FAQ  •  Zaloguj

Takie tam - Recenzja FN: Champion

<<

Nexis

Avatar użytkownika

Posty: 43

Dołączył(a): Wt, 26 lipca 2011, 12:48

Post Śr, 27 lipca 2011, 11:16

Takie tam - Recenzja FN: Champion

To moja pierwsza recenzja, lecz myślę, że nie będzie ona najgorsza. Ale przekonajcie się sami...

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

FIGHT NIGHT CHAMPION

Fight Night Champion to piąta część kultowej już serii. Czy spełniła oczekiwania nielicznych (w Polsce) fanów?

Najnowsza produkcja z EA Sports jest jedną z moich pierwszych gier na X360. Między innymi, dlatego nie obcowałem z poprzednimi jej odsłonami.

Tryb Champion

Czymś, co na początku rzuca się w oczy jest to, że od razu po pierwszym uruchomieniu gry przechodzimy do nowego trybu Champion. Jest to zupełna
nowość w grach sportowych. Mamy tu bowiem historię Andre Bishopa, dobrze zapowiadającego się boksera, który trafia do więzienia. Jak możemy się
domyślać wyjdzie z niego i dojdzie na szczyt. Tryb jest zrealizowany całkiem dobrze, choć fabuła jest bardzo przewidywalna i nieciekawa. W czasie niektórych
walk musimy zrealizować jakieś cele. Oczywiście zawsze głównym jest zwycięstwo, lecz czasem musimy, na przykład wygrać walkę zadając ciosy tylko lewą ręką,
znokautować przeciwnika w pierwszej rundzie itp. Pewne zarzuty można także kierować także pod względem długości tego trybu.
Bowiem przejście całego w trzy godziny to nie taki wyczyn.

Obrazek

Legacy Mode

Drugą poważną opcją rozgrywki jest tryb Legacy. Nie zmienił się on specjalnie od poprzedniej części, lecz nie obyło się bez drobnych zmian,
które w mniej lub bardziej znaczący sposób zmieniły rozgrywkę na lepszą. Dla przypomnienia w tym trybie kierujemy stworzonym
przez siebie(lub wybranym z już istniejących zawodników) bokserem, który przechodzi słynną drogę od zera do najlepszego
fightera wszechczasów. Naturalnie nie musimy wcale dojść na szczyt, możemy równie dobrze być całą karierę kiepskim bokserem z najniższej półki.
Zawodnikiem kierujemy od jego 19 urodzin, a karierę skończyć możemy kiedy tylko zechcemy. Tylko radzę zapisać sobie grę przed zakończeniem na
innym slocie niż na tym w którym już definitywnie skończyliśmy. Dlaczego? Ponieważ ja na przykład żałuję tego, że już w wieku 33 lat skończyłem
(miałem już poziom Greates of all time, statystyka walk 50-3-0) bo chciałbym jeszcze trochę poboksować młodych pretendentów
do tytułu i dać im nauczkę, ale nie mogę. W trybie Legacy ważny jest także trening, bez którego nasz zawodnik by się nie rozwijał.
Doświadczenie zdobyte w czasie walki i podczas treningu umiejętności możemy wykorzystać w kilkunastu zakresach (na oko) naszych konkretnych
umiejętności, np: prawy prosty, lewy podbródkowy itp. Chyba jedyna zmiana względem poprzedniej części to to, że nie musimy się obawiać
pogorszenia naszych umiejętności podczas treningu. Na pochwałę zasługuje też to, że wygląd (i nie tylko) naszego boksera można zmienić w każdej chwili.
W grze dostępne są także tatuaże, które możemy zrobić na praktycznie każdej części ciała (nie, na d*pie nie).

Coś innego

Oprócz tych dwóch trybów, dla jednego gracza dostępna jest także pojedyncza walka i gierki treningowe. Jeśli chodzi o pojedynczą walkę, to jest to
dobre miejsce aby poćwiczyć swoje umiejętności bez jakichkolwiek konsekwencji w razie porażki. Możemy sobie w tym trybie ustalić wszelkie sprawy
związane z walką, np: to, na jakiej arenie/sali gimnastycznej będzie się odbywała walka (a tych jest całkiem sporo), to jak będzie reagował na nasze
przewinienia arbiter i dużo innych rzeczy. Warto wspomnieć, że aby mieć dostępnych w tym trybie wszystkich zawodników musimy przejść tryb Champion.
Naturalnie mamy także tryb multiplayer, w którym jednak nie zmieniło się praktycznie nic, więc nie ma po co się nad nim rozwodzić.

Obrazek

Poziom trudności i realistyczność

Tak, nie wspominałem jeszcze o poziomie trudności w grze. Więc do wyboru mamy ich cztery. Na poziomie najłatwiejszym i drugim w
kolejności powalenie przeciwnika w pierwszej-trzeciej rundzie jest bardzo łatwe. Właściwie tak samo jest z dwoma najtrudniejszymi,
ale tylko jeśli walczą, np: Ali (według mnie najlepszy w grze) kontra Butterbean. Jednak jeśli mamy już trochę wprawy radzę zrobić
pojedynek – ty jesteś Haye’m, a komputer Ali’m, Tyson’em lub Kliczką. A jeśli jesteś już wymiataczem to ty będziesz Butterbean’em,
a komputer jednym z mocarzy i położysz go w pierwszej minucie (nie no, przesadziłem).

Jak zapewne zauważyłeś nie pisałem nic o realistyczności produktu. Ale właściwie co tu pisać. Właściwie jedyna nierealistyczna rzecz to
to, że Wladymir Kliczko wydaje mi się trochę za gruby. :D

Bokserzy!!!

W grze licencjonowanych bokserów jest dokładnie 54. Ładna, pokaźna liczba, lecz brakuje mi tu Adamka. Ci najbardziej znani mają swój indywidualny
styl zachowania, walki na ringu. Inaczej biją, parują ciosy, czy poruszają się po arenie. Warto wspomnieć także o innych, „specjalnych” zachowaniach
dostępnych dla każdego boksera. Możemy tak – naśmiewać się z przeciwnika, uderzać w genitalia (ależ to piękne sformułowanie, takie inne niż bardzo
popularny ostatnio ch**), a nawet uderzać z głowy (w głowę). Naturalnie w przypadku takiego zachowania na ringu, możemy się spodziewać odjęcia punktu,
lub dyskwalifikacji. Wyjątkiem w tym przypadku są walki więzienne (najbardziej brutalny moment w grze) gdzie jedyną zasadą jest to, że naszego
rywala nie możemy kopać (w genitalia!).

Obrazek

Oprawa audiowizualna

Teraz przejdziemy do oprawy audiowizualnej recenzowanego produktu. Zacznijmy może od audio. W tle menu zawsze leci jakaś fajna,
licencjonowana muzyczka. Odgłosy walki są fajne, ale cieszyłbym się gdyby, np. po mocnym ciosie przeciwnik zajęczał/zawył z bólu. To niezbyt realistyczne,
lecz mi by się spodobało. Albo jeśli my, lub nasz rywal bylibyśmy prawie znokautowani pojawiała by się jakaś klimatyczna muzyka (co zresztą mogłoby
przypominać to z walki przeciwko Alvarezowi w trybie Champion.

Co jednak z grafiką? Jest dobrze, aby nie powiedzieć rewelacyjnie. Bokserzy są zrobieni pięknie, świetnie odwzorowani przez twórców.
Animacje także są ok, jednak mi na moim X360 gra co jakiś czas się zacinała (tak na dziesięć sekund) co mogło odrobinkę zirytować.
Oprawa pojedynków, szczególnie tych dużych jest rewelacyjna. Wejścia bokserów są bardzo efektowne i przyjemnie się je ogląda.

Werdykt końcowy

Podsumowując recenzję, najnowsze dzieło EA Sports jest wręcz wyśmienite. Duża grywalność, piękna grafika i praktycznie brak jakichkolwiek wad.
No dobra starczy pisania, idę znów otuc Haye’a Kliczką :D

OCENA: 9+/10

PLUSY:

- Świetna oprawa audiowideo
- Bardzo przystępne sterowanie
- Dobry tryb Champion
- I prawie cała reszta

MINUSY:

- Brak Adamka
- Czasem się przycina (X360)
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Proszę o opinię w komentarzach. Z laptopem już jest ok ;)
<<

Gigsav

Avatar użytkownika

Freelancer

Posty: 110

Dołączył(a): Pn, 3 maja 2010, 12:18

Post Śr, 27 lipca 2011, 11:43

Re: Takie tam - Recenzja FN: Champion

Od strony czysto technicznej - musisz bardzo mocno popracować nad interpunkcją i samym wysławianiem się. Jeśli chodzi o "przecinki, przecinki", popełniasz sporo błędów, głównie stosujesz je (jak to zazwyczaj bywa) w nieodpowiednich miejscach. Złap kilka zasad interpunkcyjnych i od razu będzie łatwiej :)
Gramatycznie piszesz prosto i oględnie, a co za tym idzie - dość nieciekawie. Kolokwializmy stosujesz za często: "Zacznijmy może od audio. W tle menu zawsze leci jakaś fajna,
licencjonowana muzyczka. Odgłosy walki są fajne[...]", powtórzenia "walisz" gdzie popadnie, dodatkowo przeszkadza mocny subiektywizm objawiający się u ciebie często w tekstach typu: "Właściwie jedyna nierealistyczna rzecz to
to, że Wladymir Kliczko wydaje mi się trochę za gruby. :D". Plus zdania, których tu niesamowicie dużo, a które nazwałbym dziecinnymi, np.: "W grze dostępne są także tatuaże, które możemy zrobić na praktycznie każdej części ciała (nie, na d*pie nie)."; "uderzać w genitalia (ależ to piękne sformułowanie, takie inne niż bardzo popularny ostatnio ch**") - WTF?

Bardzo prawdopodobne, że w trzech czwartych tekstu dałoby się znaleźć takie prawdziwe, "nieczepialskie" błędy.
No i kwestia długości. Z tego, co mi wiadomo, FN jest rozbudowaną grą, a poświęciłeś jej ledwie 6 tys. znaków. Trochę mało. Nie żeby od razu dowalić 20, ale myślę, że przy dobrym skupieniu i zacięciu spokojnie wyskrobałoby się 10.

Reasumować chyba nie trzeba. Choć jak na pierwszą recenzję - jest w miarę OK. Pracujesz nad błędami i przychodzisz z następną, kilkukrotnie lepszą pracą :)
Obrazek
<<

Nexis

Avatar użytkownika

Posty: 43

Dołączył(a): Wt, 26 lipca 2011, 12:48

Post Śr, 27 lipca 2011, 11:46

Re: Takie tam - Recenzja FN: Champion

''dziecinne'' - Może dlatego, że jestem dzieckiem :)

No ale dzięki za opinie i tak jak mówisz postaram się aby następna była lepsza.

EDIT: Tą recenzję pisałem urywkami (napisałem ok. połowę i musiałem przerwać na tydzień z powodu wyjazdu). Tak więc nie wątpię, że nie jest z nią za dobrze. ;)

Powrót do Akcja REKRUTACJA !

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

cron