FAQ  •  Zaloguj

Recenzja Alien Swarm

<<

visogota

Avatar użytkownika

Posty: 2

Dołączył(a): Cz, 24 lutego 2011, 23:09

Post Cz, 24 lutego 2011, 23:12

Recenzja Alien Swarm

Niżej podpisany jeszcze do niedawna szczycił się mianem singla. I to bynajmniej nie życiowego.
Nie miał zwyczaju grywać w Sieci z innymi graczami. Zarówno sieciowe shootery, jak i kobyły pokroju Age of Conan omijał szeroko.
Do czas jednak. Niedawno bowiem znane i poważane studio Valve udostępniło na swojej platformie (steam) darmową grę o tytule Alien Swarm.
I zaczęły się kłopoty.....

Czołowy producent sieciowych strzelanek* sprawił ogromną niespodziankę wypuszczając tą perełkę, w dodatku za darmo.
Jak sam tytuł wskazuje, mamy do czynienia z obcymi. Kwestię fabuły pozwolę sobie oszczędzić, gdyż nie jest ona dziełem sztuki. Powiem więcej: wcale nie jest tu potrzebna.
Zabawa jest tak wciągająca i przednia, że mało komu chce się wgłębiać w to, kim jest i co właściwie robi.

Po zassaniu gry (około 2GB) postanowiłem potrenować samotnie, coby wstydu sobie nie narobić grając z innymi graczami
Przywitało mnie przemyślane menu, w którym można wybrać jedną z czterech klas:
Oficera (zapewnia drużynie rozmaite bonusy),
Technika (odpowiedzialny jest za otwieranie drzwi i hackowanie terminali),
Medyka (hmmm...zdaje się, że leczy, lecz pewności nie mam),
Special weapons (typowy rębajło dzierżący miniguna).
Każda z klas ma swoje sztandarowe pukawki, jednak są również wspólne dla wszystkich kompanów narzędzia zagłady, takie jak miotacz płomieni, shotgun, oraz kilka rodzajów przenośnych, automatycznych dział, które po ustawieniu ich w dogodnej pozycji same wykonają za nas robotę.

Po wybraniu klasy i skompletowaniu ekwipunku (każdy posiada 3 sloty, w których może umieścić nie tylko spluwę, ale różnego rodzaju miny, granaty, pancerze oraz apteczkę) ruszyłem w bój.
Oczywiście każdy rekrut ma ograniczony dostęp do wszystkich tych dobrodziejstw. Odblokowuje je, awansując na kolejne poziomy doświadczenia. Tych zaś jest niewiele, bo 27, jednak istnieje coś jeszcze, dla czego warto się trochę pomęczyć. Każdy kto osiągnął najwyższy poziom może zdecydować się na ''promocję'', to jest granie od nowa. Otrzymujemy za to order. Można wykonać taki zabieg trzy razy, potem zaś bić obcych dla achivmentów, których w grze jest 64 i są one bardzo zróżnicowane.
Zabawa wygląda mniej więcej tak, że czteroosobowa druzyna stara się wykonać polecenia, które ma do zrealizowania idąc do swego celu, czyli miejsca, gdzie obcy wstępu nie mają.
Zadania polegają głównie na niszczeniu gniazd obcych, zdetonowaniu jakiegoś obiektu, itd.

Nie ma tu opcji deatchmatchu i podobnych. Jest tylko i wyłącznie kooperacja, polegająca na pokonywaniu kolejnych hord obcych, do ludzi nam strzelać nikt nie każe. Jednak strzelając do swych kompanów też ranimy, więc trzeba uważać zarówno na to, aby nikomu pod lufe nie wbiegać, jak i na to, by nie pomylić kumpla z którąś z wielu nadbiegających zewsząd kreatur.
Co się zaś tyczy przeciwników - jest ich kilka rodzajów, z każdymi należy postępować inaczej, jednak jest jedna zasada, która ima się wszystkich niemiluchów: trzeba trzymać ich na dystans. Można co prawda używać rąk i nóg, aby się bronić, jest to jednak wskazane tylko wtedy, gdy kończy się amunicja i trzeba przeładować broń.

Do grona wrogów zaliczamy pająkowate stworzenia (występujące tu na potęgę) atakujące zazwyczaj w grupie, plujące czymś ohydnym ośmiornice (tylko z ośmiornicami da się je porównać), ogromne pancerniaki, których uderzenie powoduje kilkumetrowy lot w tył i jeszcze dwa gatunki, o których pisać nie będę, by nie psuć rozrywki.
Z pewnością wielu może nie odpowiadać widok z góry, który oprócz tego, że tworzy świetny klimat, momentalnie nasuwa skojarzenia z takimi tytułami jak Alien Shooter czy Alien Breed. Skojarzenia poniekąd słuszne, jednak moim zdaniem opisywana gra ma nad nimi dużą przewagę.

Między innymi za sprawą grafiki, która stoi na wysokim poziomie. Kolorystycznie przypomina mi trochę Bioshocka, co chyba samo w sobie jest pochwałą godną najlepszych gier.
Cieszy również to, że pomimo urody, program nie potrzebuje monstrum z 4GB pamięci RAM, najnowszym, kilkurdzeniowym procesorem i grafiką kosztującą ogromne pieniądze.

Na moim komputerze (Athlon X2 5200, 3 GB RAM-u i Radeon 5770) gra hulała aż miło, mimo wszystkich opcji ustawionych na full.
Z dotychczasowego opisu może wynikać, że mamy do czynienia z perfekcyjną grą.
Niestety, tak dobrze nie ma.

Gra ma kilka wad, zaś najpoważniejszą jest fakt, że kampanię można ukończyć w niewiele ponad godzinę. To mało, nawet jak na darmową dystrybucję. To jednak może się zmienić, bowiem developerzy udostępnili zestaw narzędzi, co pozwala mieć dużą nadzieję na fanów oraz ich twórczość. Jeśli moje przypuszczenia okażą się prawdą, to długą żywotność gra ma zapewnioną.
Dużo poważniejszy szkopuł tkwi w tym, że nie ma tu AI-Detectora, sprawiającego graczom Left for Dead tyle trudów (jest to moduł kierujący przeciwnikow tam, gdzie akurat gracz się znajduje i utrudniający przejście daną ścieżką), bowiem obcy, a konkretnie miejsca, z których wyłażą, są oskryptowane.

Na dłuższą metę to jednak nie przeszkadza, zwłaszcza, że wrogów niekiedy wyskakuje tylu, że nie wiadomo gdzie strzelać.
Jeśli coś jeszcze podczas gry mnie irytowało, to dziwne rozwiązania dotyczące samej rozgrywki. Nie można dołączyć do kolegów, którzy już misję rozpoczęli, trzeba zaczekać aż zginie technik lub zadanie zostanie zakończone powodzeniem.
Jeśli zaś zmarło ci się podczas gry, to...patrz wyżej. Również jesteś skazany na czekanie.
Martwić mogą jeszcze błędy, którym rzadko bo rzadko, ale jednak zdarza się występować.
Pojawiają się jednak coraz to nowsze aktualizacje, więc problem ten powinien z czasem definitywnie zniknąć.

Ogólnie jednak, owe wady nie przysłaniają zalet i gra się fantastycznie.Nawet teraz, pisząc te słowa, zastanawiam się, czy nie zrobić sobie przerwy na krotką sesję...
Gdyby trzeba było wysupłać z portfela stówę, być może nie byłaby to oferta aż tak atrakcyjna, lecz biorąc pod uwagę darmowość - mogę polecić tą grę każdemu.
Mam nadzieję, że spotkamy się Sieci.


*(dla tych, którzy urwali się z choinki lub są początkującymi graczami - Valve to twórcy takich hitów, jak: Half-Life, Team Fortres czy Left for Dead)
Obrazek
<<

Marcus

Avatar użytkownika

Posty: 94

Dołączył(a): Wt, 27 lipca 2010, 19:49

Lokalizacja: Gubin

Post Pt, 25 lutego 2011, 09:44

Re: Recenzja Alien Swarm

Dobrze opisujesz najważniejsze aspekty gry, w sumie trochę za mało dowiedziałem się o tym, jak wygląda sama rozgrywka. Jakbyś dodał te 1tys. znaków (opisując rozgrywkę), to długość też byłaby ok. Teraz jest 6 tys. znaków, 7tys. chyba wystarczy, biorąc pod uwagę, że gierka krótka.
Obrazek
<<

visogota

Avatar użytkownika

Posty: 2

Dołączył(a): Cz, 24 lutego 2011, 23:09

Post Pt, 25 lutego 2011, 10:28

Re: Recenzja Alien Swarm

Marcus Fenix napisał(a):Dobrze opisujesz najważniejsze aspekty gry, w sumie trochę za mało dowiedziałem się o tym, jak wygląda sama rozgrywka. Jakbyś dodał te 1tys. znaków (opisując rozgrywkę), to długość też byłaby ok. Teraz jest 6 tys. znaków, 7tys. chyba wystarczy, biorąc pod uwagę, że gierka krótka.


Jest to recenzja napisana krótko po premierze gry, więc znajdzie się parę nieaktualnych punktów (wyszedł np. patch dodający A.I. Directora oraz kilka rang do levelowania).

Może spróbuję napisać jakąś inną reckę, bo o tej grze ciężko napisać dużo więcej?
Obrazek
<<

Marcus

Avatar użytkownika

Posty: 94

Dołączył(a): Wt, 27 lipca 2010, 19:49

Lokalizacja: Gubin

Post Pt, 25 lutego 2011, 10:50

Re: Recenzja Alien Swarm

Myślę, że tak :)
Obrazek

Powrót do Akcja REKRUTACJA !

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość