frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


recenzja
Data: 2010-05-11, autor: Gigsav, dotyczy: PC XBOX 360 PS3

Fallout 3


Dziś obędzie się bez oględnych wstępów. Mówimy
||
Fallout
||
przecież o wielkim spadkobiercy, nadziei graczy, trzeciej części niesamowitej serii. Tak, dziś ocenimy grę…



Jak zapewne wiecie, seria Fallout to od dawna fenomen gier w gatunku cRPG. Definiowała ona wszystko od początku, wciągała, onieśmielała i na długie miesiące po całkowitym zakończeniu przygody – wciąż przyciągała do siebie.
Trójka miała nam przynieść innowacyjne rozwiązania, lepszy system rozwoju postaci, klimatyczne lokacje i wciągającą na długo fabułę, ale przede wszystkim – nowoczesną trójwymiarową grafikę, abyśmy nareszcie mogli poczuć się jak główny bohater.
A jak wszystko wyszło w świetle dotychczasowej antologii? No, na pewno nie tak, jak wyjść powinno…

Fabuła
Nie ma co tutaj dużo mówić. Fabuła jest niezwykle prosta i w gruncie rzeczy liniowa, jakkolwiek to zabrzmi. Nie będę się jednak ograniczał do samego wątku fabularnego, tym samym przybliżając Wam trochę całą historię.
Wojna atomowa była nieunikniona. Nie mogła jednak zakończyć życia na Ziemi, gdyż spółka Vault-Tech stworzyła Krypty, czyli olbrzymie podziemne schrony, gdzie mogli zamieszkać ludzie. W takiej też Krypcie, oznaczonej numerkiem 101, przychodzi nam się urodzić.
Prowadzimy spokojne dzieciństwo, dorastamy, aż pewnego dnia nasz ojciec ucieka z wspomnianej Krypty. Jest to wyjątkowo niebezpieczne posunięcie, ponieważ Krypta 101 nigdy nie powinna zostać otwarta. Naturalnie nasz bohater nie godzi się na stratę ojca i tym samym – także wyrusza na przeżarte promieniowaniem pustkowia. Jego cel jest jeden – znaleźć rodzica.
Prawda, że proste?
Oczywiście zaczynamy jako niedoświadczony żółtodziób, z biegiem czasu coraz lepiej poznając otoczenie i prawa na pustkowiach panujące.
Najdziwniejsze jest to, że wątek główny nie stanowi esencji gry. Mógłbym go porównać do drewnianej kłody. Prosty, szorstki, nie robiący wrażenia.
Ale zaraz zacząłbym się rozpisywać o zadaniach pobocznych. To chyba jakiś znak.
Gameplay proszę!

Gameplay
O dziwo – pierwszym, co zobaczymy, będzie panel tworzenia postaci. Tak, od tego przygoda się zaczyna. Wybieramy płeć oraz imię naszego bohatera/bohaterki. Następnie kreujemy twarz. Tutaj twórcy podali nam bardzo okrojony, standardowy zestaw zmian, jakich możemy dokonać. Przedłużenie nosa, zmiana koloru włosów, zmiana wielkości oczu, itp. Niestety wkrótce przekonujemy się o skromności całokształtu i naprawdę nie ma się co dziwić, że nasze nowe postacie będą niemal identyczne.
Po wszystkim kontynuujemy zabawę w tradycyjny już sposób.
Interfejs nie rzuca się w oczy. Robi to za niego coś innego – widok pierwszoosobowy. cRPG z pierwszej osoby? Bzdury! Niestety tak właśnie jest. Podczas gry prawie nigdy nie użyjemy funkcji TPP. Wiąże się to z tym, iż tak naprawdę w Falloucie 3 większość czasu poświęcimy walce, która z tej perspektywy jest niesamowicie niewygodna i niepraktyczna. Tutaj niesmaczny początek – Fallout się zmienił. Nie, nie na dobre. Na pewno nie w świetle, w którym tę recenzję piszę. W świetle poprzednich części.
Jeszcze napomnę o tej sprawie.
Wracając do interfejsu – jest bardzo prosty. U dołu, po lewej stronie, standartowo, pasek zdrowia i kompas. Po prawej – pasek Punktów Akcji (o których za chwilę), liczba dostępnej amunicji oraz stan broni.
Sterowanie ogranicza się do chodzenia „WSAD’em”, wykonywania interakcji oraz naciskaniu lewego przycisku myszy. Czyli ogólnie pojęty standard interfejsowy.

Przejdźmy jednak do tego, co w gatunku Fallouta jest najważniejsze – rozwój postaci. Cóż, okłamałbym Was mówiąc, że na dzisiejsze czasy wszystkich umiejętności czy perków jest tutaj mało. Wręcz przeciwnie – jest ich co niemiara. Ale od początku.
Nasza postać rozwija się. Punkty doświadczenia, potocznie zwane po prostu PD, zdobywamy zabijając lepszych lub gorszych przeciwników, czy wypełniając zadania, tzw. questy. Za zebranie danej liczby PD – otrzymujemy poziom doświadczenia. Tych jest w grze bardzo mało, bo tylko dwadzieścia. Nie można przez to zasmakować nawet połowy mocy, jaką oferuje nam gra. Z jednej strony to źle, jednak z drugiej zmusza nas do przemyślanych wyborów.
Każdy kolejny poziom wiąże się ze wzmocnieniem kilku umiejętności. Standardowo rozdzielić możemy 15 punktów, jednak niektóre perki oferują nam zwiększenie tej liczby. Pomijając takowy fakt – możliwości jest mnóstwo. Broń ciężka, Handel, Retoryka i wiele, wiele więcej! W zależności od tego, jaki typ postaci wytworzyła nasza wyobraźnia – zawsze znajdziemy coś dla siebie. Po wydaniu wszystkich punktów, przychodzi czas na wybranie perków. O ilości tutaj nie będę się już rozpisywał. Tak, znaczy to, że jest „przeogromna”. O tym, jaki perk możemy w danym momencie wybrać decyduje nasz poziom doświadczenia, a czasem nawet liczba punktów danej umiejętności. Czym jest sam perk? Bardzo ogólnie mówiąc to – specjalna/unikalna umiejętność, którą może posiąść nasza postać.
Zapomniałem napomnieć o systemie S.P.E.C.I.A.L. Są to główne statystyki bohatera, które możemy podnieść jednorazowo na samym początku zabawy.
Fallout 3, jak widać, pod pewnymi względami bardzo wyprzedza inne gry jeśli chodzi o rozwój postaci.


następna strona


Dobrze, mamy trochę doświadczenia, pierwszy raz zerkamy na Stołeczne Pustkowia. Widzimy ogromny, zniszczony pożogą wojny świat. Świat, w którym przyjdzie nam żyć.
Jako dziecko otrzymaliśmy Pip-Boya 3000. Jest to coś w rodzaju zegarka, za pomocą którego sprawdzić możemy mapę, włączyć radio zmienić ubrania itp. Taki niewidzialny ekwipunek. Cóż, na Pustkowiach najlepszy.
Pip-Boy został podzielony na trzy kategorie:
Cechy, Sprzęt oraz Dane.
W tej pierwszej możemy sprawdzić stan zdrowia naszej postaci, Karmę czy obejrzeć statystyki. W drugiej znajdziemy broń, ubrania, amunicję lub pożywienie. Trzecia natomiast przechowuje taśmy audio i małe teksty.
To naprawdę bardzo ogólnie opisany Pip-Boy i bardzo ogólne opisanie tego, co w nim znajdziecie. W recenzji skupię się tylko na niektórych elementach składowych.
Najpierw chciałbym jednak nawiązać do świata gry. Jest to ogromna przestrzeń do pokonania, pełna niespodzianek i przeciwników. Jedyną bolączką wszystkiego jest stopień wyniszczenia. Wszakże to Stołeczna Pustkowia, tak też, jak w poprzednich częściach, niech Pustkowiami zostaną. Niestety.
Twórcy zdecydowali zaludnić świat na nowo. Nie liczcie tutaj na olbrzymie „nieżywe” tereny. Co i rusz gracz napatacza się na wioskę, miasteczko, obóz czy grupkę ludzi. To już nie to samo, co godzinne wręcz przemierzanie szarej pustki.
Fakt pozostaje jednak faktem. Świat „Trójki” jest olbrzymi i robi niemałe wrażenie. Czasem oko przykuwają takie maciupeńkie elementy jak pole minowe, albo walka Radskorpionów.
Właśnie, jeśli chodzi o wrogów.
W grze napotkamy dwa rodzaje. Ludzie i potwory. Ludzie to po prostu negatywnie nastawione do nas jednostki myślące, natomiast potwory dążą do zniszczenia wszystkiego, co się rusza.
Jeśli nagle przyjdzie nam walczyć, chciałbym powiedzieć co Fallout 3 ma do zaoferowania w tej sprawie.
Na wstępie ponownie muszę skarcić. To ma być Fallout? Nie, to po prostu shooter z elementami RPG! Dlaczego wszystko to jest aż tak smutne? Ano dlatego, że nawet system gry został przystosowany do walki. Niestety – wszystkie questy także do tego się ograniczają. Bethesda marnie próbuje wpleść w swoje zadania jakieś urozmaicenia, dające do myślenia rozwiązania. Wszystko przedstawia się bardzo schematycznie. Dostajesz zadanie Idziesz Zabijasz Ratujesz/Zdobywasz Wracasz. Koniec.
Cóż, ponownie przekonałem się, że nie można mieć wszystkiego.
Wróćmy jednak do tej walki.
Na ogół wszystkie boje będziemy prowadzić na dwa sposoby:
- Nieudolnie próbując zastrzelić wroga z trybu pierwszoosobowego;
- Próbować zrobić to samo za pomocą V.A.T.S.A.
Za pomocą czego?
V.A.T.S. to system wspomagania w walce. Po jego włączeniu możemy namierzyć poszczególne kończyny wroga. Nie da się jednak tego dokonać, kiedy odległość jest zbyt duża. Od razu po tym zostajemy powiadomieni o stanie namierzanej części ciała przeciwnika oraz szansie na jej trafienie. W zależności w co celujemy – może być różnie.
Kiedy w końcu zdecydujemy się na wyprowadzenie ataku, pojawia się sekwencja w zwolnionym tempie. Możemy wtedy zobaczyć czy nasz bohater ma sokole oko, lub majestatycznie marnować amunicję.
Każdy strzał jest w zasadzie ukazywany z innej kamery, co dodaje wszystkiemu nieco smaczku. Mamy też możliwość zadania obrażeń krytycznych czy okaleczenia wroga.
Do ciekawostek należy także fakt, że poszczególne kończyny mogą odlatywać. Wprawdzie zakrwawione nogi czy urwana ręka mogłyby wyglądać nieco lepiej, ale ostatecznie nie jest źle.
System V.A.T.S. korzysta z Punktów Akcji. Są to, jak sama nazwa wskazuje, punkty, które kolekcjonujemy przede wszystkim przez pokonywanie wrogów. PA to swoisty ogranicznik, żeby nie było za łatwo. Na początku gry nie będziemy mieli zbytniego pola do popisu, jednak wraz z postępami – wszystko się zmieni.
Niestety tutaj znów smutna prawda. Całą grę przesiedzimy oglądając lawiny pocisków w zwolnionym tempie. Po prostu nie ma większych szans na wypróbowanie swoich możliwości w tradycyjny sposób. Pomijając już fakt, że grę na poziomie „Bardzo Trudny” przeszedłby przedszkolak. Tym rozpaczliwym akcentem przejdę do NPC’tów.

Na początek rozmowy. Tak jak to było w dwóch poprzednich Falloutach – nasz bohater nie „potrafi” mówić. Ogólnie system rozmów sprowadza się do wybierania odpowiednich opcji dialogowych. Czasem pojawiają się koło nich dodatkowe parametry, które mogą zostać wykorzystane przez nas w różnych okolicznościach.
Przykładowo: Mamy do rozwiązania spór. Odwołujemy się do racji drugiej strony i korzystając z dopisku „[Retoryka 91%]” – przekonujemy ją do racji strony pierwszej. Czasem może się nam nie udać. Są to zazwyczaj sytuacje, w których przecenimy możliwości swojej mało rozwiniętej postaci. Wtedy albo zostaniemy po prostu zignorowani, albo zaatakowani.
Przy NPC’tach należy też wspomnieć o systemie ekonomii. Podstawową jednostką płatniczą na Pustkowiach są Kapsle. Nimi płacimy za najprzeróżniejsze przedmioty. W grze nie zastosowano zasady: „Uzyskaj ten level, żeby kupić tę broń”. Tutaj wszystko zależy od sprzyjającego nam spawningu w danym punkcie handlowym. Możemy też bezproblemowo sprzedać niepotrzebne przedmioty.
Jak widać wielkich komplikacji tutaj nie ma, a najważniejsze jest to, że wszystko działa jak należy.
Na koniec gameplayu coś łatwostrawnego. Hackowanie terminali.
Jeśli chcemy uzyskać jakieś nadzwyczaj ważne informacje – do gry wchodzi hacking. Tutaj wszystko sprowadza się do odgadywania haseł bądź znajdowania specjalnych luk ułatwiających nam to zadanie. Twórcy nie zainwestowali swojego czasu w mini gierki, puzzle czy inne takie. Moim zdaniem to dobrze, ponieważ co za dużo, to niezdrowo.

Przyszedł czas na rozliczenie Bethesdy z zadań głównych, czyli głównych questów.
Tutaj wszystko wypada dobrze… i tylko dobrze.
Jak już mówiłem, strzelanie, strzelanie i jeszcze raz strzelanie. Raz tylko znajdziemy urozmaicenie. Będzie to nie lada dziwactwo. Podpowiem tylko, że chodzi o Kryptę 112.
Ogólnie zaplecze fabularne niejako nawiązuje do pozostałych części. Przez całą grę próbujemy dobić do tego pamiętnego momentu, kiedy to uruchomimy Oczyszczalnik i nareszcie popłynie nieskazitelnie czysta woda.
Misje główne są niesamowicie liniowe. Pomijając naturalnie fakt, iż wcale nie musimy ich wykonywać.


poprzednia stronanastępna strona


Zadośćuczynią nam jednak zadania poboczne. Tych twórcy nie „napchali” do gry bardzo wielu, ale są dość solidnie wykonane. Na ogół – znowu – sprowadzają się do eliminacji wrogów, jednak często są doprawione o dodatkowe smaczki, jak na przykład nowa zbroja czy oskryptowana sytuacja dziejąca się na naszych oczach w czasie rzeczywistym. Tutaj Bethesdzie należy się plus.


poprzednia stronanastępna strona


Na deser pozostawiłem Wam DLC, czyli dodatki zawierające dodatkowe epizody, których Fallout 3 doczekał się pięciu. Są to:
- Operation Anchorage;
- The Pitt;
- Point Lookout;
- Mothership Zeta;
- Broken Steel.
Grając w każdy z nich zwiedzimy sporo nowych lokacji, jak na przykład statek obcych, czy też uzyskamy dodatkowe części uzbrojenia.
Szczególną uwagę należy zwrócić na ostatni z wymienionych, który pozwala nam na kontynuację zabawy po jej normalnym zakończeniu, podniesie limit poziomów doświadczenia do 30 oraz doda nowe perki.
Ze strony dodatków: twórcom nie można nic zarzucić.
Tym samym kończymy Gameplay. Zapraszam do przeczytania pozostałej części recenzji.

Grafika
Oprawa wizualna w grze nie zachwyca. Mamy tutaj kilka naprawdę dobrze oteksturowanych i szczegółowych modeli, jednak całokształt sprowadza się do podstawowych rozwiązań nie zaskakujących innowacyjnością. Największym minusem jest oświetlenie. Gdzie tutaj blur i HDR? Gdzie porządne cieniowanie? Niestety, tego grze zabrakło, by z pozycji „Grafika” wyjść z podniesioną głową. A szkoda.

Dźwięk i muzyka
Najbardziej klimatycznym udźwiękowieniem gry jest po prostu radio. Sama ścieżka dźwiękowa nie robi najmniejszego wrażenia, wręcz usypia. Jeśli zaś chodzi o wspomniane radio – to wrażenie robi. Bardzo przyjemnie słuchać go przemierzając Pustkowia, czasem gubiąc się w przerażających, opuszczonych Kryptach.
Dźwięki gry też nie wypadają najlepiej. Powtarzające się odgłosy wszystkiego dodają monotonności. Jedyne, co naprawdę przypadło mi do gustu, to okrzyki niektórych przeciwników.

Podsumowanie
Fallout 3 jest grą dobrą. Bethesdzie nie udało się stworzyć godnej poszanowania kontynuacji. Nie wiem dlaczego. Ciężar dziedzictwa? A może po prostu ta olbrzymia przepaść dziesięciu lat, podczas których przemysł gier wykształcił się w najlepsze? Trudno mi teraz ocenić.
Wiem jedno – to nie to, czego się spodziewałem.

OCENA KOŃCOWA
Postanowiłem zaniżyć ocenę. Mocno. Jeśli Ty, Drogi Czytelniku, spotykasz się z Falloutem 3 jako pierwszym Falloutem w Swoim życiu - niech w Twojej świadomości pozostanie 8 za mieszaninę dobrego shootera z całkiem pasującymi elementami RPG. Jeśli jednak jesteś starym wyjadaczem, a pierwsze dwie części pochłonęły Cię bez reszty... Tutaj "Trójce" należy się zaledwie...

poprzednia strona


+ Rozwinięty system doświadczenia;

+ Ogromny, Falloutowy świat;

+ V.A.T.S. tak czy siak dobrze się sprawdza i jest nowoczesnym urozmaiceniem;

+ Dialogi prowadzone z NPC’tami;

+ Zadania poboczne;

+ "Łatwy" system ekonomii;

+ Nienajgorsze DLC

10 na 10 0.8
- - To nie Fallout;

- - Liniowa, bardzo linowa fabuła;

- - Gra sprowadza się do wybijania kolejnych hord wrogów;

- - Na dłuższą metę brak klimatu.




Ogólnie:     58%

Zalety Wady
+ Rozwinięty system doświadczenia;
+ Ogromny, Falloutowy świat;
+ V.A.T.S. tak czy siak dobrze się sprawdza i jest nowoczesnym urozmaiceniem;
+ Dialogi prowadzone z NPC’tami;
+ Zadania poboczne;
+ "Łatwy" system ekonomii;
+ Nienajgorsze DLC
- To nie Fallout;
- Liniowa, bardzo linowa fabuła;
- Gra sprowadza się do wybijania kolejnych hord wrogów;
- Na dłuższą metę brak klimatu.
Dotyczy wersji:
PC

Autor:

Gigsav


 

||
Video 1318
||

Mothership Zeta Video Game, Launch Trailer

||
Video 1317
||

Fallout 3 Video Game, Broken Steel Debut Trailer

||
Video 1316
||

Exclusive Debut Trailer: The Pitt

||
Video 610
||

Teaser




Pora na Wasze komentarze:


||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza