frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


artykul
Data: 2010-08-17, autor: Gigsav, dotyczy: Wszystkie

O piractwie słów kilka

||
piractwo
||
No, nie powiem, dziś wyjątkowo delikatny temat. Dotyczyć będzie sprawy, o której mówi się głośno, a w kwestii której robi się jednak niewiele. Dotyczyć będzie... tum dum dum... piractwa.

Piractwo jest nam znane od lat. Można wręcz powiedzieć, że stało się nieodłączną częścią elektronicznego światka. Władze każdego państwa, w którym piractwo „jest uprawiane”, w jakimś stopniu dążą do jego usunięcia, jednak zazwyczaj wychodzi im to w bardzo małym, nikłym niemal stopniu.
Choć czasem naprawdę wychodzi, fakt. Obławy na mieszkania piratów, pościgi za nielegalnie sprzedającymi gry, filmy czy muzykę. Ale powiedzmy sobie szczerze – takie sytuacje mają miejsce tylko wtedy, kiedy mamy do czynienia z „piraceniem” na naprawdę dużą skalę, a nie drobnymi „pobierankami” (które tak czy owak przestępstwem nadal są).

Prawdopodobnie najmniejszym aktem piractwa jest ściągnięcie małego, niewidocznego pliczku .mp3 jakiejś grupy posiadającej prawa autorskie. No bo co? To tylko jedna pioseneczka, nikt się nie obrazi, a już na pewno tego nie wykryje.
OK, tylko teraz pytanie – czy Ty sam dałbyś radę nagrać równie dobry utwór? Zaangażować ekipę, kupić sprzęt, zorganizować się i poświęcić dużo czasu pracy? Właśnie. A przecież to „tylko jedna pioseneczka”.

Jednak nie o muzyce dziś mowa. Zajmę się raczej kwestią produktów spod herbu elektronicznej rozrywki.
Niewątpliwie najczęściej w łapy piratów wpadają tytuły przeznaczone na komputery osobiste, bo to właśnie one [komputery] rozwijają się najsprawniej spośród wszystkich istniejących konsol, i to one wychowywały technologię.
Konsole nowej generacji Pecetów losów nie dzielą. No dobrze, trochę dzielą, ale naprawdę TROCHĘ. Dlaczego? A bo są lepiej zabezpieczone i trudniejsze do rozgryzienia. A i przeróbka takiego Xboxa niemało kosztuje.
Co jednak z komputerami? Tutaj mamy istne „do wyboru, do koloru”. O samym piractwie jako konkrecie rozpisywać się nie będę, bo któż jeszcze go nie spotkał? Choćby na swoim dysku twardym.

Pomyślę raczej nad konsekwencjami takowego piracenia.
Na początek, aby uświadomić Wam powagę tekstu – nasz kraj jest bardzo wysoko w rankingu krajów, które nielegalnej wymiany plików dokonują najczęściej. I czym to do niedawna skutkowało? Niechęcią Microsoftu do Polski, a co za tym idzie – brakiem usługi LIVE właśnie w Polsce! Do niedawna, bo do niedawna, na całe szczęście. Ostatnio spadliśmy parę dobrych pozycji w dół i LIVE będzie. To tak nawiasem mówiąc.

Teraz co przede wszystkim, ale co niezwiązane bezpośrednio z Polską – niechęć producentów gier do Pecetów. Mówi się, że nadchodzi era konsol, jednak mówi się tak nie dlatego, że gry na tych platformach działają płynniej (co powoli staje się przereklamowanym hasłem), ale dlatego, że coraz więcej marek traci zaufanie do komputerowych „nabywców”. Dlaczego w cudzysłowiu? A bo firmy nie wiedzą, czy co drugi jegomość nie okaże się tym „internetowym nabywcą”. Wolą więc sprzedawać tam, gdzie mają pewność o o wiele mniejszym procencie nielegalnego nabywania poszczególnych tytułów.

Dalej, co ostatnio zasłynęło, wykorzystywanie coraz bardziej durnowatych systemów zabezpieczeń, jak DRM znany głównie z produkcji Ubisoftu. No ale jak tacy twórcy mają postępować? To smutne, ale – albo wydadzą, chwytając się z metody prób i błędów, jakieś nie dające się złamać zabezpieczenie (co jest mało prawdopodobne), albo podwyższą ceny gier na PC (dobry Boże), albo zaczną wydawać je tylko na konsole (straciliśmy go!).
Nie, to nie jest przesadzanie czy wyolbrzymianie. I Wy i ja wiemy to tak samo dobrze.



Pozostaje chwyt, na którym jednak i tak się traci. Też wiąże się z ceną gier, jednak z jej obniżaniem. Drastycznym obniżaniem. Jak postąpili twórcy Machinarium. Dlaczego się traci? Ponieważ w nikłym odsetku piratów wystąpi jakieś poczucie winy. Producenci tracą więc podwójnie – raz obniżając cenę, a drugi raz – i tak narażając się na masowe piractwo.

Jaki wniosek z tego płynie? Cóż, albo nauczymy się pilnować, albo marny nasz los. To akurat jest wyolbrzymianie, ale wyobrażacie sobie sytuację, w której gry, ze względu na wszechobecne już piractwo, w ogóle nie byłyby wydawane?
Nieeeee-e-e-e!
Autor:

Gigsav


 




Pora na Wasze komentarze:


||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza