frame
zarejestruj
Miodny.PL Logo























Nie masz uprawnień redakcyjnych!

Dlaczego nasze serwisy wykorzystuja pliki cookies?
Uzywamy w celach statystycznych, reklamowych oraz autoryzacyjnych. Zawsze mozesz zastrzec cookies w swojej przegladarce. Jesli nie to pamietaj, ze m.in. nasza strona korzysta z tej technologii...


archiwum
Data: 2010-08-10, autor: Gigsav, dotyczy: PC

Mafia II - wrażenia z wersji demonstracyjnej!




Wstęp od autora

||
mafia
||
Na Mafię II czekamy wszyscy i podejrzewam, że wszyscy tak samo niecierpliwie. Premiera już za klika tygodni, jednak 2K Czech zadbało o graczy i posłało w ich ręce demo. Dzisiaj, to jest - 10 sierpnia, pojawiło się ono na wszystkich platformach. Na PS3 dla posiadaczy PlayStation +, na Xboxy 360 dla posiadaczy konta Gold... a na Pecety – dla posiadaczy Steama... czyli wypadliśmy (my jako Pecetowcy) najlepiej.
Piszę wciąż przepełniony klimatem gry.
Pozwólcie, że ten artykuł zredaguję dość nietypowo. Podzielę go bowiem na dwie części. Pierwsza będzie traktować o wszystkim, co możemy robić poza wykonaniem misji demonstracyjnej i zostanie napisana... półprozą, druga zaś – przybliży Wam przebieg wspomnianej misji. Oczywiście przy tym zwrócę uwagę na wszelkie aspekty nowego dzieła czeskich twórców.
Na koniec – specyfikacja. Demo pobrałem, zainstalowałem i przetestowałem na słabszym Pececie, to jest:
- Core 2 Duo 1.8Ghz
- 3GB RAM, 800Mhz, DDR2
- GeForce 9500GT, 1GB, DDR2, 128bit

I teraz uwaga – liczba klatek na sekundę średnio wynosiła... 30 (zaokrąglając), co jest wynikiem oszałamiającym. Dlaczego? Ponieważ grałem na maksymalnych ustawieniach z wyłączonym Anty-Aliasingiem oraz efektami APEX/PhysX. Dla porównania – GTA IV na średio-wysokich ustawieniach przy tej specyfikacji wyciskało jakieś 11 klatek, a Mafia II, jeśli chodzi o oprawę wizualną, bije produkcję Rockstar Games na głowę.
Ale zaczynam gderać. Przejdźmy do części pierwszej.


Część pierwsza.
„Nie ma to jak free roam”

Menu wita nas mało dynamiczną, spokojną muzyką. Jest wręcz odbiciem tego, co mogliśmy usłyszeć w pierwowzorze.
W tle rozciąga się widok na jakąś (podejrzewam, że główną) część Empire Bay, miasta, w którym toczy się gra. Mamy polskie napisy, więc wybieramy opcję „Rozpocznij demo”.
Zostajemy uraczeni informacją, iż ta misja została zmodernizowana pod kątem dema i nie ujrzymy jej w takiej samej formie w wersji pełnej.
Pojawia się krótki cytat, po nim niewyjaśniający wiele przerywnik filmowy i... wkraczamy do akcji.
Nie wiem ile w tym momencie wynosi postęp fabularny. Dzwoni telefon.


Postanowiłem odebrać, szybko sprawdzić jak wygląda sytuacja. Mój kumpel Joe powiedział, że właśnie rozkłada sprzęt. Zapewniłem, że zaraz tam będę. Oczywiście skłamałem. Dziś był idealny dzień na dziesięciominutowe zwiedzanie Empire Bay.
Podszedłem do lodówki, otworzyłem ją i z wewnątrz wyciągnąłem kanapkę, którą szybko pochłonąłem. Następnie wszystko zapiłem Colą.
Zmieniłem stację radiową, odkręciłem kran w kuchni, odkręciłem prysznic w łazience (tak wygląda tłumaczenie) i wyszedłem na zewnątrz.
Powitały mnie żyjące ulice. Ludzie czytali gazetę, inni tę gazetę roznosili i nawoływali do jej kupna.
Od tej chwili zacząłem liczyć czas (w prawym górnym rogu ekranu, zaraz po wyjściu z domu, pojawia się zegar odliczający czas, jednak tylko wtedy, gdy nie wykonujemy misji, a zajmujemy się free roamingiem.). Dziesięć minut. Zdążę załatwić wszystko w niewielkiej części miasta (twórcy udostępnili graczom skromną część mapy, która, notabene, także jest dość mała).
Zwróciłem się w stronę garażu. Wybrałem najodpowiedniejsze wyglądem i osiągami, jak dla mnie, auto.
Kiedy przekręciłem kluczyk w stacyjce zastanowiłem się – gdzie to ja miałem jechać?
Aaa, no tak, ubranie. Wprawdzie w szafie wciąż wisiał dość elegancki garnitur z kapeluszem w zestawie, ale na okazję tej misji chciałem ubrać się jeszcze bardziej elegancko.
Pojechałem więc do pobliskiego sklepu odzieżowego. Kulturalnie otworzyłem drzwi ręką, choć bardzo korciło mnie, by utorować sobie drogę nogą.
Za szybą w jednej z „szaf wystawowych” wisiała naprawdę świetnie wyglądająca, czarna marynarka z płaszczem i dołączonym kapeluszem. Podszedłem do kasjerki. Skrzywiłem się, kiedy usłyszałem kwotę, którą musiałbym zapłacić. Siedemdziesiąt dolarów. Wprawdzie miałem przy sobie prawie dwa tysiące, jednak jako szanujący się JUŻ gangster – postanowiłem przebranie ukraść. Mocno popychając kasjerkę dałem jej do zrozumienia, że nie żartuję. Głupia – skuliła się i prosiła, by jej nie zabijać. Pozostali klienci w panice opuścili sklep.
Cóż miałem robić? Podszedłem do zauważonej wcześniej szafy i ukradłem uniform.
Wychodząc czułem, jak płaszcz łopoce na wietrze (tak, choć ani APEX ani PhysX nie są włączone – można się rozkoszować zawijającym się i łopocącym ubraniem!).
Nikt nie zadzwonił na policję, więc zdążyłem jeszcze podejść do budki telefonicznej. Niestety wypadło mi z głowy do kogo w ogóle chciałem zadzwonić, więc odłożyłem słuchawkę.
Wróciłem do samochodu.
Ledwo z piskiem ruszyłem z miejsca, bach!, jakiś imbecyl uderzył mi w maskę, wyginając ją niemiłosiernie. Moja ręka sięgnęła po Colta 1911 schowanego w wewnętrznej kieszeni marynarki, ale w porę opanowałem się – nie chciałem kłopotów - i po prostu odjechałem, wbrew wcześniejszym planom – do mechanika.
Już wiedziałem, że mój portfel znacząco schudnie, ale co tam – raz się żyje.


następna strona


Szybko przetoczyłem się przez kilka ulic i skręciłem do garażu.
Najpierw – naprawa auta. Kilkaset dolarów. Później – zmiana numerów rejestracyjnych na, coby nie było,VS-666 (choć w planach miałem JP-100 [tak – możemy dowolnie modernizować napisy na tablicach rejestracyjnych]). Kolejne zielone z portfela. Następnie kolor wozu. Musiałem wybierać wiadra z farbami, między którymi, o dziwo, nie znalazł się czarny. Na zakończenie olałem wszystkie zasady i zakupiłem lśniące felgi. Pozostało czterysta dolarów. Pięknie.
Od tego wszystkiego zgłodniałem. Chciałem wprawdzie odwiedzić jeszcze sklep z bronią, jednak rozmyśliłem się, gdyż miałem sporo amunicji, a dodatkowo chodziły plotki, że ten dziadek-sprzedawca nosi ze sobą strzelbę.
Ruszyłem do restauracji... fast-foodu, konkretniej. Po drodze przejechałem jakąś babcię. Biedna. A mogła nie narażać krzyża przechodząc przez przejście dla pieszych, kiedy z drugiej strony pędził gangster. W każdym razie – pobrudziłem maskę.
Dojechałem na miejsce. Wysiadłem i dopiero teraz, gdy dokładnie przyjrzałem się samochodowi, skoczyło mi ciśnienie.
Stara baba nie dość, że pobrudziła maskę krwią, to jeszcze wgniotła ją i zarysowała lakier! Nowe, piękne auto!
Zdenerwowany, bardzo zdenerwowany kopnąłem drzwi fast-foodu. Prawie wypadły z zawiasów, ale nikt nie zwrócił na moje postępowanie szczególnej uwagi. Prawdopodobnie tubylcy byli do takich zachowań przyzwyczajeni.
Na blacie barku zauważyłem jakiś numer Playboya. Bez zbędnej żenady chwyciłem go i obejrzałem plakat. Nie pokazała cycków. Ueeeee...
Zamówiłem hamburgera oraz piwo. Zaspokoiwszy dzikie burczenie żołądka (kanapka i Cola mu nie starczyły), opuściłem lokal.
Już ponownie miałem zająć miejsce za kierownicą, kiedy zaczepił mnie jakiś czarnoskóry. Był, najwyraźniej, zdenerwowany, bo zaczął wyzywać moją matkę. Zignorowałem go, ponieważ rasistą nie jestem, ale wtedy uderzył mnie pięścią w bark. Tutaj miarka się przebrała i zostałem uczestnikiem krótkiej bójki z brutalnym nokautem na koniec.
Odjeżdżając wciąż patrzyłem jak mój „przeciwnik” wije się na chodniku. A wystarczyła seria lekkich ciosów, dwa mocne i nokaut. Zbyt proste.

Kierowałem się do ostatniego punktu mojej podróży. Stacja benzynowa.
Stojąc obok dystrybutorów paliwa już chciałem zacząć tankowanie, jednak wyręczył mnie pan w niebieskim garniturze i śmiesznej czapce, który w porę opuścił swoją budkę na stacji.
Zaczął nalewać benzyny do baku opowiadając o tym jaki dziś piękny mamy dzień i tak dalej, i tak dalej... żałosne.
Tankowanie zakończyło się. Nie wiem dlaczego, ale pod wpływam jakiegoś impulsu wysiadłem z samochodu, wszedłem do budki, gdzie już znajdował się Pan Dystrybutor, zamknąłem drzwi, wyjąłem pistolet, wycelowałem mu prosto w głowę i... pociągnąłem za spust.
Na nieszczęście – obok przejeżdżał radiowóz, a policjanci, uprzednio usłyszawszy strzał, zobaczywszy krew na szybie i mnie obok z Coltem w ręku, sami wyciągnęli broń.
Wybiegłem z pomieszczenia, wgramoliłem się do samochodu, który wciąż stał przy dystrybutorach, po czym usłyszałem strzał...
Niemalże zobaczyłem, jak kula leci w powietrzu i przebija się przez metalową konstrukcję dystrybutora, chwilę potem powodując wybuch.
Uderzyła mnie fala ognia... i ciemność.


poprzednia stronanastępna strona


Tak, eee, nazajutrz w gazecie pojawił się artykuł o incydencie na stacji benzynowej i... a zresztą – na pewno wiecie, że po prostu zginąłem. Odrodziłem się, naturalnie, w swoim domu. Znów dzwonił telefon, znów go odebrałem, jednak tym razem założyłem garnitur z szafy i ruszyłem w stronę znacznika misji.

Część druga.
„Dym i gorzała”

Akcja „misji demonstracyjnej” toczy się głównie w pewnej gorzelni. Vito ma zabić pewnego grubasa, który coś przeskrobał (nie dowiadujemy się co).
Po dotarciu na miejsce zostajemy uraczeni klimatycznym, mogącym podskoczyć nawet GTA przerywnikiem filmowym. Już tutaj widzimy, że tłumacze, i bardzo dobrze, nie patyczkowali się z językiem polskim i nie zamieniali „fucków” i „motherfuckerów” w kurczaki i skurczybyków. Cały czas na ekranie pojawia się solidna wiązanka wulgaryzmów, jakże charakterystycznych dla narodu polskiego.
Wracając do misji – Henry, Joe i Vito czekają na drugim piętrze pewnego budynku, aż „konwój” złożony z dwóch czarnych samochodów nadjedzie. W jednym z nich znajduje się cel zadania.

I tutaj, uwaga, wykorzystamy ciężki karabin maszynowy zamontowany „w oknie”. Nim musimy ostrzelać dwa wspomniane pojazdy i jest to ten sam, który widzieliśmy na zwiastunach... tyle że podczas zimy... a w demie mamy lato... No tak, modernizacja misji.
Niestety „Fatman” zwiewa do gorzelni. Ostrzeliwujemy więc samochody i goryli, których po sobie pozostawił. Wybuchy naprawdę cieszą oko i, co chyba najważniejsze, ani na chwilę nie spowalniają działania gry.
A jak wyglądają ciała? Także bardzo dobrze. „Szmacianą lalkę” mamy tutaj do czasu znalezienia się martwego delikwenta na ziemi. Wtedy zastyga on w pewnej pozycji na amen (tzn. nie możemy już go ruszać, co mogliśmy robić w GTA IV), a spod jego ciała wypływa plama krwi.
Jak dalej toczy się misja? Wraz z dwoma pomagierami sami wkraczamy do gorzelni. Często wykorzystywałem tutaj system osłon. Jak on wygląda? Cóż, podobnie jak w najnowszej produkcji Rockstara sygnowanej literami GTA, jednak z jedną, zasadniczą różnicą. Nie możemy strzelać na oślep. By oddać strzał, jesteśmy zmuszeni się wychylić, a co za tym idzie – narazić na wrogie kule.
I nie, nie jest to złe, wręcz przeciwnie – nadaje grze pikanterii. Oczywiście nasze zdrowie, po znacznej jego utracie, regeneruje się od pewnego stopnia. By wyzdrowieć całkowicie – musimy znaleźć apteczkę. Co ciekawe – towarzysze Vito są... jakby to... nieśmiertelni...

Realistycznemu obrazowi ujmuje to całkiem-całkiem, ale wiadomo – da się grać. Zresztą – z oceną wszystkich „niedoróbek” (jeśli tak można to nazwać) poczekam do recenzji.
Dalej już prosto. Gorzelnia zaczyna płonąć (tutaj grze zdarzało się zwolnić do dwudziestu klatek, jednak jak na sprzęt, na którym produkt testowałem, oraz na widoki, które teraz renderowały się przed moimi oczyma – trudno się dziwić [to i tak fenomenalna optymalizacja]).
Łapiemy grubego, Henry wciska mu lufę Colta do ust, przesyła pozdrowienia od dona i... cóż, dzieje się COŚ. Po tym CZYMŚ musimy uciekać z gorzelni, ponieważ ta prędzej wystrzeli na Księżyc, niż przestanie się palić.
Na koniec pozostaje scena ucieczki samochodem (oczywiście my go prowadzimy), dodatkowo podsycana przerywnikami, i kiedy mamy napatoczyć się na barykadę policji...
To be continued...
Wyświetla się logo Mafii II, po nim filmik z dynamiczną muzyką z lat 50’ w tle... i powrót do menu.
Nie będę przedłużał zakończenia.


poprzednia stronanastępna strona


Podsumowanie

Panowie z 2K Czech spisali się znakomicie. Z jednej strony dali nam posmakować sporo tego, co oferuje nam ich nowa produkcja, a z drugiej nie dali zjeść jej całej i pozostawili tylko smak w ustach, niedosyt.
Jeśli Mafia II będzie posiadała to wszystko, co ma teraz, plus rozbudowaną linię fabularną, kilka pomniejszych drobiazgów i mało błędów – może liczyć na tytuł gry roku.
Póki co jednak – ja żegnam się z Wami, Drodzy Czytelnicy, i mam nadzieję, że razem oczekujemy premiery pełnej wersji...


poprzednia strona

Autor:

Gigsav


 

||
Video 1397
||

Gunplay Of Mafia II Medley

||
Video 1396
||

GC 10: Earning Your Keep Trailer

||
Video 1395
||

GC 10: The Ties That Bind Trailer

||
Video 1394
||

Exclusive Kick In The Head Trailer

||
Video 1393
||

E3 2010: Made Man Trailer

||
Video 1392
||

Nvidia PhysX Trailer

||
Video 1330
||

Tools Of The Trade

||
Video 1151
||

GC 09: Art of Persuasion Trailer

||
Video 1150
||

E3 09: Trailer




Pora na Wasze komentarze:


||

Witaj niezarejestrowany, możesz dodać swój komentarz, jednak ten będzie widoczny po akceptacji przez moderatora. Zaloguj się aby dodać komentarz bez czekania:



Nick:

||


Tylko zarejestrowani użytkownicy mają odblokowane wszystkie funkcje serwisu (w zależności od poziomu).

Zachęcamy do rejestracji, zalogowania lub przypominacza hasła. Osoby zalogowane są premiowane m.in. brakiem wyświetlania reklam w serwisie i gwarantujemy brak spamu na poczcie. Zarejestrowani maja dostep do serwisu w wyzszej jakosci.




Nintendo GamersGate IQ Publishing Cenega City-Interactive Techland
Nasz serwis wciąż ewoluuje, cały czas szukamy miejsca w internecie, które nie wypełniają inne serwisy. Na początek próbujemy otworzyć się i zjednoczyć z naszym serwisem inne strony tematyczne. Jeżeli jesteś w redakcji dobrego ale niezbyt popularnego serwisu - skorzystaj z naszego darmowego programu promocji takich serwisów! Szczegóły dostaniesz po rejestracji i wysłaniu wniosku o Współpracę za pomocą tego formularza