Będąc świeżo po ukończeniu piątego Resident Evil, postanowiłem napisać zapowiedź kolejnej
części. Przygody Chrisa oraz Shevy przypadły mi do gustu, ale nie ustrzegły się mniejszych lub większych błędów. Przez pierwsze - dwie godziny rozgrywki męczyłem się z topornym sterowaniem, jednak po „ogarnięciu” wszystkiego, nadal miałem problem z kamerą, która czasami doprowadzała do śmierci jednego z dwójki bohaterów. A klimat? Ten też nie do końca dawał radę. Owszem, survivalu było dość dużo, ale horroru? Praktycznie nic. Wymienione wyżej pojęcie kojarzy się raczej z małą ilością amunicji, lub jej kompletnym brakiem, a w tym wypadku nie można o tym powiedzieć. Ba, wręcz przeciwnie, przez cały czas mieliśmy wystarczająco kul, by korzystać z karabinów maszynowych, snajperskich czy innych zabawek.
Można by zaliczyć to wszystko do wad, jednak straszenie nas nie było dla twórców rzeczą szczególnie ważną. Wystarczy popatrzeć na lokacje – po pierwsze, Afryka - gorąca, upalna. Po drugie – rzadko spotykane ciemności, przewaga lokacji bardziej przyjaznych i jasnych. Jeśli zabrano by nam broń palną lub ograniczono jej zasoby, a wprowadzono mroczne miejscówki, w których aż roiłoby się od przeciwników, to jestem pewien, iż nie uświadczylibyśmy takiej samej przyjemności z eksterminacji wrogów.
Nowa ekipa, nowy projekt ?
Pieczę nad tworzeniem dziecka Capcomu przejmuje tym razem studio Slant Six Games, znane chociażby ze stworzenia kilku części SOCOM. Nigdy nie miało ono styczności z serią, ale muszę przyznać, że ten istny spin-off zapowiada się naprawdę nieźle. Na początek omówię fabułę.
Jest rok 1998, znajdujemy się w martwym (w sumie półmartwym) mieście Raccoon. Poznajemy wydarzenia z pomiędzy dwójki a trójki, zahaczając po drodze o dobrze znane postacie. Znacie Leona S. Kennedy’ego z „czwórki” ? Tym razem spotkamy go jako jeszcze nieopierzonego i ambitnego policjanta, niemającego wiele wspólnego z wyszkolonym zabójcą z kolejnej części. Jest nawet nadzieja na pojedynek z Nemezisem, co byłoby nie lada smaczkiem.
Twórcy postanowili zredukować dawkę grozy do minimum, dlatego też fani horrorów mogą poczuć się troszkę zawiedzeni. Patrząc na pierwsze screeny, na pewno bym tego nie powiedział, bo otoczenie wydaje się bardzo mroczne i nieprzyjazne. Niestety, to tylko złudzenie. Programiści zapewniają, iż Operation Raccoon City powinien zadowolić każdego – osobę mającą styczność z Residentami po raz pierwszy, jak i starego wyjadacza. Ile w tym prawdy ? Na odpowiedź musimy poczekać do premiery.
Rozgrywka nie zmieni się szczególnie mocno, lecz pojawi się kilka znaczących różnic. Zombiaki staną się bardziej inteligentne, będą podążać za źródłem światła czy
dźwięku. Chętniej zaatakują rannych i krwawiących ludzi, będących łatwiejszym celem od ich uzbrojonych po zęby kompanów - brzmi ciekawie. Ważną nowością może stać się zarażanie. A dokładniej, jeśli podejdzie do nas umarlak, automatycznie zostanie uruchomiona sekwencja Quick Time Event (już dość dobrze znana z innych produkcji). Pozytywne zakończenie akcji będzie wiązało się z pokonaniem nacierającego, a negatywne - z zainfekowaniem nas. Wtedy jedynym ratunkiem może okazać się błyskawiczna pomoc lekarza. A co jeśli jej nie otrzymamy? Nie wiadomo, choć ciekawostką byłoby np. to, iż w takiej sytuacji tracimy kontrolę nad kierowanym przez nas bohaterem i oglądamy krwawą egzekucję pozostałych.
Bo w czwórkę raźniej !
Tryb fabularny będzie można ukończyć w cztery osoby. Jeśli nie znajdziemy trzech znajomych do zabawy, ich miejsce zastąpią ci sterowani przez SI. Dostępne cztery klasy postaci umożliwią pokierowanie panią medyk o imieniu Bertha (jej roli chyba nie muszę wyjaśniać). Drugi z kolei członek drużyny to Beltway, klasyczny osiłek, robiący za „tanka”. W skrócie - dużo amunicji, trochę wybuchów i dywan trupów. Dwóch pozostałych agentów jest bardziej oryginalnych. Działający po cichu Vector, preferujący jak najmniejsze zamieszanie oraz wyposażona w specjalne gadżety Spectre, widząca dzięki nim przez ściany. Druga możliwość to samotne przechodzenie
kampanii, ale powiedzmy sobie szczerze - ciekawiej na pewno będzie w grupie.
Jako członek Umbrella Security Services, zajmiemy się usuwaniem niewygodnych świadków, dowodów i sprzątaniem całego bajzlu, rozniesionego przez korporację Umbrella. Oprócz dobrze znanych zarażonych, będących głównym celem, na naszej drodze staną elitarne oddziały US Spec Ops, badające całą sprawę. Mamy więc trzy strony konfliktu, wnoszące do zabawy swoje „pięć groszy”. W walce z tymi ostatnimi będziemy mogli wykorzystać krwiożercze monstra - używając ich w charakterze żywej tarczy.
następna strona