z dźwiękiem związane, The Saboteur dobrze przędzie.

Podsumowanie
Produkcja studia Pandemic daje nam do zrozumienia, że niektórych gatunków nie da się pogodzić ze sobą tak, by tworzyły perfekcyjną grę. The Saboteur naprawdę pochłania fabułą, jest miły dla ucha i cieszy sporym zasobem możliwości. We wszystkim przeszkadzają jednak bardzo oczywiste i powtarzane przez tyle lat błędy, które z przygód Seana czynią jedynie mocnego średniaka.

OCENA KOŃCOWA



poprzednia strona


+ + Wciągająca i dopracowana fabuła;

+ + Sabotaże;

+ + Możliwości taktyczne;

+ + Efektowne ucieczki i system kryjówek;

+ + Ciekawy system walki, przebrań;

+ + Możliwość kolekcjonowania pojazdów;

+ + Ogólny system ekonomii;

+ + Przyjemna dla ucha ścieżka audio;

+ + Różnorodne misje główne.

10 na 10 0.8
- - System wspinania się;

- - Model jazdy;

- - Grafika ledwo co mieszcząca się w dzisiejszych realiach;

- - Polonizacja znów nie wypadła najlepiej.




Ogólnie:     78%

Zalety Wady
+ Wciągająca i dopracowana fabuła;
+ Sabotaże;
+ Możliwości taktyczne;
+ Efektowne ucieczki i system kryjówek;
+ Ciekawy system walki, przebrań;
+ Możliwość kolekcjonowania pojazdów;
+ Ogólny system ekonomii;
+ Przyjemna dla ucha ścieżka audio;
+ Różnorodne misje główne.
- System wspinania się;
- Model jazdy;
- Grafika ledwo co mieszcząca się w dzisiejszych realiach;
- Polonizacja znów nie wypadła najlepiej.
Dotyczy wersji:
PC

Autor:

Gigsav


 




Pora na Wasze komentarze:


||
ManiaQ2010-06-12 o godzinie 10:09:35, ManiaQ napisał(a):
Dla mnie gra na zasłużone 8+. Co tu dużo mówić - grałem, zachwycałem się. Wprawdzie mogło być lepiej, ale i tak jest BOSKO!
||

||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza