frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


artykul
Data: 2008-09-24, autor: Mantis, dotyczy: Wszystkie

[retro] Wspomnienia gracza cz.2: Horrory

||
Wspomnienia gracza Horrory
||
Chyba każdy gracz z łezką w oku wspomina swoje początki z grami. Wiele tytułów w tamtym czasie utkwiło w Waszej pamięci. Ten tekst jest kontynuacją już niegdyś zapoczątkowanego cyklu felietonów, których główną tematyką są gry stare, ale nadal jare, żyjące w naszej pamięci i nadal grywane. W dzisiejszym ?odcinku? w menu posiadamy takie szlagiery jak Resident Evil, Silent Hill, Dino Crisis, Alone in the Dark: The New Nightmare, REmake. Jak sami widzicie będzie mrocznie i ponuro, ale kto nie lubi się bać? Zanim rozpocznę chciałbym nadmienić, iż część merytoryczna będzie różniła się od pierwotnego schematu, ale to już sprawdzicie czytając dalej.

[b1]Resident Evil [PSX, PC][/b1]
Pod koniec 1996 roku na dziadka PSX ukazała się gra, która na zawsze odmieniła oblicze gier wideo, bowiem na rynku pojawił się horror z prawdziwego zdarzenia i choć wcześniej szlaki przetarła pierwsza część Alone in the Dark, to jednak Resident Evil jest prekursorem gatunku zwanego powszechnie survival horror. Gra była brutalna, ostra i co najważniejsze krwista.

Element straszący:
Rezydencja położona na obrzeżach miasta Raccoon City, teoretycznie opuszczona, w praktyce wypełniona zombiakami i innymi stworami skutecznie wyszkolonymi w sztuce zabijania. Jeden zombiak raz na jakiś czas ? to stanowiło główny schemat rozgrywki w Resident Evil. Pozorna cisza i pustka w jednej chwili mogła przerodzić się w istny horror. I właśnie o to chodziło. A lokacje tylko dopełniały oblicze mrocznego klimatu. Innymi słowy było czego się bać, choć dziś głównie mogą straszyć piksele i bieda w wykonaniu. Jednak fanatycy na pewno wspominają tę produkcję z łezką w oku. Zagadki głownie polegały na przeniesieniu przedmiotu z punktu A do punktu B. Niby w teorii prosto to brzmi. Jednak w praktyce przeprawa była dosłownie prawdziwym horrorem, gdyż wiedzieć musicie, że każdy osobnik, którego się napotkało po drodze chciał nas ukatrupić.

[b4]Nota w straszeniu:
7/10[/b4]



[b1]Silent Hill [PSX][/b1]
Pod sam koniec XX wieku Konami znajdowało się w swojej szczytowej formie. Pozycje tego producenta okupywały czołówki ulubionych gier w nie jednym czasopiśmie. ISS był bezkonkurencyjną piłką kopaną na konsoli, Metal Gear Solid zachwycał dosłowne każdego gracza, a Silent Hill wprowadził gatunek horrorów konsolowych na nowy ?strasznie? wysoki poziom. ?Ciche Wzgórza? mające swoją premierę w 1998 roku śmigały na silniku wykorzystanym w Metal Gear Solid. Był to jak najbardziej trafny wybór, bo gra prezentowała się znakomicie i w sumie jedynie animacja postaci czasami troszkę kuła w oczy, ale mówię to oglądając grę teraz. Wtedy animacja była na zadowalającym poziomie.

Element straszący:
W tej grze straszyło dosłownie wszystko. Opustoszałe miasto zalane mgłą w połączeniu z rzeźnicką muzyką sprawiały, że na ciele pojawiała się gęsia skórka. A gdy tylko radyjko zaczynało dawać o sobie znać wydając z siebie niezidentyfikowane dźwięki, człowiek od razu wpadał w panikę. Do tego jeszcze gdy wyły syreny niczym te w remizie na wsi wiadome było, że zaraz wydarzy się coś niedobrego. Wtedy właśnie i tak już straszące środowisko zmieniało się w jeszcze straszniejsze, mroczniejsze i zalane od dołu do góry krwią. Wszędzie kraty, rozszarpane zwłoki, wózki inwalidzkie. Widać, że Konami robiąc tę grę miało pomysł i w każdym aspekcie zrobiło innowacyjny i już nigdzie indziej niespotykany klimat. Wszystko było dopięte na ostatni guzik i nawet teraz, nie zważając na braki w grafice, można bawić się znakomicie. Takie gry niestety już nie powstają. Na pewno wiele scen sprawi, że podskoczycie w swoim fotelu. Niemniej zagadki jakie pojawiły się w Silent Hill są, jakby to powiedzieć ? doskonałe, rewelacyjne, perfekcyjne. Chyba takie superlatywy odpowiednio Wam scharakteryzowały ten element. Tej gry realnie można nie ukończyć nigdy, właśnie przez wcześniej wspomniane zagadki. Obowiązkowa jest bardzo dobra znajomość języka angielskiego i bynajmniej nie po to, by lepiej zrozumieć historię. Choć ta jest świetna, to jednak scenariusz w połączeniu z grą aktorów przywodzi mi na myśl płyty z kursem angielskiego dla początkujących.

[b4]Nota w straszeniu
10/10[/b4]



[b1]Dino Crisis [PSX, PC, DC][/b1]
Kolejny szlagier ze stajni Capcom datowany na 1999 rok. Po Resident Evil 2 producent obu pozycji Shinji Mikami postanowił stworzyć nową serię. W wielu założeniach Dino Crisis przypomina Resident Evil, ale jednak i ta gra była na tyle miodna, że równie dobrze mogła egzystować wraz z zombiaczą serią. Niestety trzecia część na Xboxa całkiem odbiegła od pierwotnych założeń co doprowadziło do pogrzebania tej jakże prze zemnie kochanej serii z dinozaurami w roli głównej. Szkoda, bo jak widać to kolejna zażegnana nadzieje na odrodzenia gatunku survival horror.

Element straszący:
Opuszczone laboratoria na tajemniczej bezludnej wyspie. Od samego początku śmierdziało to jakimś szalonym eksperymentem, który obowiązkowo musiał wyrwać się spod kontroli. W wyniku tego gracza atakują hordy krwiożerczych dinozaurów. Dino Crisis w moim mniemaniu miało ostro wyczuwalny i doskonały klimat. Niczym w Resident Evil czuło się to zaszczucie i ciągłą presję aby uciec z tego miejsca jak najszybciej. Oczywiście samej grze towarzyszyła obowiązkowa noc jako pora akcji. I bardzo, ale to bardzo dobrze. W grach Capcomu podobało mi się podejście do schematów budujących klimat. Cisza nocy, niby pogodna, nie deszczowa, jakieś świerszcze grają, ćmy pod lampami latają, wiaterek zawiewa. Niby wszystko takie cacy i fajne, a tu po chwili bach! Wchodzi ostra muzyka, atakuje nas przeciwnik. To na prawdę mi się podobało i za takie momenty zapamiętałem Dino Crisis. Do tego dinozaury okazały się nawet mądrzejsze od zombiaków, bo nabyły zdolność otwierania drzwi. To też potrafiło nieraz wystraszyć. Nie można też zapomnieć o atakach T-Rexa. Dodatkowo klimat budują ciekawe zagadki, które aby rozwiązać trzeba było czytać wszystkie notatki napotkane w grze. Oczywiście nadal polegało to na przeniesieniu obiektu z jednego punktu do drugiego, ale mnie jednak ten typ zagadek też się podobał.

[b4]Nota w straszeniu:
8/10[/b4]



[b1]Alone in the Dark: The New Nightmare [PSX, PC, DC, PS2][/b1]
Kolejna perełka wzorowana na serii Resident Evil. Co ważne jednak twórcy mieli wiele własnych pomysłów za co kocham i cenię ich produkcję. Czwarta część Alone in the Dark na rynku wylądowała w 2001 roku, czyli u schyłku życia PlayStation jak i samego DreamCasta. Po jakimś czasie zadebiutowała na powoli rozkręcającej się PlaySation2 i na PC. Z Alonem czwartym jest podobna analogia jak z Dino Crisis. Mówiąc prościej i w tym przypadku najnowsza cześć pogrzebała jakiekolwiek nadzieje na powrót dawnych dobrych horrorów.

Element straszący:
Tutaj już mamy dosłownie mistrzostwo świata. Obowiązkowa rezydencja, tajemniczy ród zamieszkujący owe domostwo wraz z całą wyspą od stuleci i indiańskie wierzenia w moce nieczyste. Nie zapominajmy jeszcze o tajemniczych eksperymentach. Czyż to nie brzmi doskonale? Do tego dodać trzeba, że owa rezydencja ma XIX wieczny rodowód. Co dosłownie słychać przy każdym ruchu postaci. Wszystko skrzypi, jest zakurzone i daje wrażenie, że ma tyle lat na ile developerzy chcieli by to wyglądało. Pokoiki są nawet przytulne i aż człowiek się cieszy, że w trakcie burzy szalejącej za oknem można było się skryć w tych pomieszczeniach. Oczywiście poczucie bezpieczeństwa jest złudne. Niczym w pozycjach od Capcom intuicja gracza nie raz jest usypiana, by po chwili zaskoczyć nas jakąś ostrą sceną. Zdecydowanie grze w tym pomaga genialna ścieżka muzyczna. Pójdę nawet o krok dalej i stwierdzam, iż to najlepsza ścieżka dźwiękowa jaką można usłyszeć w konsolowych horrorach. Coś rewelacyjnego i zdecydowanie budującego klimat. Nie zapominajmy jednak o samych stworach, które potrafią wydawać z siebie przeraźliwe odgłosy i co dodatkowo wpływa na całą atmosferę mają swoje słabe strony. Niektóre potworki są wrażliwe na światło i można je przeganiać świecąc na nie latarką, ale i tak największym bajerem jest to, że gdy zapali się lampę w danym pomieszczeniu to owe stwory znikają. Tym samym dochodzimy do takiego fajnego motywu, że gracz wpadając do nowo otwartego pokoju najpierw szuka włącznika światła, a dopiero później zaczyna orientować się w całej sytuacji. Do tego wszelakie mutanty, a nawet i jeden duch się trafi. Jest naprawdę miło! Scenariusz też jest ogromnym plusem tej produkcji, czego niestety nie da się powiedzieć o podkładanych głosach. Nie jest źle, ale na pewno nie jest też dobrze. Jest po prostu średnio. Ani na plus, ani na minus. Można się nawet przyzwyczaić i nie zwracać na to uwagi. Jako ciekawostkę dopiszę tylko, że w niemieckiej wersji aktorzy byli lepiej dobrani. Nawet bardzo dobrze dobrani, tylko jakoś ni w ząb nic ich nie rozumiałem.

[b4]Nota w straszeniu:
9/10[/b4]



[b1]REmake [GC][/b1]
REmake nie jest niczym innym jak remakem pierwszej części Resident Evil na GameCube?a. Niech nikt tego nie myli z konwersją, broń Boże! REmake którego premiera odbyła się w 2002 roku był nie małym szokiem dla naszego konsolowego światka, bowiem oto seria głównie kojarzona z marką Sony nagle całkiem zmieniła front. Capcom zawarło umowę z Nintendo, na mocy której każdy kolejny Resident Evil miał być wydawany tylko na platformę BigN. Co z tego wyszło, każdy już wie i raczej nie ma co więcej wspominać historii. No może jedynie napomnę, że REmake nie był pierwszym Residentem na konsolę Nintendo. Wcześniej jeszcze na Nintendo64 wyszła konwersja Resident Evil 2 i nawet planowany był kolejny Resident z cyferką ?0? jako tytuł ?only on N64?, ale ostatecznie trafił on na gacka w 2003 roku. Czyli wszystko zostało w rodzinie. Ale wróćmy na nowo do REmake.

Element straszący:
Historia lubi się powtarzać. Na nowo wróciliśmy do rezydencji i znowu tępimy zombiaki. Tylko, że w roku 2002 było to coś masakrującego gałki oczne obserwatora. Grafika jaką wycisnęło Capcom już na starcie systemu Nintendo było czymś rewelacyjnym. Czymś tak pięknym, że po dziś dzień w erze gier HD każdy może zagrać i nadal podziwiać kunszt twórców. Przeskok z PSX był tak ogromny, że nawet posiadaczom PS2 było to nie w smak. Ktoś się zapyta czemu tyle smęcę o technikaliach w ramce ze straszeniem? Odpowiedz jest prosta. Wspaniałe wykonanie wszystkich lokacji, do tego wykonanie zombiaków, pająków i innych straszydeł z głównymi postaciami włącznie stworzyło obraz horroru niemal perfekcyjnego. Klimat wspiął się na wyżyny i teraz nie tylko dźwięki zaczęły mieć na to wpływ, ale i również to co widzimy na ekranie. Wiatr realistycznie porusza gałęziami drzew i innymi obiektami. Również bardzo istotne stało się cieniowanie i teraz przy każdym uderzeniu pioruna dokładnie widać, jak światło wpadające przez okna rozświetla całą rezydencję. Na każdy obiekt pada cień i każdy obiekt z osobna generuje cień. Chyba nawet nie muszę tłumaczyć jak istotne jest to w horrorach. REmake jest dla mnie wzorowym przedstawicielem tego gatunku i moim skromnym zdaniem równie wspaniałego klimatu i jedynie Resident Evil 0 wydany rok później może stanąć na równi z tą pozycją.

[b4]Nota w straszeniu:
10/10[/b4]



Nadszedł czas na ostateczne podsumowanie. Nie napisałem o wszystkich pozycjach, dlatego dodam, że jeśli jesteś fanem tego gatunku i starej szkoły straszenia, nie jakichś tam kosmicznych wojaży i innych głupich opowiastek, które niby mają odrodzić ten gatunek a w moim mniemaniu jedynie go pogrążają, to na pewno musisz jeszcze zaliczyć Resident Evil 2. Pozycja ta wyszła na PlayStation, N64, DreamCasta, PC i GameCube'a. Następnie Resident Evil 3 Nemesis[PSX, DC, PC, GC], Resident Evil: Code Veronica[DC], Resident Evil: Code Veronica X[PS2, GC], Resident Evil 0[GC], Silent Hill 2[PS2, Xbox, PC] i Silent Hill 3[PS2,PC]. Jeśli jeszcze jakieś hity pominąłem to prosiłbym Was drodzy czytelnicy abyście dopisali swoje typy. W końcu ten tekst nie musi służyć tylko Wam, ale równie dobrze i mnie, fanowi horrorów. Konkluzja mojego tekstu będzie jednak dosyć smutna. Ukochany gatunek odchodzi w zapomnienie i tego się raczej nie zmieni. Powstaje wiele nowych świetnych gier, więc nie ma co marudzić, ale jednak jeśli jest się fanem starych horrorów, to sytuacja nie jest za ciekawa. Prawdę powiedziawszy jest tragiczna. Więc nie pozostaje nam nic innego jak odkurzyć stare konsolki i delektować się najlepszymi przedstawicielami naszego ukochanego gatunku.[Mantis]
Autor:

Mantis


 




Pora na Wasze komentarze:


||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza