frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


artykul
Data: 2010-09-01, autor: Bloo, dotyczy: Inne

Dziki dzik, suty sut "Linijki Przypadki Ciekawe"

||
dziki dzik suty sut
||
Zastanawialiście się, czemu linijki są proste? Albo czy budki telefoniczne mają uczucia? Ja tak i bardzo źle na tym wyszedłem. Nie wylądowałem w psychiatryku, ale... Ok, żebyście zrozumieli tą historię, musimy wrócić wstecz o 5 dni.

Mam na imię Marcel. Jestem zwykłym chłopakiem, który ma nasrane tu i ówdzie. Moja mama powtarzała, że jestem tylko ziemniakiem z przyczepionymi ramionami i nogami [Toy Story? -kor.]. Może miała rację, w końcu jestem trochę gruby i się niczym nie wyróżniam. Jak pyrka. Tak czy inaczej kończę szkołę z tragicznymi ocenami. A matka mi od młodego powtarzała – gdy skończę naukę, zostanę kiepskim pracownikiem w fabryce guzików do piżam oraz
prześcieradeł. Była niebywale blisko, ponieważ wylądowałem w fabryce linijek.

Fabryka linijek... Jest to robota niezwykle nieważna. Pracownik nawet nie może awansować lub dostać premii. Ale lubiłem tą robotę z powodu innych przegrańców w tym miejscu. Był Rzęzipek, człowiek, który – jak zwykł mawiać – stracił oko podczas II wojny światowej, choć wszyscy wiedzą, że stracił je, gdyż kot mu je wydrapał pazurem. Był też Korokol, człowiek tak głupi, jak... Nie, nie mam porównania, które odzwierciedliłoby jego debilność i kretyńską mordę. Był też koleś od rysowania kreseczek na linijkach... Nie znamy jego imienia, ale to nie dlatego, że jest jakąś tajemniczą, fascynującą postacią, tylko dlatego, że nikomu nie chciało się podejść i przywitać. Była też Mariola, na którą mawiają Zdzira. Marioli, zwanej Zdzirą, nie warto opisywać bo to zwykła zdzira.

I tak mijały kolejne bezwartościowe dni. Żyłem z matką. Nie stać mnie było na cokolwiek. Moimi jedynymi znajomymi byli Ci z pracy, a i tak nigdy nie wychodziliśmy na piwo bo każdy był bez kasy. Kolejne nudne dni...

Aż pewnego dnia, w miejscu pracy trafiło do mnie jak w środek, między pośladki.

LINIJKA NIE JEST PROSTA! TAK JEST! Stworzyłem linijkę, która nie jest prosta a jednak można nią idealnie rysować proste linie. Zaszokowany siedząc na brudnym siodełku, które nie ma oparcia, gdyż szef pewnego dnia tak się wściekł, że je rozwalił, nie wiedziałem co zrobić. Wtem, do budynku wszedł koleś z wielkimi włosami i wąsami. I ze spluwą wielką jak mój narząd płciowy (hmmm) [rotfl…-kor]. Nagle się odezwał:
- Cześć.
Roztargniony nie wiedziałem co odpowiedzieć. Po długim namyśle (w międzyczasie przygotowując sobie kawę (z mleczkiem… i dwoma łyżeczkami cukru) odpowiedziałem:
- No cze.
Nastała krępująca i lekko gejowska cisza. Nagle powiedział:
- Coś mi tu śmierdzi... Śmierdzi mi... nie prostą linijką. Czy to ty stworzyłeś linijkę, która jest po prostu nie prosta, choć prosto się nią rysuje proste linie?
Po tej długiej wypowiedzi, aż zakręciło mi się w głowie i nie wiedziałem jak odpowiedzieć. Po długim namyśle (w międzyczasie przygotowując sobie herbatę (tylko z cukrem… i dwoma kroplami cytryny). Czemu dwoma? Bo gdybym dał ich więcej, to herbata straciłaby smak, a tego byśmy nie chcieli, prawda? Po drugie, od dziecka dawałem dwie kropelki, więc jestem przyzwyczajony. Zresztą, ciekaw jestem jak smakuje herbata z dwoma kropelkami cytryny, ale BEZ cukru... Hmm... Muszę to sprawdzić... ) w końcu znalazłem odpowiedź, która byłaby adekwatna do sytuacji:
- Co?
- Czy to ty stworzyłeś nieprostą linijkę?
- Wybacz, nie wiem o co ci chodzi.
Koleś wyciąga banana i pokazuje mi go przed twarzą:
- Wiesz co to jest?
- Banan.
- Błąd! To jest dorodny banan.
- A czy to nie to samo?
- A kim ty jesteś?
- Jestem Marcel.
- A ja Koleś.
- Hah, a to ciekawe bo jako narrator nazwałem cię „koleś”. Co za przypadek.
- Kim ty jesteś, do cholery?
- Marcel.
- To wiem, ale imię?
- Marcel.
- Aha. Miło mi cię poznać Marcel. Ja jestem Koleś.
- Wiem, już się przedstawiałeś.
- Wymawiasz mi takie uwagi, a my się nawet nie poznaliśmy! Kto cię wychowywał?
- Ależ już się przedstawialiśmy, jestem Marcel.
- Marcel? Hmpf.
- Hmpf?
- Hmpf.
- Co to jest Hmpf?
- Hmpf.
- Ale co to właśnie jest to Hmpf?
- Jestem Koleś. Przyszedłem po linijkę, która jest prosta, choć nie prosta.
- Co za przypadek, skąd wiedziałeś, że dziś zrobię taką nie prostą linijkę?
- Bóg mi powiedział.
- Bóg? Ale Bóg to jest z tej opowieści fantastycznej. Jak się ona nazywała... Władca Pierścieni?
- Nie, Bóg istnieje i jest prawdziwą, fizyczną postacią. Mieszka w bloku 2c, na ulicy Rogowskiej.
- Aha, to nara.
Zacząłem kierować kroki wprost do drzwi, kiedy to – ku waszemu prawdopodobnemu zdziwieniu - drzwi otworzyła budka na telefon. Powiecie, że niemożliwe. Ano, niemożliwe. Zmyśliłem to z tą budką , chciałem zobaczyć twoją reakcję.
- Skończ pieprzyć o tej budce! – Krzyknął Koleś.
- Skąd słyszałeś o tej budce? O budce mówił mój narrator, nie mogłeś tego słyszeć, jesteś tylko postacią w opowieści.
- Stary, przysłał mnie tu Bóg. Powiedział, że tego dnia jakiś ziom stworzy linijkę prostą, pomimo, iż nie będzie prosta. Dał mi adres na skrawku swojego gładkiego papieru toaletowego i przyszedłem. I kurwa, musisz mi oddać tą linijkę, bo Bóg chce ją sobie przywłaszczyć i zdobyć money.
I wtem, pomyślałem... Jeśli oddam tą linijkę Kolesiowi, niejaki Bóg, który nie sądzę by istniał naprawdę, w końcu istnieje tylko w trylogii Tolkiena, przywłaszczy sobie to „coś” i zdobędzie wszystkie fanfary, nagrody i ficzery od gwiazd oraz statuetkę MTV Award. A to ja to stworzyłem! Ja to wszystko powinienem dostać!
Wtedy właśnie wziąłem nogi za dupę, czy jak to się mówi i uciekłem za drzwi. Za drzwiami stała.... żywa budka telefoniczna! Nie zmyślona, po prostu cholerna budka, do której się wchodzi i dzwoni. To była żyjąca budka telefoniczna! I w dodatku płakała. Zrobiło mi się jej żal i nastał dylemat... Zostać z budką telefoniczną i wysłuchać jej problemów i zostać złapany przez wysłannika Boga, czy uciec i żyć w bogactwie, ze stukrotnie ładniejszymi dupami niż Mariola zwana Zdzirą... Powiedziałem:
- Mam to gdzieś – I uciekłem. Koleś i tak mnie dogonił i zastrzelił, więc wyszło na to, że jestem chciwy, a i tak zginąłem. A mogłem zostać zabity godnie... Z pasją. Z ambicjami zostania pilotem. I to nie od telewizora. Pomagając budce... A teraz siedzę 4 dni w jakimś miejscu dla zmarłych, pisząc wstępniak do tego tekstu, który radzę znów przeczytać po tym jak dojdziecie do "[Bloo]", dobra? Ok.
THE END. [Bloo]
Autor:

Bloo


 




Pora na Wasze komentarze:


||
Mantis2010-09-10 o godzinie 13:23:04, Mantis napisał(a):
Uwielbiam ten tekst. Ogólnie seria Dziki Dzik, suty sut to rewelacja, a ta część chyba najlepsza:)
||

||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza